Ilustracje: Dominika Wilczyńska Copyright © Dominika Wilczyńska. All rights reserved.

Planowanie

1 [56] 2017

15 | 04 | 2017

Zwinna urbanistyka

PROTOTYPOWANIE URBANISTYCZNE

Szukając odpowiedzi, sięgnijmy w pierwszej kolejności do teorii projektowania produktu, na gruncie której rozwija się namysł nad prototypowaniem. O co dokładnie chodzi? Prototyp to uproszczony model rozwiązania docelowego, stworzony przy wykorzystaniu minimalnych zasobów, który możemy poddać testom i dzięki temu rozpoznać brakujące lub nieprawidłowo zdefiniowane wymagania oraz nieuzasadnione założenia. Makietę możemy konstruować wielokrotnie lub udoskonalać w kolejnych krokach, żeby w sposób przyrostowy zbudować ostateczny produkt poprzez wykluczanie fałszywych hipotez na jego temat. Prowadzone wówczas badania – podobnie jak proces falsyfikacji w nauce – nie pozwalają nam oczywiście rozstrzygnąć, która jego wersja jest dobra, ale mogą wyeliminować na wczesnym etapie złe założenia i przez to przybliżyć się do rozwiązania. W tym punkcie dodajmy drugi kontekst naszych rozważań: koncepcję polityk publicznych opartych na dowodach (evidence- based policy), która uzasadnienia dla przyjęcia określonych ustaleń merytorycznych poszukuje w wiedzy o działających lub nieprawidłowo funkcjonujących instytucjach i konstrukcjach prawnych, ciągłej ewaluacji prowadzonych działań i ich doskonaleniu na bazie zebranych informacji.

Czym jest – na tle powyżej zarysowanych punktów odniesienia – prototyp urbanistyczny, który stanowi jednocześnie swoisty dowód w trakcie tworzenia polityki przestrzennej w mieście? To czasowa organizacja ruchu w dzielnicy, wprowadzona na kilka dni, makieta placu w skali 1 : 1, która pokazuje, jakie funkcje będzie pełnił po przebudowie, przygotowana z użyciem elementów mobilnych itd. To – uogólniając – uproszczona wersja kompleksowego dużego planu, czyli hipoteza dotycząca przyszłego kształtu wybranego miejsca, którą stawiamy z uwzględnieniem najlepszej dostępnej w danym momencie wiedzy urbanistycznej, nie twierdząc jednak, że to projekt/ model skończony. Ten model, dzięki jego otwartej formie, na podstawie wyników badań zachowań użytkowników, ich sposobu doświadczania przearanżowanej infrastruktury oraz opinii na ten temat może być przekształcany, nawet bardzo znacząco, co sprawia, że praca nad koncepcją docelową staje się procesem negocjowania różnych interesów i wizji, artykułowanych w zderzeniu z fizyczną przestrzenią, a nie projektem jej przebudowy. W jaki sposób tak rozumiane prototypowanie urbanistyczne odnosi się do analizowanych przez nas wcześniej problemów wynikających z myślenia w kategoriach dychotomii: plany duże – plany małe? Ze względu na to, że plan nie może mieć zewnętrznego oparcia w postaci systemu lub specjalnej grupy ekspertów, będących wyłącznym podmiotem poznania wartości urbanistycznych, prototypy mogą nam pomóc uczytelnić w empirycznej formie zasady, którymi się kierujemy w planowaniu, a także przybliżyć sens przyjętej wizji przestrzennej. Wówczas sam dokument, który wcześniej odzwierciedlał „grę szklanych paciorków”, zamienia się w komunikat formułowany w najprostszym, intuicyjnym języku, bez straty dla jego wartości, a my unikamy rozmowy o rzeczach trudnych do wyobrażenia, co jest głównym problemem konsultowania koncepcji urbanistycznych.

W tej sytuacji edukacyjnej możemy jednak działać również w sposób bardziej krytyczny i wykorzystać przygotowany model do tego, żeby dyskusji o mieście nadać największą wartość: charakter performatywny, a nie wyłącznie spekulacyjny. Idąc dalej, możemy zaprojektować debatę, w której obok technicznych komentarzy do planów tworzonych w formie rozważań o możliwych skutkach zmian lub ich modelowania, pojawiają się na równych prawach argumenty oparte na wynikach testowania instalacji przestrzennej. Wówczas pojawia się szansa na sprawne tłumaczenie informacji sformułowanych w języku kultur eksperckich, w którym opisywane są duże plany, i języku codziennego doświadczenia, zapewniającego dostęp do treści małych planów. To znowu jest warunkiem możliwości zintegrowania obu porządków, bez przeceniania żadnego z nich.

Prototypy możemy również wykorzystywać w celach badawczych, gdy chcemy sprawdzić naszą gotowość do zmian, ale również otwartość przestrzeni miejskiej na transformację. Może do tego służyć mniej lub bardziej rozbudowany zbiór elementów, za pomocą których analizujemy warianty zagospodarowania przestrzeni publicznej, jak działo się to w przypadku projektu „Żywa ulica”16. Jednocześnie – badając reakcje użytkowników – będziemy mogli dowiedzieć się więcej o ich potrzebach. Pozwoli nam to odnieść się do dwóch kwestii jednocześnie: zmienności potrzeb w czasie, ponieważ będziemy mogli się im przyglądać w trakcie usprawniania lub po prostu zmiany prototypu, a także trudności w ich wydobyciu, gdyż będzie je można obserwować w realnym działaniu. Ponadto będziemy w stanie wykryć błędy w przyjętych przez nas założeniach w trakcie jednej z pośrednich faz, a nie na końcu realizacji dużego planu, po zainwestowaniu dużej ilości zasobów. W takiej sytuacji nasz plan będzie mógł ewoluować w sensowny sposób poprzez kolejne iteracje, a my sami unikniemy przywołanego problemu braku kompleksowej wiedzy.

Zrealizowanie opisanego scenariusza jest możliwe oczywiście tylko wówczas, gdy z prototypowania uczynimy metodę prowadzenia polityki przestrzennej, a nie wyłącznie instrument do testowania rozwiązań przez architektów lub urbanistów w ramach realizacji zlecenia projektowego jako usługi lub narzędzie dydaktyczne w procesie kształcenia projektantów. Takie zastosowania nie są same w sobie złe, jednak mają z definicji ograniczony zakres, więc adresatem myślenia poza fałszywą alternatywą plany duże – plany małe powinien być samorząd jako podmiot prowadzący politykę opartą na dowodach. Tylko w tej sytuacji prototypowanie może być sposobem prowadzenia badań i pozyskiwania oraz włączania wiedzy lokalnej w większe struktury informacyjne, ale również drogą poszerzania i pogłębiania dyskusji o mieście oraz zasadach jego rozwoju.

MIASTO JAKO LABORATORIUM

Najbardziej fascynująca w opisanej rozbudowie myślenia o projektowaniu urbanistycznym w kategoriach „logicznego diagramu” jest możliwość potraktowania miasta jako laboratorium. Wyobraźmy sobie zapętlony proces prototypowania przestrzeni na różnych poziomach: funkcji, układu, ale również poszczególnych obiektów, które ją wypełniają. Wówczas ciągle generujemy i przesiewamy pomysły urbanistyczne, co zwiększa szanse na wyłonienie dobrych rozwiązań. Nie musimy jednocześnie sięgać do wątpliwych założeń estetyki genialistycznej, która ich źródeł upatruje w twórczej jednostce (autorze dużych planów), ponieważ uruchamiamy proces oparty na wiedzy obywatelskiej, w której wiedza ekspercka ma swoje ważne, ale nie uprzywilejowane miejsce.

W takim laboratorium możemy szybko dopracowywać, testować i eliminować różne pomysły, a także ponosić tanie porażki bez spektakularnych upadków. Jeżeli będziemy to robić w publicznej formie, to nasze działanie będzie miało również moc emancypacyjną. Będziemy mogli dowiedzieć się, czego oczekujemy od zmian w mieście, a także, w jaki sposób rozkładają się potrzeby z nimi związane i dzięki temu, jak na to miasto lepiej wpływać. Za pomocą doświadczeń będziemy uczyć się, a później spekulacyjnie oraz projektowo rozszerzać zdobytą wiedzę i tworzyć instrukcje, które będą budowały repozytorium dobrych koncepcji urbanistycznych. Nie będzie to może przyspieszało bicia naszego serca w taki sposób jak śmiało zakrojone wizje w wielkiej skali, ale na pewno uczyni nas mniej podatnymi na manipulację.

[16.] Projekt polegał na zmianie na jeden dzień organizacji ruchu na jednej z ulic Katowic. Zob.: P. Jaworski, Miejskie prototypowanie, „Miasta” 2016, nr 2(14).