Niesamowitość

4 [47] 2014

11 | 09 | 2015

Szalona katedra (I)

Pozornie jednostronna i fanatyczna maszynolatria pierwszego, przedwojennego futuryzmu, jest jedną z klisz, którą już uważniejsza historiografia ostatnich dekad podważyła1. Nie ulega jednak wątpliwości, że dopiero I wojna światowa odsłoniła w pełni niszczycielski potencjał techniki i technologii. W dyskursie o nowoczesności musiała nastąpić rewizja przedwojennych poglądów, a bezkrytyczny zachwyt ustąpił bardziej ambiwalentnej postawie. Świadczy o tym twórczość tak zwanego drugiego futuryzmu, czyli futurystów młodszego pokolenia, którzy zaczęli tworzyć dopiero po Wielkiej Wojnie2. Dowodzi tego także krótka parabola futuryzmu polskiego, którego ambiwalentny stosunek do maszyny i cywilizacji został już dawno dostrzeżony3. Potwierdza to wreszcie międzywojenny rozkwit dzieł literackich (zarówno dramatów, jak i prozy) o tematyce dystopijnej, którego szczyt sytuuje się w latach 20. XX wieku. Wśród tytułów należących do światowej klasyki gatunku znajdują się komedia Karela Čapka R.U.R. (1920), powieść Evgenija Zamjatina My (1920), dramaty krytycznego futurysty Ruggero Vasariego Udręka maszyn (1925) oraz Raun (1932), film Fritza Langa Metropolis (1927), powieść Aldousa Huxleya Nowy wspaniały świat (1932), wreszcie powieść Karela Čapka Inwazja jaszczurów (1936) – by wskazać te najsłynniejsze. Wymienione, różne dzieła łączy radykalna krytyka nowoczesnej cywilizacji, odbieranej i przedstawianej jako technokracja, oraz pesymistyczny obraz przyszłości rodzaju ludzkiego.

Wśród zapomnianych dziś autorów, tworzących w szczytowym okresie załamania się optymistycznej fascynacji techniką, znajduje się również Jerzy Sosnkowski, z zawodu architekt. O jego jedynej powieści, Auto, Ty i Ja. Miłość maszyn (1925), pisałem kilka lat temu na łamach „Autoportretu”4. Kategoria niesamowitości okazała się wówczas pomocna w analizie dystopijnego snu ósmego rozdziału powieści, w którym maszyny ożywają i opanowują świat. Temat jest jednak daleki od wyczerpania. W ścisłym związku tematycznym z powieścią pozostaje bowiem co najmniej kilka opowiadań ze zbioru Bosman Finta (1926). Tematycznego pokrewieństwa między powieścią i opowiadaniem można się dopatrywać także w treści i strukturze opisu zmechanizowanej przyszłości. Wreszcie aspektem wspólnym opowiadania i powieści jest aksjologia płci: we współczesnym zmechanizowanym świecie kobiecie przypadło w udziale zadanie utrzymywania więzi z uczuciami i tym samym z naturą. Jedno z nich, zatytułowane Szalona katedra, chciałbym tutaj pokrótce przedstawić.

Podczas gdy powieść Sosnkowskiego mierzyła się z problematyką nowoczesności poprzez tematykę maszyny, Szalona katedra podejmuje ją za pośrednictwem tego symulakrum cywilizacji nowoczesnej, jakim jest miasto. Fabuła jest prosta, ale nieco bardziej enigmatyczna od jawnie parenetycznej w wymowie powieści, przez to pozostawia otwartą przestrzeń dla różnych interpretacji. Narracja ma strukturę szkatułkową: prawdziwe opowiadanie jest ujęte w szerszą ramę, która pełni względem niego funkcję wprowadzenia. Opowiada je bowiem narrator o rysach wyraźnie autobiograficznych. W trakcie lektury dowiadujemy się, że podobnie jak sam Sosnkowski, jest on architektem i autorem książek przygodowych, w wieku zbliżonym do autora. Akcja narracji ramowej toczy się w Rabce, wiosną 1950 roku; narrator ma pięćdziesiąt lat (Sosnkowski urodził się w 1894 roku) i gości u pary znajomych, państwa W. Siedzi z nimi na werandzie willi, z której roztacza się widok na okoliczne wzgórza oraz na biały „automobilowy tor” łączący Zakopane z Krakowem. Zaraz na wstępie zarysowywana jest schematyczna opozycja między „nienowoczesną” wiosną („stara, niepoprawna, romantyczna”) a nieczułym na jej urok pokoleniem nowych ludzi, do którego należą państwo W. W ich towarzystwie narrator poznaje dwudziestoparoletnią panią J., o której dowiadujemy się, iż rozwiodła się z mężem, gdyż „nie mogła w żaden sposób zgodzić się z jego zmechanizowaną osobowością”. Stanowi ona zatem odpowiednik Izy z powieści Auto, Ty i Ja – jest uosobieniem uczucia i wartości minionych czasów. Kiedy gospodarz zaczyna w rozmowie udowadniać, że uczucie musiało zginąć w nowoczesnym świecie, bo generuje cierpienie, a ludzkość dąży do eliminacji cierpienia – co można osiągnąć jedynie za pomocą rozumu – pani J. reaguje bardzo gwałtownie. Wtem narrator wchodzi w rozmowę, próbując załagodzić konflikt, i rozpoczyna swoje opowiadanie. Akcja drugiego opowiadania toczy się osiem lat wcześniej (czyli w 1942 roku), w Amsterdamie, gdzie szaleje epidemia cholery. Narrator przyznaje, że zawsze pociągały go sytuacje graniczne, więc pomimo niebezpieczeństwa zarazy postanowił odwiedzić miasto, odcięte wówczas od reszty kraju. Mieszkańcy Amsterdamu, zrezygnowani i zobojętniali na nieuchronną śmierć, żyją jak dawniej. Narrator zaczyna bywać na różnych festynach i przyjęciach. Na jednym z nich poznaje parę nierozłącznych przyjaciół, architekta Kafa i inżyniera Keata. Wkrótce dowiaduje się, że magistrat miasta powierzył pierwszemu budowę katedry, drugiemu zaś – metra. Dowiaduje się również, iż narzeczona pierwszego jest poważnie chora – jak później się okaże, właśnie na cholerę.


[1.] Zob. R. Tessari, Il mito della macchina. Letteratura e industria nel primo Novecento italiano, Milano: Mursia, 1973; E. Crispolti, Il mito della macchina e altri temi del futurismo, Trapani: Celebes 1971; G. Berghaus, Futurism and the Technological Imagination. Poised between Machine Cult and Machine Angst, [w:] Futurism and the Technological Imagination, ed. G.Berghaus, Amsterdam–New York: Rodopi, 2009.
[2.] Zob. E. Crispolti, Il secondo futurismo: Torino 1923–1938, Torino: Pozzo, 1962.
[3.] Zob. H. Zaworska, O Nową Sztukę. Polskie programy artystyczne lat 1917–1922, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1963.
[4.] E. Ranocchi, Od człowieka do maszyny i z powrotem, „Autoportret” 2011, nr 2 [34]; por. także: tegoż, Miłość maszyn. Antynomie maszyny w polskim modernizmie, „Studi slavistici” 2011, s. 137–160.