Organiczność

4 [55] 2016

15 | 04 | 2017

Fałda (I)

Kiedy w 1993 roku magazyn „Architectural Design” wydał numer zatytułowany Folding in Architecture1, idea fałdy oficjalnie zaistniała w piśmiennictwie architektonicznym, a rozważania o niej, inspirowane bezpośrednio filozofią wyłożoną przez Gilles’a Deleuze’a w jego książce Le pli. Leibniz et le baroque2 wyznaczyły kierunek poszukiwania „nowej architektury”. Dały się wtedy słyszeć głosy krytyków kultury, zapowiadające, że nadchodzący XXI wiek będzie „deleuzjański” – w przeciwieństwie do ostatnich „derridiańskich” dekad kończącego się stulecia. W tym okresie twórcy i komentatorzy fałdowania w architekturze, zwłaszcza Greg Lynn (architekt), Jeffrey Kipnis (architekt i krytyk architektury), John Rajchman (filozof), Joachim Krausse (architekt i krytyk architektury), Sanford Kwinter (krytyk sztuki i architektury), relacjonowali wyłaniający się nurt architektoniczny bez dystansu i ambiwalentnie: z entuzjazmem, a zarazem z ostrożnością3. Po kilkunastu latach można powtórnie przyjrzeć się idei fałdy i zapytać, czym ona jest zgodnie z filozofią deleuzjańską, czym się stała w realizacjach architektonicznych, czy nadal budzi zainteresowanie projektantów, a także: czy wciąż jest obecna w architekturze? Ostatnie pytanie wydaje się tym bardziej zasadne, że Fałda Deleuze’a została wydana po polsku w 2014 roku4, co mogłoby sugerować wciąż żywe zainteresowanie tą teorią w Polsce. Jest jeszcze jeden powód, aby wrócić do fałdowania w architekturze: zbadanie związku między architekturą a nauką. Teoria Deleuze’a głęboko wchodzi w obszar nauk innych niż filozofia: współczesnej matematyki (zwłaszcza geometrii), biologii, fizyki, psychologii oraz historii sztuki. Dlatego fałdowanie, bez względu na to, czy było efemerycznym nurtem architektury, czy wciąż stymuluje pewne procesy projektowania, stanowi dobry przykład związku architektury z nauką w szerokim zakresie.

IDEA FAŁDY JAKO REAKCJA NA DEKONSTRUKCJĘ

W architekturze lat 90. koncepcje filozoficzne Jacques’a Derridy i Gilles’a Deleuze’a wyraźnie przekładały się na nurty architektoniczne: filozofia Derridy na dekonstrukcję, a idea Deleuze’a na fałdowanie. To ostatnie budziło na przełomie wieków zainteresowanie zwłaszcza w kręgach architektów amerykańskich, poszukujących dla architektury nowej logiki tworzenia form. Już dekonstrukcja wskazała na ścisły związek takiej logiki z filozofią i kulturą, a fałdowanie ten związek podtrzymywało. Dlatego zarówno w filozofii, jak i w architekturze odebrano je jako reakcję na dekonstrukcję i nazwano „posprzecznościową” ideą architektury, w przeciwieństwie do „sprzecznościowej” idei architektury dekonstrukcyjnej. Istotne dla obydwu nurtów było poszukiwanie logiki formotwórczej, która mogłaby stać się zasadą procesu projektowania na podobieństwo historycznych systemów proporcji i porządków estetycznych, ale bardziej od nich obiektywnej i uniwersalnej. Idea dekonstrukcji została określona jako sprzecznościowa, zaczepna, szukająca konfliktu i podtrzymująca go, gdyż opierała się na nieciągłych strategiach (rwanych w stosunku do istniejących uwarunkowań), niespójnościach i opozycjach, co w architekturze rozgrywało się w ramach działek, kontekstu i projektowanej konstrukcji. Ideę fałdowania określono jako posprzecznościową, gdyż – przeciwnie do idei dekonstrukcji – opierała się na strategiach łagodzenia konfliktów, negocjacji, ciągłości i spójności.

Zainteresowanie fałdowaniem wykazywali głównie architekci wcześniej związani z dekonstrukcją, tacy jak Peter Eisenman, Frank Gehry czy Bernard Tschumi. W latach 90. architektoniczne fałdowanie wynikało ze „zmęczenia” dekonstrukcją i zrozumienia, że nie może ona stać się podstawą budownictwa typowego i powszechnego: musi pozostać „gestem” pojedynczym, wyjątkowym. Odwrót od dekonstrukcji wynikał również stąd, że często prowadziła ona do powstawania obiektów niepraktycznych, kosztownych i energochłonnych. Zaczęto postrzegać ją w zatem kategoriach dekadencji, nonszalancji czy sztuczności.

Teoria fałdy Deleuze’a pojawiła się w architekturze pod koniec lat 80. jako propozycja dla logiki morfogenezy dającej się dostrzec w przyrodzie ożywionej i nieożywionej: w biologii, prawach fizyki i matematyki. Jej popularyzowanie zbiegło się w czasie z rozwojem technologii komputerowego przetwarzania informacji oraz projektowania. Prawdopodobnie bez kontekstu kulturowego zainteresowanie deleuzjańską fałdą wśród architektów byłoby znacznie mniejsze. Dlatego też najłatwiejsze do zrozumienia architektoniczne interpretacje fałdy wynikają z zestawienia fałdowania z dekonstrukcją: dla Lynna przejście z dyskursu derridiańskiego do deleuzjańskiego polega na zastąpieniu nieciągłości ciągłością, a dla Kraussego – na przejściu od idei „architektury­-kostiumu” do idei „architektury-skóry”. Zainteresowanie Lynna, który do dziś pozostaje wierny fałdowaniu w architekturze, koncentrowało się na komputerowym opracowaniu procesu projektowania w oparciu o transformację danych składających się na uwarunkowania projektu w ramach niejednorodnego, ale ciągłego sytemu. Taki sposób projektowania dawał gwarancję, że projekt pozostanie w ścisłym i harmonijnym związku z jego szeroko pojętym kontekstem oraz zachowa wewnętrzną spójność z programem. Kipnis zauważył, że przejście od dyskursu derridiańskiego do dyskursu deleuzjańskiego oznacza „przesunięcie uwagi z poststrukturalistycznej semiotyki na rozważania postępów w geometrii, nauce i transformacjach przestrzeni politycznej”.


[1.] „Architectural Design” 1993, no. 1 (63: Folding in Architecture).
[2.] G. Deleuze, Le pli. Lebinz et la baroque, Paris: Les Éditions de Minuit, 1988.
[3.] W Polsce autorka niniejszego artykułu podjęła próbę skomentowania fałdowania w architekturze w: B. Stec, Uwagi o fałdowaniu w architekturze współczesnej, [w:] Przestrzeń, filozofia i architektura, red. E. Rewers, Poznań: Fundacja Humaniora, 1999, s. 35 –57.
[4.] G. Deleuze, Fałda. Leibniz a barok, przeł. M. Janik, S. Królak, Warszawa: PWN, 2014.