ilustracje: Daniel Gutowski. Copyright © Małopolski Instytut Kultury.

Transformacja

3 [54] 2016

30 | 01 | 2017

Wydobywczy mechanizm systemu (II)


KK: Może więc powinniśmy mówić o rozwoju, a nie modernizacji?

SS: Niekoniecznie. Jeśli ten drugi termin jest faktycznie używany przez polityków w Polsce, to warto się nad nim zastanowić. Co oni mają na myśli, kiedy go używają? Dla mnie to brzmi trochę tak, jakby sprytny, choć kontrowersyjny polityk mówił: „Drodzy obywatele, modernizujmy kraj!”, i za pomocą tego hasła robił, co chce, najprawdopodobniej zgarniał jakieś profity. Tak więc może to mieć bardzo negatywne znaczenie. Ale może mieć także pozytywne: polepszanie jakości infrastruktury czy rewitalizację biednych dzielnic. Pamiętamy jednak, że w kontekście postsocjalizmu „modernizacja” jest bardzo ambiwalentnym terminem, który może być wykorzystywany do politycznej manipulacji.

KK: Oczywiście. Mam wrażenie, że w Polsce chodzi głównie o takie sprawy jak infrastruktura czy doganianie Zachodu. Przykładowo, chodzi o to, żebyśmy mieli takie autostrady, jak w Niemczech…

SS: Tego rodzaju materialne rzeczy, jak jakość kolei czy budowa nowych dróg brzmią rozsądnie. W USA określa się to jako polepszenie standardów (upgrading). Modernizacja brzmi o wiele poważniej. Jednocześnie, jak wspomniałam, modernizacja jest kwestią historyczną, choć pamiętajmy, że w Stanach jest bardzo wiele regionów i systemów, które są poważnie niedorozwinięte. Za zmodernizowaną można za to uznać Europę Zachodnią, tam z pewnością termin ten odnosi się do przeszłości.

JG: Poruszmy jeszcze kwestię kredytów mieszkaniowych. To jest temat ważny zarówno w USA, jak i w Polsce, ale pokazuje on również, w jaki sposób działają wykluczenia rozumiane jako proces ekonomiczny i polityczny.

SS: Najważniejszą rzeczą jest to, że instrument finansowy, jakim stał się kredyt subprime stanowił odejście od wcześniejszych narzędzi tego typu. To była taka gra słów ze strony sektora finansowego, a dodatkowo niezwykłe nadużycie ubrane w piękne szaty. Niegdysiejszy kredyt subprime wziął się z tego, że rząd dostrzegł potrzebę pomocy przy zakupie domu ludziom o niskich dochodach. I to się przez dłuższy czas sprawdzało.

KK: Chodzi ci o program w rodzaju Fannie Mae?

SS: Tak. Za pomocą własnych silnych instytucji państwo postanowiło skonstruować cały system, który dawał szansę mało zarabiającym ludziom. Ten program był w interesie wielu grup: firm budowlanych, centrów handlowych, producentów samochodów. Były one z oczywistych względów zaangażowane w powstawanie domów na suburbiach, dla nich oznaczało to bowiem zyski ze sprzedaży różnych rzeczy: samochodów, lodówek i innego sprzętu. Trzeba to rozumieć nie jako dobroduszny projekt, nie chodziło przecież tylko o poprawę sytuacji ludzi, ale głównie o zarobek. Program kredytów subprime w owym czasie był więc skierowany nie tylko bezpośrednio do ludzi, którzy potrzebowali domu. Wynika z tego ogólna wskazówka: w dyskusjach na temat kredytów i mieszkań trzeba się przede wszystkim zorientować, kto ma interes w angażowaniu się w dany proces. Jest to tym ważniejsze, że w USA w wyniku tych procesów powstało bardzo dużo fatalnej przestrzeni podmiejskiej. Wystarczy przywołać region Los Angeles – zamiast zabudowy jednorodzinnej dzielnic podmiejskich powinny się tam znajdować o wiele lepiej zorganizowane obszary z zabudową wielorodzinną, transportem publicznym zamiast samochodów i oszczędniejszym obiegiem wody. Stało się inaczej i króluje tam samochód. Poza tym każde domostwo było zmuszone do kupienia potrzebnych rzeczy wyłącznie na własny użytek. Nawet jeśli trzeba kosić trawnik raz na tydzień, konieczny był zakup kosiarki. Nie wiem, czy wiecie, ale przemysł chemiczny opracował nawet specjalny środek po to, aby trawa rosła szybciej…

KK: Tak, aby można było kosić w każdy weekend?

SS: Ujmijmy to tak: gdyby Charlie Chaplin dożył tych czasów, miałby używanie… Obecnie przekształcone narzędzie kredytu mieszkaniowego nie służy temu, aby ludzie mieli domy, ani nawet temu, żeby producenci mogli sprzedawać swoje wyroby. Ma jedno podstawowe zadanie: generowanie zysków finansowych. Sektor finansowy użył zakupów nieruchomości do zaspokojenia potrzeb ważnych inwestorów, którzy zaczęli narzekać, że nie chcą już mieć nic wspólnego z instrumentami pochodnymi (derywatami) związanymi z kolejnymi instrumentami pochodnymi. Oni chcieli mieć coś konkretnego na końcu tego łańcucha.

KK: Czyli celem rozpowszechnienia kredytów mieszkaniowych było w tym przypadku zapewnienie wzrostu sektorowi finansowemu?

SS: Obecnie jest to instrument zakazany w Stanach Zjednoczonych, ponieważ był ewidentnym nadużyciem. Ale na początku tego procesu, we wczesnych latach 2000. pojawiały się głosy, że te instrumenty są porządnym narzędziem, ponieważ ludzie, którzy kupowali dom, musieli wpłacić jakąś zaliczkę. Jednak finansiści bardzo szybko zorientowali się, że liczy się głównie szybkość i liczba sprzedanych kredytów. Zaczęli więc mówić potencjalnym kupującym, że nie będą musieli nic spłacać przez najbliższe pięć lat, wystarczy podpisać umowę i można się wprowadzać. Przed 2015 zostało zawartych ponad 14 milionów tego rodzaju kontraktów, a wielu inwestorów zarobiło dużo pieniędzy jeszcze przed kryzysem w 2007 roku. Kwestia szybkości i liczby sprzedaży kredytów właśnie dlatego była kluczowa, że nie chodziło o zapewnienie ludziom dachu nad głową. Stykają się tu dwie temporalności. Jedna z nich to powolna tragedia wielu gospodarstw domowych. Druga – szybki zarobek finansistów, którzy sprzedawali asset‑backed securities (ABS) inwestorom, głównie europejskim i amerykańskim. Ci, którzy nie zdążyli w porę sprzedać tych instrumentów wiele stracili, gdy wybuchł kryzys.

KK: Myślisz, że to także można nazwać „wydobywaniem”?

SS: Oczywiście. To był mechanizm wydobywczy zapewniający zyski sektorowi finansowemu. Nie miało to nic wspólnego z pomaganiem ludziom w nabywaniu domów, było wykorzystaniem domów jako aktywów w narzędziu finansowym. To w rzeczywistości długi – bo przecież kredyty nie były spłacone – co nie przeszkadzało, aby nazwać je aktywami, skoro gdzieś tam faktycznie stoi dom. 


Wywiad został przeprowadzony podczas konferencji Moving Cities zorganizowanej w Krakowie w dniach 29 czerwca – 1 lipca 2016 przez European Sociological Asssociation i Instytut Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dziękujemy Organizatorom za wsparcie w przygotowaniu materiału.