ilustracje: Daniel Gutowski. Copyright © Małopolski Instytut Kultury. All rights reserved.

Człowiek w sieci

1 [52] 2016

18 | 07 | 2016

Internauci w oczach mediów (I)

 

Gdy w 2001 roku Marc Prensky po raz pierwszy użył terminu digital natives, zasygnalizowana przez niego dychotomia między określonymi tym mianem młodymi ludźmi, dysponującymi niemal wrodzoną umiejętnością używania internetu, a „cyfrowymi imigrantami” (digital immigrants), czyli starszymi osobami, które muszą się do tego medium przystosować, wydawała się oczywista1. Jego artykuł to głos zatroskanego pedagoga, który dostrzega różnice w sposobie, w jaki jego studenci przyswajają informacje. Zaproponowany podział opiera się przy tym nie tylko na różnicach edukacyjnych, ale również na używanym języku, sposobie partycypowania w kulturze (np. częstsze korzystanie z mediów cyfrowych niż analogowych), a wręcz na różnicach epistemologicznych. Z osobami urodzonymi w dobie internetu nie tylko nie można się dogadać, lecz – zdaniem Prensky’ego – zupełnie inaczej syntetyzują one fakty i informacje2. Koncepcja wydaje się oczywista, dlatego że wynika z prostego podziału historycznego. Dzieli czas na okres przed upowszechnieniem internetu i po nim. Sprowadza się do myślenia o przemianie pokoleniowej, która wynika z rozwoju technologii i cywilizacji.

IMIGRANCI I TUBYLCY W CYBERPRZESTRZENI

Uproszczona wizja konfliktu między „imigrantami” a „tubylczymi” użytkownikami sieci okazała się bardzo chwytliwa, ale już w 2007 roku Henry Jenkins pisał na swym blogu, w poście zatytułowanym Reconsidering Digital Immigrants…, że trudno określić, kim konkretnie mają być przedstawiciele pokolenia digital natives3. Badacz przyznał, że ta kategoria jest bardzo przydatna, dlatego że nie wymyślono jeszcze innej, równie chwytliwej. Zwrócił przy tym uwagę na problem tzw. nierówności cyfrowej (digital divide), przez którą część członków społeczeństwa nie ma dostępu do najnowszych technologii. Podczas gdy Prensky traktuje wiedzę wszystkich digital natives jako monolityczną, Jenkins zwraca uwagę na jej zróżnicowanie, poziomy kompetencji partycypowania w nowych mediach. Amerykański badacz kwestionuje też podstawowe założenie Prensky’ego, czyli podział pokoleniowy. Wskazuje, że w aktywnościach przypisywanych digital natives biorą udział również osoby starsze. Okazuje się więc, że mamy tu do czynienia z pustą kategorią, przydatną ewentualnie w teoriach pedagogicznych, ale już nie w odniesieniu do kulturowych badań sieci. Niedługo później zakwestionowano również wykorzystanie tej koncepcji w praktyce edukacyjnej. Z badań przeprowadzonych w 2013 roku na Uniwersytecie w Katalonii jasno wynikało, że – wbrew tezom Prensky’ego – studenci, których można uważać za typowych przedstawicieli pokolenia urodzonego po rozpowszechnieniu się internetu, wciąż używają „tradycyjnych” mediów i nie mają problemów z wyszukiwaniem informacji w formie analogowej4. Autorzy zwrócili uwagę, że dotychczasowe badania poświęcone temu zagadnieniu koncentrowały się tylko i wyłącznie na sposobach korzystania z nowych mediów, przez co były tendencyjne.

Wyniki badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Katalonii pokazały, że kategoria digital native opiera się na błędnym myśleniu o internecie jako takim. Z tekstów o użytkownikach sieci wyłania się cyberpunkowe pojmowanie WWW jako cyberprzestrzeni – nowego niezbadanego obszaru, którego działania osoby starsze nie są w stanie w pełni zrozumieć. Podobnie trudno określić wpływ nowych technologii na przetwarzanie informacji. W artykule Prensky’ego można zaobserwować myślenie o internecie jako o wirtualnej rzeczywistości – oderwanej od realnych zdarzeń, niemającej związku z autentycznym światem. Digital natives to ci, którzy swobodnie poruszają się w przestrzeni symulakrów, udawanych kontaktów społecznych, nierealnej wiedzy i kultury. Natomiast digital immigrants są w niej tylko gośćmi, internet traktują wyłącznie jako narzędzie, nie zapominając o tym, co jest na zewnątrz – w domyśle: o tym, co autentyczne, a więc bardziej wartościowe. Pomimo że wśród akademików już od dłuższego czasu można zauważyć tendencję do mówienia o konwergencji, dynamicznym przenikaniu się tego, co jest w sieci, z rzeczywistością, myślenie obecne w artykule Digital Natives, Digital Immigrants… wciąż jest bardzo popularne. Wynika to z jednej strony z tego – o czym pisał Jenkins – że trudno znaleźć kategorię lepiej opisującą przemiany pokoleniowe związane z rozwojem technologii. Z drugiej zaś, artykuł Prensky’ego bardzo dobrze się wpisuje w mające długą tradycję, związane z nowoczesnością analizy negatywnego wpływu nowinek technologicznych na młodzież (od radia, przez telewizję i komiks, po telefony stacjonarne itp.). I tak jak w przypadku poprzednich osiągnięć cywilizacyjnych, tak i tym razem nieufność wobec globalnej sieci skrystalizowała się w postaci terminu digital natives, który bardzo chętnie przejęły nie tylko media informacyjne, ale również organizacje tworzące kampanie mające uświadomiać rodzicom (czyli cyfrowym imigrantom), jakiego typu treści ich dzieci mogą napotkać w internecie.

ZMIANA WARTY, CZYLI KTO KOGO CHRONI, KTO KOGO UCZY

Dowód na to, jak mocno zaproponowany przez Prensky’ego podział zaistniał w świadomości społecznej i jak jest wciąż utrwalany, można znaleźć na oficjalnej stronie polskiej policji. W zakładce Profilaktyka zamieściła ona artykuł pod tytułem Bezpieczne dziecko w sieci. 10 rad dla rodziców5, zapożyczony zresztą ze strony dzieckowsieci.pl. W pierwszym punkcie możemy przeczytać: „Jeśli Wasze dziecko sprawniej niż Wy porusza się po Sieci, nie zrażajcie się – poproście, by było Waszym przewodnikiem po wirtualnym świecie”. To idealny przykład przełożenia propozycji zawartych w Digital Natives, Digital Immigrants… Rodzice muszą się przystosować do funkcjonowania w internecie, jako osoby przychodzące z zewnątrz potrzebują pomocy i przewodnictwa. Natomiast dla ich dzieci nawigowanie w sieci jest umiejętnością wręcz wrodzoną. To zaskakujące, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę, że z założenia to rodzic powinien uczyć dziecko korzystania z internetu. Ogromny przeskok z pozycji nauczyciela do roli zagubionego i potrzebującego pilotażu ucznia można wyjaśnić tylko i wyłącznie tym, że dzieci w niewyjaśniony sposób nagle zyskały kompetencje większe niż te, którymi dysponują ich rodzice, właśnie dzięki swemu przystosowaniu, biologicznej predyspozycji do używania najnowszych technologii. Taką diagnozę potwierdza raport agencji badawczej Gemius na temat aktywności dzieci online, sporządzony dla Fundacji Dzieci Niczyje6. Już na samym początku możemy przeczytać, że młodzież w wieku 7–14 lat to „urodzeni z myszką w ręku”7. Taki podtytuł narzuca tropy interpretacyjne. Co ciekawe, samo badanie odbiega od dychotomii zaproponowanej przez Prensky’ego na rzecz różnicowania postulowanego przez Jenkinsa. W raporcie znajdziemy podrozdział poświęcony zróżnicowaniu stopnia korzystania z sieci ze względu na płeć. Ponadto wprowadza się w nim kategorię heavy users, która obejmuje osoby korzystające z internetu codziennie lub prawie codzienne. Okazuje się, że do tej grupy zalicza się połowa polskich dzieci „urodzonych z myszką w ręku”, których – co podważa założenia Prensky’ego – nie interesuje wyszukiwanie ani przetwarzanie informacji w nowy sposób, ale raczej rozrywka i podtrzymywanie kontaktów społecznych.

DRUGI WSPANIAŁY ŚWIAT?

Towarzyski aspekt aktywności w sieci i wiążące się z nim niebezpieczeństwa to najbardziej eksponowany element większości akcji profilaktycznych i uświadamiających oraz większości raportów koncentrujących się na różnicach w postrzeganiu internetu przez przedstawicieli różnych pokoleń. W badaniu z 2013 roku przeprowadzonym przez TNS na zlecenie Orange Polska we współpracy z Fundacją Orange i Fundacją Dzieci Niczyje zatytułowanym Bezpieczeństwo dzieci w internecie. Raport z badań jakościowych i ilościowych8 w części Korzystanie z internetu bardzo jasno zarysowano konflikt między rodzicami a ich dziećmi. Osoby starsze niezależnie do tego, czy korzystają z sieci, czy nie, traktują bycie online jako czynność wartościową, ale jednocześnie wiążącą się z niebezpieczeństwami, przed którymi należy się chronić. Z badania wynika, że takie podejście jest obce młodym użytkownikom, którym internet kojarzy się wyłącznie pozytywnie i głównie z aktywnością społeczną.

Według raportu młodzi ludzie najbardziej boją się odcięcia od sieci, natomiast starsi obawiają się, że ich dzieci za pośrednictwem nowych mediów będą zawierać niebezpieczne znajomości. Taka różnica świadczy o tym, jak bardzo wśród rodziców utrwaliło się stereotypowe przekonanie o rozdziale świata realnego i wirtualnego. Podzielają je zresztą sami badacze, którzy tak interpretują problem: „Dzieci najbardziej boją się utraty dostępu do internetu, co może wynikać z konieczności ciągłego bycia online”9. Przyczyną podstawowego konfliktu międzypokoleniowego staje się więc obserwowane u młodych ludzi zacieranie granicy między aktywnościami on‑ i offline. Martyna Różycka w artykule Jak zadbać o bezpieczeństwo dzieci w Internecie10 pisze, że „Internet stał się narzędziem tak powszechnym, że dzieci i młodzież wychowana już w nieograniczonym dostępie do treści internetowych nie uznaje równoległości światów rzeczywistego i wirtualnego, stapiając go w jednolity świat”11. Te przykłady dobrze ilustrują konsekwencje dualistycznego myślenia o technologii. Podział na cyberprzestrzeń i świat autentyczny, jak zauważają autorzy raportu Młodzi i media w podrozdziale Bycie razem12, to spuścizna lat 90., kiedy internet uważano za cudowne osiągnięcie cywilizacji, łamiące wszelkie zasady dotychczasowego porządku społecznego itp. itd.


[1.] M. Prensky, Digital Natives. Digital Immigrants, „On the Horizon” 2001, vol. 9, no. 5, s. 1–6.
[2.] Tamże, s. 3–5.
[3.] H. Jenkins, Reconsidering Digital Immigrants…, Confession of an Aca‑Fan. The Official Weblog of Henry Jenkins, 5 grudnia 2007, http://henryjenkins.org/2007/12/reconsidering_digital_immigran.html (dostęp: styczeń 2016).
[4.] M. Romero et al., Do UOC Students Fit in the Net Generation Profile? An Approach to their Habits in ICT Use, „The International Review of Research in Open and Distributed Learning” 2013, vol. 14, no. 3, s. 158– 181, www.irrodl.org/index.php/irrodl/article/view/1422/2529 (dostęp: styczeń 2016).
[5.] Bezpieczne dziecko w sieci. 10 rad dla rodziców, Policja.pl [b.d.], www.policja.pl/pol/profilaktyka/9457,Bezpieczne‑dziecko‑w‑sieci. html (dostęp: styczeń 2016).
[6.] Dzieci aktywne online, komunikat prasowy Gemius, 29 października 2007, www.saferinternet.pl/images/stories/raport_gemius_dzieci_aktywne_online.pdf (dostęp: styczeń 2016).
[7.] Tamże.
[8.] TNS, Bezpieczeństwo dzieci w internecie. Raport z badań jakościowych i ilościowych, Warszawa 2013, https://panoptykon.org/files/bezpieczenstwo_dzieci_w_internecie_2013.pdf (dostęp: styczeń 2016).
[9.] Tamże, s. 26.
[10.] M. Różycka, Jak zadbać o bezpieczeństwo dzieci w internecie, [b.d.], www.bezpieczneinterneciaki.pl/jak‑zadbac‑o‑bezpieczenstwo‑dzieci‑w‑internecie/ (dostęp: styczeń 2016).
[11.] Tamże.
[12.] Bycie razem, [w:] Mirosław Filiciak et al., Młodzi i media. Nowe media a uczestnictwo w kulturze. Raport Centrum Badań nad Kulturą Popularną SWPS, Warszawa: SWPS, 2010, s. 22–30.