Przestrzenie wiedzy

1 [44] 2014

14 | 11 | 2014

Zmierzch wiedzy w kulturze dostępu

MATRYCA/SIEĆ

Zwróćmy się teraz ku tyleż poręcznym i chwytliwym, ileż mamiącym metaforom podsuwającym wyobraźni wizje „społeczeństwa informacyjnego” czy „społeczeństwa wiedzy” – w ich rozlicznych, decentralizujących, „matrycowo–pajęczynowych” bądź „kanałowo-przepływowych” wariantach7, w których sieci „stanowią nową morfologię społeczną naszych społeczeństw, a rozprzestrzenianie się logiki usieciowienia w sposób zasadniczy zmienia funkcjonowanie i wyniki w procesach produkcji, doświadczenia, władzy i kultury”8. Nietrudno będzie jednak dostrzec, że sytuacja podmiotu uwikłanego w owe sieci jest niejasna – przynajmniej z punktu widzenia zakładanego przez posługujących się owymi kontrowersyjnymi konceptualizacjami. Myślenie ich kategoriami prowadzi bowiem, wespół z innymi czynnikami, do znaczącego przeorientowania sposobu definiowania tożsamości zarówno jednostkowej, jak i grupowej. Ponadto, metaforyczne proklamacje dotyczące różnych aspektów funkcjonowania „społeczeństwa sieciowego”, w którym „istnieje się” dzięki technologicznie zapośredniczonym interakcjom, uprawomocniają mówienie o „sieciowej tożsamości” językiem pasożytującym na materii pojęciowej uprzednio służącej omawianiu „zwykłego” bytowania. W rezultacie dochodzi do urealnienia fikcyjnej, „projektowanej” egzystencji i odrealnienia istnienia w konkretnej rzeczywistości.

Obecnie trudno jeszcze ocenić, w jakiej mierze wspomniana „nowa tożsamość” jest epifenomenem odnośnej perspektywy interpretacyjnej, w jakiej zaś doświadczeniem konkretnych, poszczególnych jednostek. Postrzeganie i przeżywanie własnej egzystencji, przynajmniej częściowe, wedle popkulturowych standardów „spektakularnej rzeczywistości” jest jednak współcześnie zjawiskiem niebudzącym wątpliwości. W opinii Zygmunta Baumana, „dzięki sieci «infostrad», w szybkim tempie poszerzającej swój zasięg i zagęszczającej się, każda jednostka – mężczyzna i kobieta, dorosły i dziecko, biedny i bogaty – zapraszana jest, zachęcana, nakłaniana (a raczej przymuszana) do porównywania swego osobistego losu z losem wszystkich innych jednostek, a zwłaszcza z rozpasaną konsumpcją medialnych idoli (grzejących się stale w świetle jupiterów celebrytów, goszczących na ekranach telewizorów oraz pierwszych stronach brukowców i kolorowych magazynów) oraz uznawania bogactwa, z jakim się oni obnoszą, za wykładnik wartości nadających życiu sens. Zarazem, choć realne widoki na przynoszące zadowolenie życie w dalszym ciągu cechują się diametralnym zróżnicowaniem, wytęsknione standardy i pożądane atrybuty «szczęśliwego życia» wykazują tendencję do postępującej uniformizacji: siłą pobudzającą do działania nie jest już mniej lub bardziej realistyczne pragnienie dorównania sąsiadom, ale bałamutnie mętna idea „dorównywania celebrytom”, supermodelkom, gwiazdom futbolu i piosenkarzom ze szczytów list przebojów. Jak zauważył Oliver James, owa nader toksyczna mieszanka wytwarza się w wyniku podsycania «nierealistycznych aspiracji oraz przekonania, że da się je urzeczywistniać»”9. Poddające się owemu przymusowi podmioty, wyzwalając się z zależności wynikających ze zobowiązań wobec innych członków rzeczywistych wspólnot, których częścią były niegdyś, wywłaszczają się z „tradycyjnej” tożsamości. Jej miejsce zajmują tentatywne, po/d/ręczne zestawy awatarów powoływanych do istnienia zgodnie z wymogami dramaturgii, która aktualizuje autobiografie uchodzące za powszechnie dostępne remedium na miałkość egzystencji zamkniętej w kręgu lokalnych ograniczeń. W rezultacie takich i podobnych praktyk standardowy, klasyczny model autonomicznej, wewnętrznie zintegrowanej, stabilnej osobowości postrzeganej jako spójna konfiguracja cech współkonstytuujących tożsamość podmiotu, traci rację bytu. Stopniowo wypiera go ponowoczesny amalgamat – wizja efemerycznego i hybrydycznego tworu o relacyjnej i kontekstowo uwarunkowanej proweniencji, doraźnie konstruowanego z dostępnych w sieciowych imaginariach, symbolicznych prefabrykatów, które ponowocześni bricoleurzy zestawiają wedle wyobrażonych scenariuszy koniunkturalnych „projektów” /za/istnienia w którejś z odsłon technologicznie zapośredniczonego i medialnie napędzanego spektaklu. Postrzegani z takiej perspektywy aktorzy, wiodący „dotcomowy” żywot w fantasmagorii „społecznościowych” symulacji, to często nie tyle autonomiczne podmioty, ile raczej prowizoryczne aglomeraty cech formujących mnogie, nietrwałe „tożsamości–/w/prze/–budowie”, między którymi przełączają się usieciowione jaźnie nomadycznych mieszkańców wirtualnej republiki. Zaprzęgnięcie wspomnianej metaforyki do interpretowania zjawisk społecznych i kulturowych skutkuje wyjaśnianiem ich istoty w kategoriach dialektycznych zależności między elementami współkonstytuującymi sieciowe domeny i uniwersa. Należą do nich chociażby napięcia między tym, co lokalne i globalne, uporządkowane i chaotyczne, uregulowane i dowolne, skupione i rozproszone,  czy wreszcie, podstawowe i najbardziej nas tu interesujące – napięcie między podmiotem i samą siecią, która podtrzymywana przezeń w istnieniu staje się ostatecznie środowiskiem umożliwiającym jego własną, symboliczną autokreację. W rezultacie, kolejne akty ustanawiania usieciowionej „tożsamości” podmiotu poprzez jej wielokrotne /re/konstruowanie i /de/konstruowanie w rozproszonej strukturze sieci stają się zarazem formami podtrzymywania w istnieniu oraz organizowania alokalnej, aczasowej, acentrycznej i anonimowej „przestrzeni przepływów”.


[7.] Zob. np. D. Barney, Społeczeństwo sieci, przeł. M. Fronia, Warszawa: Sic!, 2008; M. Castells, Społeczeństwo sieci, przeł. K. Pawluś, M. Marody, J. Stawiński, S. Szymański, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2007; tenże, Siła tożsamości, przeł. S. Szymański, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2008.
[8.] Tenże, Społeczeństwo…, s. 467.
[9.] Z. Bauman, Straty uboczne. Nierówności społeczne w epoce globalizacji, przeł. J. Hunia, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2012, s. 25.