Ilustracje: Anna Zabdyrska. Copyright © Małopolski Instytut Kultury.

Materiał / materialność

1 [48] 2015

13 | 07 | 2016

Rozum zachowawczy (I)

 

Od drugiej połowy XIX wieku sztuki plastyczne kończą z praktyką dosłownego przepisywania świata, ostatnie próby, jeśli o samo tylko malarstwo chodzi, czynią chyba impresjoniści, chociaż jest to już przepisywanie „po swojemu” i zarazem pierwszy krok ku malarstwu nieprzedstawiającemu. Od tej pory w sztukach plastycznych będzie chodziło o to, aby przedstawić świat inaczej, niż wygląda on w rzeczywistości, wykrzywić, zdeformować (kubizm, ekspresjonizm) albo w ogóle znieść (abstrakcjonizm). Naśladowanie, dosłowne odwzorowywanie świata wypychane będzie poza granice sztuki („właściwej”), stanie się obszarem zainteresowania naturszczyków, domorosłych artystów, z których tylko znikoma część zostanie uznana za przedstawicieli sztuki naiwnej – trochę paradoksalnie będą to ci, którym uda się świat jakoś przenicować (np. Nikifor Krynicki). Dosłowne przepisywanie ze świata jest utożsamiane z kiczem, banałem, „sztuką ludową”, działalnością hobbystyczną. Postmodernizm, mimo że nastawiony krytycznie wobec moderny, kontynuuje praktykę zrywania z materią bezpośredniego doświadczenia. Dobitnie wyraża to David Salle, malarz tworzący w duchu postmoderny: „Istnieją powiązania pomiędzy rzeczami w świecie i są też powiązania, które istnieją między wyobrażeniami w moich obrazach. To nie są te same powiązania”18. Sztuka postmodernistyczna starała się odciąć od tradycji awangardy, kierując się ku przedstawianiu, realizmowi, narracji19, jednak o powrocie do przepisywania świata nie może być już mowy. Od drugiej połowy XIX wieku ze sztuk plastycznych sukcesywnie wypierana jest praktyka przedstawiania świata takim, jaki on jest. Współcześni artyści (neoawangardowi, transawangardowi, postmodernistyczni), jeśli już wzorują się na jakichś nurtach z przeszłości, to jest to surrealizm, ruch dada, ekspresjonizm i tacy twórcy, jak Duchamp czy Matisse, nie ma tu miejsca nawet na impresjonistów20.

 

Podsumowując, można powiedzieć, iż obecnie nadrzędną zasadą sztuk plastycznych jest przedstawianie świata inaczej niż w rzeczywistości on wygląda, wartość artystyczną ma to, co inne, przeinaczone, „odwrócone”. Przedostawszy się do przestrzeni codziennego życia pod postacią designu bądź architektury, tak ukierunkowana sztuka dalej będzie realizować swój program, wywracając zastaną materię – przedmioty, obiekty, miejsca – na nice, upatrując sukcesu w proponowaniu codzienności materii innej niż ta, z której jest ona akurat utkana. Miarą sukcesu jest tutaj dystans pomiędzy tym, co jest, a przygotowaną ofertą.

OPÓR – ROZUM ZACHOWAWCZY

W tej części tekstu chciałbym pokazać, w jaki sposób może być konstruowany opór wobec antymaterii. W tym celu posłużę się wynikami badań, które zostały przeprowadzone latem 2009 roku w Płocku. Poszukiwano odpowiedzi na pytanie, czy, a jeśli tak, to w jakim zakresie, radykalna modyfikacja estetyki ulicy Tumskiej – głównego, mającego charakter deptaku, traktu Płocka – reguluje dostępność i użyteczność przestrzeni ulicy z perspektywy przedstawicieli wybranych kategorii społecznych. Zamieszczam kilka fotografii prezentujących jej stan po wprowadzeniu zmian.

Dalsze fotografie przedstawiają fontanny, zdjęcie obok to widok na zmodernizowaną ulicę Tumską, widać rozlokowane gęsto siedziska, które są kwintesencją opisywanej wyżej antymaterii, splotem wszystkiego, co stanowi o jej istocie. Są bowiem materializacją co najmniej dwóch autonegacji: po pierwsze z tej racji, że wpisane są weń sprzeczne instrukcje – „usiądź” (siedzisko) oraz „na kamieniu się nie siada” (utrata zdrowia). Po drugie z powodu połączenia dwóch przeciwnych stanów – spoczynku i ruchu – siedziska mają kształt rombu, projektant ulicy argumentował, iż nachylenie ma właśnie wywoływać ruch (romb to wszakże „kwadrat w ruchu”), ponownie więc stykamy się z dwiema sprzecznymi instrukcjami: „usiądź” i „poruszaj się”. Jak doskonale ujęła to jedna z moich rozmówczyń: „Ja panu powiem, tak szczerze. Nie wiem, do niczego, no, one po prostu do niczego […]. Do niczego, no bo do czego to może służyć? Popatrzeć się […], tu się świeci, tu jakieś małe drzewko w ogrodzeniu rośnie i to jest tylko na tyle… […] Jak wybudowali tę nową Tumską, to jak każdy wyszedł, to mówił: «Boże, co to jest, gdzie to jest, gdzie my będziemy siedziały?!» Ktoś tam… Normalnie same kwadraciki, które się świecą, nic poza tym”21. Siedziska są też najwyraźniej materializacją (po)nowoczesnej idealizacji postępu i zmiany. Wspomniany wcześniej twórca projektu modernizacji ulicy Tumskiej na pytanie, dlaczego siedziska są wykonane z granitu, odpowiedział: „Gdybyśmy budowali z drzewa, to byśmy byli jeszcze w Biskupinie”22. Marquard pisał, że im zmiana jest radykalniejsza i im większe turbulencje wywołuje, tym do jej uzasadnienia potrzebny jest większy wymiar czasu (strategia potwierdzania przez długotrwały trend). Nie można też mieć wątpliwości co do tego, iż zmiany te są wytworem kultury awangardy.

Przejdźmy teraz do sedna niniejszego tekstu, przyjrzyjmy się temu, w jaki sposób konstruowany jest opór wobec nowej Tumskiej. W trakcie badań szczególną uwagę zwróciła pewna składowa negatywnego nastawienia wobec zmian, sprzeciw oparty na niezachwianym przekonaniu, że „świat jakiś JEST”, że ma pewne niezmienne, ustalone właściwości, które powinny ograniczać ludzi przystępujących do jego przebudowy. Przekonanie to jest rozłożone na trzy wektory określone przez pewność co do tego, że: (1) „człowiek jakiś JEST”, (2) „rzeczy jakieś SĄ” oraz (3) „miejsca jakieś SĄ”. Innymi słowy, chodzi tu o przekonanie, iż pewne fragmenty świata są  j u ż -u k o ń c z o n e, że osiągnęły swoje  o s t a t e c z n e  d e f i n i c j e.


[18.] Cyt. za: K. Wilkoszewska, Wariacje na postmodernizm, Kraków: Universitas, 2008, s. 204.
[19.] Tamże, s. 185–208.
[20.] Tamże.
[21.] Rozmówczyni 1 – kobieta, 26 lat, mieszka przy ulicy Tumskiej, w kamienicy. Dalej rozmówcy będą oznaczani literą R.
[22.] Wszystkie wypowiedzi osoby, która zaprojektowała Tumską, są cytatami z pamięci, spisanymi zaraz po zakończeniu wywiadu (niestety nie udało mi się uzyskać zgody na rejestrację rozmowy).

Czytaj dalej – Rozum zachowawczy (II)