Przestrzenie wiedzy

1 [44] 2014

14 | 11 | 2014

WIRTUALNY CMENTARZ

Wraz z nadejściem liberalizmu na początku XX wieku biblioteka uległa przekształceniu z przestrzeni prywatnych zainteresowań w publiczną formę ekspresji demokratycznego potencjału nauki. Wiedza stała się dostępna, a demokratyczna przestrzeń publiczna stanowi reprezentację i ucieleśnienie idei równego dostępu. Zdolność rewolucjonizowania relacji społecznych przypisywana nowoczesnej bibliotece jest rezultatem zmian, które zaszły w sferze publicznej. Nowa „trzecia przestrzeń”, znajdująca się pomiędzy domem i miejscem pracy – która objęła również muzea, a nieco później kina – miała się przyczynić do rozwoju bardziej intensywnego i kreatywnego życia społecznego. W miarę postępowania digitalizacji, podstawowa funkcja biblioteki – przechowywanie i udostępnianie zbiorów – przestaje być punktem odniesienia dla projektantów. Biblioteki dokonały modernizacji swoich gmachów w inny sposób. Ich przetrwanie nie ma nic wspólnego z dostępnością danych, ale jest związane z socjalizacją zachodzącą podczas konsumpcji informacji.

WSPÓLNOTOWE POWSTRZYMYWANIE WIEDZY

Wiele zewnętrznych wzorów, zwłaszcza pochodzących z komercyjnej przestrzeni publicznej, jest przenoszonych do organizacji przestrzeni i promowania tych aspektów biblioteki, które wiążą się ze spędzaniem w niej czasu wolnego. Zasady te nie wyrastają jednak z zagadnień związanych ze specyfiką bibliotek. Pozbawiona przestrzennych ograniczeń biblioteka może się stać dowolną przestrzenią. Democracy Plaza czy Freedom Mall mogą w przekonujący sposób przekazywać swoje idee (demokracji i wolności), być przestrzenią, w której obowiązuje pewna forma demokratycznej gwarancji. Obraz demokracji odzwierciedlany przez stytucje jest zarazem powierzchowny i problematyczny. Zwykle łączą one ideał demokracji z własnym punktem widzenia. Propagują społeczną, wspólnotową formę demokracji, którą łatwo się przyswaja i narzuca. Paradoksalnie biblioteki są miejscami, w których pamięć o niesprawiedliwościach i odpowiedzialności za nie jest cenzurowana i wymazywana przez instytucjonalne utrwalanie ideologii wolności oraz demokracji. To, co obecnie uchodzi za wiedzę, zostało podniesione do sfery konsumpcji i spektaklu, a w ramach tego procesu jest pozbawiane wyrazistości. W rezultacie tradycyjne wytwarzanie wiedzy zostaje podane w wątpliwość i pozbawione znaczenia. Można się zastanawiać, czy istnieją jeszcze jakieś formy prawdziwej wiedzy, które nie są dostępne w sferze publicznej.

Korporacje w coraz większym stopniu kolonizują przestrzeń społeczną, tak że staje się ona idealnym miejscem na lokowanie produktów oraz inne wyszukane metody marketingowe. Ponieważ przestrzeń publiczna stanowi również platformę dla krytycznych zgromadzeń, rodzi się konflikt, o czym świadczy chociażby gwałtowny rozwój technologii nadzoru. Jest on skoncentrowany na

potencjalnych politycznych i gospodarczych zagrożeniach, ale służy również do monitorowania zachowania konsumentów. Pomiędzy potrzebami korporacji oraz żądaniami otwartego społeczeństwa zawsze istnieje wewnętrzne napięcie.

Wspomniana wcześniej „trzecia przestrzeń” jest strefą mieszaną, w której krytyczne zgromadzenia, interesy korporacyjne i nadzór reagują z sobą, tworząc pod sztandarem demokracji nowy konsensus. Przenikanie się krytycznego zgromadzenia z interesami korporacji prowadzi do dalszego rozpraszania władzy. Z punktu widzenia nowej formacji tworzącej się w owej trzeciej przestrzeni biblioteki będą wybiórczym i staromodnym sposobem ograniczania wiedzy, a nie przestrzenią społecznej i moralnej sprawczości, stanowiącą wyraz wyzwalającej natury skategoryzowanego i zunifikowanego zrozumienia. Przyszła dostępność niesie z sobą utopijną obietnicę powszechności. Wiedza nie ma jednak charakteru ciągłego i prowadzi również do zniszczenia. To oczywiste, że niewiedza prowadzi do społecznej katastrofy, równie oczywiste jest to, że przestrzeń społeczna z tej katastrofy wynika.

DANE ROZPUSZCZAJĄ MIEJSCE

Ciągłe przekształcenia naszych magazynów wiedzy ujawniają jej płynność. W miarę jak morza informacji rozszerzają się i zlewają z sobą, ewolucji podlega również sposób manipulowania nimi. Namacalny interfejs pomiędzy człowiekiem i danymi utoruje drogę bardziej „przezroczystemu”. Świat medycyny dostarcza nam przykładów rozszerzania ciała człowieka. Biblioteka rozumiana jako miejsce ulega rozpuszczeniu, podczas gdy biblioteka jako przestrzeń wspólna wykracza poza porządek fizyczny. Miejsce implikuje ugruntowanie, podczas gdy „miejsce jako rozszerzenie” implikuje przepływ danych. Innymi słowy, w przyszłości nie będziemy mieli budynków, tylko mobilność, przejawiającą się w postaci przepływu. W wypadku biblioteki ma to szczególne znaczenie, ponieważ wiedza nie będzie już statyczna, ale będzie się nieustannie zmieniać i przenikać.

Zasadnicza różnica pomiędzy rozszerzoną i rzeczywistą lokalizacją polega na tym, że ta druga objawia konkretną fizyczność innej fizyczności, obywatela obywatelowi, a nie awatar maskującemu pseudonimowi. Tak długo jak jednostką prawa pozostaje osoba fizyczna, rozróżnienie to będzie mieć znaczenie. Jednak wraz z postępującą integracją użytkownika i technologii, zamazującą indywidualność i tożsamość, definicje winy będą modyfikowane tak, aby objąć rozszerzonego człowieka, odpowiedzialnego również za dodatki technologiczne. Człowiek-proteza będzie rozszerzeniem i splotem jednostek znajdujących się w krajobrazie przepływających danych, który zmieni rozumienie fenomenologii miejsca. Niezależnie od tego, co zastąpi bibliotekę, konieczne będzie stworzenie nowych zasad projektowania uwzględniających kwestię dostępu do informacji, jednak nie w znaczeniu przyzwalania na dostęp. Ta nowa władza przejmie kontrolę nad charakterem i rodzajem procesu, poprzez który zarządza się i doświadcza danych. Stanie się ośrodkiem badawczym i rozwojowym teorii danych oraz informacyjnej immersji. Chodzi tutaj zarówno o technologię jako taką, jak i o naturę samej informacji.


PRZYPISY:


Powyższy tekst jest tłumaczeniem eseju The Virtual Graveyard zamieszczonego na stronie www.aesd.nl (dostęp: 15 marca 2014). Przedruk za zgodą autorów.