Partycypacja i partycypacja

2 [37] 2012

30 | 07 | 2015

Kryzys systemu i technologia władzy

To, co w krajach zachodnich jest przeżywane i przedstawiane jako kryzys finansów i gospodarki, w rzeczywistości jest efektem znacznego postępu technologii zarządzania (władania) społeczeństwem przez elitę władzy. W ciągu ostatnich dwudziestu lat technologia dominacji i wykorzystywania społeczeństw poczyniła kroki milowe i tworzy obecnie nowe konfiguracje równowagi, charakteryzujące się zwiększeniem dystansu technologicznego między elitą a bazą społeczną, skupieniem dóbr i dochodów w ręku nielicznych, osłabieniem mocy negocjacyjnej obywatela (osoby pracującej, oszczędzającej, emeryta, konsumenta, podatnika) wobec systemu, ograniczeniem praw społecznych oraz możliwości jego realnego uczestnictwa w życiu politycznym. Ważne decyzje są podejmowane w miejscach nieprzezroczystych, niedostępnych, niepodważalnych, niewybieranych, nierozliczalnych: w EBC (Europejski Bank Centralny), BIS (Bank Rozrachunków Międzynarodowych), WTO (Światowa Organizacja Handlu), FED (System Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych), MFW (Międzynarodowy Fundusz Walutowy). Wszystko to pozostaje w zgodzie ze spostrzeżeniami Huntingtona, Croziera i Watanukiego, zawartymi w raporcie z 1975 roku The Crisis of Democracy, sporządzonym na zlecenie Komisji Trójstronnej (do której należy obecny premier Włoch Mario Monti). W raporcie tym, później opublikowanym w postaci książki, argumentowano, że instytucje demokratyczne nie dadzą się utrzymać, jeśli nie zostaną ograniczone oddolna partycypacja, wolna informacja i prawo do opozycji, gdyż zanadto przeszkadzają one „sternikowi”. Kryzys gospodarczy ludności krajów zachodnich równoważy wzrost dochodów elity społeczeństwa. Proporcję pomiędzy dochodami robotnika a dochodami dyrektora generalnego zmieniły się z 1 : 10 na 1 : 1000.

Ten proces reorganizacji władzy nie jest żadną tajemnicą – do dyspozycji wszystkich zainteresowanych są liczby i dane, tyle że mało kto po nie sięga. Opinia publiczna do tematów demokracji i gospodarki nadal ma stosunek przednaukowy i infantylny, oparty na nierealistycznych przekonaniach i na subiektywnych życzeniach co do tego, jak rzeczy powinny się mieć (podczas gdy w rzeczywistości z jakichś dziwnych powodów tak się nie mają), a nie na obserwacji rzeczywistości. Opinia publiczna odbiera kryzysy gospodarcze, niedołęstwo rynku, nadużycia i brak demokratyczności władzy jako odchylenia od normalności, przejściowe wypadki, błędy do poprawienia. Nadal żyje w przekonaniu, że człowiek jest „kartezjański” (obiektywny, rozumny i konsekwentny w swojej percepcji świata oraz w procesach wartościowania i podejmowania decyzji). Tymczasem badania z zakresu neurobiologii1 wykazały, że jest dokładnie odwrotnie. Komunikacja polityczna powinna być manipulacyjna i dezinformująca, jeśli ma być skuteczna, baza domaga się bowiem prostych pewników, łatwej identyfikacji „winnych” (przyczyny problemów) z podmiotem zewnętrznym (skorumpowani, mafiozi, imigranci, oszuści podatkowi, faszyści, komuniści, antyeuropeiści); polityczny konsensus, czyli legitymacja państwa, władzy publicznej, opiera się więc na kłamstwie i na strachu2. Jest z góry wykluczone, by polityką mogli świadomie kierować zwykli ludzie. W celu pozyskania głosów i osiągnięcia innych form konsensusu stosuje się wyrafinowaną technologię naukową zbiorowej manipulacji umysłów. Tym samym rzeczywiste demokracje nie istnieją; wszystkie społeczeństwa zorganizowane mają de facto strukturę oligarchiczną.


[1.] A. Damasio, Błąd Kartezjusza, tłum. M. Karpiński, Poznań: Rebis, 2011.
[2.] D. Westen, The Political Mind, New York: Public Affairs, 2007; M. Della Luna, P. Cioni, Neuro-Esclaves, Cesena: Macro, 2011.