Partycypacja i partycypacja

2 [37] 2012

30 | 07 | 2015

Rewolucja i praca u podstaw

To się kiedyś już zdarzyło i ciekawe, że powraca niemal sto lat później, w tym samym kraju. Romans sztuki z polityką przy udziale społeczeństwa. Cała trójka, jak wtedy, rzuca się w wir naprawy systemu.

Partycypacja to dziś słowo wytrych w dysputach o najnowszej sztuce rosyjskiej, przy czym rozumie się ją przede wszystkim jako działania artystyczne zmierzające w kierunku zmiany ustrojowej i społecznej, angażujące uwagę lub aktywność innych ludzi. Jak mało gdzie, działania te balansują na ledwo uchwytnym styku z polityką. Obserwujemy wręcz modę na rosyjską sztukę zaangażowaną zarówno w granicach Rosji, jak i poza nimi. Cały świat wstawiał się za siedzącą w więzieniu Vojną, podobnie jak teraz – za Pussy Riot; cała Warszawa była na wystawie młodej buntowniczej sztuki Angry Birds (na boku pozostawiam rozważania o rdzennej rosyjskości wystawiających tam artystów), a w Moskwie ruszył nawet 8 kwietnia 1. Festiwal Obywatelskiej Twórczej Aktywności Social Art Fest pozocione. Rosyjska sztuka zaangażowana płynie wraz z polityczną falą i teraz właśnie błyszczy: to pięć minut jej sławy. I świetnie, że błyszczy, na pewno zasłużyła sobie na to w ciągu wielu lat borykania się z wymiarem sprawiedliwości, życia w skrajnej biedzie (jak Aleksandr Rossihin z grupy Bombiły, który mieszkał w samochodzie), narażania się na zaczepki ze strony stróżów prawa na ulicach i w domach.

W Rosji doświadczenie artystycznego aktywizmu jest stosunkowo młode i w zasadzie dopiero się kształtuje: pierwsze jego jaskółki pojawiły się w latach 90. (na przykład słynna akcja Barykada: surrealna artystyczna demonstracja w pobliżu Kremla), lecz nie wyszły poza rezerwat sztuki. Być może było za wcześnie, by trafić z przekazem do publiki, a być może autorom bardziej zależało na osobistej psychoterapii (mówiono o egzystencjalnym wymiarze czysto artystycznego gestu) niż na przetarciu oczu współobywatelom. W sztuce lat 90. rekompensowano sobie to, czego nie można było odnaleźć w polityce. Tamte działania nie odegrały więc szczególnej roli w kształtowaniu modelu myślenia współczesnego Rosjanina en général oraz w zachęcaniu go do aktywności na rzecz społeczeństwa, choć na pewno skutecznie zaraziły artystyczne środowisko takim akcjonizmem, który porusza się po krawędzi polityki.

Dzisiaj zjawisko akcjonizmu zostało wchłonięte przez artywizm (artystyczny aktywizm), który z zasady jest obliczony na angażowanie widza. Działania artystów aktywistów o dosłownie kilka milimetrów wyprzedziły na osi czasu głośne polityczne mityngi na placu Błotnym czy placu Puszkina. Nadużyciem byłoby twierdzić, że je wywołały, warto jednak kiedyś przeanalizować, czy w jakiś sposób nie wzmocniły wiary rosyjskiej inteligencji (a któż inny jest odbiorcą sztuki w Rosji, jeśli nie ona – poza oligarchią oczywiście), że (zgodnie z artystycznym credo Antona Nikolaeva z grupy Bombiły) „można wszystko”, niezależnie od narzucanych przez system ograniczeń.

Akcje aktywizmu artystycznego w Rosji w latach dwutysięcznych są w większości bardziej radykalne niż akcjonizm lat 90. Są znakiem, że społeczeństwo doszło do skraju wytrzymałości w tzw. ruskim ekstremie – życiu na granicy hulanki i walki o podstawowe wolności. Zwracał na to uwagę już ponad rok temu krytyk i kurator sztuki Andrej Erofeev (ten sam, który po zorganizowaniu wspólnie z Jurijem Samodurovem wystawy Zakazana sztuka – 2006 padł ofiarą nagonki za rzekomą obrazę uczuć religijnych). Zyskują rozgłos, bo wyrażają frustracje dużej (liberalnej, prodemokratycznej?) części społeczeństwa. Na tych emocjach także… grają.

Mechanizm jest prosty: artyści mają w zasięgu dającą błyskawiczny rezultat broń (i jednocześnie narzędzie), czyli internet (jedyną póki co przestrzeń swobodnej wypowiedzi w Rosji) oraz inne media. Akcje artystów aktywistów wzbudzają w sieci piętrowe dyskusje, dokumentujące je fotografie krążą między blogami i na forach. Poprzez internet można zwołać ludzi w miejsce akcji, w przestrzeni wirtualnej można też stać się jej aktywnym uczestnikiem lub komentatorem (na przykład podpisując się pod listem w obronie Pussy Riot lub głosując na najlepszą pracę w którymś z kuratorskich projektów). Dzięki mediom i internetowi sztuka może wywierać całkiem widoczny wpływ na społeczeństwo – jak sprawa „punk-modlitwy” Pussy Riot, która, rozdmuchana przez media, doprowadziła do publicznej dyskusji o dwulicowości rosyjskiej Cerkwi i jej uwikłaniu w układ z władzą i biznesem.