Gmach opery w Kantonie, 2003–2010, proj. Zaha Hadid Architects fot. Wikimedia Commons CC A 3.0 Unported

Człowiek w sieci

1 [52] 2016

18 | 07 | 2016

Współczesny proces życiowy o wysokiej wydajności (I)

Etyka Zaha Hadid Architects

Choć to dość niezwykłe w wypadku architekta, Zaha Hadid osiągnęła ogromną osobistą sławę, ugruntowaną w ostatnich latach przez jej liczne sukcesy, zwłaszcza odznaczenie złotym medalem Royal Institute of British Architects. To najbardziej prestiżowa nagroda, jaką architekt może otrzymać w Wielkiej Brytanii – kraju, w którym urodzona w Bagdadzie Zaha Hadid mieszka od lat 70. Zważywszy na to, że w Londynie, gdzie mieści się jej biuro, przez dwadzieścia lat nie powstał żaden budynek jej projektu (aż dwie dekady minęły od zdobycia przez Hadid rozgłosu w połowie lat 80. do jej pierwszych londyńskich realizacji pod koniec pierwszej dekady XXI wieku), nagrodę RIBA można postrzegać jako swego rodzaju rehabilitację. Jednocześnie generuje ona wielkie zainteresowanie samą Hadid jako osobowością. Bardzo wiele uwagi poświęca się wymiarowi etycznemu (a raczej jego brakowi) działalności jej firmy, zwłaszcza w państwach naftowych o wątpliwej reputacji w zakresie przestrzegania praw człowieka. Najwięcej mówi się o śmiertelności wśród przymusowych robotników budowlanych w Katarze, gdzie ma powstać – zaprojektowany przez Hadid – stadion na mistrzostwa świata. Szacuje się, że 1200 osób zginęło na placach budowy mundialowych obiektów, chociaż żaden z przypadków nie został powiązany bezpośrednio z konstrukcją stadionu. Hadid niedawno przerwała wywiad w BBC Radio po tym, jak zadano jej pytanie na ten temat1; złożyła też pozew przeciwko zasłużonemu krytykowi architektury Martinowi Fillerowi, który sugerował, że projektantka ponosi etyczną odpowiedzialność za te śmierci.

Jakby w odpowiedzi na to, elokwentny partner i główny teoretyk w biurze Zaha Hadid Architects, Patrik Schumacher, wytoczył działa krytyki przeciwko idei, że architektura w ogóle może być „etyczna”. „To nie nasza sprawa” – tak można streścić jego hiperteoretyczne, prawicowo‑liberalne elaboraty skierowane przeciwko „próbującym na siłę wywołać poczucie winy” oponentom i „świętoszkowatości” otwarcie etycznych architektów, takich jak Alejandro Aravena. Kilka miesięcy temu – kiedy chilijski architekt, znany ze swoich projektów budownictwa socjalnego, otrzymał Nagrodę Pritzkera – Schumacher, który wyraża swoje poglądy z zapałem godnym apostaty (a niegdyś wyznawcy) marksizmu, grzmiał, że nagroda dla Araveny jest dowodem na „całkowite podporządkowanie architektury dyktatowi politycznej poprawności”. I dalej: „nie sprzeciwiałbym się tegorocznemu wyróżnieniu tak bardzo, gdyby nie to, że to bezpieczne i kojące uprawomocnienie humanitarnej troski nie było częścią szerszego trendu we współczesnej architekturze, który moim zdaniem jest niefortunnym nieporozumieniem, wyrazem nieczystego sumienia, braku pewności, witalności i odwagi tej dyscypliny wobec własnego, niepowtarzalnego wkładu, jaki wnosi ona w rzeczywistość”2. Co ciekawe – choć dziś prawie wszędzie na świecie buduje się mniej mieszkań socjalnych i budynków użyteczności publicznej niż kiedykolwiek dotąd – Schumacher wydaje się postrzegać architekturę jako dziedzinę nadmiernie obciążoną sumieniem społecznym. Właściwie rozbieżność jest jeszcze bardziej fundamentalna: Schumacher nie do końca nawet uważa Aravenę za architekta – w przekonaniu partnera w biurze Zahy Hadid, architekci są dawcami formy, nie realizatorami programu społecznego i jedynie w dziedzinie formy wnoszą swoje „innowacje”. Zastanówmy się, na czym polegają w takim razie etyka i polityka Zaha Hadid Architects – i na ile mają one znaczenie.

ETYKA GUSTU

Przede wszystkim należy zauważyć, że większość krytyki skierowanej do Hadid to nieprzyjemne wycieczki osobiste, argumenty ad hominem. Niemal zawsze komentowane są jej płeć i rasa – inaczej niż w przypadku długiej listy architektów, pracujących równie często dla równie wątpliwych klientów, na przykład Rem Koolhaas i OMA, Herzog & de Meuron, Peter Eisenman, Jean Nouvel i wielu, wielu innych, nieprzejmujących się tym, że wznoszą monumentalne budowle w krajach rządzonych przez represyjnych dyktatorów. Hadid jest „wyróżniana” nie bez powodu. Niedawno poruszenie wywołała przyznana jej w Wielkiej Brytanii nagroda Design Museum za projekt roku 2014 – Centrum Hejdara Alijewa w Baku, stolicy Azerbejdżanu. Gdy się bliżej przyjrzeć całemu zamieszaniu, można dostrzec więcej obłudy niż na pierwszy rzut oka.

Pewnie nie byłoby takiej reakcji, gdyby zamiast Centrum Hejdara Alijewa zwyciężyło inne nominowane duże muzeum – o podobnie niesprecyzowanym programie, także zrealizowane w kraju „rozwijającym się” i słynącym z nieprzestrzegania praw pracowniczych: a mianowicie Museo Jumex w Mexico City, autorstwa Davida Chipperfielda. Czy w takim wypadku pojawiłyby się artykuły o tym, jak to Chipperfield uosabia brak moralności współczesnej architektury? Czy zwracano by się do organizacji Human Rights Watch o opinię? Możemy tylko zgadywać – ale faktem jest, że Chipperfield po prostu nie pasował do profilu nagrody, jego budynek też. Museo Jumex zostało zbudowane na potrzeby prywatnej kolekcji należącej do firmy przetwórstwa owocowego Jumex, nie zaś na cześć nieżyjącego postsowieckiego dyktatora Azerbejdżanu – chociaż w założenie bardzo zaradnie wpleciono muzeum mieszczące kolekcję sztuki najbogatszego człowieka na świecie, Carlosa Slima, który częściowo finansuje cały projekt. Podobnie jak większość budynków Chipperfielda, projekt robi wrażenie eleganckiego, kunsztownego, uporządkowanego i nieco surowego – to architektura o dobrych manierach, respektująca kontekst miasta. Choć był to kaprys milionera, to jednak nie podpada on pod typ „oligarchitektury”, jaki rozwinął się mniej więcej w ciągu ostatniej dekady. Brak tu wymyślnej nieortogonalnej geometrii, nie widać wpływu nowych technik modelowania cyfrowego, budynek nie stara się zwracać na siebie nadmiernej uwagi. Pojawia się więc pytanie: kiedy ludzie protestują przeciwko Hadid i jej najnowszemu projektowi w kraju naftowym nieprzestrzegającym praw człowieka, to przeciwko czemu właściwie protestują?

W odniesieniu do samego projektu Hadid, odpowiedź jest dość prosta, a uzasadnienie klarowne. Po pierwsze, jak napisał Oliver Wainwright w artykule na ten temat, opublikowanym w dzienniku „Guardian”: „wyburzono około 250 domów, żeby zrobić miejsce pod inwestycję, ich mieszkańcy nie otrzymali godziwej rekompensaty, a niektórzy z nich zostali przymusowo eksmitowani”3. Po drugie, znając zwyczaje Azerbejdżanu w tym względzie, można zakładać, że do budowy użyto robotników przymusowych. Po trzecie, projekt uwiecznia postać brutalnego, pozbawionego skrupułów polityka, który wykorzystał zapaść gospodarczą i wojnę, aby przeprowadzić transformację jednej z najlepiej rozwiniętych republik ZSRR w dynastyczne państwo naftowe pełne gigantycznych nierówności. I po czwarte, powstaje silny dysonans pomiędzy tą paskudną proweniencją a widoczną niechęcią Hadid do przyjęcia odpowiedzialności za działania wykonawców projektów jej firmy – znana jest z tego, że odżegnuje się od tematu przymusowych pracowników budujących stadion ZHA w Katarze, twierdząc: „Nie mam w ogóle do czynienia z robotnikami budowlanymi […]. Nie należy do moich obowiązków, jako architekta, żeby się tym zajmować”4.

A jednak, jeśli zapomnimy na chwilę o tych zastrzeżeniach, to sytuacja wygląda całkiem zwyczajnie i znajomo.

Oczywiście Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych nie można porównać do Azerbejdżanu, Kataru, innych państw Bliskiego Wschodu czy Azji Południowo‑Wschodniej, będących na celowniku arbitrów etyki architektonicznej. Polityka wewnętrzna w Wielkiej Brytanii i USA jest dużo mniej represyjna i brutalna, dlatego łatwo pominąć fakt, że polityka międzynarodowa tych krajów już tak łagodna nie jest. Ale jeśli się dobrze przyjrzeć, również w polityce wewnętrznej znajdziemy pewne podobieństwa. Nominacja do Stirling Prize dla „rewitalizacji” brutalistycznego osiedla Park Hill w Sheffield nie wywołała specjalnych kontrowersji, pomimo że projekt doprowadził do likwidacji około tysiąca mieszkań komunalnych w mieście, w którym lista oczekujących na takie mieszkanie jest najdłuższa w kraju. Nie wzywano żadnego architekta, żeby publicznie wyraził pokutę za wyburzenie londyńskiego Heygate Estate i zaprojektowanie w jego miejsce nowego założenia, chociaż miejscowi aktywiści piętnowali machinacje, które w połączeniu z brakiem kompetencji doprowadziły do bezpowrotnego wykwaterowania 3000 osób z centrum Londynu. Niewielu przedstawicieli zawodu architekta miało cokolwiek do powiedzenia, kiedy okazało się, że praktycznie wszystkie firmy budowlane w Wielkiej Brytanii – między innymi Kier, MacAlpine, Skanska, Laing O’Rourke, Balfour Beatty, Carillion – od dziesięcioleci uczestniczyły w utrzymywaniu uaktualnianej na bieżąco czarnej listy pracowników budowlanych należących do związków zawodowych. Przypomnijmy sobie konkurs na nową ambasadę USA, w którego wytycznych znalazł się postulat zaprojektowania wielu zabezpieczeń, włączając w nie fosę. Albo liczne szkoły i akademie biznesu sponsorowane czy nazywane imieniem bardzo nieciekawych postaci. Długo można by wymieniać.

Centrum Hejdara Alijewa w Baku. 2007-2012, proj. Zaha Hadid Architects, Wikimedia, domena publiczna

 

 

 

 

To, że „nie jesteśmy aż tak źli” jak autorytarne, postsowieckie państwo naftowe, nie stanowi wielkiego powodu do dumy – a nic lepszego nie da się powiedzieć o krajach, w których praktykują wszyscy znani architekci, nie narażając się na oskarżenia o nieetyczność.


[1.] A. Singh, Zaha Hadid puts phone down on Radio 4 interview, „Telegraph”, 24 września 2015, http://www.telegraph.co.uk/news/bbc/11887796/Zaha‑Hadid‑puts‑phone‑down‑on‑Radio‑4‑interview.html (dostęp: 16 marca 2016).
[2.] P. Keskeys, Patrik vs Pritzker: Schumacher Reignites the Debate Over Political Correctness in Architecture, „Architzer”, 15 stycznia 2016, http://architizer.com/blog/patrik‑vs‑pritzker/(dostęp: 16 marca 2016).
[3.] O. Wainwright, Wave of Protest Over Zaha Hadid’s Baku Prizewinner, „Guardian”, 30 czerwca 2014, http://www.theguardian.com/artanddesign/2014/jun/30/zaha‑hadid‑architecture (dostęp: 16 marca 2016).
[4.] J. Riach, Zaha Hadid defends Qatar World Cup role following migrant deaths, „Guardian”, 25 lutego 2014, http://www.theguardian.com/world/2014/feb/25/zaha‑hadid‑qatar‑world‑cup‑migrant‑worker‑deaths
(dostęp: 16 marca 2016).