Marzec 12, 2017

Autoportret 50 [3] 2015 MITY MODERNIZMU

Jubileuszowy numer Autoportretu zatytułowaliśmy „Mity modernizmu”. Chcemy w nim pokazać obrazy i teksty, które już od wieku nawiedzają naszą wyobraźnię, zagnieździły się i żyją w języku, i ciągle – niezależnie od diagnoz o śmierci czy agonii modernizmu – mają coś do powiedzenia na temat naszej nowoczesności. W kontekście dyktowanego modą zachwytu nad modernistyczną formą, stawiamy sobie za cel pogłębienie refleksji na temat idei i historyczności modernizmu, a także świadomości wymogów czasu, w jakim powstały jego  ikoniczne budynki i kluczowe teksty. Choć nie przemawia już do nas paradygmat wzrostu i postępu, nie prowadzą nas w świetlaną przyszłość idealistyczni pionierzy, a po historii XX wieku i wobec współczesnych groźnych pomruków trudno wierzyć w nowego człowieka, to jednak relacja z modernizmem nie przestaje głęboko naznaczać teraźniejszości.

W NUMERZE:

BUM, BUM, BUM! Śmierć modernizmu

  Architektura modernistyczna umarła w St. Louis w stanie Missouri 15 lipca 1972 roku, o godzinie 15.32 (mniej więcej), kiedy to niesławne osiedle Pruitt­‑Igoe, a raczej kilka jego wielkopłytowych bloków, otrzymało końcowy coup de grâce za pomocą dynamitu. Czarni mieszkańcy tych bloków rozwalali, niszczyli i psuli, co się tylko dało. Nic nie pomogło pakowanie milionów dolarów w utrzymywanie (malowanie, wstawianie nowych szyb i naprawianie wind) i w końcu położono kres nieszczęsnym budynkom: BUM, BUM, BUM…1. Większość ludzi lubi oglądać kontrolowane wybuchy, a wyobraźnia chętnie zapładnia się obrazem klęski i katastrofy. Opisane przez


SPIS TREŚCI:

Mity modernizmu