Kadr z filmu "Mały biały domek" autorstwa Ewy Hevelke i Michała Januszańca, 2016. Film pokazywany w ramach 8. festiwalu Warszawa w Budowie

Transformacja

3 [54] 2016

30 | 01 | 2017

Polityka i urbanistyka

Rozwój miasta jako przestrzeni do życia, do dobrego życia, jak pisał Arystoteles, wynika z polityki budowania miasta. To polityka miejska, która jest domeną władzy, tworzy warunki do zagospodarowania przestrzeni przez różnych uczestników procesów inwestycyjnych. Miasto nie rozwija się bez rozwoju budownictwa, ale rozwój budownictwa nie gwarantuje rozwoju miasta. Planowanie zagospodarowania przestrzeni jest instrumentem zarządzania popytem inwestycyjnym w taki sposób, żeby z wielu inwestycji realizowanych w różnym celu powstała wartość wspólnego dobra przestrzeni miejskiej. Władza w interesie publicznym planuje miasto, natomiast inwestor prywatny, a także publiczny, zgodnie z tym planem buduje wszystko, co miasto tworzy. Zagospodarowanie przestrzeni nie wynika zatem ani z praw natury, ani z zasad wolnego rynku, ale z polityki prowadzonej w określonych uwarunkowaniach politycznych, prawnych, społecznych i gospodarczych. Transformacja ustrojowa po 1989 roku, rozbudzająca nadzieje na rozwój we wszystkich dziedzinach życia, przyniosła nowe uwarunkowania zagospodarowania przestrzeni, czyli tego, co ogólnie nazywamy urbanistyką. Wydawało się wówczas, że zaistniały nowe możliwości kształtowania dobrej przestrzeni, że nowa polityka będzie równoznaczna z nową urbanistyką.

NADZIEJE TRANSFORMACJI NA DOBRĄ PRZESTRZEŃ

Nadzieja na rozwój miasta wiązała się z rozwojem gospodarczym i pojawieniem się nowych uczestników procesu zagospodarowania przestrzeni, czyli inwestorów i deweloperów, którzy chcieli budować mieszkania, biurowce, sklepy, restauracje – wszystko, co tworzy warunki do dobrego życia w mieście. Rozwój gospodarczy umożliwił także realizację inwestycji publicznych, takich jak siedziby instytucji rządowych i samorządowych, ratusze, muzea, filharmonie, domy kultury, biblioteki, uniwersytety, centra sportowe, aquaparki, a także szkoły i przedszkola oraz drogi, transport publiczny czy oczyszczalnie ścieków. Nowe możliwości inwestowania kapitału prywatnego i środków z budżetu publicznego miały zaspokajać potrzeby bogacącego się społeczeństwa oczekującego lepszych mieszkań, samochodów i innych dóbr konsumpcyjnych, chcącego atrakcyjnie spędzać wolny czas, a ponadto – co wydawałoby się w historii urbanistyki oczywiste – tworzyć przestrzeń dobrego życia.

Transformacja stworzyła nowe warunki polityczne do rozwoju miast. Władza samorządowa uzyskała praktycznie suwerenność w planowaniu zagospodarowania przestrzennego dla swoich mieszkańców. Wydawało się, że nikt lepiej niż rada, wójt, burmistrz czy prezydent, organy powołane w drodze wyborów, nie będzie znał lokalnych potrzeb i możliwości rozwoju, a zatem planowanie przestrzenne z zapewnioną publiczną partycypacją w procesie sporządzania planów będzie ich emanacją i zapewni maksymalnie dobrą przestrzeń.

Zgodnie z ustrojową doktryną państwa Ustawa o planowaniu przestrzennym, która stała się prawną podstawą planowania zagospodarowania przestrzeni, koncentrowała się na regulacjach proceduralnych, nie ingerując w suwerenność władzy samorządowej w podejmowaniu decyzji o tym, jak kształtować dobrą przestrzeń.

Doceniając znaczenie planowania dla zagospodarowania przestrzeni i skutków tego zagospodarowania dla dobrego życia, ustawodawca zapewnił w tym procesie udział urbanisty, który został uznany za zawód zaufania publicznego1. Właściwe wykorzystanie nowych możliwości gospodarczych do realizacji oczekiwań społecznych co do dobrego zagospodarowania przestrzeni miały zapewnić profesjonalne umiejętności i wiedza kwalifikowanego eksperta. Początki okresu transformacji ustrojowej to również okres dynamicznego rozwoju wiedzy o kształtowaniu współczesnego miasta; początek lat 90. zapisał się wręcz jako okres przełomowy w teorii urbanistyki. Powstało wówczas wiele publikacji, manifestów czy kart, międzynarodowe porozumienia rządowe, legislacja regulująca zagospodarowanie przestrzenne i planowanie w wielu krajach europejskich, także realizacje nowych miast i miejskich dzielnic wskazywały kierunki postępu urbanistycznego zgodnie ze światowym porozumieniem na temat polityki zrównoważonego rozwoju2.

Nadzieje na kształtowanie dobrej przestrzeni, w której wykorzystuje się rozwój gospodarczy oraz suwerenność władzy samorządowej w podejmowaniu decyzji o zagospodarowaniu przestrzeni przy partycypacji społeczności lokalnej i udziale urbanisty, można by uznać na początku okresu transformacji za uzasadnione, chociaż może zbyt idealistyczne.

Najwyższej jakości polska architektura gmachów użyteczności publicznej, biurowców czy domów mieszkalnych świadczy o wykorzystaniu możliwości, jakie stworzyła transformacja ustrojowa. Sukcesy dotyczą także tak zwanej małej architektury, kształtującej atrakcyjną przestrzeń publiczną ulic i placów, nowej jakości ogrodzeń prywatnych posesji i zieleni ogródków frontowych, które zmieniły krajobraz wielu wsi. Są więc rezultatem działań wielu prywatnych i publicznych uczestników zagospodarowywania przestrzeni. Transformacja ustrojowa nie przyniosła jednak oczekiwanych i teoretycznie możliwych efektów synergii tych wszystkich inwestycji, które składają się na dobro wspólne urbanistyki. Kryzys polskiej urbanistyki jest faktem szeroko opisanym, a nawet zmierzonym.

Najbardziej jaskrawym przejawem potransformacyjnej zmiany jest rozproszenie i rozlanie się zabudowy na tereny porolne, przede wszystkim na obrzeża najbardziej dynamicznie rozwijających się miast. Obszary przedmiejskich sypialni bez szkół, przedszkoli, centrów kultury czy lokalnych ośrodków z miejską przestrzenią publiczną, nie mówiąc o miejskich parkach, nie sprzyjają organizacji życia społeczności lokalnych i wymuszają dojeżdżanie samochodem do wszystkiego, co poza mieszkaniem jest w codziennym życiu niezbędne. Skutki społeczne i ekonomiczne takiej urbanizacji i dla budżetów gmin, i dla budżetów rodzinnych są alarmujące, co wykazują liczne raporty3.

Wzrost budownictwa nie tylko nie przyczynił się do powstania miasta wygodnego do życia, ale także wykreował „wrzask w przestrzeni”4, który trudno zwymiarować, czyli obiektywnie ocenić. Można się jednak zastanawiać, na ile chaos w otaczającej nas przestrzeni wpływa na niechęć do wspólnego przebywania w miejscach publicznych, na brak identyfikacji z miejscem, w którym żyjemy, na trudności w budowaniu poczucia wspólnoty lokalnych społeczności, a w konsekwencji społeczeństwa obywatelskiego.

Zagospodarowywanie przestrzeni w okresie transformacji ustrojowej zanegowało zasady urbanistyki. Porównanie rezultatów ponad dwudziestu pięciu lat dynamicznego rozwoju z osiągnięciami na przykład nowych dzielnic i nowych miast zbudowanych w okresie dwudziestolecia międzywojennego, które do dzisiaj są nie tylko „dobrym adresem”, ale także kulturowym dziedzictwem polskiej urbanistyki, daje obraz niewykorzystanej szansy kształtowania dobrej przestrzeni.


[1.] Ustawa z dnia 15 grudnia 2000 r. o samorządach zawodowych architektów, inżynierów budownictwa oraz urbanistów; Dz.U. 2001 nr 5 poz. 42, http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet? id=WDU20010050042 (dostęp: 15 sierpnia 2016).
[2.] M. Stangel, Kształtowanie współczesnych obszarów miejskich w kontekście zrównoważonego rozwoju, Gliwice 2013, https://www.academia. edu/5743432/KSZTA łtOWANIE WSPÓŁCZESNYCH_ OBSZAR ÓW_MIEJ SKICH_W_KONTE KŚCIE _ ZRÓWNOWAŻONE GO_ROZWOJU_pełny_tekst_ (dostęp: 15 sierpnia 2016).
[3.] Tamże.
[4.] Zob. P. Szarzyński, Wrzask w przestrzeni. Dlaczego w Polsce jest tak brzydko?, Warszawa: Polityka Spółdzielnia Pracy, 2012.