Przeskocz do treści

Partycypacja i partycypacja

2 [37] 2012

30 | 07 | 2015

Poczet władców przestrzeni publicznych

TRÓJWŁADZA NAD PRZESTRZENIĄ

W polskiej literaturze naukowej ostatnich lat rzadko porusza się tematykę władzy nad miastem czy przestrzenią miejską. Zazwyczaj pojawia się ona jako nienazwana wypadkowa wielu sił i twór podobny do tego stworzonego przez doktora Wiktora Frankensteina. Urban sprawl, czyli rozlewanie się miast, wydaje się symbolem tej tajemniczej energii, która dziś napędza rozwój, a jednocześnie go niszczy w dłuższej perspektywie czasowej8. W dwóch wydanych w ostatnich latach interdyscyplinarnych książkach o mieście nie pojawił się ani jeden rozdział poświęcony tematyce władzy w przestrzeni miasta9.

Wychodząc od założeń behawioralnej definicji władzy i opierając się na typach działań możliwych do wykonywania w przestrzeni publicznej według Jana Gehla, możemy rozróżnić trzy ośrodki lub sfery władzy. Władza urbanistyczna to możliwość stworzenia warunków, aby ludzie w dane miejsce przychodzili (wpływ na działania konieczne). Władza architektoniczna to szansa na stworzenie warunków zachęcających ludzi do przebywania w danej przestrzeni (wpływ na działania opcjonalne). Władza społecznościowa to głos ludu, czyli zbiór decyzji indywidualnie podejmowanych przez każdego użytkownika danego miejsca, który staje się wyrazem potrzeb społeczności uznającej daną przestrzeń za własną i z niej korzystającej (decyzja o działaniach „wynikowych”).

Te trzy ośrodki władzy tworzą dynamiczny system. Żaden z nich nie może samodzielnie wykreować trwałej przestrzeni publicznej wysokiej jakości, choć największy potencjał ma tutaj władza społecznościowa (przykład chaupal). Wydzielona moc władzy społecznościowej ujawnia się zazwyczaj tylko w akcjach typu flash mob (wykonanie ściśle określonej czynności w jednym miejscu przez zorganizowaną grupę osób) lub w momentach istotnych dla dużej części społeczeństwa (na przykład zamiana ulicy przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie w przestrzeń publiczną po tragedii 10 kwietnia 2010 roku lub katowickiego lotniska na Muchowcu po śmierci Jana Pawła II).

Władza urbanistyczna to tak naprawdę poziom decyzji o lokalizacji infrastruktury przestrzeni publicznej. Warsztat oraz narzędzia urbanistyczne umożliwiają na przykład uwzględnienie w planowanym studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego potrzeb władzy społecznościowej. Samodzielna władza urbanistyczna doprowadziłaby do tworzenia przestrzeni w sposób podobny do metody zaproponowanej przez Jerzego Dobrowolskiego w filmie Stanisława Barei Poszukiwany, poszukiwana.

Władza architektoniczna to element pomiędzy dwoma pozostałymi ośrodkami. Wydaje się nawet, że jest ona najsłabszym ogniwem układu. Jak pokazuje przykład chaupal, nie jest ona niezbędna do stworzenia wartościowej i trwałej przestrzeni publicznej. W myśl − przynajmniej oficjalnych − zapisów polskiego prawa projekt architektoniczny nie może się zmaterializować bez uwzględnienia w nim reguł określonych na poziomie władzy urbanistycznej (na przykład w planach miejscowych). Dziwne więc, jak często w toczonych na poziomie samorządu dyskusjach o przestrzeniach publicznych i ich jakości pojawia się prawie tylko architektura. Amerykański dziennikarz i urbanista William H. Whyte pisze: „Mając dobrą lokalizację, trudno zaprojektować przestrzeń, która nie przyciągnie ludzi. Niezwykłe jest to − jak często się to jednak udaje”10. Oddaje to chyba najlepiej znaczenie tego typu władzy. Architekt sam niewiele może, ale angażując się w proces, ma wielką moc zniszczenia dobrej lokalizacji placu lub skweru projektem, który zniechęci ludzi do przyjścia. Whyte podaje jako przykład murki, które mogłyby służyć do siedzenia, ale względów „estetycznych” nabito na nie ostre, metalowe elementy. Dobra władza architektoniczna ma moc przyciągania ludzi w dane miejsce. Zła potrafi zniechęcić i odepchnąć.

AKTORZY PRZESTRZENI PUBLICZNYCH

Dotąd czasem wymiennie używałem pojęć „urbanista” i „władza urbanistyczna” czy „architekt” i „władza architektoniczna”. To skróty myślowe mające pokazać, kto zazwyczaj sprawuje dany rodzaj władzy. Nie jest ona jednak przypisana na stałe do danego aktora. W procesie partycypacyjnym to użytkownicy − zazwyczaj utożsamiani z władzą społecznościową − mogą zdecydować, gdzie w studium uwarunkowań zostanie zlokalizowana nowa przestrzeń publiczna i jakie będzie miała cechy. Sprawują więc oni władztwo urbanistyczne. Taka decyzja wpłynie naturalnie na pozostałe ośrodki władzy i innych aktorów. Restaurator, który wystawia stoliki na chodniku, nie tylko ingeruje architektonicznie w przestrzeń, ale także nakłania do działań wynikowych, choć może za to pobierać pieniądze.
Specjalną rolę odgrywają tu politycy i kształtowany przez nich system prawny. Czechosłowacki rząd, wydając dekret o nielegalności zebrań grup większych niż trzyosobowe na Korzo, wykorzystał władzę urbanistyczną i społecznościową; wpłynął na działania konieczne (nie można było się gromadzić w większych grupach) i wynikowe (nie mogły rozmawiać więcej niż trzy osoby). Architektonicznie na bratysławskich ulicach nic się nie zmieniło. Innym typem oddziaływania politycznego są na przykład normy budowlane, które mogą dotykać każdej ze sfer władzy.

BOHATER DO ZADAŃ SPECJALNYCH

W dyskusjach o przestrzeniach publicznych dosyć często zapomina się o specjalnej grupie użytkowników, którzy zazwyczaj dzierżą władzę społecznościową, ale czasem mogą mieć wpływ także na pozostałe ośrodki.

Na Korzo należał do takiej grupy Schöner Náci. Syn szewca i wnuk znanego słowackiego klowna, przechadzał się po ulicy i wręczał kwiaty lub kłaniał się, mówiąc „Całuję rączki” w trzech językach: niemieckim, słowackim i węgierskim. Zmarł w 1967 roku, ale do dziś na jednej z ulic przy Kaffee Mayer można podziwiać jego pomnik. To jemu przez dziesięciolecia bratysławskie ulice zawdzięczały pewien szczególny nastrój.

William H. Whyte w książce City podaje wiele typów specjalnych użytkowników przestrzeni publicznych11. Mamy sprzedawców i artystów ulicznych, ulotkarzy, żebraków, graczy w trzy karty czy prostytutki. Zwraca on uwagę na postacie niezwykłe, takie jak Pan Magoo, czyli człowiek, którego „wszyscy znali” z tego, że czasami zjawiał się i zaczynał kierować ruchem ulicznym, a przy tym mocno przeklinał kierowców.

Znaczenie tych ludzi dla tworzenia atrakcyjnej przestrzeni publicznej Whyte opisywał słowem: triangulacja (triangulation). Ich obecność i niezwykłe zachowanie skłaniają do głośnego komentowania lub rozmowy z inną osobą widzącą te same poczynania. Powstaje wtedy trójkąt: generator dyskusji − rozmówca 1. − rozmówca 2. Czasem taką rolę może odgrywać kontrowersyjna rzeźba, ale silniejsze jest oddziaływanie ludzi. Taka sytuacja to właśnie jedno z działań wynikowych, zgodnie z definicją Jana Gehla. Nieudolny magik uliczny, którego sztuczki wywołują śmiechy i rozmowy oglądających, stworzy na czas swojego przedstawienia niezwykle intensywną przestrzeń publiczną. Dla jej użytkowników mało istotne będzie jej położenie czy wyposażenie w małą architekturę, ale będzie się liczyć moment kontaktu z innymi spowodowany właśnie partactwem „artysty”.


[8.] „Miasta w XXI wieku wymknęły się spod kontroli w zakresie swojej definicji urbanistycznej, spełniającej nadal kryteria definicji socjologicznych. Przestały bowiem być spoistymi zespołami przestrzennymi o kontrolowanej kompozycji, a przewidywalność dotycząca ich rozwoju oparta na założeniach XX-wiecznego planowania przestrzennego − przenoszenie wzorów z małej skali na wielką − zawiodła”, E. Kuryłowicz, Miasto jako przedmiot badań architektury, [w:] Miasto jako przedmiot badań naukowych w początkach XXI wieku, red. B. Jałowiecki, Warszawa: Scholar, 2008, s. 29.
[9.] Por. A. Majer, Socjologia i przestrzeń miejska, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2010, oraz Miasto jako przedmiot badań naukowych…
[10.] W. H. Whyte, City: Rediscovering the Center, Filadelfia: University of Pennsylvania Press, 2009, s. 109.
[11.] Tamże, s. 25–56.