Plakat filmu "Syndrom wenecki" (Fot. Filmtank)

Konserwacja /rekonstrukcja

2 [53] 2016

27 | 01 | 2017

Konserwacja jako narzędzie kapitału

Osoby, które przeżyły dzień wyzwolenia Warszawy, najczęściej wspominają ciszę. Martwe miasto – symbol państwa, jego trwania, sukcesów i klęsk po raz kolejny stało się przestrzenią zniszczenia. Tym razem totalnego, wydawałoby się nieodwracalnego. W pierwszych tygodniach po wyzwoleniu wraz z przybywaniem do Warszawy kolejnych grup ludności, także architektów i urbanistów, coraz większej dynamiki nabierała dyskusja o przyszłości miasta. Jedni chcieli radykalnego zerwania z przeszłością i budowy na gruzach Warszawy najnowocześniejszego miasta Europy lub świata. Inni postulowali pozostawienie dużych fragmentów w formie trwałej ruiny, przerażającej relikwii i miejsca pamięci po mieszkańcach i żołnierzach, którzy w ciągu niespełna sześciu lat wojny stracili tutaj życie. Jeszcze inni postulowali, aby Warszawę jak najszybciej odbudować, jako stolicę odrodzonego kraju i narodu, oraz podkreślali, że pozostawienie gruzów będzie dowodem zwycięstwa niedawnych okupantów. Idea tych ostatnich, szybko została podchwycona przez nowe komunistyczne władze państwa.

Pomysł odbudowy miasta nie pojawił się w polskiej debacie po raz pierwszy. W okresie międzywojennym prowadzono podobne prace, choćby w zburzonym także przez Niemców Kaliszu. Po II wojnie światowej rekonstrukcja stała się podstawową treścią i metodologią prac konserwatorskich, które w Polsce zaczęto prowadzić na skalę niespotykaną nigdzie indziej. Po odbudowie Warszawy podobne działania podjęto i w innych ośrodkach: Wrocławiu, Poznaniu czy Gdańsku, za każdym razem łącząc to, co udało się uratować (zazwyczaj niewiele), z nową tkanką, która swoim wyglądem, gabarytem czy rodzajem użytych materiałów nawiązywała do przedwojennego pierwowzoru. Konserwacja i rekonstrukcja w Polsce od samego początku były mocno nacechowane ideologicznie. Jeszcze w okresie międzywojennym prowadzone w Warszawie prace przy konserwacji wybranych zabytków, na przykład klasycystycznego pałacu Staszica, miały na celu uwolnienie go od narzuconego przez Rosjan pod koniec XIX wieku stylistycznego bizantyńskiego gorsetu. W podobny sposób w tym samym czasie renesansowy, czytaj: polski, charakter nadawano zamkowi królewskiemu na Wawelu. Przykładów politycznie motywowanych decyzji konserwatorskich było dużo więcej, a tendencja ta nasiliła się po 1945 roku, kiedy polska szkoła konserwacji zabytków stanęła przed zadaniem odbudowy wielu miast historycznych, w tym ośrodków, które z polską kulturą i dziedzictwem miały dotychczas niewiele wspólnego. Spolszczanie przestrzeni Wrocławia lub Gdańska pociągało za sobą konkretne polityczne decyzje dotyczące typów dekoracji, które były dozwolone, oraz tych, które należało wymazać. Na to wszystko nakładała się ideologiczna niechęć komunistów do pamięci o XIX wieku i czasach rewolucji przemysłowej oraz dominacji burżuazji, a także metodologia architektoniczna i urbanistyczna propagująca modernistyczny postulat usuwania z miast ciasnej zabudowy kwartałowej.

Złożony kontekst rekonstrukcji polskich miast uwypukla podstawowy mechanizm, który od samego początku stał za narodzinami fenomenu konserwacji zabytków. Już na przełomie XVIII i XIX wieku, kiedy rodziło się naukowe podejście do pamiątek przeszłości, zaczęto dostrzegać ich polityczny potencjał. Odbudowy, restauracje i konserwacje, takie jak choćby te przygotowywane przez Viollet‑le‑Duca w dobie jego kierownictwa w urzędzie Generalnego
Inspektora Zabytków, wyposażyły państwo francuskie w atrybuty świeckiej religii, której bóstwem stało się zbiorowe wyobrażenie narodu. W imię konstruowania narodowej tożsamości już w XIX wieku budynki historyczne były przywracane na kontynencie europejskim do stanu „pierwotnego”, najczęściej do pewnej wyimaginowanej wizji „pierwotnej substancji” mającej za zadanie budzić dumę i dawać poczucie związku z przeszłością. Plemienna, totemiczna rola, jaką w dobie nowoczesności zaczęły pełnić zabytki, ściągnęła na nie śmiertelne zagrożenie. Obie wojny światowe, a nawet niedawne wydarzenia w syryjskiej Palmyrze pokazują, że obok symbolicznej funkcji utrwalania i upamiętniania, zabytki mogą stanowić narzędzie politycznej walki. Zniszczenie zabytku wrogiej kultury to gest dominacji, rekonstrukcja dziedzictwa to odzyskanie narodowej relikwii wypełnionej na nowo magiczną treścią.

Polityczny charakter konserwacji zabytków szczególnie silnie zaznaczył się w XIX i XX wieku. Losy Warszawy i innych zrekonstruowanych po wojnie polskich miast stanowią jaskrawy przykład tego zjawiska. Znaczenie zabytków jako politycznego narzędzia zaczęło jednak słabnąć wraz z pojawieniem się nowych środków przekazu i sposobów mobilizacji szerokich grup społecznych. W przypadku Polski krytycznym momentem był przełom lat 50. i 60., rozpowszechnienie się filmu oraz narodziny telewizji. W 1960 roku, kiedy władze PRL z wielkim rozmachem obchodziły pięćset pięćdziesiątą rocznicę bitwy pod Grunwaldem, kluczowym narzędziem budowania patriotycznej i silnie antyniemieckiej narracji wokół tego wydarzenia nie był już nowy Pomnik Zwycięstwa ani tym bardziej liczne wystawy okolicznościowe, ale film, ekranizacja bestselleru Henryka Sienkiewicza Krzyżacy, którą obejrzało w kinach ponad trzydzieści milionów widzów. Totalny zasięg oddziaływania filmu okazał się ważniejszy i mocniejszy niż jakiekolwiek pomniki lub projekty konserwatorskie.

Drugim momentem kluczowym dla procesu odchodzenia od politycznie motywowanej nowoczesnej metodologii ochrony zabytków był kryzys ekonomiczny gospodarek przemysłowych, który rozpoczął się wraz z szokiem naftowym na początku lat 70. Konserwacja zabytków, której polityczne znaczenie w rozwiniętym świecie globalnej Północy zaczęło maleć, straciła teraz także ekonomiczne podłoże swojego istnienia. Niebezpieczny stan zawieszenia nie trwał jednak długo. Na ratunek więdnącej sile symbolicznej zabytków przyszła ich nowa tożsamość – dziedzictwo. W 1978 roku ogłoszono dziesięć pierwszych obiektów wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Agencja Organizacji Narodów Zjednoczonych zajmująca się kulturą, nauką i badaniami właśnie w sferze ochrony zabytków i propagowania wiedzy o nich odniosła swój największy sukces. Lista UNESCO po blisko czterdziestu latach istnienia obejmuje już ponad tysiąc obiektów z całego świata. Wpis na nią jest gwarantem wzbudzenia zainteresowania mediów oraz natychmiastowego wpięcia danego miejsca w globalną sieć ruchu turystycznego. Lista Światowego Dziedzictwa powstała jako próba odnalezienia odpowiedzi na globalne zagrożenia związane z trwającą wtedy zimną wojną, refleksja nad wywołaną przez uprzemysłowienie i urbanizację katastrofą ekologiczną. Jednak ta inicjatywa w wielu przypadkach przyniosła odległe w swoim znaczeniu i sposobie oddziaływania skutki, prowadząc do głębokiej i póki co nieodwracalnej komercjalizacji często najbardziej wartościowych materialnych źródeł ludzkiej tożsamości i kultury.

Transformacja znaczeń była związana z dwoma zjawiskami. Jednym z nich były narodziny masowej turystyki, drugim – poszerzenie pola symbolicznego poprzez przekształcenie zabytków w obiekty dziedzictwa kulturowego. Takie ich zdefiniowanie okazało się znacznie bardziej nośne i pojemne w swojej warstwie znaczeniowej, co pozwalało na równoczesne poszerzenie asocjacji zbiorowych danych miejsc o asocjacje indywidualne, wynikające z pamięci o wydarzeniach lub ludziach, którzy byli związani z daną przestrzenią. Dziedzictwem może być wszystko, co ma dziedziców, którymi nie muszą być jedynie dzielni synowie i córki któregoś spośród nowoczesnych narodów, ale także osoby pamiętające bądź pragnące pamiętać o tym, co niekoniecznie piękne lub wzniosłe w historii człowieka. Już w 1978 roku na Listę Światowego Dziedzictwa wpisano obok parku Yellowstone i katedry w Akwizgranie czy historycznego centrum Krakowa także wyspę Gorée w Senegalu, miejsce skąd od XV do XIX wieku ruszały do Europy i Ameryki statki z niewolnikami. Wyspę uznano tym samym za miejsce pamięci, przestrzeń stanowiącą zapis ekonomicznej i politycznej eksploatacji Południa przez Północ. Miejsce z Listy UNESCO musi reprezentować najwyższą powszechną wartość (outstanding universal value), która jest definiowana według dziesięciu różnych kryteriów. W przypadku wyspy Gorée, podobnie jak w przypadku wpisanego na Listę rok później obozu zagłady w Oświęcimiu, za podstawę wpisu uznano kryterium szóste, mówiące, że miejsce powinno „być powiązane w sposób bezpośredni lub materialny z wydarzeniami lub żywymi tradycjami, ideami, wierzeniami, dziełami artystycznymi lub literackimi o wyjątkowym uniwersalnym znaczeniu”1. Wraz z tym zapisem sposób definiowania ważnych dla różnych zbiorowości obiektów historycznych zaczął ewoluować w całkiem nowym kierunku. Miejsce statycznej kontynentalnej wizji ochrony zabytków zaczęła zajmować anglosaska w swoim duchu opieka
nad miejscami historycznymi oraz obiektami dziedzictwa.

W tym samym roku, w którym ogłoszono pierwsze wpisy na Listę UNESCO, miał miejsce jeszcze jeden bardzo ważny dla współczesnego rozumienia zabytków fakt. Sąd Najwyższy USA uznał za zabytek i nakazał objąć ochroną budynek nowojorskiego dworca kolejowego Grand Central Terminal. Arcydzieło amerykańskiego historyzmu z początku XX wieku od wielu lat było przedmiotem sporu pomiędzy dążącym do wyburzenia właścicielem gmachu oraz pospolitym ruszeniem aktywistów, wzburzonych losami zniszczonego kilkanaście lat wcześniej dworca Pennsylvania Station – obiektu o podobnej randze. Objęcie ochroną dworca kolejowego z początku XX wieku w kraju i mieście, gdzie dotychczas historyczne budynki nie stanowiły żadnej świętości należy uznać za wydarzenie przełomowe. Stanowiło ono jednocześnie rozwinięcie nowego zjawiska polegającego na przesunięciu bariery czasowej i mentalnej w definiowaniu tego, co wartościowe i podlegające ochronie. Dystans czasowy – od antyku do początków rewolucji przemysłowej – w ramach którego do tej pory przyznawano poszczególnym obiektom status zabytku – został przełamany, otwierając tym samym drogę do nowej interpretacji spuścizny XIX, a z czasem także i XX wieku.


[1.] http://www.unesco.pl/kultura/dziedzictwo‑kulturowe/swiatowe‑dziedzictwo/kryteria/ (dostęp: 2 czerwca 2016).