Wojna

3 [46] 2014

10 | 08 | 2015

W strefie buforowej. Węgierscy architekci pomiędzy totalitarnymi reżimami (I)

Obecność przeszłości jest bardzo węgierskim, a nawet środkowoeuropejskim zjawiskiem. Nie mieliśmy momentu zamknięcia, nic nie zostało wykonane, nie ma ciągłości, wszystko może stać się aktualne w dowolnym momencie.
Péter Esterházy

Kilka lat temu artysta Gábor Gerhes wykonał serię czarno-białych fotografii zatytułowaną ZE or a country [ZE albo kraj] poświęconą dobrze znanym budynkom mieszkalnym znajdującym się w Budapeszcie. Tytuł odnosi się do sekretnego życia tych domów. Według notatki sporządzonej w roku 1974 przez służbę bezpieczeństwa /ministerstwa Spraw Wewnętrznych w domach tych działały mieszkania oznaczone jako „K” – konspirácios (konspiracyjne) oraz „T” – találkozási (miejsca spotkań). Chociaż serię zdjęć można uznać za wysmakowany pod względem artystycznym przewodnik po architekturze pięknych modernistycznych i eklektycznych budynków, to kiedy już uświadomimy sobie ich sekretne życie oraz to, że stały się elementami tej kolekcji właśnie za sprawą pełnionych przez nie funkcji, musimy stanąć w obliczu faktu, że niezależnie od naszej woli i nieświadomie każdego dnia jesteśmy zanurzeni we wspólnej przeszłości, i to takiej, w której tak naprawdę nie chcielibyśmy uczestniczyć.

Materiał niczego konkretnego nie mówi – taka jest ogólna sugestia. Ogólnie rzecz biorąc, wpisuje się w tendencję polegającą na stwierdzeniu, że mamy wiele lokalizacji, wspólnych historycznych rumowisk, które ani nie zostały przedyskutowane, ani zbadane. Choć powstrzymuję się od zajmowania stanowiska, to owe budynki i miejsca mają swoje historie. Tak jak absolutna duma może mieć swoje miejsce, tak też może je mieć absolutny wstyd – tak to widzę. Nigdy się nie zmienią, niezależnie od politycznej dynamiki. Blizny pozostają na zawsze. Nie wydaje mi się, żeby potrzebne było jakieś dodatkowe wyjaśnienie – one mówią same za siebie1.

Dwudziestowieczna historia Węgier, pełna dramatycznych zwrotów, odcisnęła swoje wyraźne piętno również na architekturze. Cechy charakterystyczne i ślady życia codziennego można odczytać z niektórych budynków z dokładnością niemal do jednego roku. Architektura i miasto, nawet jeśli ludzie by tego chcieli, nie mogą się pozbyć historii w łatwy sposób. We współczesnym dyskursie regularnie powraca pytanie o to, czy domy mają wyłącznie materialny wymiar czy też mogą być nośnikami poetyckich czy duchowych znaczeń. Prace Gerhesa nie zawierają moralnego przesłania i nie mają też na celu prowokacji. W groteskowy sposób kwestionują istnienie estetycznego widowiska – w tym wypadku za pomocą narzędzi służących do tworzenia serii, za pomocą kontekstu i historii stojących za zdjęciami oraz tytułem całego cyklu.

Specyficzna formacja w zawodzie inżyniera, która jest nierozłączna z industrializacją oraz zachodzącym w XX wieku procesem urbanizacji, stanowi wyjaśnienie społecznego zachowania tej grupy zawodowej. Z jednej strony czynności architekta są po części artystyczne, indywidualne i subiektywne, z drugiej zaś strony architekt jest głęboko zakorzeniony w ekonomicznym, politycznym i kulturowym kontekście i nie jest zdolny się od niego oderwać. Praca architekta odbywa się w obrębie sprzecznych wektorów: pomiędzy dobrem ogółu i interesem jednostki, służbą i samorealizacją, wszechmocą i bezradnością, elitarnym i masowym gustem, łagodnością i agresją.

We współczesnej produkcji przemysłowej koncentracja władzy gospodarczej sprawia, że potencjalny klient jest w istotny sposób zainteresowany zarządzaniem (architektonicznym) projektem. Państwowe komisje są szczególnie „korzystne”, a to dlatego, że najlepiej nadają się do eliminacji ryzyka związanego z wolnym rynkiem i osiągania w ten sposób najwyższego poziomu profesjonalnej autonomii. Z tego punktu widzenia wojskowe inwestycje i konstrukcje z XX wieku, osiągające nigdy wcześniej nieznany poziom i znajdujące się wszędzie, od Stanów Zjednoczonych, przez Japonię, aż po Niemcy, dostarczyły impulsu do szybkiego wzrostu społecznego prestiżu wiedzy inżynierskiej i związanych z nią działań. Może się to wydawać dziwne, ale łatwo dowieść, że nie tylko przygotowania do wojny, ale także rozbiórka i odbudowa doprowadziły do zawodowego i ekonomicznego awansu inżynierów.

System komisji wojskowych, zapewniający pracę inżynierom, jest najpopularniejszy w dyktaturach, i to niezależnie od obowiązujących w nich ideologii. Według zasad angloamerykańskich teorii zawodowych wypracowanych w latach 40. (Thomas H. Marshall, Talcott Parsons i inni), intelektualne powołania zawodowe to takie, które stanowią alternatywne rozwiązania dla ekonomicznego kryzysu, przeciwstawiając się dyktaturze, ponieważ ich pośrednicząca, równoważąca i kulturowa rola w ekonomiczno-politycznej sferze publicznej oraz wewnętrzna organizacja oparta na samoregulacji stanowią specjalną, autonomiczną podstawę dla społeczeństwa. Historia jednak najczęściej przeczyła temu założeniu. W krajach zaangażowanych w wojnę grupy te zostały podporządkowane, bezpośrednio lub za pomocą organizacji zawodowych, totalitarnemu państwu. Wzrost gospodarczy oparty na rozwoju militarnym był również powiązany z polityką kredytową w zachodnich demokracjach, transakcjami w handlu międzynarodowym, organizacjach gospodarczych, a demokratyczni i wywodzący się z dyktatur klienci byli od siebie praktycznie nieodróżnialni2. Dlatego też żywotny interes współczesnej technokracji polega na utrzymywaniu na miejscu, zarówno w dyktaturach, jak i zachodnich demokracjach, silnej gospodarczej i politycznej władzy jako czegoś przeciwstawianego „anarchii” wolnego rynku i liberalnemu światopoglądowi. W okresie kryzysu gospodarczego lat 30. Stany Zjednoczone stały się świadkiem wzrostu silnego ruchu inżynierów dążącego do umocnienia pozycji technokracji.

Ze względu na samą maszynę, architektura miała teraz stać się prorocka. Interpretacje dokonywane przez architektów mają teraz wskazywać prawidłowe użycie nowych organicznych zasobów

– mówił Frank Lloyd Wright na temat roli inżyniera w swoim credo zatytułowanym Testament3, w którym przedstawił architekta jako „zbawcę kultury nowoczesnego amerykańskiego społeczeństwa”. Liczne przykłady zgromadzone przez Deyana Sudjica w The Edifice Complex doskonale ilustrują tę hipotezę. Sudjic bezlitośnie kreśli paralelę między architektonicznymi ambicjami dyktatur i procesami globalizacji oraz związanymi z nimi architektonicznymi gwiazdami.

Zarówno Koolhaas, jak i Herzog wykonali o wiele więcej w Pekinie niż Albert Speer, syn architekta Hitlera, który zainwestował znaczną energię w próbę przekonania władz miasta, by przyjęły jego plan stworzenia długiej na 15 mil osi przecinającej miasto, ze stadionem olimpijskim na jednym jej końcu i nowym wielkim dworcem kolejowym na drugim, a które miały być połączone z sobą szeregiem trzypasmowych dróg szybkiego ruchu4.


[1.] G. Gerhes, ZE or A Country, Budapeszt: Luman Fiók, 2012, s. 62.
[2.] M. Fehér, A nemzetközi hadiipar, „Híd” 1936, nr 7.
[3.] F.L. Wright, A Testament, 1957, http://www.bolenderinitiatives.com/frank-lloyd-wright/frank-lloyd-wright-testament-1957 (dostęp: 10 lipca 2014).
[4.] D. Sudjic, The Edifice Complex. How the Rich and Powerful Shape the World, New York: Penguin, 2005, s. 29.