Partycypacja i partycypacja

2 [37] 2012

30 | 07 | 2015

OdNOWA

Coraz częściej tęsknimy za przyjazną przestrzenią sąsiedzką. Szukamy miejsc, które uwzględniają nasze potrzeby i w których, bez względu na wiek, możemy się poczuć jak u siebie. Zadanie współczesnego projektanta nie kończy się na wykreśleniu projektu. Architekt to coraz częściej miejski aktywista, przekonany, że architektura i design mają moc katalizowania pozytywnych zmian, a procesy społeczne są nierozłącznie związane z przestrzenią życia mieszkańców. Włączanie odbiorców do procesu projektowania jest wyzwaniem trudnym, lecz szczególnie istotnym w przypadku działań w tkance zdegradowanej przestrzennie i społecznie. Kluczem do zmian jest aktywizacja mieszkańców do konstruktywnego działania i brania odpowiedzialności za jakość otaczającej ich przestrzeni.

Obecny model planowania nie uwzględnia współczesnych uwarunkowań: wysokiej mobilności, rozwoju technik telekomunikacji, kurczenia się zasobów naturalnych, kryzysu demokracji i tak dalej. Narzędzia pochodzące z XX wieku przestały odpowiadać na nowe wyzwania. Jest to szczególnie widoczne w Polsce, gdzie awans cywilizacyjny i pogoń za Zachodem powodują powielanie przestarzałych pomysłów. W czasie kiedy z zapałem je kopiujemy, ich autorzy zmagają się już z wadami wrodzonymi tych rozwiązań. Tradycyjny model planowania znalazł się w kryzysie. Szersze ulice już nie rozładują korków, a deweloperzy nie zbudują za nas lepszych miast. Jednocześnie obserwujemy coraz silniejsze przenikanie się dziedzin projektowania: designu, architektury i urbanistyki. Coraz więcej działań artystycznych dotyczy przestrzeni miejskiej. Miasto z powrotem staje się zjawiskiem artystycznym, społecznym, przestrzennym, a nie jedynie technicznym.
Partycypacja jest postrzegana jako utrudnienie i przedłużenie procedury planistycznej, a eksperci są gotowi przedstawić rozwiązania techniczne niewymagające żmudnych konsultacji i narażania się na wysłuchiwanie niewygodnych uwag i pytań. Często argumentem przeciw włączaniu użytkowników jest kwestia kosztów oraz czasu trwania procesu partycypacji. „Design stał się zbyt ważny, by go pozostawiać w rękach projektantów” – powtarza Tim Brown w książce Change by Design; a jednak za decyzjami dotyczącymi przestrzeni publicznej w Polsce kryją się raczej wyobrażenia „ekspertów” niż oczekiwania ludzi. Zwykle nie dostrzega się znaczenia partycypacji w mediacjach i łagodzeniu narastających konfliktów, a przecież sens jej prowadzenia polega właśnie na unikaniu niepotrzebnych czy wręcz niepożądanych przez mieszkańców inwestycji i dzięki temu unikaniu kosztów o wiele większych niż koszt konsultacji.

Włączanie użytkowników do projektowania jest szczególnie istotne w projektach społecznych – tam, gdzie istnieje zdefiniowana grupa odbiorców, gdzie efekty realizacji zmieniają warunki życia nie pojedynczych osób, lecz całych mniejszych czy większych społeczności. Tak jak przy projektowaniu domu bierze się pod uwagę potrzeby wszystkich domowników, tak przy projektach przestrzeni publicznych czy sąsiedzkich ważne jest uwzględnienie wszystkich grup użytkowników i sprostanie ich oczekiwaniom. Brak poczucia sprawczości potęguje postawy roszczeniowe. Łatwo żądać, jeżeli nie ma się świadomości możliwości technicznych i ekonomicznych. Kluczowym pojęciem w projektach społecznych, szczególnie tych realizowanych w społecznościach zagrożonych wykluczeniem, jest odpowiedzialność – a trudno jej oczekiwać od użytkowników, którzy o zmianach w najbliższym otoczeniu dowiadują się w trakcie ich realizacji.

Partycypacja jest procesem złożonym i nie może dotyczyć jednego etapu projektu. Warunkiem współpracy jest informacja. Otwartość procesu jest podstawą zaufania. Jeżeli o planowanych inwestycjach użytkownicy dowiadują się pokątnie czy pocztą pantoflową, trudno liczyć na życzliwe przyjęcie realizacji. Mamy prawo do wiedzy dotyczącej tego, co się dzieje z naszym najbliższym otoczeniem. Co ważne, informacja musi być przekazywana wieloma kanałami; nie wystarczy notka na stronie internetowej. O formie przekazu powinna decydować przede wszystkim charakterystyka grupy docelowej – czy sąsiedzka wspólnota zgromadzona wokół osiedlowego skweru lub podwórka rzeczywiście odwiedza strony internetowe urzędu? Warto pamiętać o mediach dostosowanych do różnych grup wiekowych oraz o zamieszczaniu informacji w konkretnym miejscu związanym z planowaną realizacją. Grupy najbardziej aktywne w danej lokalizacji szybko dostrzegą informacje rozmieszczone w terenie.