Ilustracje: Anna Zabdyrska. Copyright © Małopolski Instytut Kultury.

Materiał / materialność

1 [48] 2015

13 | 07 | 2016

Rozum zachowawczy (II)

 

Przekonanie, iż „człowiek jakiś JEST” (definicja człowieka), że istnieją pewne pożądane, konieczne warunki jego egzystencji, ujawniło się w trakcie badań w co najmniej dwójnasób.

Po pierwsze, negatywna ocena granitowych siedzisk zasadzała się na przeświadczeniu, że „nie siedzi się na kamieniu, nawet w upał, bo konsekwencje mogą być przykre, no a zimą, to już w ogóle nie da się. […] Mało ludzi siedzi na tych ławeczkach, bo to jest zdroworozsądkowe, no zwyczajnie, no mało ludzi… Zresztą pamięta Pan, jak był Pan dzieckiem, mama czy babcia mówiła: «Nie siadaj dziecko na kamieniu, bo… »”23. Podobnych wypowiedzi było bardzo wiele, zdecydowana większość spośród badanych osób kwestionowała ten element małej architektury. W zetknięciu z siedziskami, niemalże doskonałą antymaterią, uruchamiany jest zdroworozsądkowy pewnik, przeświadczenie, że siadanie na kamieniu nie jest rzeczą normalną: „Do siedzenia to służy ławka, a od kamienia to się dostaje «wilka»”24. Czynność siadania i towarzyszący jej spoczynek mogą się dokonywać tylko w określonych, jednoznacznie zdefiniowanych warunkach. Punktem odniesienia jest tu natomiast człowiek, jego krucha, cielesna konstrukcja, ustalone, nieprzekraczalne „parametry”. Po drugie, nowy wystrój ulicy został zanegowany na gruncie ogólnego przekonania o tym, co jest „ludzkie”. Warto w tym miejscu przytoczyć dłuższy fragment wypowiedzi osoby zamieszkującej przy Tumskiej: „pomału się u nas robi taki kosmos, taka przestrzeń, nic ciekawego, same jakieś takie, nie wiem, abstrakcje, nie wiem, co to w ogóle jest. […] Nie wiem właśnie, o co chodzi, nic nie ma, w sumie niby wszystko jest, a nic nie ma […], tylko kupę kamieni, no nie, tych klocków i to tylko tyle, a gdzie jest zieleń, gdzie jakieś, nie wiem, może jakieś drzewa rozbudowane, takie większe powsadzaliby zamiast tych małych, tych drzewek nawet, chociażby, nie wiem, jakieś ptaszki, nieptaszki, śpiewy – to, o! To! Nawet takie z taśmy, takie ćwierkanie byle jakie, wodę, szumienie […], ludzie uciekają się do takich rzeczy…”25. Właściwe człowiekowi jest zanurzenie w naturze, w przeciwieństwie do pobytu w przestrzeni zgeometryzowanej i uabstrakcyjnionej.

Podsumowując, pierwszą składową oporu wobec antymaterii jest przekonanie o pewnej nieprzekraczalnej konstytucji człowieka – cielesnej i duchowej (emocjonalnej) – którą antymateria neguje.

Drugim czynnikiem oporu jest przekonanie, iż „rzeczy jakieś SĄ” (definicje rzeczy), ujawniają negatywne sądy osób badanych o zamontowanych na płockim deptaku fontannach. Gwoli ścisłości, wskutek modernizacji ulica zyskała cztery wodotryski, dwa z nich wyglądają jak na fotografii na stronie 71, pozostałe dwa jak na zdjęciu na stronie 70. Oto fragment dyskusji na temat mniejszych fontann: „Syn: Ta fontanienka mała jest tragiczna. […] No normalnie, co to jest? […] To już pomysłów ludzie nie mają?”26. Ojciec: „To by fajnie wyglądało, jakby tam jakiś à la wazon był, czy tam coś takiego i z tego by, załóżmy, wypryskiwała woda. […] A tu taki sześcian zrobili, woda… […] To ludzie nawet w ogródkach mają ładniejsze”27. I wypowiedź odnośnie do fontann drugiego typu: „Te fontanny też mi się nie podobają, powiem Panu […]. Te fontanny są takie puste […], tylko tyle, że się świecą […], ta jest fajna, bo ma te światła, ale tak poza tym, to też – trochę żelastwa, złomu i to wszystko”28. W innych wypowiedziach fontanny porównywane były na przykład do hydrantów29, „kwadratowych klocków”30. Określano też ich pożądany wygląd: fontanna „musi coś prezentować, jakiś wyraz”31, powinna to być na przykład postać ludzka, po której spływa woda, ale „wyraz” mogą nadawać fontannie również ryby32. Negacja wodotrysków osiąga, moim zdaniem, punkt krytyczny w momencie, kiedy przestają być one w ogóle postrzegane jako fontanny: „na tej trzeciej [części] Tumskiej nie ma fontanny, tylko takie małe, kwadratowe wybudowali i z tego tak się woda… tak sączy”33.

Nie ulega wątpliwości, że moi rozmówcy kierują się w swych sądach pewną ustaloną, zdaje się nieprzekraczalną, definicją fontanny. W ramach tej definicji mieszczą się następujące kategorie: woda, dzban, człowiek, ryby. Poza jej granicami sytuują się natomiast: sześcian, kwadrat, pustka (przestrzeń), żelastwo. Spróbujmy ustalić źródła, a co za tym idzie – także charakter tej definicji.

Pierwsza, dość oczywista, konkluzja jest taka, że zmieniony, wręcz hipernowoczesny, wystrój ulicy po prostu przerasta Płock i płocczan. Stawiając tak sprawę, uznajemy definicję fontanny, którą posługują się moi rozmówcy za „nienowoczesną”, charakterystyczną dla przedstawicieli segmentów społecznych ulokowanych na wektorze drugiej bądź nawet trzeciej „prędkości kulturowej”. W ramach tej interpretacji zakładamy, że każde objaśnienie rzeczy (przekonanie, iż dany przedmiot powinien mieć pewną ustaloną formę) jest umocowane społecznie. Przyjmując ten punkt widzenia, nie moglibyśmy określić zamontowanych na Tumskiej fontann mianem antymaterii. Ich nieadekwatność jest względna, istnieją bowiem takie definicje (pierwsza „prędkość kulturowa”34), które są w stanie je pomieścić.


[23.] R2 – kobieta, 50 lat, mieszka na przedmieściu, na osiedlu domków jednorodzinnych.
[24.] R3 – mężczyzna, 42 lata, mieszka przy ulicy Tumskiej, w kamienicy.
[25.] R5 – kobieta, 35 lat, mieszka przy ulicy Tumskiej, w kamienicy.
[26.] R6 – mężczyzna, 16–17 lat, mieszka przy ulicy Tumskiej, w kamienicy.
[27.] R4 – mężczyzna, ok. 45 lat, mieszka przy ulicy Tumskiej, w kamienicy.
[28.] R5.
[29.] R7 – mężczyzna, 54 lata, mieszka na przedmieściu, na osiedlu domków jednorodzinnych.
[30.] R3.
[31.] R7.
[32.] R8 – kobieta, 85 lat, mieszka przy ulicy Tumskiej, w kamienicy.
[33.] R1.
[34.] Za przedstawicieli pierwszej „prędkości kulturowej” uznamy te segmenty społeczne, które nadają kulturze współczesnej ton i tempo, będą to więc przedstawiciele nowej klasy średniej, klasy metropolitalnej (Zob. B. Jałowiecki, M. Krajewska, K. Olejniczak, Klasa metropolitalna w przestrzeni Warszawy, „Studia Regionalne i Lokalne” 2003, nr 1), klasy ludzi kreatywnych (Zob. R. Florida, Cities and the Creative Class, New York – London: Routledge, 2005).