ilustracje: Daniel Gutowski. Copyright © Małopolski Instytut Kultury.

Transformacja

3 [54] 2016

30 | 01 | 2017

Wydobywczy mechanizm systemu (I)

KK: Jak widzisz dalsze etapy tego procesu?

SS: Departament Skarbu, czy też, w przypadku państw europejskich, ministerstwo finansów, razem z bankiem centralnym zaczynają współpracę z sektorem finansowym. W ten sposób implementuje się reformy neoliberalne – przy wykorzystaniu części państwa, a nie całości. W większości przypadków władza wykonawcza, czyli w systemach parlamentarnych premier kraju, jest najważniejszym aktorem w procesach deregulacji i prywatyzacji. Wdrażanie nowych polityk deregulacyjnych i prywatyzacyjnych ubierane jest w narodowe szaty, gdy tymczasem chodzi faktycznie o denacjonalizację gospodarki. Tak było w bardzo wielu krajach. Infrastruktura prawna stworzona przez państwo narodowe pozwoliła na otwarcie narodowych gospodarek.

JG: A konsekwencje?

SS: Paradoksem jest to, że niektóre instytucje państwa – mam na myśli głównie władzę wykonawczą – dążą do osłabienia innych części, takich jak parlament i ustawodawstwo. We wszystkich rządach zainstalowany zostaje neoliberalny projekt, będący w interesie korporacji. Ponadto tego rodzaju alians pomiędzy egzekutywą i sektorem prywatnym drąży dziury w parlamencie i ogólnie – w sektorze legislacyjnym, ponieważ to one mają zwykle za zadanie regulować i nadzorować wiele aspektów funkcjonowania państwa i gospodarki. Gdy sektory te zostają sprywatyzowane, kompetencje ustawodawcze parlamentu znacznie się zmniejszają. W swoich badaniach pokazuję, że one nie znikają całkowicie, ale są przekształcone w wyspecjalizowane usługi, świadczone przez korporacje, czego najważniejszym przykładem są finanse.

KK: To samo mogliśmy i możemy obserwować w Polsce…

SS: Właśnie, dopiero gdy przyjrzeć się wewnętrznym elementom, ukazują się podobieństwa. Przy okazji neoliberalnych transformacji, gdy rząd staje się równie międzynarodowy co korporacje, zastanawiam się, czy tego rodzaju internacjonalizm mógłby zostać wykorzystany dla czegoś pozytywnego, jak przeciwdziałanie zmianom klimatycznym czy likwidacja śmiertelnych chorób. Uważam, że nie powinniśmy przekreślać roli państwa, ale jego pozytywna funkcja powinna się wiązać z wprowadzeniem w zakres jego działania nowych celów i zobowiązań. To nie jest łatwe, ale musimy o tym myśleć, aby nie zapomnieć, że państwo to przede wszystkim złożona i skomplikowana zdolność, która może być wykorzystana w dobrych celach. Nie możemy po prostu wyrzucić jej przez okno, bo to oznaczałoby, że silni stają się jeszcze silniejsi. A odtworzenie państwa zajęłoby nam wieczność.

KK: Osobiście uważam, że likwidacja państwa jako instytucji jest prawie niemożliwa, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę jego historyczną rolę w kontekście nowoczesności. Obecnie znacznie ważniejsze jest właśnie jego wzmocnienie poprzez nadanie mu nowych znaczeń i możliwości.

JG: Przy tej okazji zapytam też o modernizację, która wiąże się przecież z kwestiami transformacji, o których rozmawiamy. Jak twoim zdaniem powinna wyglądać modernizacja? Czy możliwa jest modernizacja poprzez replikowanie rzeczy, które udały się w innych miejscach? Jest to szczególnie istotne w naszym postsocjalistycznym kontekście i regionie.

SS: Rozdzielmy dwie rzeczy. W pytaniu kwestia modernizacji łączy się z postsocjalizmem. Jest to jednak co innego niż istotnie interesujące pytanie o to, czy modernizacja może być replikacją formuł, norm czy praw. Powracając do tego, co mówiłam o neoliberalizacji państw zachodnich i co zaczęło się najpierw w USA, rzeczywiście proces ten przyniósł pewne ogólne reguły, aplikowane w innych krajach, również w Polsce. Nazywamy to neoliberalizmem. Na Zachodzie, gdy ktoś przywołuje modernizację, to ma na myśli przeszłą epokę. Modernizacją nazwać można rozwój systemu demokracji czy państwa narodowego wraz z jego różnymi agencjami. Dziś tego pojęcia można by użyć raczej w odniesieniu do unowocześniania głęboko nierozwiniętych państw w Afryce lub Azji. Choć nawet w tych przypadkach trzeba to robić ostrożnie, ponieważ wiele państw podjęło wysiłki modernizacyjne po odzyskaniu niepodległości w latach 60. i 70. Na przykład udało im się stworzyć infrastrukturę wodną, elektryczną czy transportową. W tym sensie Polska może być uznana za zmodernizowaną w okresie komunizmu. Zwykłe gospodarstwo domowe miało wtedy pewnie lepszy dostęp do usług publicznych czy edukacji, niż biedniejsi pracownicy mają dzisiaj. Uznałabym więc, że modernizacja nie jest pojęciem, które da się zastosować obecnie do Polski, choć oczywiście może istnieć różnica pomiędzy jego rozumieniem tutaj i na Zachodzie. Wyobrażam sobie jednak, że znajdą się dziś bardzo sprytni politycy, którzy powiedzą: „Wiecie co, mówmy o modernizacji na sposób zachodni!”, ale to problem użycia określonego języka i jego politycznych konsekwencji, bo w końcu kto ośmieliłby się być przeciwko modernizacji.

KK: Miałem na myśli właśnie problemy z modernizacją, jakie mają obecne rządy. Jeśli modernizacja jest nadal potrzebna, to trzeba zapytać, o jaki model chodzi – pochodzący z XIX czy XX wieku czy też rozpowszechniony na Zachodzie projekt neoliberalny.

SS: Rozumiem. Trochę to przypomina sytuację w USA, gdzie poprawia się jakość tych rzeczy, z których korzysta klasa wyższa i średnia, a zaniedbuje te, które są ważne dla klasy robotniczej. Oczywiście to trochę uproszczony obraz, ale do tego się to ostatecznie sprowadza. Biedne dzielnice popadają w ruinę, a bogate są upiększane. Czy chodzi więc o to, że pojęcie modernizacji jest w jakiś sposób nadużywane?

KK: Powiedziałbym, że tak. Jest to nadal coś, o czym się dyskutuje głównie w odniesieniu do tego, jak powinniśmy przeprowadzać procesy modernizacyjne. Czy powinniśmy wynajdywać własne, lokalne sposoby na modernizację, czy też robić ją w odwołaniu do zagranicznych, to jest zachodnich, wzorów?

SS: Nie, szczerze mówiąc Zachód jest w całkowitym nieładzie. Rozumiem, że sam termin „modernizacja” jest już silnie nacechowany przez to, że używa go klasa polityczna, aby utrzymać swoją pozycję i być może zwiększyć władzę klasy wyższej. Powtórzmy więc, że na Zachodzie modernizacja ma swoje miejsce i czas w przeszłości, w niektórych przypadkach chodzi najpóźniej o początek XX wieku. To samo, jeśli chodzi o modernizm, który można przypisać do wczesnego XX wieku. Na Zachodzie nie mówimy już o modernizacji, tylko o ulepszeniach czy podnoszeniu standardów. Trzeba też zauważyć, że to podnoszenie standardów wiąże się często z wyrzuceniem mniej zamożnych rodzin z niektórych obszarów i przeznaczenie ich dla klasy wyższej średniej. Chodzi o przeniesienie średniaków, żeby zrobić miejsce dla bogatych. To skandal, że dzieje się to w tak wielu zachodnich miastach. „Nowoczesność” to termin, którego czasem się używa, ale tylko jako nazwy pewnego okresu. Oczywiście jest on nadal analizowany, na przykład w kontekście historycznej modernizacji przemysłowej czy też obecnego okresu, który jest jej wynikiem. Sama zamiast mówić „postmodernizm” wolę mówić o naszej dzisiejszej zachodniej nowoczesności.


Czytaj dalej – Wydobywczy mechanizm systemu (II)