27 | 11 | 2015

Socmodernistyczna gentryfikacja?

Czy spotkam ludzi, którzy mimo powszechnych wyobrażeń i stereotypów krążących na temat Nowej Huty świadomie wybiorą starą część dzielnicy jako miejsce swojego zamieszkania? Takie pytanie towarzyszyło mi, gdy podejmowałem się badań nad potencjałem gentryfikacyjnym starej części tej dzielnicy w 2010 roku[1]

Stara część Nowej Huty spełnia kilka warunków sprzyjających procesom gentryfikacyjnym. Należą do nich niewątpliwie unikatowe walory architektoniczne i urbanistyczne czy dostępność dzielnicy, rozumiana przestrzennie i ekonomicznie. To właśnie socrealistyczna architektura i urbanistyka okazują się jednymi z najważniejszych elementów wpływających na wybór tej części miasta jako miejsca zamieszkania oraz decydującymi o „atmosferze”, do której chętnie odwołują się nowi mieszkańcy. Stara część Nowej Huty stanowi niepowtarzalny przykład kompleksowego planowania urbanistycznego oraz zastosowania w praktyce założeń nowego kierunku w architekturze. To czyni dzielnicę na tyle unikatową, że w roku 2004 jej stara część została wpisana na listę zabytków, a wkrótce może zostać uznana za światowe dziedzictwo przez UNESCO na tych samych prawach, co odległe o dziesięć kilometrów krakowskie Stare Miasto. Opisane zmiany wskazują na powolny, ale bardzo konsekwentny proces rewaloryzacji architektury socrealistycznej. Rewaloryzacji rozumianej dosłownie, a więc nie jako proces sterowanej odnowy (ta zachodzi bardzo powoli za sprawą równolegle prowadzonego programu rewitalizacji dzielnicy), ale jako proces nadania jej wartości w perspektywie indywidualnej – nowego mieszkańca.

Badania tak zwanych pionierów gentryfikacji obejmowały zarówno materialne, przestrzenne, jak i społeczne aspekty gentryfikacji. Analizując przemiany symboliczne związane z reprezentacjami dotyczącymi Nowej Huty, koncentrowałem się głównie na doświadczeniach głównych aktorów: marginalnych gentryfikatorów. Sporo miejsca poświęciłem zachowaniom i praktykom społeczno-przestrzennym nowych mieszkańców starej części Nowej Huty w celu zrozumienia tego, co sądzą oni o dzielnicy, zamieszkiwaniu w niej, oraz temu, jak układają się relacje między nimi a dotychczasowymi mieszkańcami. Za przekształceniami materialnymi szły bowiem inne poważniejsze zmiany: te dotyczące własnych przekonań, nastawień czy codziennych praktyk…

Aleja Róż w Nowej Hucie

Aleja Róż w Nowej Hucie

 

 

Decyzje o zmianie miejsca zamieszkania były trudne: wiązały się z krytyką ze strony rodziny i znajomych, którzy nie rozumieli bądź nie akceptowali wyborów. Nową tożsamość nowych mieszkańców kształtuje się powoli, opierając się na silnie akcentowanym momencie wyboru i przeprowadzki, ale przede wszystkim na tworzeniu dystynkcji – odróżnienia poprzez wytworzenie określonej „struktury odczuć” względem miejsca zamieszkania. Podstawową kategorią odniesienia pozostają nowe, popularne formy zamieszkiwania, których symbolem stają się dla nich osiedla grodzone zlokalizowane na krakowskim Ruczaju, ale i samo centrum Krakowa. Mówiąc o rewitalizacji socmodernistycznego dziedzictwa, można odnieść się do dwóch poziomów: poziomu dzielnicy i mieszkania.

W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na przemiany mieszkań. To właśnie przede wszystkim wnętrza wyznaczają status gentryfikatorów. Nowi mieszkańcy angażują w ich odnowienie nie tylko pieniądze, ale i kapitał kulturowy. Mówimy tu o wyburzaniu ścian działowych, łączeniu salonu z kuchnią czy odsłanianiu fragmentów ceglanych murów. Praktyki przekształceń wymagają jednak, prócz czysto technicznych kompetencji, także odpowiedniego kapitału kulturowego. Samodzielne remontowanie – wsparte wiedzą historyczną i gustem manifestującym się aranżacją wnętrz nawiązującą do historii PRL, odwołującą się do przeszłości – zwiększa wartość nieruchomości i zmienia doświadczenie życia w domu. Jak to ujął Pierre Bourdieu: „smak jest tym czynnikiem, który powoduje, że ma się to, co się lubi, dlatego że lubi się to, co się ma”.

Mówiąc z kolei o poziomie dzielnicy, należy podkreślić rolę architektury i urbanistyki w budowaniu miejsca. Jest ona nie tylko charakterystyczna w znaczeniu stylowym czy historycznym, ale istotna również pod względem społecznym. W wielu narracjach powraca motyw miasta idealnego, które powstało w celu zrealizowania potrzeb społecznych „nowych ludzi” i zostało wzniesione ich rękoma. Tu tkanka materialna przenika się z tkanką społeczną i historią szczególnie wyraźnie – nowi mieszkańcy doceniają koncepcję „jednostki sąsiedzkiej”, spójny i uporządkowany charakter dzielnicy, czy infrastrukturę oraz wszechobecną zieleń, ale i możliwość obcowania z historią. Z jednej strony doceniają po prostu fakt całościowego planowania przestrzennego od skali pojedynczych mieszkań po cały układ urbanistyczny. Z drugiej, mówiąc o atmosferze dzielnicy, dostrzegają jej historię rozumianą dwojako: jako wielka narracja, znajdująca odzwierciedlenie w losach dzielnicy, oraz jako bliższa im historia codzienności, manifestująca się w życiu wspólnoty, w stylu życia ich sąsiadów, w wielu opowieściach, które słyszą od sąsiadów – budowniczych Nowej Huty.

Aleja Solidarności

Aleja Solidarności

 

 

Mamy więc do czynienia z romantyczną wizją starej Nowej Huty, łączącą różnorodne elementy: architektury, życia społecznego i historii, w jeden spójny, bardzo pozytywny obraz. Warto wskazać dwa motywy, które pojawiają się często w narracjach rozmówców bądź wprost, bądź też pośrednio: myślę tu o motywach „tempa życia” („Tu żyje się wolniej”) oraz „normalności” („Tutaj można normalnie porozmawiać z drugą matką na placu zabaw, czy panią w warzywniaku”). Opisy starej części Nowej Huty i jej życia społecznego odpowiadają też po trosze obrazowi „miejskiej wioski”, stworzonemu w latach 60. XX wieku przez Herberta J. Gansa. Nowa Huta w opowieściach nowych mieszkańców jest oddzielona od centrum, życie społeczne toczy się w parkach, na skwerach przed budynkami. Zakupy robi się w miarę regularnie, częściowo po to, by móc spotkać się z ludźmi i usłyszeć o tym, co dzieje się w okolicy, co przenosi się też na zwyczaje nowych mieszkańców.

Ryzyko, które towarzyszy pionierom, jest podstawą całej zmiany. W tym sensie niniejsze studium dostarcza też wiedzy o „klasie kreatywnej” w dosłownym sensie tego terminu. Być może to właśnie margines – społeczność nowych mieszkańców starej części Nowej Huty – a nie odgórnie planowany mainstream gentryfikacji, do którego odwołują się strategie planistów i działania deweloperów, stanowi zalążek prawdziwej klasy kreatywnej – młodych, dobrze wykształconych ludzi, którzy niepomni stereotypów są gotowi ponosić ryzyko niepopularnych wyborów?


[1] J. Gądecki, I love NH. Gentryfikacja starej części Nowej Huty?, Warszawa: Wydawnictwo IFiS PAN, 2012.

Dr hab. Jacek Gądecki – Socjolog i antropolog społeczno-kulturowy; pracuje jako adiunkt w Zakładzie Socjologii Ogólnej i Antropologii Społecznej WH AGH w Krakowie. Zainteresowania badawcze: antropologia architektury (Architektura i tożsamość. Rzecz o antropologii architektury, 2005) , antropologia i socjologia miasta, przestrzeń publiczna, ekonomia kultury i architektura jako taka. Realizował badania m.in. w Fundacji Bauhausu w Dessau i na CUNY w Nowym Jorku (Stypendium Fulbrighta) dotyczące osiedli grodzonych w USA i Polsce (Za murami. Polskie osiedla grodzone – analiza dyskursu, 2009). W styczniu 2013 roku zakończył trzyletni projekt badawczy poświęcony marginalnej gentryfikacji w starej części Nowej Huty (I love NH. Gentryfikacja starej części Nowej Huty?, 2012).



SPIS TREŚCI


CZYTAJ TAKŻE

Ustawa o rewitalizacji – komentarz

Rewitalizacja przedstawiana jest często, czasem na wyrost zresztą, jako jeden z podstawowych warunków zrównoważonego rozwoju…


Tam było robione coś, tylko nic się nie uchowało

O specyfice procesów rewitalizacyjnych na Pradze Północ. Jeszcze do niedawna, dyskutując o rewitalizacji i działaniach…


Działka przymierza

Ogródki działkowe w polskich miastach – dla niektórych zbędny relikt Polski Ludowej, struktura anachroniczna pod…



O ile nie zastrzeżono inaczej, materiały ze strony dostępne na licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Małopolskiego Instytutu Kultury

polityka prywatności

do góry