Człowiek w sieci

1 [52] 2016

18 | 07 | 2016

Miasto sprytne czy inteligentne? (I)

Czyje jest 'smart city'?

 

Koncepcja smart city wymaga zdefiniowania samego pojęcia. Używanie słowa smart, które w języku polskim możemy odczytać zarówno jako „inteligentne”, jak i „sprytne”, nie jest, zwłaszcza z perspektywy krytycznej, zabiegiem czysto retorycznym, ale obiecującym poznawczo.

Wdrażanie koncepcji smart city w perspektywie globalnej i lokalnej (także w polskim kontekście) pozwala zwrócić uwagę na wiele problemów związanych z negocjacjami dotyczącymi, między innymi, definiowania aktorów społecznych i pozaspołecznych (technologie, w tym rola big data), a także wyzwań wynikających z konieczności splatania tych złożonych konfiguracji w nowe, (w domyśle) lepsze całości, określane chętnie mianem miast inteligentnych. W tym kontekście istotny okazuje się „spryt” konieczny w opanowaniu trzech zasadniczych procesów, którymi chciałbym się tutaj zająć, tj. rekonfiguracji, rozmycia sprawstwa oraz neutralizacji.

MODERNIZACYJNA UTOPIA?

Miasta, z niewieloma wyjątkami, powstawały w sposób spontaniczny. Ich mieszkańcy poszukiwali miejsc do odpoczynku, pracy, rozrywki czy modlitwy, a infrastruktura miejska stopniowo kształtowała się w odpowiedzi na funkcje, materializując się w postaci sieci wodociągowej, drogowej i transportowej. W ten sposób powstawała pajęczyna rozległych improwizacji. Stosując metaforę Williama J. Mitchella, można powiedzieć, że wraz z pojawieniem się inteligentnych miast, doświadczamy nowego etapu rozwoju:

miasta przedprzemysłowe to głównie szkielet i skóra – bezwolny materiał służący zapewnieniu schronienia, bezpieczeństwa, oraz intensyfikacji użytkowania gruntów. W epoce przemysłowej budynki i dzielnice zostały wyposażone w bardziej skomplikowane systemy dostarczające wodę i energię. Ich fizjologia sprawiła, że zaczęły przypominać żywe organizmy. Dzisiaj organizmy te rozbudowują sztuczny układ nerwowy, który pozwala im się rozwijać w inteligentnie skoordynowany sposób1.

Metafora Mitchella zakłada ewolucyjny i względnie harmonijny charakter tego rozwoju. Niewiele mamy przykładów miast realizowanych na „surowym korzeniu”, większość z nich ma charakter palimpsestu – kolejne warstwy infrastruktury nadpisywane są na starych systemach. Tymczasem wizje inteligentnych miast są tworzone od podstaw, po to, żeby testować nowe rozwiązania technologiczne. By wyjaśnić ten modernizacyjno‑utopijny charakter wielu inwestycji inteligentnego miasta, można zestawić Corbusierowską „maszynę do mieszkania” z „samouczącą się maszyną miejską obdarzoną sztuczną inteligencją”: te dwa obrazy wyznaczają ważny modernizacyjny i często neokolonialny kontekst powstawania nowych miast określanych jako „inteligentne”. Odwołania do neokolonialnego dziedzictwa modernizmu są tutaj szczególnie znaczące, zwłaszcza w kontekście spektakularnych realizacji, takich jak dobrze opisany Masdar2 w Emiratach Arabskich czy Dholera w indyjskim stanie Gudżarat.

Analogie między twórczością Le Corbusiera a rzeczywistością inteligentnych miast możemy dostrzec w przypadku Dholery. Wiele pisano o neokolonialnym wymiarze projektu Czandigarh Le Corbusiera. Przypadek Dholery pozwala podjąć ponownie tematykę neokolonializmu, wspartego przez nową gospodarkę. To ważny przykład ośrodka, który dołącza – pod szyldem „inteligentnych rozwiązań” – do modernistycznych miast‑utopii, „starszych sióstr”: Czandigarh czy Brasílii. Reprezentuje nowy model perfekcyjnie zorganizowanego miasta i społeczeństwa, jednak w przeciwieństwie do „klasycznie” utopijnych miast Dholera jest zorganizowana nie w oparciu o formę przestrzenną, ale o algorytmy i kody. Dobrze reprezentuje postkolonialną, utopijną wizję miasta łączącego neoliberalną urbanistykę i rosnące aspiracje związane z technologiczną i cywilizacyjną modernizacją, widoczne także w takich miastach, jak: Songdo, Masdar czy Singapur. Dholera to także owoc „błyskawicznej urbanistyki” dobitnie pokazujący, że prędkość jest pojęciem wyjątkowo względnym, zważywszy na to, że wizja tego inteligentnego miast jeszcze nie została zrealizowana… Jak pisze Ayona Datta, Dholera funkcjonuje dotąd głównie w sferze deklaracji politycznych, planów zagospodarowania przestrzennego, symulacjach i wizualizacjach3. W swojej krótkiej historii przeobrażało się kolejno z miasta przemysłowego w miasto wiedzy, miasto globalne, ekomiasto (podobnie jak Masdar), by wreszcie, jak przekazywały kolejne poświęcone Dholerze prezentacje na TEDx, stać się miastem inteligentnym. Ta i podobne inicjatywy realizowane w wielu indyjskich prowincjach pozwoliły premierowi państwa – Narendrze Moriemu – pielgrzymować po świecie z „dobrą nowiną” o stu hinduskich inteligentnych miastach. Polityk odwiedził kilka krajów, w tym USA4, wzbudzając ogromne zainteresowanie ze strony inwestorów gotowych współtworzyć nowe, technologicznie zaawansowane przestrzenie miejskie w tym dynamicznie rozwijającym się państwie.

 


[1.] W.J. Mitchell, Smart City 2020, „Metropolis”, marzec 2006, http://www.metropolismag.com/April‑2006/ Smart‑City‑2020/ (dostęp: 24 lutego 2016).
[2.] Miasta inteligentne, takie jak Masdar w Emiratach Arabskich, są projektowane od podstaw, przez uznanych architektów dla napędzania machiny rozwoju. W przypadku Masdaru projekt przygotowało biuro Foster i Partnerzy. Obejmuje on 6 km2 powierzchni i docelowo ma być zamieszkiwane przez około 50 000 osób. Miasto powstałe za sprawą woli politycznej szejków i ich petrodolarów każe zreinterpretować sztandarowe hasła zrównoważonego rozwoju i miejskiej ekologii w kategoriach komercjalizacji kolejnych produktów i idei. To urbanistyka high‑tech stworzona w oparciu o analizy rynkowe, a nie o badania środowiska; F. Cugurullo, Urban eco‑modernisation and the Policy context of New eco‑city projects: Where Masdar City fails and why?, „Urban Studies” 2015, vol. 1, s. 1–17.
[3.] Datta, A 100 smart cities, a 100 utopias, „Dialogues in Human Geography” 2015, vol. 5(1), s. 49–53.
[4.] Co ciekawe, ten sam Modi nie miał wcześniej wstępu do Stanów Zjednoczonych ze względu na łamanie praw człowieka i masakry muzułmanów w Gudżaracie. Tymczasem, jak z ironią zauważano w prasie, prezydent Obama wystosował do Modiego istny „list miłosny”, określając go mianem „wielbiciela jogi, który łączy się z indyjskimi obywatelami na Twisterze i marzy o cyfrowych Indiach” (za: citylab.com, dostęp: 24 lutego 2016).