Ilustracja: Anna Zabdyrska. Copyright © Małopolski Instytut Kultury.

Krajobraz

2 [49] 2015

06 | 07 | 2016

Utrata tożsamości

Przemiany wsi na Słowacji

 

Praca na roli i gospodarowanie na własnym gruncie zaczęły być uważane za burżuazyjny przeżytek, a zatem coś przestarzałego, nieefektywnego i świadczącego o zacofaniu. Niszczono tradycje, wybierając „spojrzenie do przodu, ku lepszemu jutru” i łatwiejszemu zyskowi. Przemianom towarzyszył slogan propagujący zatarcie różnic między wsią a miastem. Dążenie do przebudowania terenów wiejskich w obszary o charakterze miejskim skutkowało gorączką budowlaną na wsi i jej modernizacją, czego symbolem stał się traktor na ogromnym polu i wielopokoleniowy dom rodzinny (w przyszłości często mający pozostać pusty). Zmiana stosunków wspólnotowych przyniosła na wieś nową architekturę – najpierw w postaci domu jednorodzinnego na planie kwadratu, później wzbogaconego mansardą, następnie projektowanego z rozmachem domu wielopokoleniowego, a ostatecznie bloków mieszkalnych. Rozwiązania stosowane w nowych obiektach mieszkalnych nie były funkcjonalnie powiązane z charakterem pracy na roli, wyznacznikiem proporcji przestała być tradycyjna „ludzka skala”. Przy rodzinnych domach brakowało budynków gospodarczych: szop i stodół. Zamiast nich stawiano płoty.

Krajobraz również się zmienił: scalano pola, regulowano cieki, likwidowano zagajniki, wytwarzano terasy dla sadów i winnic itd. Obiekty sakralne niszczały, pałace i dwory w najlepszym razie stawały się budynkami pożytku publicznego lub były przebudowywane, w gorszym scenariuszu zmieniano je w magazyny lub pozostawiano, by się zawaliły. Karczowano parki, by powstały nowe działki budowlane. Pejzaż komponowany ludzką ręką znikał z powodu naruszenia jego struktury (np. krajobraz zespołu barokowych obiektów między Holíčem a Kopčanami, pejzaż urozmaicany barokową architekturą sakralną w mikroregionie Radošinka czy panorama Spiskiej Jerozolimy). Zwyciężył entuzjazm młodego pokolenia dla modernizacyjnego projektu silnie wspieranego przez elity polityczne.

Kolejna fala przemian wsi w latach 70. i 80. XX wieku przyniosła nasilenie uniformizacji miejskiej, budowania anonimowej architektury o miejskim charakterze, ignorowania stosunków własnościowych oraz, niestety, podważania wartości moralnych. Znalazło to odzwierciedlenie w szeroko zakrojonych przekształceniach, w wyniku których przestało istnieć wiele naturalnych elementów pejzażu, takich jak: miedze, zagajniki, szpalery drzew chroniące od wiatru czy mokradła. W roku 1980 ponad 50 procent populacji kraju mieszkało w mieście. Cztery dekady przemian i stopniowego odchodzenia od tradycji zmieniły wieś. Chociaż z perspektywy ekonomicznej zyskała ona pewną stabilność gospodarczą, a Słowacja stała się samowystarczalnym producentem żywności, mocno ucierpiały harmonia życia na wsi, jej wygląd i morale. Głosy ekologów i obrońców środowiska przestrzegających przed gospodarką rabunkową i jej skutkami dla przyszłych pokoleń nie znalazły poparcia, a oni sami zostali uznani za wrogów rozwoju społecznego.

Trzecia fala przemian krajobrazu nastąpiła po 1989 roku, a wraz z nią nadeszły nowe wyzwania i możliwości rozwoju, na które wiejskie gminy nie były jednak przygotowane. Centralne planowanie w ciągu czterdziestu lat zakorzeniło się w społeczeństwie do tego stopnia, że mieszkańcy wsi utracili elastyczność, samodzielność i ochotę na przejęcie odpowiedzialności za własne decyzje. Tragiczne dla słowackiej wsi były przede wszystkim lata 90. XX wieku. Elity polityczne znów nie potrafiły (nie chciały?) wytłumaczyć mieszkańcom korzyści z powrotu do prywatnego gospodarowania. Rozpoczęły się restytucje mienia, a nowa reforma nakierowana z powrotem na prywatną własność ziemi spowodowała rozpad około 600 spółdzielni i nawet do 100 majątków państwowych. Zaskoczona i apatyczna wieś nie sprzeciwiła się tym procesom w zdecydowany sposób. Nie wykazała jednocześnie entuzjazmu dla zakładania rodzinnych gospodarstw. Skutecznie dotychczas chroniona ziemia zaczęła podlegać prawom rynku i stała się obiektem zainteresowania „obcych” inwestorów i deweloperów. Najbardziej skorzystali przedsiębiorcy dobrze poinformowani i bliscy elitom politycznym.

Gminy, by pozyskać pieniądze na nowe projekty, sprzedawały ziemię, pałace, parki, szkoły inwestorom, którzy mają na względzie jedynie własny interes. W ten sposób straciły wpływ na rozwój podporządkowanych im obszarów. W gospodarowaniu obszarami wiejskimi zabrakło specjalistycznego i finansowego wsparcia opracowywanych strategii rozwoju. Gminnym samorządowcom zabrakło wiedzy (a często woli) w negocjacjach z inwestorami. Skutkowało to samowolą przedsiębiorców, brakiem poszanowania dla lokalnego kontekstu, bezrefleksyjnym przenoszeniem obcych wzorów, rabunkową eksploatacją ziemi, przeznaczaniem nawet najbardziej urodzajnych gruntów na budowę stref przemysłowych, degradowaniem obszarów zielonych, umiastowieniem wsi, chaosem architektonicznym i nieregulowaną suburbanizacją – a wszystko to dla zysku.

Mieszkaniec wsi przeprowadził się do miasta w poszukiwaniu pracy, natomiast mieszkaniec miasta – na wieś w poszukiwaniu relaksu. Obydwaj znaleźli się w obcym środowisku i utracili tożsamość. Ta fala transformacji oznacza dla wiejskiego krajobrazu przemiany agresywniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Na wsi zostało już niewielu rolników identyfikujących się z ojcowizną, usiłujących chronić tradycyjne wartości, gospodarować o własnych siłach lub poszukujących alternatywnego stylu życia. Dla szerszej społeczności ich wybór jest jednak niezrozumiały, nie mieści się w obrębie współcześnie akceptowanych mód. Bardzo trudnym zadaniem jest przekonanie gmin wiejskich o konieczności stworzenia systemu ochrony wiejskiego krajobrazu w czasie, gdy granica tolerancji dla gospodarki rabunkowej i degradacji pejzażu ciągle się przesuwa; gdy lokalne władze są bezwolne, rozwój przestrzenny pozbawiony kontroli, społeczność pełna apatii, a zielone światło dla swoich inwestycji (wsparcie finansowe i zachęty podatkowe) otrzymuje wielki biznes. Euforia po aksamitnej rewolucji w 1989 roku opadła i nastąpiło rozczarowanie wywołane agresją, egoizmem i nadrzędnością prawa prywatnej własności. Problemem stało się narastające rozwarstwienie społeczne i majątkowe oraz pojawienie się nowych form ubóstwa, warunkowanych strukturalnym bezrobociem, pochodzeniem etnicznym (co dotyka głównie słowackich Romów) czy przynależnością do określonej grupy społecznej (emeryci, młode rodziny itd.). Kompaktowe i logiczne struktury tradycyjnych wiosek zmieniły się w okresie transformacji w chaotyczną, wyjałowioną z życia zabudowę, pozbawioną wartości architektonicznych i harmonii, ignorującą kontekst czy kwestie funkcjonalności.

W 1991 roku na wsi żyło około 46 procent obywateli, których liczba z różnych powodów (w tym nasilającej się biedy w miastach) wzrasta. Współcześnie na wsi mieszka już ponad 47 procent Słowaków. W wyniku suburbanizacji na wieś przenoszą się nowi mieszkańcy, niemający z nią żadnych związków. Nie pracują w rolnictwie, nie przynależą do lokalnej społeczności, nie utożsamiają się z kulturą wiejską. Traktują swoje odgrodzone wysokim murem miejsce zamieszkania jedynie jako sypialnię. Jednocześnie współczesną wieś dotyka kryzys tożsamości, przejawiający się w zaniku kultury, utracie zbiorowej i indywidualnej pamięci, oderwaniu od ziemi, poczuciu obcości wobec nowych mieszkańców wsi i wobec tego miejsca. Kwestiami ochrony przyrody, krajobrazu i ziemi (źródła dobrobytu) przejmują się jedynie obrońcy środowiska naturalnego. Dawną równowagę życia na wsi naruszyły skokowo przebiegające społeczne eksperymenty, brak wizji i strategii opartej na zrównoważonym rozwoju. Współcześnie mamy do czynienia ze skutkami błędów z przeszłości, które będą miały jakikolwiek sens wyłącznie wtedy, gdy nas czegoś nauczą.

 

TŁUMACZENIE ZE SŁOWACKIEGO: Hubert Jarzębowski