Ilustracje: Anna Zabdyrska. Copyright © Małopolski Instytut Kultury.

Materiał / materialność

1 [48] 2015

13 | 07 | 2016

Rozum zachowawczy (I)

 

Nie wiem właśnie, o co chodzi, nic nie ma, w sumie niby wszystko jest, a nic nie ma1.

 

PRÓBA OKREŚLENIA ISTOTY (PO) NOWOCZESNEJ ANTYMATERII

W naukach ścisłych mianem antymaterii określa się taką materię, która stanowi niejako „odwrotność” tworzywa, z którego zbudowana jest nasza planeta. Odwrócenie dotyczy znaku ładunku elektrycznego, mówi się zatem o antyprotonach, antyneutronach, antyelektronach, a idąc dalej tym tropem – o antywodorze, antyhelu itd.2

Antymateria3, o której chciałbym tu mówić, również jest swego rodzaju odwróceniem, i to dwojakiego rodzaju.

Po pierwsze, znajdujemy ją wszędzie tam, gdzie zmysłowo dostępne właściwości danej rzeczy/konstrukcji znoszą (kwestionują) jej „istotę” („istotą” danej konstrukcji może być na przykład zasada jej funkcjonowania/ użytkowania). Rozważmy przykład stołu ze szklanym blatem oraz schodów, których stopnie i poręcze również są wykonane z tego kruchego materiału (obydwie realizacje faktycznie istnieją). W te dwa obiekty jest wpisana ta sama ambiwalentna oferta. Z jednej strony blat stołu, stopnie i poręcze schodów to elementy utrzymujące, ich zadaniem jest „przyjmowanie” i „zabezpieczanie” tego, co im powierzamy (w pierwszym przypadku jest to jakiś przedmiot, w drugim – człowiek). Z drugiej zaś strony materiał, z którego te obiekty są wykonane – szkło – jest słaby, kruchy, niebywale podatny na zniszczenie4. To, co kruche i słabe, konstruuje zatem to, co utrzymujące, zapewniające. Rozważmy jeszcze jeden przykład, dom pomyślany przez Zahę Hadid:

Sądzę, że przy tym rozwoju technologicznym niedługo ściany mogą stać się w pełni ruchome, a być może nawet kuchnia czy łazienka będą przesuwalne. […] Jeśli tak się stanie, pozbędziemy się stabilizacji przestrzeni. Będzie można jednego dnia w jakimś miejscu spać, a drugiego robić tam coś zupełnie innego5.

Pierwsze pytanie, jakie się tutaj nasuwa, to czy aż tak bardzo zależy nam na tym, aby pozbyć się owej natrętnej „stabilizacji przestrzeni”? Jeśli uznamy, że nasze bycie w świecie określają, między innymi, dwie dopełniające się dążności, pierwsza – ku stałości i powtarzalności, druga – ku zmianie i nowości, to zamieszkiwanie plasuje się raczej po stronie pierwszej, jest pobytem w rozpoznawalnych i „ustalonych” miejscach. Hadid próbuje dokonać na tym polu pewnego przeporządkowania, ale czy dom, w którym będziemy mogli dowolnie zmieniać położenie kuchni, łazienki, a pewnie i innych jego części, pozostanie jeszcze domem? Być może jest to już swego rodzaju antydom.

Drugi tryb funkcjonowania antymaterii ma charakter relacyjny. W opisanym wyżej przypadku istota antymaterii była „zawarta” w danej rzeczy/konstrukcji, innymi słowy – była endogenna (dostępne zmysłowo właściwości szklanych schodów kwestionowały zasadę ich użytkowania). Tym razem sprawa wygląda nieco inaczej, antymateria powstaje bowiem na styku danej rzeczy/konstrukcji ze środowiskiem. W istocie chodzi tu o sytuację, kiedy zagnieżdżona w środowisku rzecz/konstrukcja tak dalece redefiniuje środowisko, że de facto je znosi, unieważnia. Antymaterią jest wciąż rzecz/konstrukcja, ale tym razem nie neguje ona siebie, tylko środowisko (jest ukierunkowana na zewnątrz, a nie do wewnątrz). Co trzeba wyraźnie podkreślić, tak określona antymateria nie jest po prostu elementem zmieniającym definicję miejsca, lecz takim, który je wymazuje, wykreśla. O takiej sytuacji można mówić na przykład, gdy radykalna przebudowa pewnego fragmentu miasta przerywa proces „odtwarzania”, reprodukowania się „definicji” tegoż miasta w świadomości jego mieszkańców. Istotę tego zerwania (zanegowania) wyłożę szczegółowo w dalszej części tekstu. Teraz przyjrzyjmy się, jak doszło do tego, że w przestrzeń życia współczesnych ludzi wkroczyła antymateria.

ŹRÓDŁA POJAWIENIA SIĘ I EKSPANSJI ANTYMATERII

Wydaje się, że istnieją dwa kluczowe momenty w procesie modernizacji kultury zachodniej, które doprowadziły do namnażania się antymaterii: idealizacja postępu i zmiany (degradacja stałości i skończoności) oraz narodziny „kultury awangardy”6 (uprzywilejowanie sztuki nienaśladującej, negującej, abstrakcyjnej). Przyjrzyjmy się im dokładniej.


[1.] Wypowiedź mieszkanki Płocka na temat nowego wystroju ulicy Tumskiej, zmodernizowanej kilka lat temu.
[2.] Ten artykuł jest poszerzoną i zmodyfikowaną wersją tekstu Negacja negacji, czyli opór przeciw anty-materii („Kultura Współczesna” 2010, nr 2).Badania, na których opierają się partie tekstu, finansowane były ze środków Narodowego Centrum Nauki jako projekt badawczy Estetyka jako narzędzie podziału i zawłaszczania przestrzeni miejskiej (Nr N N116 229736).
[3.] Pozwalam sobie wprowadzić ten, obecny już na polu fizyki i obciążony pewnymi skojarzeniami, termin nie tyle z chęci podniesienia atrakcyjności tekstu za pomocą chwytliwego wyrażenia, ile przekonania, iż jest on doskonałym pojęciem-zwornikiem kilku interesujących mnie zjawisk, a jego wyrazistość może otworzyć przed czytelnikiem ciekawe perspektywy interpretacyjne.
[4.] Fakt, że szkło służące do wykonania owego stołu i schodów najpewniej jest dużo bardziej trwałe niż to, które służy do wyrobu szklanek i kieliszków, niewiele zmienia, zdroworozsądkowy ogląd świata nakazuje bowiem każdy obiekt ze szkła uznawać za coś słabego i kruchego.
[5.] Z. Hadid, Twórczość to gra, „Sztuka Architektury”, http://www.sztuka-architektury.pl/index.php?ID_ PAGE=4617 (dostęp: 1 lutego 2015).
[6.] C. Greenberg, Awangarda i kicz, przeł. Cz. Miłosz, [w:] Kultura masowa, red. Cz. Miłosz, Kraków: Wydawnictwo Literackie, 2002, s. 38.