Wojna

3 [46] 2014

10 | 08 | 2015

Przejściowe, tymczasowe… Le Corbusier i wojna

DZIAŁA, AMUNICJA?

W opublikowanej w 1938 roku książce Des canons, des munitions? Merci! Des logis… s.v.p.1 [Działa, amunicja? Dzięki! Mieszkania… poproszę] Le Corbusier opisywał wojnę jako przedsięwzięcie przemysłowe. Wojnę produkuje się jak inne ludzkie dzieła ery maszynowej: dla zysku, z konieczności stworzenia miejsc pracy (w przemyśle zbrojeniowym), aby zniwelować koszty społeczne wielkiego kryzysu. Przepis na pokój? Zamiast produkcji broni – produkcja mieszkań. Prowadzenie wojny i dbanie o pokój to bowiem ten sam proces, wykorzystujący tę samą energię twórczą i wynalazczość:

Potężne moce pchają do wojny. Aby zapewnić zamówienia firmom. Aby dać ludziom chleb. Chleb dla ludzi? Praca. A oto budowa dla świata gotowego na inicjatywę: mieszkania wszędzie, mieszkania promieniste, w miastach i na wsiach […]. Wyobrażacie sobie, że nareszcie do budowy domów został zaprzęgnięty rygor, który służy produkcji pocisków, silników czołgów i samolotów? Wszystko odtąd będzie nowe. Cywilizacja maszynowa wyposaża się w ogromną, gigantyczną moc swoich narzędzi2.

Na przekór tym deklaracjom, pierwsze duże publiczne zamówienie Le Corbusiera w 1940 roku, na początku tzw. dziwnej wojny, dotyczyło projektu fabryki zbrojeniowej. Gdy czytamy jego opis usine verte, „zielonej fabryki”, zapewniającej nową logikę pracy w przestronnych, jasnych pomieszczeniach i w kontakcie z przyrodą – warsztaty będące ogniwami linii produkcyjnej są swobodnie rozmieszczone w zieleni, tak aby „praca mogła dawać tym, którzy ją wykonują, odczucie swojej wielkości, doznanie jej piękna”3 – naprawdę nic nie wskazuje, że chodzi tu o produkcję uzbrojenia.

Stosunek architekta do wojny, podobnie jak przytoczony wyżej przykład, był dość ambiwalentny. Z jednej strony Le Corbusier ostrzegał przed politycznymi przewrotami, wojną lub rewolucją – przeciwstawiając im realizację projektu harmonii społecznej poprzez uruchomienie masowej produkcji domów. Z drugiej pragnął przełomu umożliwiającego radykalną przebudowę porządku społecznego. W tym rozumieniu postrzegał wojnę jako żywioł, który może przynieść wielką, pozytywną zmianę. Przekonany, że nowy duch, nowe czasy, nowa epoka nadchodzą, że potrzeba tylko pewnego czynnika, który zerwie skorupę starych nawyków i skostniałych relacji, widział w wojnie armagedon niosący zbawienie.

Jak skomentować tę postawę, mając przed oczami obrazy II wojny światowej – wojny totalnej, świadectwa kresu człowieczeństwa? Nadzieje pokładane przez Le Corbusiera w porządkach kolaboranckiego rządu Vichy, zabieganie o względy władzy, kokietowanie ludzi marszałka Pétaina, wiernopoddańcze deklaracje i – bezskuteczne zresztą – starania o audiencję z nim samym budzą ogromną niechęć. Trzeba było doprawdy „oczu, które nie widzą”, aby pod adresem: „Vichy” ulokować marzenie o nowym, lepszym świecie. Jak pisze Robert Fishman:

Jest coś jednocześnie komicznego i przerażającego w tym spektaklu, w którym największy architekt swojej epoki stara się uzyskać przychylność upadłych notabli z przeszłości, prezentując projekty harmonii społecznej ministrom represji, dążąc bezskutecznie do spotkania z Pétainem, mnożąc intrygi, aby zachować odrobinę miejsca, jakie przydzielił mu reżim4.

Jednocześnie zaangażowanie Le Corbusiera, obok innych ważnych twórców modernizmu (Auguste Perret pełnił w Vichy funkcję szefa utworzonego wtedy Stowarzyszenia Architektów) w autorytarne projekty władzy, wiara w znaczenie rozwiązań siłowych i imperialnej agresji uświadamiają, jak mocno nowoczesna wojna jest wpisana w strategię budowy nowoczesności. Totalny projekt domaga się ostatecznej decyzji, mocny gest architekta-urbanisty wymaga arbitralnej decyzji władzy. W tym kontekście postawa Le Corbusiera wydaje się konsekwencją jego wcześniejszych przekonań.

W latach 30. XX wieku architekt wielokrotnie deklarował przywiązanie do idei silnej władzy, której to zadedykował jedną ze swoich najważniejszych publikacji – La Ville radieuse (1935)5. Nazywał wówczas (podobnie jak w okresie współpracy z Vichy) swoją postawę „apolityczną”, odżegnując się od udziału w sprawach bieżących, walkach pomiędzy partiami i frakcjami politycznymi, między prawicą i lewicą. Był gotów podjąć współpracę z każdym, kto byłby w stanie doprowadzić do realizacji jego planów. Poszukiwał „nowoczesnego Colberta” – kogoś, kto arbitralnie wprowadziłby radykalną reformę polityki przestrzennej państwa, zgodną z jego koncepcjami. Nie interesowała go więc polityka, ale władza sama w sobie. „Francja potrzebuje ojca. Ktokolwiek by nim miał być”6 – pisał wówczas. Wobec kryzysu demokracji parlamentarnej, dzielił wiarę wielu współczesnych w magnetyczną, zbawczą moc wielkiego, charyzmatycznego wodza. W projekcie Centrum rozrywek ludowych dla 100 tysięcy osób (1936–1938) przewidywał między innymi trybunę dla oratora, który w czasie masowych publicznych wieców rozpalałby tłumy, jak w przypadku przywódców autorytarnych reżimów epoki. W Ville radieuse znalazła się nawet fotografia faszystowskiego wiecu we Włoszech z komentarzem: „Wolnymi krokami świat zmierza ku swemu przeznaczeniu. W Moskwie, Rzymie i Berlinie tłumy gromadzą się wokół silnej idei”7.

W latach 30. XX wieku Le Corbusier popierał ideę korporacjonizmu, promowanego przez pisma „Plans”, a potem „Prélude”, które współtworzył. Zgodnie z tą doktryną władzę w państwie powinny przejąć korporacje zawodowe, stanowiące solidarne porozumienie pracowników i pracodawców zawiązane wokół wspólnych interesów. System korporacyjny ustalający pionową hierarchię funkcji pozwalał odejść od demokracji parlamentarnej na rzecz silnej technokratycznej władzy sprawowanej przez delegację korporacji. W Ville radieuse architekt nawiązuje do tej idei, opisując tzw. piramidę naturalnych hierarchii – układ społeczny oparty na porozumieniu syndykatów, których członkowie wybierają reprezentantów tworzących następnie elitę ekspertów. Specjaliści niezwiązani z polityką tworzą plany (także urbanistyczne), które następnie są realizowane bez dyskusji. I tak tytułowe „miasto promieniste” nie jest miastem demokratycznym – deklarowana wolność jednostki ogranicza się tu do decyzji w sprawach prywatnych (choć architekt zakładał, że władza będzie sprawowana w rezultacie porozumienia wszystkich członków danej społeczności). Le Corbusier był zdecydowanym przeciwnikiem pluralizmu i brania pod uwagę opinii publicznej, uważając, że o losach społeczeństw powinna decydować obiektywna prawda, nie opinie i dyskusje. Mimo że korporacjonizm wywodził się z koncepcji partycypacyjnych, promowany był w państwach autorytarnych i faszystowskich (we Włoszech Mussoliniego, w Portugalii Salazara, w Austrii za Dollfussa, w Hiszpanii Franco, w Argentynie za Peróna). Także we Francji, gdzie nigdy nie był ruchem bardzo znaczącym, grupował zwolenników autorytaryzmu, często o lewicowej i syndykalistycznej przeszłości, żywo zainteresowanych faszyzmem. Kilku bliskich współpracowników Le Corbusiera pozostawiło nieco konsternujące biografie. Na przykład jego przyjaciel Pierre Winter, lekarz, higienista i biolog, miłośnik sportu i zdrowego ciała, autor przedmowy do III tomu Oeuvre complète, tekstów w „L’Esprit nouveau”, „Plans”, „Prélude”, był też członkiem Faisceau, pierwszej francuskiej partii faszystowskiej, potem Faszystowskiej Partii Rewolucyjnej, a w czasie wojny inspektorem pracy rządu Vichy. Współwydawca pisma „Prélude” – Hubert Lagardelle – znany francuski myśliciel społeczny, jako były minister pracy w rządzie Vichy otrzymał po zakończeniu wojny wyrok dożywocia za kolaborację. Z Vichy związani byli także pisarz Jean Giraudoux (odpowiedzialny tam za ochronę zabytków), autor wstępu do Karty Ateńskiej wydanej w redakcji Le Corbusiera w 1943 roku, oraz François de Pierrefeu, inżynier i urbanista, towarzyszący w staraniach architekta o udział w rządzie Vichy.

Le Corbusierowi program tzw. narodowej rewolucji, postulowany przez władze w Vichy, wydawał się realizacją wielu jego koncepcji. Jak pisze Fishman, „technokraci z Vichy reprezentowali ciemną stronę jego myśli społecznej: pogardę dla demokracji, chęć uzyskania rozwiązań autorytarnych, zachwyt władzą”8. W fantasmagorycznych planach marionetkowego rządu powstawały pompatyczne projekty inwestycji, reformy gospodarki, zmian zagospodarowania przestrzeni. Uchwalona w 1941 roku Karta Architekta Rekonstruktora zawierała wizję budownictwa zbieżną z koncepcjami Le Corbusiera, a zatem budownictwa wykorzystującego metody standaryzacji i nowoczesne rozwiązania funkcjonalne mieszkań, które miały przyczynić się do zachowania zdrowia fizycznego i moralnego mieszkańców. Architektowi udało się na krótko uzyskać w Vichy stanowisko pełnomocnika w ramach Comité d’études du bâtiment (Komitet badań do spraw budownictwa), ale jego ambicje sięgały znacznie dalej. Pragnął nie tylko doprowadzenia do realizacji planu przebudowy Algieru, którego liczne wersje forsował wówczas przed kolejnymi urzędnikami kolonialnej administracji9, ale także uczynienia z jego koncepcji urbanistycznych oficjalnej polityki planistycznej rządu. Widział się więc w roli niezależnego eksperta, pracującego i pozostającego ponad bieżącymi okolicznościami politycznymi. Oczywiście uczestnictwo Le Corbusiera w planach rządu nie mogło się powieść – nie tylko ze względu na jego nieporadne działania w ramach dworskich koterii, ale też z powodu silnej opozycji zwolenników tradycyjnej wizji architektury – i zakończyło się praktycznie w 1942 roku. Le Corbusier zajął się pracą teoretyczną – rozwiązaniami z zakresu normalizacji i opracowaniem skali Modulora – oraz zainteresował koncepcjami odbudowy tworzonymi w ramach Komitetu Wolnej Francji. Zaraz po wojnie podjął współpracę z ministerstwem odbudowy, w którym pracowali ludzie związani z Krajową Radą Ruchu Oporu. Ówczesne kontakty zapewniły architektowi skromny udział w powojennej rekonstrukcji kraju, przede wszystkim zlecenie eksperymentalnej budowy jednostki mieszkaniowej w Marsylii.


[1.] Le Corbusier, Des canons, des munitions? Merci! Des logis… s.v.p., Boulogne sur Seine: Editions de l’Architecture d’Aujourd’hui, 1938 [wszystkie cyt. w tłum. D.J.].
[2.] Tamże, s. 143.
[3.] Le Corbusier, Usine verte, „Hommes et Techniques” 1945, nr 7–8, s. 19–23.
[4.] R. Fishman, L’Utopie urbaine au XXe siècle: Ebenezer Howard, Frank Lloyd Wright, Le Corbusier, Bruxelles: Editions Madraga, 1979, s. 184.
[5.] Le Corbusier, La Ville radieuse, Boulogne-sur-Seine: Éditions de l’Architecture d’Aujourd’hui, 1935.
[6.] Programme pour la grande industrie, „Prélude” 1934, nr 11, s. 6.
[7.] Le Corbusier, La Ville radieuse, dz. cyt., s. 340.
[8.] R. Fishmann, dz. cyt., s. 185.
[9.] Warto tu zaznaczyć, że – paradoksalnie – jednym z powodów odrzucania planów Le Corbusiera była propozycja zachowania historycznej dzielnicy Casbah (wpisanej dziś na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO), którą władze kolonialne zamierzały zamienić w dzielnicę mieszkaniową w stylu europejskim.