ilustracje: Daniel Gutowski. Copyright © Małopolski Instytut Kultury. All rights reserved.

Człowiek w sieci

1 [52] 2016

18 | 07 | 2016

Alternatywna sfera publiczna głuchych

 

Komputer i internet od samego początku wydawały się idealnym, emancypującym środowiskiem komunikacyjnym dla użytkowników, którzy ze względu na niepełnosprawność mają problemy ze swobodnym uczestniczeniem w fizycznej czy też medialnej przestrzeni publicznej. Nowe, elektroniczne media zapewniały dostęp do informacji, kontakt z innymi, a z czasem, gdy sieć ewoluowała w kierunku platform opierających się na partycypacji, także autoreprezentację tym, którzy poza siecią dysponują bardzo ograniczonymi środkami ekspresji, przy czym ograniczenie to często wynika nie tylko z fizycznej kondycji niepełnosprawnych, ale także ze związanego z nią mniejszościowego statusu. Media masowe kierują się wynikami badań oglądalności i skupiają swój przekaz nie na grupach niszowych, ale dominujących – do nich adresują ofertę i im gwarantują miejsce w ramówkach. Dotyczy to w dużej mierze także mediów publicznych, które nie dostrzegają w niepełnosprawnych osobnej grupy docelowej, zasługującej na reprezentację medialną, najlepiej – w miarę możliwości – samodzielnie kształtowaną. Co więcej, w przeciwieństwie do społeczności mniejszościowych o charakterze narodowym czy etnicznym, będących w polskich realiach najczęściej społecznościami lokalnymi, niepełnosprawni są rozproszeni po całym kraju, co znacząco utrudnia nawiązywanie relacji i wspólne działania. Wydawało się, że sieć będzie rewolucyjnym remedium na te bolączki.

Dość szybko okazało się jednak, że internet – podobnie jak sfera offline – pełen jest barier i ograniczeń utrudniających, a czasami nawet uniemożliwiających niepełnosprawnym korzystanie z sieciowych dobrodziejstw. Jak wskazują Katie Ellis i Mike Kent w książce Disability and New Media1, w architekturze platform sieciowych już na etapie projektowania należy uwzględniać niepełnosprawnych użytkowników, posługujących się przy korzystaniu z komputera i przeglądarki internetowej specjalistycznym oprogramowaniem. Media elektroniczne, podobnie jak architektura fizyczna, nie powinny upośledzać użytkowników, powinny realizować zasady projektowania uniwersalnego, czyli zapoczątkowanej na gruncie architektury koncepcji planowania budynków możliwie najprzyjaźniejszych dla jak najróżniejszych typów użytkowników (także tych z niepełnosprawnościami). Tak zaprojektowane miejsca nie wymagają późniejszego rozszerzania o dodatkowe „udogodnienia dla niepełnosprawnych”, które wyłączają nienormatywnych użytkowników z potoczystej i spójnej narracji przestrzennej, podkreślając ich odmienną kondycję i stygmatyzując. Zasady projektowania uniwersalnego mogą i powinny być stosowane również przy planowaniu interfejsów technologicznych, już na wczesnych etapach ich przygotowywania, co jest tańsze i bardziej efektywne niż późniejsze dostosowywanie platform do potrzeb na przykład niewidomych i używanych przez nich specjalistycznych programów.

 PRZESTRZEŃ IDEALNA? // PRZESTRZEŃ BEZ BARIER

Jakkolwiek sieć może być dla wielu niepełnosprawnych przestrzenią trudno dostępną, dla głuchych stała się prawdziwie wyzwalającym środowiskiem komunikacyjnym, ułatwiającym kontakty społeczne na skalę dla tej grupy wcześniej nieznaną. Nie potrzebują oni do korzystania z dobrodziejstw mediów elektronicznych specjalistycznego oprogramowania, jak osoby niewidome czy słabowidzące. Przestrzeń publiczna online wydaje się dla niesłyszących użytkowników niezwykle przychylna, umożliwia bowiem kamuflowanie głuchoty – jeśli tylko użytkownicy sobie takiego kamuflażu życzą.

W codziennym życiu głusi często są zanurzeni w żywiole ludzi słyszących, posługujących się językiem werbalnym, co niejednokrotnie przekłada się na poczucie izolacji i osamotnienia nie tylko w gronie znajomych i rówieśników, ale i w (najczęściej) słyszącej rodzinie. Psychologowie i sami niesłyszący (choćby David Lodge w powieści Skazani na ciszę) zwracają uwagę na poczucie osamotnienia nawet w gronie najbliższych, zniecierpliwionych koniecznością powtarzania czy głośnego i wyraźnego mówienia. Uczestnictwo w najbliższym kręgu towarzyskim i w medialnej przestrzeni publicznej może być dla niesłyszących bardzo utrudnione. Z dostępnych mediów wyłączone jest radio, a często także telewizja. Nawet jeśli nadawcy zapewniają emisje z napisami, zmieniają się one zbyt szybko, by można było z nich komfortowo korzystać. Dla wielu głuchych język polski jest bowiem drugim językiem, którego uczą się w szkole jako języka obcego. Naturalnym narzędziem komunikacji tej społeczności jest język migowy (w Polsce – Polski Język Migowy, PJM), co stanowi dodatkowy – obok głuchoty, mniejszościowego statusu grupy i jej rozproszenia – powód, dla którego pełne uczestnictwo w sferze publicznej, gdzie obowiązuje język werbalny, niejednokrotnie nastręcza niesłyszącym wielu problemów.

Nic zatem dziwnego, że społeczność niesłyszących szybko rozpoznała potencjał internetu – klasycznych stron internetowych oraz opartych na partycypacji list dyskusyjnych, forów i czatów. Popularność nowego medium była wśród niesłyszących tak duża, że przyczyniła się do załamania amerykańskiego systemu społeczności niesłyszących zbudowanego na bazie bezpośrednich kontaktów i klubów dla głuchych.

Również w Polsce – choć z pewnym opóźnieniem – media elektroniczne zwróciły uwagę społeczności niesłyszących. Sieciowe przyczółki powoływały najważniejsze organizacje niesłyszących ukonstytuowane offline, w tym najstarsza i największa: Polski Związek Głuchych (PZG). Zgodnie z ówczesnymi możliwościami technologicznymi tworzyły one witryny internetowe, które dziś określa się mianem Web 1.0 – internetu do czytania, stron wypełnianych treścią przez administratorów. W ten sposób w sieci zaczęła się odwzorowywać pozasieciowa struktura społeczności z dominującą pozycją dotychczasowych najsilniejszych graczy. Trzeba zaznaczyć, że najczęściej reprezentowali oni medyczne i patologizujące podejście do głuchoty, przejawiające się definiowaniem jej jako braku, dysfunkcji – co wyraża chociażby logo PZG, wykorzystujące obraz przekreślonego ucha. W ogólnodostępnej sieci dały o sobie znać podmioty reprezentujące „głuchy żywioł”. Z czasem zaczęły się jednak pojawiać inne społeczności o czysto sieciowej genezie, reprezentujące zgoła odmienną perspektywę patrzenia na to, czym jest głuchota i co to znaczy być głuchym. Stanowiły one przeciwwagę dla dotychczasowego dyskursu i traktowały głuchotę w kategoriach kulturowej różnorodności, jako podstawę specyficznej tożsamości niesłyszących.

PRZESTRZEŃ ALTERNATYWNA // ALTERNATYWNE FORUM… DLA NIELICZNYCH

Koncepcja głuchoty jako wartości kulturowej, a nie fizycznej dysfunkcji przywędrowała do Polski w latach 90. i zyskała na popularności na początku milenium, promowana między innymi przez takie platformy, jak prowadzona przez grupę wolontariuszy‑entuzjastów głusi.pl czy onsi.pl – potężny portal zorganizowany przez Organizację Głuchych i Słabosłyszących Internautów. Tego rodzaju inicjatywy nadały społeczności nową jakość, prezentując świeży ogląd świata, odmienny nie tylko od tego dostępnego dla dominującej słyszącej większości, ale i od oficjalnego dyskursu prowadzonego przez instytucje takie jak PZG. Platformy te promowały Głuchą Kulturę i Głuchą Identyfikację tożsamościową, udostępniały informacje i ciekawostki związane z głuchymi społecznościami (nie tylko w Polsce), często były to tłumaczenia z zagranicznych portali i serwisów informacyjnych. Z czasem onsi. pl poszła krok dalej i w 2004 roku uruchomiła forum deaf.pl, które w niedługim czasie wyrosło na prawdziwą agorę niesłyszących. Nie tylko wymieniano się tu praktycznymi informacjami i poradami, ale także toczono dyskusje dotyczące roli niesłyszących w życiu społecznym, różnorodnych wizji głuchoty, w tym postrzegania jej jako wartości, a nie medycznego i psychologicznego dramatu, i pełnej jej akceptacji.

Na forum deaf.pl głusi mogli się zetknąć z koncepcjami, których próżno było szukać zarówno w dominującej, słyszącej przestrzeni publicznej, jak i w bardzo tradycyjnie i medycznie zorientowanej dyskusji wokół głuchoty, którą proponowały instytucje. Była to bardzo dynamiczna, dyskursywna, chociaż jednocześnie konfliktogenna przestrzeń komunikacyjna, gdzie ścierały się różne perspektywy i postawy wobec głuchoty, a z czasem zarysował się ostry konflikt pomiędzy tymi, którzy podzielają jej tradycyjny, medyczny ogląd, umiarkowanymi głuchymi, postrzegającymi siebie w kategoriach kulturowych, a ekstremistyczną, bojową grupą dumnych głuchych, walczących o uznanie w dominującym dyskursie (m.in. w edukacji czy urzędach) Polskiego Języka Migowego za pełnoprawny język głuchej mniejszości oraz szeroko pojętą zmianę wizerunkową i społeczną. Tak różne podejścia do głuchoty uczyniły z deaf.pl miejsce dość trudne komunikacyjnie, spory wybuchały z dużą siłą, a emocje i konflikty szybko eskalowały. Zmuszało to administratorów do ścisłego nadzorowania forumowych dyskusji i uspokajania uczestników, najczęściej zakazami i blokadami, co z kolei spotykało się z oskarżeniami o cenzurę.


[1.] K. Ellis, M. Kent, Disability and New Media, New York– London: Routledge, 2011.