Ilustracje: Anna Zabdyrska. Copyright © Małopolski Instytut Kultury.

Krajobraz

2 [49] 2015

06 | 07 | 2016

Miasto jako pole bitwy

Cztery debaty na temat krajobrazu Budapesztu

 

Termin „krajobraz” ma wiele znaczeń w kontekście miejskim. Sposoby używania tego pojęcia w odniesieniu do rozwoju tkanki miejskiej różnią się w zależności od przyjmowanych kryteriów: środowiskowych, normatywnych, ekonomicznych i społecznych. W etymologicznym odniesieniu do widzenia pojęcie krajobrazu sugeruje związek z przestrzenią oparty raczej na pozycji widza niż na sprawczości. Aspiracja do kontroli nad tym, co można zobaczyć, utorowała drogę do polityki miejskiej – nadzorującej zachowanie historycznego dziedzictwa, ochronę sylwety miasta oraz wielu innych obszarów. Pomimo domyślnej bierności widza przekształcanie współczesnych krajobrazów miejskich znalazło się w centrum uwagi wielu skonfliktowanych podmiotów. W niniejszym artykule przyjrzę się czterem sposobom, za pomocą których w ciągu ostatniego dziesięciolecia różne pojęcia miejskiego „krajobrazu” były wykorzystywane w debatach na temat rozwoju tkanki miejskiej Budapesztu.

1. KRAJOBRAZ JAKO FORMA

W pierwszych latach XXI wieku problemy krajobrazu i ochrony dziedzictwa architektonicznego Budapesztu były podnoszone w związku z debatami na temat wieżowców i wyburzeń w dzielnicach położonych w centrum stolicy Węgier. W roku 2002 pierwszy postkomunistyczny naczelny architekt miasta, István Schneller, zainicjował wprowadzenie ograniczeń wysokości zabudowy w celu ochrony historycznej sylwety miasta. Limity te, ustanowione w celu zachowania miejskiego krajobrazu zdominowanego przez wzgórza Budy i wieże kościołów, wyznaczono na poziomie 30 metrów dla budynków wznoszonych w obrębie trzeciej obwodnicy oraz 55 metrów dla obiektów na terenach położonych poza nią. Regulacja ta zamroziła listę najwyższych budynków miasta, pozostawiając na jej czele gmach parlamentu (zbudowany w 1903 roku) oraz bazylikę św. Stefana (1905). Schneller sprawował urząd do 2006 roku, a wraz z jego rezygnacją na nowo rozpoczęły się spekulacje na temat powrotu możliwości budowania drapaczy chmur w Budapeszcie – możliwości, która szybko wyparowała wraz z nadejściem kryzysu gospodarczego w 2008 roku. Schneller, który był często krytykowany za swoją reakcyjność i romantyzm, opisywał limity wysokości jako narzędzie ochrony tkanki budowlanej historycznego krajobrazu Budapesztu:

Tradycyjne europejskie miasto nie potrzebuje substytutów, ponieważ zawiera w sobie wszystko, co wielkoskalowe budynki mogą wytworzyć w sztuczny sposób. Centralne obszary Budapesztu cechują się jedną z najbardziej eklektycznych tkanek budowlanych w Europie. Niemożliwe jest budowanie tutaj wysokościowców bez naruszania tej tkanki – niemożliwe i niepotrzebne.

Ochrona historycznego krajobrazu miejskiego była powracającym argumentem w pierwszych latach XXI wieku, dziedzictwo zaś stało się główną kategorią debat politycznych na temat rozwoju miasta. Krajobraz Budapesztu widziany od strony Dunaju został nominowany do Listy Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO w 1987 roku jako pierwszy taki obszar na Węgrzech. W związku z tym zrozumiała wydaje się konsternacja, jaką w 2003 roku wywołało ogłoszenie przez prezydenta miasta rozbudowy na brzegu rzeki drogi szybkiego ruchu, którą uznano za niezbędną do powstania nowej oczyszczalni ścieków na południu miasta i ułatwienia ruchu samochodowego bez zmniejszania przepustowości dróg. Decyzja ta spotkała się z wielkim niezadowoleniem, ponieważ czteropasmowa droga doprowadziłaby do całkowitej izolacji Dunaju od miasta.

Jesienią 2003 roku Budapeszteńska Fundacja Światowego Dziedzictwa (BVA) zwróciła się do centrali UNESCO w Paryżu z listem-skargą na planowane inwestycje. Protest BVA skupił się na rozbudowie drogi szybkiego ruchu, która w rozumieniu Fundacji prowadziła do zmiany „scenerii” światowego dziedzictwa. W odpowiedzi na apel Budapeszt odwiedzili eksperci UNESCO i sformułowali zalecenia, w których wprost wypowiadali się przeciwko rozbudowie drogi i optowali za zachowaniem nabrzeży na wyłączny użytek ruchu pieszego. Propozycja ta nie miała, rzecz jasna, mocy prawnej, która mogłaby unieważnić decyzje wybranych demokratycznie władz suwerennego państwa. Naciski wywierane na radę miejską opierały się przede wszystkim na kwestiach związanych z prestiżem: UNESCO ostrzegło miasto, że możliwe jest odebranie tytułu, co mogłoby się okazać klęską nie do udźwignięcia dla władz miejskich. Pod wpływem tego ostrzeżenia prezydent miasta zarządził opracowanie kilku alternatywnych koncepcji, ostatecznie plany przebudowy nabrzeża zostały zarzucone.

W połowie tej samej dekady idea „koherentnego krajobrazu miejskiego” była również używana jako argument w sytuacjach, kiedy dochodziło do dylematu, czy zrujnowane budynki położone w historycznych dzielnicach powinny być odnawiane wysokim kosztem, czy też powinno się je rozbierać, pozwalając na to, by zastąpiły je nowe budynki biurowe i mieszkalne, które mogłyby dostarczyć bodźca rozwoju gospodarczego i demograficznego dzielnicom stolicy. Plan rozwoju centralnie położonej dzielnicy Erzsébetváros, wypracowany przez lokalne władze i opierający się na dużej liczbie wyburzeń, został podpisany w roku 1999 przez prezydenta Budapesztu i urząd konserwatora zabytków. W roku 2002 aleja Andrássyego i jej „strefa buforowa”, obejmująca również ulice znajdujące się w głębi Erzsébetváros, zostały uznane za światowe dziedzictwo kulturowe.

Mimo to rozbiórki na owym terenie nadal trwały, przyciągając coraz większą uwagę opinii publicznej i wywołując wielkie społeczne niezadowolenie. W roku 2004 biuro konserwatora zabytków objęło tymczasową ochroną kwartał zabudowy pomiędzy bulwarem Károlya Róberta, ulicami Dohány i Klauzála, placem Klauzála oraz ulicami Csányiego i Király, a jesienią tego samego roku nadano mu status „obszaru dziedzictwa architektonicznego”, rozszerzając ochronę pojedynczych budynków na cały teren. Aby powstrzymać rozbiórki, Stowarzyszenie „Óvás!”1, zwróciło się do UNESCO z prośbą o pomoc w zagwarantowaniu ochrony miejscu o randze światowego dziedzictwa i oficjalnie poprosiło prezydenta miasta i ministra kultury o podjęcie stosownych działań. W odpowiedzi na apel UNESCO zastosowało te same narzędzia co w wypadku nabrzeża Dunaju: raz jeszcze pojawiła się groźba odebrania miastu tytułu i usunięcia z listy.

Przedstawiciel władz dzielnicy, broniąc wyburzeń jako niezbędnych do poprawy warunków życia na tym terenie, stwierdził: „Patrzę nie tylko na budynki, ale także na 10–12 tysięcy mieszkańców, których los jest dla mnie bardzo ważny”2. W dyskusji na temat rozbiórek pojęcia lokalnej tradycji oraz historycznego krajobrazu uzyskały alternatywne, często przeciwstawne znaczenia, co pokazuje wywiad przeprowadzony z posłem Andrásem Hontem: „protestujący mają równie wąskie horyzonty jak władze miasta, które sprzedają pojedyncze parcele, wykorzeniając je z ich naturalnej tkanki. Widzą budynki, a nie miasto. Aby charakter i funkcje pozostały takie same, identyczne z tym, co było tam wcześniej, wiele rzeczy musi się zmienić”3.

W zwycięstwie przeciwników rozbiórek rolę równie ważną jak groźby prawne odegrał kryzys gospodarczy, który zaczął się w 2008 roku. W miarę jak opadał entuzjazm dla wznoszenia nowych obiektów mieszkalnych na miejscu historycznych budynków, malało również zagrożenie dla historycznej tkanki, pozostawiając na miejscu kwitnące nocne życie – jedyną działalność, która przynosiła zysk w zniszczonej zabudowie dzielnicy.


[1.] Nazwa „Óvás!” znaczy jednocześnie ochronę i protest.
[2.] G. Hunvald, A homlokzat mögé építsünk 21. századot [„Zbudujmy XXI wiek za fasadami”], wywiad z wiceburmistrzem Györgym Hunvaldem, „Mozgó Világ”, październik 2004.
[3.] A. Hont, Belső-Erzsébetváros soha nem volt zsidónegyed [„Wewnętrzne Erzsébetváros nigdy nie było dzielnicą żydowską”], wywiad z posłem Andrásem Hontem, „Mozgó Világ”, październik 2004.