Przeskocz do treści

Nieużytki

3 [66] 2019

17 | 01 | 2020

Czwarta przyroda w mieście

 

Prypeć – miasto opuszczone przez człowieka na skutek wybuchu w elektrowni jądrowej w Czarnobylu i skażenia promieniowaniem, zostało skolonizowane przez naturę. Przyroda terenów opuszczonych („czwarta natura” i novel ecosystems) ma ogromny ładunek symboliczny, przyciąga autentyzmem, bogactwem życia i tempem opanowywania przestrzeni. Wskazuje na alternatywne wizje przyszłości, ale i potęgę natury w zderzeniu z kulturą w epoce największego jej niszczenia zagrażającego życiu człowieka na Ziemi. Stan trzydzieści trzy lata po katastrofie; FOT. KASPER JAKUBOWSKI

 

Czy jednak określenie „dzika przyroda” może mieć jakiekolwiek zastosowanie w czasach, kiedy właściwie każdy zakątek Ziemi nosi ślady ludzkiej działalności w postaci miast, szlaków komunikacyjnych, pól uprawnych, ale także zanieczyszczeń obecnych w ziemi, wodzie i powietrzu? […] Natura XXI wieku będzie naturą stworzoną przez nas; pozostaje kwestia tego, czy to modelowanie będzie rozmyślne czy nierozmyślne, korzystne czy niekorzystne.

Julia Fiedorczuk [1]

Okazuje się […], że niejednokrotnie miejski nieużytek jest projektem bardziej obiecującym niż objęte ochroną obszary poza miastem, jako że te ostatnie konkurują zawsze z interesami rolniczymi, leśnymi i przemysłowymi. Ponieważ fragmenty przyrody w mieście i tak nie są wykorzystywanedla celów produkcyjnych, w sposób niejako naturalny nasuwają się jako kandydatura na rezerwaty przyrody. Tak jak naturalny ogród stanowi rodzaj ogrodu botanicznego dla rosnącej na ziemi flory, tak nieużytek miejski stanowi rezerwat położony wewnątrz miasta.

Gernot Böhme [2]

Trwająca od połowy ubiegłego stulecia dezindustrializacja miast sprawiła, że wiele obszarów utraciło swoje przemysłowe funkcje i zostało oddanych we władanie natury. Ich ponowne wykorzystanie przez przemysł jest niemożliwe. Wraz z pojawiającą się nową roślinnością i społecznym zapotrzebowaniem na tereny zieleni, rekreacyjne czy chronione (green belts) zmienia się też ich funkcja. W Polsce wciąż rzadkie są przypadki odzyskiwania dla zieleni miejskiej nieużytków urbanistycznych, na przykład obszarów opuszczonych i zdegradowanych przez przemysł oraz włączania ich do systemu terenów zieleni i chronionych.

„Czwarta przyroda” w ujęciu Ingo Kowarika

Po przełomowym Szczycie Ziemi w Rio w 1992 roku pojawiła się nowa generacja parków miejskich zakładanych i utrzymywanych w duchu zrównoważonego rozwoju i współczesnego naturalizmu. Niektóre powstały na obszarach poprzemysłowych, podlegających działaniu spontanicznych bądź zainicjowanych procesów naturalnej sukcesji. Proces powrotu przyrody na najbardziej zniszczone i wyeksploatowane tereny ma zwykle charakter spektakularny, tajemniczy, symboliczny, sprzyjający kontemplacji szczególnie w relacji z niszczejącymi obiektami i nieczynną infrastrukturą industrialną. Szczególnie ważny jest tu udział tak zwanych synantropów, gatunków przystosowanych do życia w środowisku silnie przekształconym przez człowieka, w tym obcego pochodzenia. Kolonizują one z powodzeniem tereny zdegradowane i wyeksploatowane. Proces ten spotyka się z ambiwalentnymi reakcjami wielu przyrodników zorientowanych przede wszystkim na ochronę rodzimych, dziko występujących gatunków flory. Niemiecki badacz flory Berlina, Ingo Kowarik, sformułował cztery kategorie przyrody występującej w warunkach miejskich. Przyrodę nieużytków nazwał czwartą przyrodą (Natur der vierten Art), bliską temu, co Gilles Clément opisał jako trzeci krajobraz. „Pierwsza przyroda” dotyczy pozostałości naturalnych i półnaturalnych elementów środowiska, są to: rezerwaty przyrody, pomniki przyrody, starodrzewia, torfowiska. „Druga przyroda” obejmuje elementy krajobrazu rolniczego w miastach: pola, łąki, sady, pastwiska, aleje, zadrzewienia czy lasy gospodarcze. „Trzecia przyroda” zawiera urządzoną zieleń miejską: ogrody historyczne, aleje, skwery, parki miejskie. Natomiast „czwarta przyroda” opisuje zbiorowiska roślinne rozwijające się samoistnie, bez ingerencji człowieka na siedliskach opuszczonych czy zdegradowanych. Zbiorowiska te określa się w literaturze także pojęciem novel ecosystems. Tę kategorię przyrody uznaje Kowarik za najbardziej charakterystyczną postać roślinności rozwijającą się dynamicznie w warunkach miejskich. Odbiega ona od tego, co postrzega się jako bezpieczną, założoną i zadbaną zieleń miejską. Kowarik postulował, aby „czwarta przyroda” stanowiła przedmiot interdyscyplinarnych badań naukowych i była szerzej chroniona w dokumentach planistycznych i strategiach dotyczących kształtowania zieleni w mieście. Wskazuje na jej cechy: samoregulacyjność, odporność, adaptacyjność, różnorodność, zmienność, nietypowość i związek z siedliskiem, podkreślając, że jej wartość ekologiczna powinna być uznawana za równą pozostałym trzem kategoriom przyrody w mieście. W przypadku wielu terenów można adaptować spontaniczną roślinność: ograniczyć liczbę nowych nasadzeń zieleni i zabiegów pielęgnacyjnych, wykorzystać za to potencjał sukcesyjnej zieleni.

Potencjał nieużytków – parki miejskiej natury

Prypeć widok ogólny. Trzydzieści trzy lata po katastrofie; FOT. JAROSŁAW KOZIKOWSKI

Metamorfoza krajobrazów poprzemysłowych wiąże się z naturalną sukcesją roślinności, wymagającą odpowiedniego wyeksponowania oraz pomysłu na drugie życie nieużytków (sukcesja funkcji). Jak zauważa Matthias Diemer, tereny porzucone: poprzemysłowe, pokolejowe, poeksploatacyjne, ale także zdegradowane parki i pustostany, w sposób dynamiczny i niezamierzony przez człowieka upodabniają się do pozostałości obszarów dzikiej przyrody w miastach (urban wilderness). W przeciwieństwie do pozostałości naturalnych i półnaturalnych obszarów niewiele z nich objętych jest jednak ochroną. Często też w niedostatecznym stopniu zbadana jest ich współczesna wartość przyrodnicza. Przestrzenie te stanowią z reguły rezerwę inwestycyjną, służą jako składowiska. Brakuje rozeznania co do możliwości i strategii zrównoważonego ich przekształcania na nowe tereny zieleni zintegrowanej z zespołami zabudowy, innymi urządzonymi parkami i terenami rekreacyjnymi. W tego typu założeniach w Europie i na świecie dąży się do zachowania dużej części spontanicznie wykształconych w wyniku sukcesji ekologicznej zbiorowisk roślinnych. Przekształcanie nieużytków jako nowej kategorii parków miejskich wymaga skutecznych narzędzi ochrony w planowaniu przestrzennym oraz nowych rozwiązań w zakresie architektury krajobrazu. James R. Miller decydującą rolę w zachowaniu i kształtowaniu różnorodności biologicznej w krajobrazie zurbanizowanym przypisuje między innymi architektom krajobrazu i urbanistom [3]. Europejskie miasta mają znaczące osiągnięcia w adaptacji nieużytków i projektowaniu w duchu współczesnego naturalizmu. Sukcesja przyrody stanowi istotny element tożsamości przyrodniczej wielu regionów i kapitalne podłoże do rozwijania funkcji edukacyjnej. Eksponuje się tam zastane procesy naturalnej sukcesji w różnych stadiach rozwoju. Nawet jeżeli stopniowo poprzemysłowe nieużytki będą przekształcane w tereny o charakterze bardziej parkowym i urządzonym, zasadne jest pozostawienie fragmentów bez ingerencji; przykładem niech będzie tu „las przemysłowy” (z niem. Industriewald) w Zagłębiu Ruhry. Wzdłuż ścieżek i terenów o otwartym charakterze dopuszcza się zabiegi pielęgnacyjne i ingerencję w naturalne procesy sukcesji (runo i podszyt), co wiąże się z poczuciem bezpieczeństwa, ale też z preferencjami estetycznymi i uczytelnieniem powiązań widokowych. Przyroda nieużytków może inspirować też do eksperymentowania i wdrażania nowych rozwiązań. Przykładowo, pokrycie wierzchniej warstwy gleby kruszywem spod torowisk lub materiałem rozbiórkowym pozwala ograniczyć nadmierny rozwój roślinności pod drzewami. Na takim podłożu eksperymentuje się z wysiewem roślin jednorocznych (terofitów) i dwuletnich (np. z rodzaju dziewanna Verbascum sp.). Wyzwaniem dla architektów krajobrazu może być wykorzystanie na większą skalę flory sukcesyjnej i pionierskiej w projektowanych kompozycjach roślinnych nawiązujących do biotopów ruderalnych (na przykład pokolejowych). Gatunki te potrafią być malownicze, barwne, mieć wyrazistą budowę kwiatostanów (jak występująca pospolicie na nieużytkach marchew zwyczajna Daucus carota). Niektóre dziko występujące byliny są atrakcyjne dla owadów, skrajnie wytrzymałe na trudne warunki siedliskowe, wymagają też niewielkich nakładów finansowych, zarówno przy sadzeniu, jak i pielęgnacji. Pewne gatunki występują masowo na nieużytkach, jak trawy w gatunku trzcinnik (Calamagrostis sp.), a wiele z dziko rosnących roślin ruderalnych w połączeniu z trawami prezentuje się atrakcyjnie także zimą. Przykładem gatunku bardzo ekspresyjnego, naturalistycznego, o fioletowo-różowych kwiatach przyciągających zapylacze (szczególnie motyle) jest omżyn Dawida (Buddleja davidii), azjatycki gatunek obficie występujący na poprzemysłowych nieużytkach w Zagłębiu Ruhry.

Model parku natury Schöneberger Südgelände

Pokolejowy teren parku natury Schöneberger Südgelände w Berlinie, ścieżka transterytorialna ponad poziomem terenu, zaprojektowana w przebiegu torowisk i nawiązująca do stylistyki kolejowej. Zniechęca do zejścia i zadeptywania, eksponuje chaotyczną roślinność, zapewnia dostępność; FOT. KASPER JAKUBOWSKI

Światowym osiągnięciem w wykorzystaniu przyrodniczego potencjału nieużytków pokolejowych jest berliński park natury Schöneberger Südgelände. Park ten wciąż postrzega się jako kontrowersyjny w założe- niu eksperyment ze względu na programową akceptację dla gatunków obcego pochodzenia rozwijających się razem z gatunkami rodzimymi („czwarta przyroda”). Jednocześnie inwentaryzacja przeprowadzona w 1980 roku wykazała na tym terenie obecność trzystu trzydziestu czterech gatunków roślin naczyniowych (czyli mniej więcej jedną trzecią wszystkich gatunków występujących w Berlinie). Jak podaje Jens Lachmund [4], sensacją okazała się obserwacja rzadkiego gatunku pająka, który występuje skrajnie rzadko w jaskiniach w południowej Francji, przypuszczalnie przywiezionego tu koleją w czasie wojny. Wskazuje, że ta i inne obserwacje przeprowadzone w ramach badań, opublikowanych i ponawianych, zmieniły społeczne postrzeganie obszarów Südgelände i Gleisdreieck: z nieużytków na enklawy dzikiej przyrody bujnie rozwijającej się w centrum miasta. Argumenty te przywoływano w latach 80. i 90. w debacie publicznej na temat przyszłego zagospodarowania tych miejsc [5]. W wypadku berlińskich przykładów przyjęto także odmienne metody zarządzania przyrodą nieużytków urbanistycznych. Cechą charakterystyczną dla obszaru nazywanego Südgelände jest mozaika otwartych przestrzeni ze zbiorowiskami łąkowymi i zbiorowisk o charakterze leśnym. Po siedemdziesięciu latach trwającej nieprzerwanie sukcesji ekologicz- nej otwarte przestrzenie zaczęły jednak zanikać, a las – dominować. Prowadzona od lat 90. czynna ochrona polegała na usuwaniu drzew, ale tylko z części zbiorowisk łąkowych, oraz ich koszeniu, by zachować zbiorowiska roślinne związane z wczesnymi stadiami sukcesyjnymi. Bez działań z zakresu aktywnej ochrony przyrody w ciągu kilkunastu lat teren zostałby całkowicie zadrzewiony, co spowodowałoby zanik różnorodności biologicznej związanej z otwartą przestrzenią. Pokazuje to, że przyrodą nieużytków urbanistycznych można skutecznie zarządzać, różnicując zakres dopuszczalnej ingerencji i integrując aspekty ekologiczne i krajobrazowe (widokowe). Interesująca jest historia przemian przemysłowych w kontekście konkretnych miejsc. W znacznej mierze warunkuje ona powrót przyrody i przebieg sukcesji ekologicznej. Na przykład wykorzystanie w berlińskim parku natury terenów eksploatowanych przez wojsko oraz nagromadzenie w podłożu herbicydów po okresie użytkowania przez kolej opóźniło proces sukcesji i zróżnicowało roślinność na części terenu. W roku 1997 wprowadzono okresowy wypas owiec, by ochronić zbiorowiska roślinności ciepłolubnej na nieczynnych torowiskach. Od 1999 roku na wyznaczonych fragmentach usuwa się roślinność i wykonuje orkę, by przywrócić wcześniejsze stadia sukcesji. Lachmund zaznacza, że ingerencja w roślinność sukcesyjną od 1992 roku była odbierana ambiwalentnie przez część użytkowników – jako przesadna modyfikacja flory rozwijającej się dynamicznie bez udziału człowieka i ta krytyka trwa do dziś. Większość użytkowników podkreślała dzikość i atrakcyjny, a nawet symboliczny obraz natury odzyskującej, kolonizującej teren odebrany miastu i jego funkcjom. Spory wywołały także kwestie zarządzania parkiem przez różne podmioty – jego część jest w utrzymaniu służb zajmujących się terenami zieleni (Grün-Berlin) w Berlinie, część zbiorowisk łąkowych objętych jest zaś ochroną prawną i pozostaje w utrzymaniu służb ochrony przyrody (sprzeciw wywołał między innymi wypas owiec mający chronić łąki kserotermiczne, które niszczyły i deformowały krzewy występujące w terenie). Rozwiązaniem okazało się wydzielenie dwóch zasadniczych stref w parku: pierwszej, gdzie aktywna ochrona muraw za pomocą różnych metod ochrony czynnej może mieć miejsce, oraz drugiej, pozostawionej bez ingerencji (objętej ochroną ścisłą). Pozwala to na obserwację i poznawanie niezakłóconych procesów spontanicznej sukcesji roślinności w perspektywie siedemdziesięciu lat, od czasu zaniechania użytkowania tych terenów. W kontekście gatunków obcych – wyeliminowano jedynie te najbardziej inwazyjne, stanowiące zagrożenie dla ochrony lokalnej i ponadlokalnej różnorodności biologicznej.

Jeden z tuneli na torowisku zaadaptowanym jako ścieżka parkowa. Przykład elementu projektowego, który zaskakuje i pozwala na eksponowanie nietypowego piękna zieleni sukcesyjnej na pokolejowym terenie parku natury Schöneberger Südgelände w Berlinie; FOT. KASPER JAKUBOWSKI

Park natury Südgelände może być punktem odniesienia, z zachowaniem wszelkich proporcji, dla przekształcania nieużytków urbanistycznych w polskich miastach. Wykup tych terenów na cele publiczne, a następnie ich udostępnienie i ochrona rozwijającej się flory sukcesyjnej jest dość pionierskim podejściem, pozwalającym wypracować nowe, adekwatne strategie zarządzania przyrodą miasta wszędzie tam, gdzie odnawia się ona spontanicznie. Także w aspekcie propagowania tej kategorii roślinności na nowych terenach zieleni oraz zakładania nowych parków miejskiej natury (ang. urban nature park, niem. urbannaturnaher Park) na nieużytkach urbanistycznych, chroniąc i eksponując naturalne procesy sukcesji zamiast kosztownych nasadzeń zieleni od podstaw.

Berliński park natury jest także ważnym przykładem ochrony terenów zieleni w centrach miast w kontekście idei miasta zwartego, kompaktowego i związanej z nim zabudowy obszarów leżących odłogiem. Większy nacisk kładzie się tu na ochronę terenów otwartych poza miastem przed rozproszeniem zabudowy (urban sprawl). Tymczasem enklawy dzikiej, ewoluującej przyrody (urban wilds) w miastach mogą stanowić ważny element struktury urbanistycznej i pozostać niezabudowane. Interesujący jest także model udostępnienia „czwartej przyrody” na nowe funkcje, a więc rozwiązania projektowe z zakresu architektury krajobrazu. W samej koncepcji parku natury Südgelände zaproponowano kompromis pomiędzy ograniczeniami wynikającymi z ochrony przyrody (miejsca występowania najcenniejszej fauny i flory) a urządzeniem przestrzeni publicznej z myślą o funkcji rekreacji, udostępnieniu, wzbogacaniu jej o nowe elementy projektowe i uzasadnione społecznie zadania.

Funkcja edukacyjna miejskich nieużytków

Jedna z dróg w parku Duisburg-Nord w otoczeniu atrakcyjnej roślinności sukcesyjnej – ślad ludzkiej obecności w nawet najbardziej zdegradowanych obszarach, zmieniający się w czasie i przestrzeni, a obecnie też podlegający ochronie; FOT. KASPER JAKUBOWSKI

Rolą projektantów i planistów jest zwiększanie świadomości ekologicznej mieszkańców i ich akceptacji dla ochrony różnorodności biologicznej na terenach zielonych. Tym, co utrudnia, między innymi, osiąganie w dłuższej perspektywie celów ochrony przyrody, jest niska świadomość wpływu różnorodności biologicznej na jakość życia. Zwiększanie tej świadomości, wspomaganie edukacji ekologicznej i tworzenie warunków do możliwie częstego (nie zaś okazjonalnego) kontaktu człowieka z przyrodą jest niezwykle ważne i skuteczne. Przykłady z miast brytyjskich pokazują, że nawet niewielkie obszarowo tereny w sąsiedztwie zespołów zabudowy, niezagospodarowane fragmenty parków miejskich i enklawy „dzikiej przyrody” (urban wilds) mogą spełniać istotne funkcje edukacyjne. Tereny poeksploatacyjne i poprzemysłowe (na przykład nieczynne kamieniołomy) w wielu krajach aktywnie wykorzystuje się do edukacji ekologicznej dzieci i młodzieży, na miejscu pokazując na przykład cykl życiowy niektórych gatunków zwierząt [6]. Cecil C. Konijnendijk [7] zaznacza, że pozostawianie w miastach lasów o dużym stopniu naturalności, nawet jeżeli rosną na terenach poprzemysłowych, ma duże znaczenie z punktu widzenia kontaktu mieszkańców z przyrodą i edukacji. Na terenach poprzemysłowych często tworzy się zwarty drzewostan o charakterze leśnym, podobny do tego w lasach o dużym stopniu naturalności, choć rozwijają się zaledwie od czterdziestu, a maksymalnie siedemdziesięciu lat. Argumentem za ochroną przyrody nawet w kontekście silnie przekształconych dawniej obszarów mogą być badania z Hanoweru. Pokazują one, że nawet dziewięćdziesiąt procent użytkowników odwiedzających tereny leśne i rekreacyjne w otoczeniu miasta akceptuje ograniczenia i restrykcje wynikające z działań ochronnych [8]. Ważne są komunikat i przedstawienie celu ochrony, informacja, jakim gatunkom i procesom służy, nawet jeżeli dotyczy to terenów o przemysłowej genezie.

Bogactwo fauny i flory terenów poprzemysłowych jest doskonałym pretekstem do ich ochrony i zrównoważonego udostępnienia między innymi do celów edukacyjnych. Na zdjęciu obserwacje chronionych gatunków płazów na „Mikrowyprawie w Naturę”, czyli cyklu rodzinnych weekendowych spacerów przyrodniczo-edukacyjnych Fundacji Dzieci w Naturę. Kamieniołom na Zakrzówku, Kraków; FOT. A. WARZYŃSKA / DZIECI W NATURĘ

Funkcje nowych założeń i ich odbiorcy

Zróżnicowanie terenów zieleni w mieście ma korzystny wpływ na mieszkańców [9]. Różnorodność terenów zieleni – od urządzonych do nieurządzonych – pozwala na wybór tych ulubionych. Rozmaite cechy lokalnej różnorodności biologicznej sprawiają, że tereny te mogą być odbierane na kilka sposobów. Sama różnorodność zbiorowisk roślinnych może być kojarzona z obecnością i dużą liczebnością ptaków, co przekłada się na pozytywny odbiór tych przestrzeni. Jak pokazują inne badania, duża część respondentów nie uważa jednak spontanicznej roślinności za „naturalną”, estetyczną czy wartościową [10]. Jest to ważna przesłanka do rozwijania edukacji ekologicznej. Badania Konijnendijka wskazują natomiast na poczucie bezpieczeństwa jako ważny czynnik obecny przy adaptacji nieużytków urbanistycznych na nowe tereny zieleni [11]. Poziom odczuwanego przez przechodniów zagrożenia wzrasta wraz z nadmiernie rozrośniętą roślinnością i ograniczeniem dostępności wizualnej. Wskazuje to na konieczność wybranych form porządkowania i utrzymywania roślinności spontanicznej w otoczeniu ścieżek i głównych stref koncentracji ruchu zwiedzających. Częstą praktyką jest regularne wykaszanie pasa zieleni wzdłuż ścieżek. Nicole Bauer
w swoich badaniach na temat społecznego odbioru przyrody nieużytków przywołuje cechy wskazane przez respondentów: kontrast, inność, nietypowość tych terenów, ich „naturalnego piękna”. Bauer podkreśla znaczenie elementów udostępnienia, w tym wprowadzenie nowych elementów projektowych, aby zwiększyć pozytywny odbiór półdzikich miejsc przez odwiedzających i ich poczucie bezpieczeństwa [12].

Dieter Rink i Rico Emmrich podkreślają, że dla pozyskania społecznej akceptacji dla ochrony nieużytków i spontanicznej zieleni (spontaneous vegetation) konieczna jest komunikacja z użytkownikami, przekaz o sensowności przyjętej strategii i komunikat, że cały teren i to, co w nim występuje, oddane są naturze [13]. Ważna jest także sama nazwa miejsca pozwalająca na nowe interpretacje i pozytywne skojarzenia. Jednocześnie „dzikość” (wilderness) w odbiorze mieszkańców nie oznacza braku ingerencji, dziewiczości, ale odnosi się do elementów środowiska, które oni odbierają jako „dzikie”. Naukowcy zajmujący się tym zagadnieniem najczęściej wymieniają tu: zróżnicowanie struktury roślinnej, urozmaiconą rzeźbę terenu oraz brak śladów obecności człowieka i jego dzisiejszej ingerencji. Także Bauer pisze o znaczeniu komunikacji i nośników informacyjnych przy udostępnianiu nieużytków i pozyskiwaniu szerszej akceptacji dla zachowania spontanicznej roślinności [14]. Tym, co pozytywnie wpływa na percepcję tych terenów oraz poczucie bezpieczeństwa użytkowników, są nowe elementy projektowe i rzeźba współczesna. Dobrym rozwiązaniem jest strefowanie dostępności i stopnia naturalności [15], na przykład poprzez wyznaczenie stref kluczowych (key zones), gdzie roślinność rozwija się swobodnie, bez ingerencji, a wejście możliwe jest tylko w ramach zorganizowanych wizyt, z przewodnikiem (obecność jest ograniczana lub reglamentowana), gdzie człowiek może odnaleźć się w bezpośredniej, pozytywnej relacji do „dzikiej” przyrody; oraz stref ukierunkowanych na intensywną rekreację i inne aktywności, odpowiadając na zmieniające się potrzeby użytkowników.

Mikrowyprawy i zajęcia edukacyjne dla szkół i przedszkoli prowadzone przez Fundację Dzieci w Naturę odbywają się także na nieużytkach i przyciągają tłumy mieszkańców. Nowoczesna edukacja ekologiczna jest argumentem za ochroną siedlisk przyrodniczych nawet na bardzo przekształconych poprzemysłowych terenach w miastach. Naturalne procesy sukcesji powinny być zachowane, inicjowane i uczytelnione z niewielką ingerencją w podłoże. Kamieniołom Libana, Kraków; FOT. KASPER JAKUBOWSKI

Rink podkreśla też konieczność minimalnej interwencji w zastane procesy sukcesji i roślinności, a jej zakres może być różny w zależności od stref [16]. Ważne też, aby na nośnikach informacyjnych i nowych elementach pojawiały się treści i motywy, z którymi można się identyfikować, przy czym silniejszy akcent powinno się kłaść na estetyczne przesłanki niż ekologiczne uwarunkowania. Ważny jest komunikat, że „nowa dzikość” (new wilderness) nie jest rezultatem zaniedbania (podejście negatywne), lecz uzasadnionym, świadomie wprowadzanym i eksponowanym walorem środowiska przyrodniczego w otoczeniu zespołów zabudowy (podejście pozytywne).

Ważną przesłanką alternatywnego, proprzyrodniczego zagospodarowania nieużytków jest możliwie szybkie objęcie ich jedną z form ochrony przyrody. Przykładem takich działań są hałdy pogórnicze, sztuczne zbiorniki czy kamieniołomy w Wielkiej Brytanii, które wraz z porastającą je, zmieniającą się w czasie roślinnością objęte zostały jedną z form ochrony (Sites of Special Scientific Interest, SSSI) już w latach 70. ubiegłego wieku. Zapisy te pozwalają na pewną elastyczność w przyszłym przekształcaniu terenu, wskazują, jakie elementy środowiska muszą być zachowane albo odtworzone na nowo (renaturyzacja krajobrazów).

Krajobrazy ewoluujące i „ nowa bioróżnorodność”

Problemem projektowym o doniosłym znaczeniu dla uświadomionych ekologicznie projektantów i planistów jest potrzeba proprzyrodniczego kształtowania powierzchni biologicznie czynnych towarzyszących nowym inwestycjom i zespołom zabudowy. Wiele terenów budowlanych znajduje się w otoczeniu nieużytków. Nieurządzona zieleń może być zagospodarowana inaczej. Łączenie (integrowanie) terenów zadbanych i seminaturalnych, a nawet zbiorowisk ruderalnych jest popularnym zjawiskiem w miastach zachodnioeuropejskich. Architektura krajobrazu nie wiąże się tylko z kosztownym podtrzymywaniem sztucznych stanów, ale też z inicjowaniem procesów, ich sterowaniem, a tam, gdzie to możliwe, ograniczaniem ingerencji lub jej brakiem. Skala tych eksperymentów w warunkach europejskich jest imponująca, często rozwiązują one problemy środowiskowe związane z retencją wód, adaptacją do zmian klimatu, rosnącymi kosztami  utrzymania zieleni czy zanikiem różnorodności biologicznej. Piękno przyrody nie musi być kojarzone ze sztucznymi, kosztownymi w utrzymaniu kompozycjami roślinnymi niemającymi związku z siedliskiem. Kształtowanie terenów w głębokim związku z ekologią zakłada projektowanie (odtwarzanie) siedlisk w odwzorowaniu naturalnych układów, preferowanie rodzimej roślinności, wykorzystywanie chwastów (biotopy ruderalne), elastyczność i swobodę w jej dalszym rozwoju. Część projektantów coraz przychylniej patrzy na naturalne procesy sukcesji, nawet jeżeli są w jakimś stopniu kontrolowane przez człowieka. Co więcej, w tych układach nawet gatunki obce, typowe dla novel ecosystems, mogą mieć uzasadnienie, pod warunkiem że nie zdominują całości – ich udział w środowisku miasta jest znaczący i trudny do wyeliminowania.

FOT. KASPER JAKUBOWSKI 

 

[1] J. Fiedorczuk, Cyborg w ogrodzie. Wprowadzenie do ekokrytyki, Gdańsk: Wyd. Naukowe Katedra, 2015.

[2] G. Böhme, Filozofia i estetyka przyrody w dobie kryzysu środowiska naturalnego,przeł. J. Marecki, Warszawa: Oficyna Naukowa, 2002.

[3] J.R.Miller, Conserving Biodiversity in Metropolitan Landscapes: A Matter of Scale (But Which Scale?), „Landscape Journal” 2008, vol. 27, no. 1, s. 114.

[4] J. Lachmund, Greening Berlin: The Co-Production of Science, Politics, and Urban Nature, Cambridge–London: MIT Press, 2013.

[5] „Oazy przyrody z urozmaiconą, różnorodną fauną i florą”; „dziki, niezagospodarowany, metropo‐ litalny raj”.

[6] P. Perring, Novel Urban Ecosystems and Ecosystems Services, [w:] Novel Ecosystems: Intervening in the New Ecological World Order, ed. R.J. Hobbs, E.S. Higgs, C.M. Hall, Hoboken: Wiley‐Blackwell, 2013.

[7] C.C. Konijnendijk, New Perspectives for Urban Forest: Introducing Wild Woodlands, [w:] Wild Urban Woodlands: New Perspectives for Urban Forestry, ed. I. Kowarik, S. Körner, Berlin: Springer, 2005.

[8] Tamże

[9] R.A. Fuller et al., Psychological Benefits of Green SpaceIncrease with Biodiversity, „Biology Letters” 2017, no. 3, s. 390–394.

[10] Wild…, dz. cyt.

[11] C.C. Konijnendijk, New Perspectives…,dz. cyt.

[12] N. Bauer, Attitudes towards Wilderness and Public Demands on Wilderness Areas, [w:] Wild…, dz. cyt.

[13] D. Rink, R. Emmrich, Surrogate Nature or Wilderness? Social Perceptions and Notions of Nature in an Urban Context, [w:] Wild…, dz. cyt.

[14] N. Bauer, dz. cyt.

[15] Tamże.

[16] D. Rink, R. Emmrich, Surrogate Nature or Wilderness?, dz. cyt.