Ilustracja: http://www.grids-blog.com/. Copyright © GRIDS blog. All rights reserved.

Architektura wspólnoty

4 [51] 2015

12 | 07 | 2016

Miasto i wspólnota (I)

 

W studium Der Städtebau nach seinen künstlerischen Grundsätzen [Budowa miast według zasad artystycznych] Camillo Sitte pisał, że nowoczesne miasta, zaprojektowane według racjonalnych zasad, były nieprzyjazne dla swoich mieszkańców. Wychodził przy tym od krytyki zasad miastotwórczych, które jego rówieśnik Otto Wagner głosił w Wiedniu pod koniec XIX wieku i które w pełni wcielił w życie w swoim planie miejskim z 1890 roku. Odzwierciedleniem coraz bardziej zauważalnej przewagi racjonalnych postaw, które po tym, jak zadomowiły się w ekonomii i polityce, przedostały się także na dobre do urbanistyki, była według Sittego bezkompromisowa geometryzacja przestrzeni. Wyrażała się ona bezpośrednio w doskonale prostej linii ulic. Sitte uzasadniał wrażenie bezmierności, jakie sprawiają dominujące w tej propozycji proste aleje, wrodzoną ludzką skłonnością do podzielności przestrzeni, typowej dla centrów historycznych miast. W centrach tych sieć ulic nie jest zgodna z żadnym logicznym planem, ich strukturę bowiem nakreśliły naturalne szlaki życia społecznego i gospodarczego: „Wszystko ująć w ścisły system i nigdy ani o włos nie odchodzić od raz ustanowionego szablonu aż do uduszenia geniuszu oraz zaniku jakiegokolwiek poczucia radości z życia – to jest rys naszej epoki”1. Pomimo tego podejścia Sitte nie rezygnował z możliwości planowego przebudowywania miast. Działanie to, według niego, powinno być podporządkowane zasadom, które przyznają pierwszeństwo nie totalizującym roszczeniom rozumu, lecz innym względom: psychologicznym i społecznym. Wygląd miast powinien się zatem przyczyniać do uwznioślenia zarówno jednostki, jak i wspólnoty oraz przełożyć się na wymóg projektowania przestrzeni architektonicznej według zrozumiałej, zakrojonej na ludzką skalę miary. Wizerunek miasta powinien także uświadamiać, jak wielki i ważny jest wkład tej skali w jakość życia społeczności miejskiej, a tym samym określać horyzont oczekiwań, które wykraczają daleko poza ramę celowości. Sitte był zwolennikiem takiej postaci miasta, która swoim charakterem pozwalałaby rozwijać naturalne więzi między człowiekiem i środowiskiem, podobnie jak między poszczególnymi ludzkimi aktorami. Świadczy o tym między innymi uwaga, jaką w swojej książce poświęca placom.

Sitte nie ukrywał, że podstawą jego refleksji jest analityczne studium miast historycznych. Świadome odwoływanie się do dziedzictwa przeszłości jest integralną częścią jego poglądów na temat architektury, a ich ślad można odnaleźć w licznych architektonicznych realizacjach. Forsowanie rozwiązań opartych na realiach przedindustrialnego miasta było jednak w dużym stopniu świadectwem konserwatywnej postawy, która zakładała, że w środowisku nowoczesnej metropolii nadal tkwią tradycyjne relacje ukierunkowane na wspólnotę. Kreowanie przytulnego, stosunkowo małego centrum miejskiego w żadnym wypadku nie odpowiadało jednak sytuacji, w jakiej Wiedeń znalazł się u progu XX stulecia. Pomimo świadomości bezprecedensowej dynamiki procesów uruchomionych w mieście przez rewolucję przemysłową, jak też nieodwracalności niektórych spowodowanych przez nią przemian, rozwiązania dla nowej rzeczywistości Sitte wywodził ze wzorów, którymi kierowały się miasta przeszłości. Za jego podejściem kryła się możliwość zaistnienia stosunkowo niewielkiej społeczności miejskiej, potrafiącej sprostać rewolucyjnym zmianom, albo przynajmniej zdolnej do tego, by zastąpić ich dynamikę bardziej zrównoważonym procesem. To jednak w ogóle nie odpowiadało realiom stolicy monarchii drugiej połowy XIX stulecia, charakteryzującego się bezprecedensowym wzrostem liczby ludności, pojawieniem się wielu technologicznych innowacji, a także zwiększeniem politycznego wpływu liberalnej klasy średniej. Wezwanie do powrotu do tradycyjnych wzorców w praktyce zastąpiły więc rozwiązania, które swoją prawomocność oparły na doraźnym odcinaniu się od przeszłości.

Promotorem tych tendencji był przede wszystkim Otto Wagner. Do jego najważniejszych realizacji zalicza się plan miejski Wiednia z roku 1890. Już na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że – o ile w wizji miasta Sittego dominuje integrująca funkcja placu, o tyle Otto Wagner dopatruje się wyznacznika nowoczesnej metropolii w dynamice ulicy. Podczas gdy pierwszy w geście obronnym przed nadchodzącą racjonalistyczną cywilizacją odwołuje się do wizualnych wzorów przeszłości i w próbie odbudowania utraconego ideału wspólnoty wzywa do odnowy społecznej funkcji placu, drugi bez nostalgii spogląda na przeszłość, przytakuje otwartości miasta na innowację i głosi potrzebę pogodzenia realiów społecznych z ich architektonicznym wyrazem w nowej, funkcjonalnie planowanej przestrzeni. Refleksje obu autorów wyznaczają dwie siły: jedna zwraca się ku przeszłości i w próbie odnowy straconego ideału miejskiego życia wzywa do powrotu do historycznych wzorów; druga wskazuje na dokładnie odwrotny kierunek – pewnie patrzy w przyszłość, jej ideałem jest miasto, do którego prowadzi droga postępu. To pod jej wpływem miasto otwiera się na innowacje i na tej drodze nie waha się zastępować starych form nowymi. W architektonicznej i urbanistycznej postawie tych kluczowych twórców znajdujemy zagadnienia, które w przyszłości będą powracać w teorii dobrze funkcjonującego miasta.

WSPÓLNOTA – PAMIĘĆ – TOŻSAMOŚĆ

Sporu między dwoma architektami, tak brawurowo opisanego przez historyka Emila Schorskego2, w żadnym wypadku nie można odbierać jako zamknięty rozdział historii. Pytania dające się sprowadzić do wspólnych mianowników: społeczeństwo, pamięć i tożsamość, we współczesnych miastach rozbrzmiewają jak nigdy przedtem. Z jednej strony mogłoby się wydawać, że marzenie o stosunkowo małym, przyjaznym dla człowieka i semantycznie zrozumiałym mieście zostało ostatecznie pogrzebane przez sprzeczne tendencje XX stulecia. Choć fizyczny stan naszych miast tego nie dowodzi, pragnienie to nadal wyraża się w różnych praktykach: czymże bowiem są postępująca „skansenizacja” dawnych starówek, powrót do lub poszukiwanie dawno zapomnianych tradycji i ogólne zainteresowanie dawnym wyglądem miast, jak nie swoistym przejawem tęsknoty za minionym, zrozumiałym światem? Powrót do wzorów z przeszłości można interpretować jako konsekwencję przepisów, które weszły do projektowania miasta w połowie XIX wieku razem z racjonalnym planowaniem i zastąpiły zasadę zmiany organicznej regułą rewolucji. Przestrzeń, którą wyprodukowały, znacznie ograniczyła możliwość identyfikacji czy też obcowania ze środowiskiem proponowane przez serbskiego architekta Bogdana Bogdanovicia3. Począwszy od XIX wieku, miasto stawało się dla człowieka coraz bardziej obce. Główną tego przyczyną był niepohamowany postęp industrializacji, który pochłonął ogromny obszar tkanki miejskiej. Mieszkańcy miast objętych tym procesem w sposób nieodwracalny zostali pozbawieni poczucia, że świat jest stały i bliski (i odwrotnie – miasta pominięte przez ten proces zachowały się w czystej średniowiecznej postaci). Istotną rolę przy tym odgrywa fakt, że miasta kilkakrotnie przekroczyły skalę pozwalającą człowiekowi na względne panowanie nad ich całością. I choć Arystotelesowski ideał miasta, które można obejść w ciągu jednego dnia, we współczesnych koncepcjach urbanistycznych na nowo wraca do łask w postaci wewnętrznie zróżnicowanych, autonomicznych stref, ale nie zmienia to faktu, że postępujący rozrost zurbanizowanego krajobrazu uniemożliwia zrozumienie miasta jako całości. Na skutek zerwania naturalnych więzi między społeczeństwem a jego przestrzenią życiową (na przykład przez poprawę warunków zdrowotnych w starych kwartałach miejskich) nowoczesne miasto staje się obce swoim mieszkańcom. Kiedy twierdzimy, że przepisy nowoczesnego urbanizmu miały zgubny wpływ na miasto, rozumiemy przez to nie tylko jego wygląd i sposób funkcjonowania, lecz przede wszystkim przemianę właśnie tych relacji. Dzisiaj jednak widzimy jasno, że po dziesięcioleciach dominacji tego modelu i na skutek rozczarowania niespełnionymi wizjami modernizmu, miasto coraz częściej spogląda z utęsknieniem na formy przeszłości. Po okresie, w którym to wizja odległej przyszłości wyznaczała jego wizerunek, dochodzi do władzy siła o odwrotnym kierunku: miasto staje się obiektem muzealnym. Zwieńczeniem narracji, która zaczęła się od wypierania przeszłości, jest hipertrofia pamięci.


[1.] Cyt. za: C. Sitte, Stavba měst podle uměleckých zásad, Praha: ABF, 1995, s. 64 (wszystkie cyt. w art. tłum. E.R.).
[2.] E. Schorske, Fin-de-siècle Vienna, London: Vintage, 1981.
[3.] B. Bogdanović, Mesto a démoni, Bratislava: Ivan Štefánik, 2002.