Ilustracje: Anna Zabdyrska. Copyright © Małopolski Instytut Kultury.

Materiał / materialność

1 [48] 2015

13 | 07 | 2016

Rozum zachowawczy (I)

 

IDEALIZACJA POSTĘPU I ZMIANY

Pierwszą przyczyną pojawienia się antymaterii w przestrzeniach codziennego życia jest natrętna i kompulsywna7 idea postępu, „dziwaczne pragnienie naszej epoki, by – jak pisze Alain Finkielkraut – wyprzedzić samą siebie”8. Nie chodzi już zatem nawet o to, aby teraźniejszość wyprzedzała przeszłość, ale o to, aby teraźniejszość wyprzedzała teraźniejszość (samounieważnienie).

Zanim jednak nastała epoka pogoni za nowszym, aktualniejszym, a nawet nadchodzącym i oczekiwanym, przez długie lata mieliśmy w zwyczaju patrzeć wstecz i czerpać zadowolenie z tego, iż świat trwa w swej ustalonej, skończonej postaci. Jak zauważa Odo Marquard, „ontologiczny walor dobra w tradycji przednowoczesnej miało bowiem tylko to, co niezmienne: co niezmiennie pozostaje równe samemu sobie; uleganie przemianom natomiast uchodziło za ontologiczne zło, malum metaphysicum9. Zdaniem Marquarda rewaloryzacja statusu  p r z e m i a n y  dokonuje się dopiero w połowie XVIII stulecia, wraz z modernizacją kultury europejskiej i narodzinami idei historii uniwersalnej (historii postępu i doskonalenia się ludzkości)10. Skala i nieodwołalność, mających dotychczas status ontologicznego zła, zmian powoduje, iż trzeba się jakoś z nimi „pogodzić”, inaczej je nazwać, oswoić. Doskonale nadaje się do tego idea historii uniwersalnej, głosząca, że zmiany dokonujące się w ciągu wieków składają się na sukces aktualnie istniejących społeczeństw, są dobre, prowadzą nas ku nowemu i lepszemu światu. Idea ta stanowi więc remedium na dokonujące się w bardzo szybkim tempie na polu kultury zmiany, jest ich nowożytną wykładnią. „Z potrzeby zmienności czyni się cnotę historii i uniwersalną cnotę historii uniwersalnej […], a wzrost tempa staje się historycznym obowiązkiem”11. Ulokowanie zmian na wektorze uniwersalnego postępu otwiera furtkę do ich usprawiedliwiania przez długotrwały trend12. Zawsze można się cofnąć do takiego punktu, który niezawodnie pozwoli wykazać zasadność zmian, unieważnić szczegóły na rzecz silnie ugruntowanego przekonania, iż zmierzamy przecież we właściwym kierunku.

Ostatecznie, jak pisze Marquard, „wykraczamy poza historię ludzkości i ewolucję istot żywych i cofamy się do kosmologicznego wybuchu, aby sobie potwierdzić, że – mimo wszystko – niesie nas uniwersalny trend i że go poprawnie kontynuujemy”13. Finkielkraut twierdzi, iż postęp nie jest już zerwaniem z tradycją, ale że sam stał się tradycją, jest automatyczny i autonomiczny, nie jest prometejski, tylko nieuchronny14: „«Nowy» oznacza odtąd «lepszy». Już nikt nie powołuje się na «to już było» w przeciwieństwie do «to jeszcze nie», wszyscy przywołują innowacyjność przeciwko tradycji”15. Wydaje się, że obecnie nikt nie chce się powoływać nawet na „to, co jest”, ponieważ „to, co jest”, trzeba/powinno się/wypadałoby/warto/opłaca się zmieniać. Powszechnie panuje zgoda co do tego, że „trzeba iść z duchem czasu”, że „wszystko się teraz zmienia” (Marquardowski „konformizm przyśpieszenia”16), a także co do tego, że bardzo niedobrze jest „pozostawać w tyle”, a nawet „stać w miejscu”. Te instrukcje językowe pokazują, jak bardzo kultura współczesna uprzywilejowuje ruch do przodu i jak silnie wypiera bezruch oraz ruch wstecz. Odwołując się raz jeszcze do terminologii zaproponowanej przez Marquarda, można by powiedzieć, iż obecnie „ontologicznie niepoprawne” są powtarzanie, odtwarzanie, wtórność, pasywność. Na takie stawianie sprawy mogliby się oburzyć postmoderniści, twierdząc, iż ruch wstecz, powtórzenie to przecież jedne z ich ulubionych strategii działania. Owszem, jednak jakkolwiek by to nie zabrzmiało, postmodernistyczne powtórzenie jest innowacją, narzędziem krytyki i zmiany, chęcią przezwyciężenia nowoczesności (historyzm w architekturze). Postmodernista robi krok wstecz, ale po to, aby być o krok przed moderną, nowe przełamuje starym, ale cały czas zmierza naprzód (ku czemuś innemu, nowemu). Żaden postmodernistyczny artysta nie da się namówić na stworzenie czegoś, co już było.

Idea postępu i ukierunkowanie na zmianę stanowią dziś nieznoszalną ramę wielu działań. Zwróćmy uwagę, że twierdzenie Finkielkrauta, iż nasza epoka usilnie stara się „wyprzedzić siebie samą”, wyraża w pewnym sensie ideę antymaterii. Tam, gdzie „wyprzedzanie siebie” jest warunkiem kreacji, tam najłatwiej o powstanie czegoś, co będzie negować siebie, co będzie przeciw sobie skierowane.

NARODZINY KULTURY AWANGARDY (PERMANENTNA NEGACJA)

Niewątpliwie jeśli chodzi o wytwarzanie tego, co przeczy zwykłemu, bezpośredniemu doświadczeniu, nie sposób przecenić roli sztuki modernistycznej. Kwestionowanie „tego, co jest”, dokonuje się za sprawą metafory, która staje się podstawowym środkiem wyrazu, oraz za sprawą zorganizowania pola sztuki w taki sposób, że wartość estetyczną posiada to, co nowatorskie, a nie to, co nawiązuje do zastanych wzorów.

M e t a f o r a (ta nowa i twórcza, a nie zużyta catachresis) – jak powie Umberto Eco – polega na określeniu jakiejś rzeczy nazwą czegoś innego, tak aby owa rzecz określana objawiła się w sposób nieoczekiwany. Modernistycznym kryterium rozpoznawania wartości artystycznej było  n o w a t o r s t w o… […] Klasyczna estetyka nie wymagała innowacji za wszelką cenę, przeciwnie, częstokroć uznawała za «piękne» dobre odbitki odwiecznych wzorów17.


[7.] Tamże, s. 124.
[8.] A. Finkielkraut, Niewdzięczność. Rozmowa o naszych czasach. Rozmawiał Antoine Robitaille, przeł. S. Królak, Warszawa: Wydawnictwo Sic!, 2005, s. 127.
[9.] O. Marquard, Apologia przypadkowości. Studia filozoficzne, przeł. K. Krzemieniowa, Warszawa: Oficyna Naukowa, 1994, s. 62.
[10.] Tamże, s. 61 i nast.
[11.] Tamże, s. 62 i nast.
[12.] Tamże, s. 63–64.
[13.] Tamże, s. 64.
[14.] A. Finkielkraut, dz. cyt., s. 124–125.
[15.] Tamże, s. 103 i nast.
[16.] Zob. O. Marquard, dz. cyt., s. 61–65.
[17.] U. Eco, Innowacja i powtórzenie: pomiędzy modernistyczną i postmodernistyczną estetyką, przeł. T. Rutkowska, „Przekazy i Opinie” 1990, nr 1–2, s. 12.