Zrównoważony rozwój

3 [42] 2013

14 | 11 | 2014

W modernizm zwrot?

NA DRODZE DO ZRÓWNOWAŻONEGO TRANSPORTU

Tak jak Ruth Glass bywa chętnie przywoływana, gdy poszukuje się rodowodu dyskursu na temat gentryfikacji, tak Jane Jacobs jest symbolem zerwania z modernistyczną fascynacją samochodem i jego obecnością w przestrzeni miasta. Jej słynne zdanie o konieczności „utemperowania samochodu” ma dobrze znane podstawy. Zatłoczenie dróg, zanieczyszczenie środowiska naturalnego, intensywna suburbanizacja to tylko niektóre konsekwencje ekspansji motoryzacji w przestrzeń miejską1. Ekspansji, która była podsycana przez modernistycznych architektów i urbanistów – zafascynowanych nowoczesną techniką, w tym również możliwościami coraz powszechniej dostępnego samochodu. Niezamierzone konsekwencje umasowienia motoryzacji sprawiły jednak, że głos Jacobs był zaledwie początkiem szerszych zmian w polityce miejskiej, które zaczęto określać mianem „równoważenia transportu”. Główna zasada tej idei – priorytet dla tego środka transportu, który będzie najefektywniejszy, a zarazem wygeneruje jak najmniejsze koszty – zwracała uwagę nie tylko na kwestie stricte ekonomiczne, ale też na kondycję otoczenia dróg zdominowanych przez samochody. Kosztem zaczęto więc nazywać także malejącą atrakcyjność ulicy w oczach jej użytkowników, rosnące zanieczyszczenie powietrza czy brak przestrzeni dla tych uczestników ruchu, którzy nie korzystają z samochodów. Wreszcie zauważono, iż na miasto trzeba spojrzeć w nowy sposób, odchodząc od rozwoju ekstensywnego i powracając do dawnych idei zwartej, wielofunkcyjnej przestrzeni, gdzie motoryzacja nie będzie już tak niezbędna jak w dobie późnego modernizmu.

Najszybciej – bo już w latach 70. XX wieku – ta postmodernistyczna idea zaczęła się rozwijać w krajach Europy Zachodniej. Z czasem dostrzeżono ją także w Stanach Zjednoczonych, aż w końcu dotarła do krajów postkomunistycznych, w tym również do Polski. Stało się to już po rozpoczęciu transformacji ustrojowej, co, rzecz jasna, nie jest przypadkiem. Otwarcie kraju na rozwiązania zachodnie oznaczało nie tylko próbę przenoszenia na polski grunt zachodnich rozwiązań ustrojowych i gospodarczych, ale też przyswajanie wartości charakterystycznych dla społeczeństw wyżej rozwiniętych. Socjologowie określają te procesy mianem transformacji imitacyjnej, przy czym podkreślają, że dostrzegalne naśladownictwo dotyczy wzorców z kilku faz kapitalizmu jednocześnie2. Prowadzi to niekiedy do osobliwych rozwiązań, które kumulują w jednym miejscu i czasie efekt dłuższego i niekiedy wewnętrznie sprzecznego procesu historycznego. Złożoność sytuacji potęguje także charakter lokalnych warunków, determinowany zarówno specyfiką okresu przedtransformacyjnego, jak i konsekwencjami samej transformacji ustrojowej. Uświadomienie sobie wspomnianej wielowarstwowości zachodzących przemian wydaje się kluczowe dla zrozumienia, dlaczego idea zrównoważonego transportu rozpowszechnia się w Polsce z takim trudem i z jakiego powodu dzieje się to właśnie teraz.


[1.] J. Wesołowski, Miasto w ruchu. Przewodnik po dobrych praktykach w organizowaniu transportu miejskiego, Łódź: Instytut Spraw Obywatelskich, 2008, s. 17.
[2.] M. Ziółkowski, O imitacyjnej modernizacji społeczeństwa polskiego, [w:] Imponderabilia wielkiej zmiany. Mentalność, wartości i więzi społeczne czasów transformacji, red. P. Sztompka, Warszawa – Kraków: Wydawnictwo Naukowe PWN, 1999, s. 42.