30 | 10 | 2015

Zostaliśmy w blokach

Małgorzata Spasiewicz-Bulas: Półtora roku temu zakończył się pierwszy w Krakowie, pilotażowy, partycypacyjny projekt dotyczący rehabilitacji osiedli blokowych. Jak oceniasz ten eksperyment z dzisiejszej perspektywy – udało się czy nie?

Barbara Nawrocka: Jeśli mówiąc o rewitalizacji, mamy na myśli konkretne zmiany infrastrukturalne wypracowane z mieszkańcami danego terenu, z dbałością o rozwijanie endogenicznych potencjałów, to nie. Taki proces w Krakowie nie miał miejsca. Forum Rehabilitacji było dużym przedsięwzięciem w skali miasta. Trwało ponad pół roku: od grudnia 2013 do czerwca 2014. W założeniu miało na celu stworzenie długoterminowego programu dla osiedli Ugorek i Olsza II w dzielnicy Prądnik Czerwony, przeprowadzenie szerokiej analizy miejsca, badań socjologicznych i w rezultacie opracowanie dokumentu strategicznego. Dokument mógłby posłużyć spółdzielni mieszkaniowej (większość terenu objętego programem należy do SM Ugorek), lokalnym organizacjom i instytucjom do pozyskiwania grantów na działania miękkie i twarde. Dokument, o którym mowa, jest wciąż (październik 2015) opracowywany w Wydziale Rozwoju Miasta UMK. Nie wiadomo, kiedy powstanie. Tymczasem zaangażowani w proces mieszkańcy są pozostawieni sami sobie, bez informacji o tym, czy i jak działania Forum będą mogły wejść w kolejne stadium. Wielka obietnica, a potem wielka cisza.

Osiedle Ugorek

W Krakowie od kilku lat prowadzone są działania o charakterze partycypacyjnym, konsultacje i warsztaty. (Wspomnieć wypada tu choćby nowohucką aleję Róż, czy działkę przy ulicy Karmelickiej). Wszystkie one mają wspólny mianownik, który można opisać w taki sposób: Miasto zbiera opinie mieszkańców i chowa do bogato zdobionego pudełeczka. Pudełeczko zamyka na kluczyk. Kluczyk wyrzuca.
Przypadek Ugorka i Olszy II różni się tym, że rewitalizacja została już zainicjowana. I nie mówimy o realizacji projektów infrastrukturalnych, ale o budowie kapitału społecznego. Cykliczne spotkania prowadzone w ciągu pół roku z mieszkańcami i mieszkankami osiedli zaowocowały pojawieniem się lokalnych liderów oraz dwoma zrealizowanymi projektami w ramach dzielnicowego budżetu obywatelskiego. Jeśli z perspektywy „realnej zmiany” zbudowanie kilku ukwieconych ławek (projekt budżetu obywatelskiego) to nie jest dużo, to kogo obarczyć winą? Dopóki mieszkańcy nie otrzymają odpowiednich narzędzi (budżet obywatelski w obecnej formie to wciąż za mało), ich wpływ na kształtowanie własnego otoczenia ogranicza się póki co tylko do poziomu małej architektury.

MS-B: Rzeczywiście projekt na Ugorku i Olszy II ratuje fakt, iż mieszkańcy zmobilizowali się do podjęcia działań na własną rękę, być może zainspirowani spotkaniami i dzięki kompetencjom zdobytym podczas warsztatów tworzenia projektów, które również były częścią Forum. Nie wiemy jednak, na jak długo starczy energii do kontynuowania działań i realizacji pomysłów, które zrodziły się podczas Forum. Nawet jeśli program rehabilitacji dla osiedli powstanie, jego zapisy najprawdopodobniej przez lata pozostaną na papierze i podzielą los wielu projektów, które pojawiają się w wyniku krakowskich konsultacji. Rozumiem, że pozyskiwanie środków zewnętrznych na duże inwestycje to długofalowy proces, że Kraków nie został szczodrze obdarowany funduszami na rewitalizację. Rozumiem też, że aby otworzyć możliwość ubiegania się o takie środki, konieczne jest wyprodukowanie kierunkowych dokumentów, które powinny powstawać w trybie partycypacyjnym. Jeśli jednak zapraszamy mieszkańców do współpracy i pytamy ich o oczekiwania względem przestrzeni, której używają na co dzień, nie możemy powiedzieć: dziękujemy za zaangażowanie, mamy taki plan, ale może odpadniemy w konkursie i nic się nie zmieni, a nawet jeśli wygramy, to za pięć lat coś się tu zacznie zmieniać. Dlatego uważam, że nie powinno się uzależniać sukcesów projektów rewitalizacyjnych od realizacji wielkich przedsięwzięć i pozyskania środków zewnętrznych. Wracając do przykładu Ugorka i Olszy II – jeśli marzeniem mieszkańców był remont nieczynnej kotłowni i stworzenie w niej domu kultury, można było nakreślić nie tylko ostateczny cel, ale też drogę do jego osiągnięcia i wariant „minimum” – na przykład obecność animatora, który we współpracy z mieszkańcami i organizacjami pozarządowymi organizuje cykliczne warsztaty i wydarzenia kulturalne, lub program minigrantów. Ostatnio urząd rozpoczął proces realizacji budek na książki – jednego z pomysłów na małe interwencje, które pojawiały się podczas Forum. To świetnie, że powstaną, ale czy mieszkańcy po ponad dwóch latach milczenia będą pamiętać, że mieli taki pomysł? Z perspektywy tego doświadczenia uważam, że nieodpowiedzialne jest zapraszanie mieszkańców do współtworzenia wizji zmian na ich osiedlu, jeśli nie ma się zagwarantowanych choćby najmniejszych środków na realizację wypracowanych pomysłów. I nie jest to tylko zarzut wobec urzędu, ale także wobec siebie i organizacji, którą reprezentowałam podczas Forum.

Osiedle Olsza II

BN: Nawet w przypadku długoterminowej wizji, nie mówimy tu jednak o przebudowie całego osiedla, które jest dobrze zaprojektowane. Wciąż mamy mnóstwo zieleni, bardzo cenionej przez mieszkańców. Problemy, z jakimi zmagają się Ugorek i Olsza II, są typowe dla polskich blokowisk. Podczas badań i spotkań wielokrotnie podnoszono kwestie parkingowe, problem braku bezpieczeństwa czy dostosowania infrastruktury do potrzeb starzejącego się społeczeństwa, braku wyraźnego „centrum” z ofertą dla zróżnicowanych grup wiekowych czy braku identyfikacji – znalezienia lub stworzenia charakterystycznego elementu, który będzie wyróżniał osiedle na tle innych, o podobnej architekturze. Tu znów wracano do tematu centrum aktywności i integracji sąsiadów. Nie było mowy o wielkoskalowych inwestycjach na miarę stadionów czy muzeów, które obecnie chciałyby odgrywać nadrzędną rolę w procesach rewitalizacji. Polskim osiedlom brakuje uwspółcześnionych form domów kultury.
W konkretnym przypadku Ugorka i Olszy II mogłaby to być przestrzeń wykorzystująca już istniejące zasoby lokalowe czy istniejącą infrastrukturę Programów Aktywności Lokalnej – wyremontowany obiekt dostępny z parteru, otwarty na zewnętrze pełniący funkcje osiedlowego „dużego pokoju”. A przede wszystkim powiązany z instytucją, która odpowiadałaby za jego program, animację i koordynację procesów sieciowania informacji i ludzi w skali sąsiedztw; która wychodziłaby ze swojej „siedziby” ze swoją ofertą w przestrzeń osiedla i zmieniałaby ją.

MS-B: Bardzo bliska jest mi taka forma osiedlowych miejsc dla wspólnoty – czegoś pomiędzy domem kultury, biblioteką a świetlicą, współtworzona przez lokalne instytucje kultury, pracowników socjalnych, organizacje pozarządowe i mieszkańców (projekt takiej instytucji o nazwie OCAL – Osiedlowe Centrum Aktywności Lokalnej – powstaje właśnie w referacie do spraw rewitalizacji UMK. Trzymam kciuki za to, żeby nie został tylko na papierze). Fizyczna przestrzeń dla takich działań nie jest dla mnie najważniejszą kwestią. Kluczowe są dla mnie wyszukiwanie potencjałów, łączenie ludzi przy okazji wspólnych inicjatyw, nawiązywanie kontaktów, stwarzanie przestrzeni do dyskusji o osiedlu.

Osiedle Ugorek

Taką funkcję świetnie spełniały wydarzenia Forum Rehabilitacji. Spacery i warsztaty dały możliwość poznania się, wydobycia lokalnych historii, potencjałów i zainteresowań poszczególnych mieszkańców. Wspólnie organizowane wydarzenia – kiermasz talentów z osiedlowymi rękodzielnikami i piknik na zakończenie, w który zaangażowało się najwięcej osób i instytucji, zaczęły tworzyć przestrzeń do podejmowania inicjatyw. Ten rodzący się potencjał w większości został wytracony. Nie stałoby się tak, gdybyśmy nie zniknęli z osiedla wraz z ustaniem procesu konsultacji. Wyobrażam sobie, że w idealnym scenariuszu rewitalizacji proces inicjowania, diagnozowania i planowania przeradza się w proces realizacji działań i budowania otwartej sieci osób i instytucji działających na osiedlu. Forum miało te wszystkie elementy, zrealizowaliśmy minidziałania, jak wspólne posadzenie zielonej ławeczki czy zorganizowanie wystawy opartej na historiach mieszkańców. Wyobrażam sobie, ze w kolejnych etapach zmieniałyby się proporcje między elementami procesu, byłoby realizowanych więcej działań, na coraz większą skalę (czy to przestrzennych, czy w obszarze społeczno-kulturalnym). Działania weryfikowałyby diagnozę i plany, dostarczały nowych danych. Proces diagnozowania i planowania toczyłyby się równolegle – plan rewitalizacji nie powinien być sztywnym dokumentem aktualizowanym raz na pięć lat.

BN: Podczas trwania Forum wyraźnie można było dostrzec, że istnieje konflikt interesów pomiędzy Urzędem Miasta a mieszkańcami. My, czy to od strony koordynacji projektu (M.S-B.), czy prowadzenia poszczególnych warsztatów i spotkań (BN), stoimy pośrodku. Jako architektka zaangażowana w proces czułam, że jakkolwiek nie staram się być obiektywna, stoję po stronie tych drugich.

M. S.-B.: Moja rola w tym projekcie była nieco inna. Jako facylitatorka procesu wspólnego diagnozowania i planowania zmian oraz tworzenia sojuszów na rzecz osiedla, dążyłam do nawiązania konstruktywnej relacji pomiędzy poszczególnymi aktorami – mieszkańcami, organizacjami, ale też instytucjami i urzędnikami. Nie mam też poczucia, że osią Forum był konflikt, który wymagał ode mnie opowiedzenia się po którejś ze stron; choć rzeczywiście podczas Forum wybrzmiało kilka sytuacji konfliktowych, głównie dotyczących wydawanych zgód na uciążliwe dla mieszkańców inwestycje. I tutaj znów – referat do spraw rewitalizacji, z którym współpracowałyśmy, nie ma narzędzi wpływania na te decyzje. Starał się natomiast pomóc mieszkańcom w zrozumieniu tego procesu i narzędzi, które mogą wykorzystać, by wpływać na te decyzje.

Osiedle Ugorek

Stworzenie przestrzeni do spotkania i współpracy mieszkańców z urzędnikami nie zawsze było łatwe, czasem stawało się niemożliwe – nie udało się nam zaprosić na przykład przedstawicieli Wydziału Planowania Przestrzennego, mimo iż wiedzieliśmy, że dla obszaru osiedli ma powstawać plan miejscowy. A ten dokument miał szansę być realnym narzędziem dla realizacji zapisów programu rehabilitacji. Tu ujawnia się inny problem. Rewitalizacja to kompleksowy proces, który dotyczy wszystkich aspektów funkcjonowania osiedli, zadań będących w kompetencjach różnych wydziałów i jednostek miejskich. Wydział odpowiedzialny za tworzenie programów rewitalizacji i rehabilitacji nie ma formalnych narzędzi wpływania na decyzje zapadające w innych wydziałach. Lokalne programy rewitalizacji nie są aktami prawa miejscowego. Projekty realizowane wspólnie, a w szczególności na zlecenie Urzędu Miasta, są trudne, bo wymagają pójścia na kompromisy i znalezienia dla siebie takiego miejsca w relacji mieszkańcy–urząd, które nie zamyka drogi współpracy z żadną ze stron. Można zrezygnować z takiej współpracy i działać niezależnie, próbując wpłynąć na miejską politykę innymi drogami. Można też współpracować i starać się zbudować silną pozycję w tej relacji. Myślę, że dla obydwu modeli jest miejsce.


Małgorzata Spasiewicz-Bulas – architektka, animatorka, od czerwca 2013 współpracuje ze Stowarzyszeniem Pracownia Obywatelska, współtworzyła program działań Forum Rehabilitacji osiedli Ugorek i Olsza II oraz koordynowała jego realizację

Barbara Nawrocka – architektka, od stycznia 2012 r. razem z Dominiką Wilczyńską współtworzy Kolektyw Palce Lizać. Kolektyw brał udział w opracowaniu programu działań Forum Rehabilitacji osiedli Ugorek i Olsza II oraz prowadził jego spotkania, spacery, warsztaty, przygotowywał końcową wystawę dot. historii osiedli. Kolaże – pocztówki z historiami osiedla jako część międzynarodowego projektu Nanotourism zdobyły główna nagrodę na  Międzynarodowym Biennale Designu w Lublanie w 2014 r.



SPIS TREŚCI


CZYTAJ TAKŻE

Tam było robione coś, tylko nic się nie uchowało

O specyfice procesów rewitalizacyjnych na Pradze Północ. Jeszcze do niedawna, dyskutując o rewitalizacji i działaniach…


Ustawa o rewitalizacji – komentarz

Rewitalizacja przedstawiana jest często, czasem na wyrost zresztą, jako jeden z podstawowych warunków zrównoważonego rozwoju…


Działka przymierza

Ogródki działkowe w polskich miastach – dla niektórych zbędny relikt Polski Ludowej, struktura anachroniczna pod…



O ile nie zastrzeżono inaczej, materiały ze strony dostępne na licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Małopolskiego Instytutu Kultury

polityka prywatności

do góry