Planowanie

1 [56] 2017

15 | 04 | 2017

Zarządzanie czasem w kulturze audytu

Doświadczenie braku czasu jest przedmiotem zarówno prywatnych, jak i publicznych dyskusji dotyczących strategii stosowanych w różnej skali, a związanych z kwestiami skutecznego planowania czasu, w tym między innymi z problemem godzenia życia rodzinnego i zawodowego, efektywnością czy obawami o własną produktywność. Słyszymy o nowych przepisach redukujących czas pracy, na przykład do sześciu godzin dziennie, jak w Szwecji, albo dotyczących wolnej niedzieli. Planowanie czasu, mimo popularności tego tematu w debacie publicznej, w znacznym stopniu pozostaje domeną odpowiedzialności indywidualnej i coraz silniej angażuje nasze działania i myślenie.

Indywidualizacja problemu planowania czasu odzwierciedla również daleko idącą indywidualizację późnonowoczesnych społeczeństw. Z jednej strony ten proces uwalnia nas od wpływu tradycyjnych ról i ograniczeń na nasze życie, ale z drugiej zmusza do ponoszenia dodatkowych kosztów. Kosztem takim jest na przykład konieczność osobistego mierzenia się ze złożoną rzeczywistością oraz samodzielnego rozwiązywania problemów o charakterze strukturalnym1.

Oznacza to, że współczesność konfrontuje nas z wieloma możliwościami oraz wyborami, a jednocześnie – ze względu na swój otwarty, nieautorytarny charakter – nie oferuje zbyt wiele pomocy i wskazówek dotyczących tego, co wybrać w życiu i jak w nim postępować. Mówiąc inaczej, jesteśmy osobiście coraz bardziej odpowiedzialni za własne biografie. Giddens2 opisuje między innymi, jak tradycje i normy tracą na znaczeniu i jak trudno wypisać receptę na działanie i konstruowanie spójnej narracji, niezbędnej do utrzymania tożsamości. Nie istnieje żaden dany, gotowy zestaw działań i postaw, który po prostu może zostać powielony czy skopiowany. Idea naszej samorządności opiera się na przekonaniu, że jesteśmy w stanie osiągnąć „sukces”, jeśli tylko dokonamy właściwych wyborów. Pytanie tylko jakich? Przez uzależnienie sukcesu tożsamościowego od naszej własnej pracy zwiększa się jeszcze obciążenie odpowiedzialnością za każdy pojedynczy codzienny wybór. Te czynniki istotnie wpływają na kwestię planowania czasu, skłaniając na przykład do angażowania się w zbyt wiele działań, często zbyt wymagających.

KRÓTKA HISTORIA (ZARZĄDZANEGO) CZASU

Zarządzanie czasem jako dyscyplina pojawiła się w latach 60. XX wieku. W tej chwili temat planowania i zarządzania czasem znowu staje się modny, choćby pod wpływem dyskusji na temat „wypalenia zawodowego”, elastycznych form pracy itp. Termin „zarządzanie czasem”, odkąd ukuł go Alec Mackenzie, amerykański specjalista od organizacji, stał się niezwykle popularny w literaturze poświęconej planowaniu (dowodem są popularne, także w Polsce, poradniki Lothara J. Seiwerta czy Stephena Coveya). Tego typu książki zaczynają się zwykle od filozoficznego cytatu albo mniej lub bardziej abstrakcyjnej opowieści o czasie (popularna w latach 90. historia o wypełnianiu słoja piaskiem i kamieniami), a następnie w kolejnych rozdziałach, krok po kroku, proponują sposoby pozwalające lepiej tym dobrem zarządzać. Mowa zwykle o: ustalaniu priorytetów, sposobach delegowania i standaryzacji pracy, zasadzie Pareta (spędzamy 80% czasu na wykonywaniu mniej istotnych zadań, a tylko 20% na ważniejszych) oraz modelach (wykresy), które mają poprawić nasze działania w czasie. Co ciekawe, podobne podejście można zauważyć w poradnikach dotyczących szerszych problemów, chociażby wypalenia zawodowego albo stresu. Z metod zarządzania czasem korzysta się więc w nowych kontekstach. Można stwierdzić, że zarządzanie czasem już dawno przestało być związane wyłącznie z procesami produkcyjnymi. W coraz większym stopniu wpływa na organizację życia domowego, a ponadto na szerzenie idei racjonalnego planowania w różnych sferach życia, w których nie było dotąd stosowane i w których może poczynić więcej szkody niż pożytku. Zarządzanie czasem zapewnia rodzaj „niezawodności”, sugeruje bowiem, że naprawdę możemy wpływać na naszą przyszłość.

CZAS TO PIENIĄDZ, CZYLI W IMIĘ PRODUKTYWNOŚCI

Samodzielne planowanie czasu jest też silnie powiązane z logiką neoliberalną: oddanie władzy w planowaniu czasu jednostce zachęca do podjęcia odpowiedzialności i przyjęcia przedsiębiorczego podejścia w samoorganizacji. Odpowiada to systemowym naciskom na wytwarzanie uległych, pracowitych i odpowiedzialnych pracowników. Osoby niespełniające powyższych cech ujmowane są już nie tyle jako jednostki złe, bo „niezdyscyplinowane”, ile raczej te, które „mają problem z samodyscypliną”, prokrastynują itp.3


[1.] U. Beck, Społeczeństwo ryzyka: w drodze do innej nowoczesności, przeł. S. Cieśla, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar, 2004.
[2.] A. Giddens, Nowoczesność i tożsamość: „Ja” i społeczeństwo w epoce późnej nowoczesności, przeł. A. Szulżycka, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2012.
[3.] Drugim ważnym założeniem dotyczącym myśli neoliberalnej pozostaje rządzenie na odległość. Oznacza to, że interwencja w życie osób w modelu idealnym prowadzona jest pośrednio. Zamiast poleceń stosowane są pośrednie zachęty: nagrody, premie itp.