Ilustracje: Anna Zabdyrska. Copyright © Małopolski Instytut Kultury.

Krajobraz

2 [49] 2015

06 | 07 | 2016

Krajobraz z plakatem

 

1.

W zbiorach londyńskiego Imperial War Museum znajduje się plakat z 1915 roku. Przedstawia sielankowy krajobraz – kilka domów, białe ściany z winoroślą, kwitnące malwy. Zakładam, że to malwy, bo przecież wszyscy mamy wdrukowane pewne koncepcje swojskości. Dalej wzgórza, pola, łąki, cieniste miedze narysowane grubymi liniami. I jeszcze krowy na pastwisku. I stadko gołębi szybujących w niebo.

Na pierwszym planie stoi żołnierz szkockiego regimentu (z twarzy przypomina młodego Marka Kondrata). Karabin trzyma przy nodze, wolną ręką, trochę nieśmiało, wskazuje strzechę lub może komin pierwszego z budynków. U góry umieszczono tytuł: Your Country’s Call  [Wezwanie Twojego kraju], a na dole pytanie: Isn’t this worth fighting for? [Czy nie warto za to walczyć?]. Zamiast odpowiedzi – bije w oczy wezwanie do zaciągu. W chwili wybuchu pierwszej wojny światowej Wielka Brytania dysponowała małą, dobrze wyszkoloną armię zawodową. Zanim w 1916 roku wprowadzono obowiązkowy pobór, na front ruszały tysiące ochotników. Zachęcała ich do tego jedna z najbardziej efektywnych kampanii propagandowych w historii.

Wojenne plakaty poruszały różne struny. Budziły gniew (rozpalany obrazami zniszczonej Belgii). Odwoływały się do poczucia obowiązku, gdy wąsaty Lord Kitchener celował palcem Britons: Lord Kitchener Wants You [Brytyjczycy, Lord Kitchener was potrzebuje]. Na jednym z obrazków pokazano nawet wizję przyszłości. Oto mężczyzna w sile wieku, uchwycony w momencie, gdy kilkuletnia córka pyta: „Tatusiu, a co TY robiłeś podczas wielkiej wojny?”. Wyraz napięcia na twarzy ojca świadczy o tym, że nie ma się czym pochwalić. Jednakże, co łatwo zauważyć, ma dzieci, dom i fotel, a nawet wszystkie kończyny. Zawarta w tym ironia nie uszła uwagi żołnierzy i ponoć nawet sam autor ilustracji odżegnał się później od swego dzieła.

Your Country's Call. Isn't this worth fighting for? Enlist Now', 1915. Chromolithograph recruiting poster, published as Number 87 by the Parliamentary Recruiting Committee, printed by Jowett and Sowry, 1915. Propaganda posters played an important role in encouraging people to support the war. In 1914 Britain had a small professional army. As World War One (1914-1918) progressed more men were needed. By December 1915, over two million men had voluntarily joined up. Despite this, Britain was still forced to introduce the call up in January 1916, when the Military Service Bill provided for the conscription of single men aged 18 to 41. In May 1916 conscription was extended to married men as well.

2.

Pejzaż z 1915 roku nowatorsko sprowadzał ojczyznę do jednego, starannie wybranego kadru. Wewnątrz ramy zmieściły się: strzecha, malwa, płot i dom, którego trzeba bronić. Fundamenty krajobrazowej propagandy. Żaden szczegół obrazka (oprócz munduru) nie świadczył o tym, że na dobre już przyszedł XX wiek.

Bo też nie chodziło wyłącznie o przestrzeń. Raczej o czas. Zaciągajcie się do armii ochotniczej! – zachęcał plakat. – Brońcie ojczyzny! Kiedy wrócicie, pola wciąż będą szumieć. Strumienie toczyć swoje wody. Gołębie krążyć na niebie. I zawsze już będzie tak samo. W takim kontekście nie wypada wspominać o, powiedzmy, dworcach kolejowych, torach, zakładach chemicznych, stoczniach czy zaporach wodnych. Osiągnięcia przemysłu mogą budzić dumę, jednak do walki mobilizują obrazy terenów wiejskich. Krajobraz powinien być wieczny. Opierać się nowoczesności.

I my też to znamy, od przedszkola. Odkąd nauczyli nas śpiewać Płynie Wisła, płynie, wiemy, że polska tożsamość narodowa jest związana z ukształtowaniem terenu i systemem rzecznym. Władysław Broniewski zawarł tę zależność w jednym rymie („gleb – w łeb”):

Płynie Wisła od Krakowa, od Sandomierza,
od wszystkich polskich gleb.
Patrz:
stoi Warszawa!
Kto się na nią zamierza –
kula w łeb!

Brytyjski plakat odegrał rolę nie tylko w rekrutacji. Skojarzenie zadziałało w obie strony i ponoć kilka lat później zdemobilizowani żołnierze zainicjowali ruch na rzecz ochrony krajobrazu. Nie po to gnili w okopach Flandrii, żeby pozwolić na niszczenie ocalonego ojczystego pejzażu.