Przestrzenie wiedzy

1 [44] 2014

14 | 11 | 2014

Przyszłość bibliotek (II) – od tłumacza:

 

Od czasu, kiedy Robert Darnton wygłosił publikowany wyżej wykład na targach książki we Frankfurcie, minęło pięć lat. Taki okres w dziedzinie cyfrowej to cała epoka i warto w tym miejscu zwrócić uwagę na fakt, że chociaż wszystkie rozpoznania i tezy Darntona pozostają aktualne, żyjemy obecnie w rzeczywistości, która rysuje się nieco inaczej niż w roku 2009.

1. Pozew zbiorowy organizacji zrzeszających autorów i wydawców skierowany przeciwko firmie Google znalazł nieoczekiwany finał w listopadzie 2013 roku. Sędzia federalnego sądu apelacyjnego w Nowym Jorku Denny Chin uchylił pozew złożony przez Association of American Publishers, uznając, że działalność korporacji z kalifornijskiego Mountain View przyniosła ludzkości, w tym społeczności akademickiej, więcej pożytku niż szkód. Możliwość przeglądania setek tysięcy tomów, uzyskania informacji o ich istnieniu, przedłużenie i nadanie nowej formy życia starym książkom okazało się w jego ocenie ważniejsze niż roszczenia wynikające z tytułu prawa autorskiego oraz prawa do wypracowywania zysków przez wydawców. Werdykt sędziego China brzmi o tyle osobliwie, że wydaje się powtarzać w dużej mierze te same hasła, za pomocą których Google próbował przekonać świat o zasadności projektu Google Books. Nadal zatem można korzystać ze „snippet view”1, nadal jednak część dorobku intelektualnego ludzkości jest niedostępna: albo dlatego, że korporacja nie podpisała porozumienia z autorem lub wydawcą, albo dlatego, że nieokreślony jest status prawny danego dzieła, lub też wreszcie dlatego, że z jakichś względów korporacja nie uznała digitalizacji danego tytułu za zasadną. Dyskusyjna pozostaje również jakość skanów dostarczanych przez korporację w zatrważających, masowych ilościach, a do legendy przechodzą zniekształcone skany przypominające anamorfozy bądź zawierające dłonie pracowników Google’a. Otwarte zatem pozostaje pytanie, czy monopol, jaki udało się wypracować amerykańskiej firmie, musi się koniecznie wiązać z tak niską jakością plików przez nią dostarczanych.

2. Postulowana przez Roberta Darntona idea wielkiej narodowej biblioteki cyfrowej została urzeczywistniona. W 2010 roku do istnienia powołana została Digital Public Library of America (DPLA, Amerykańska Cyfrowa Biblioteka Publiczna). DPLA jest powiązana z Berkman Center for Internet & Society Uniwersytetu Harvarda, a jej cyfrowe zasoby zostały oficjalnie udostępnione w kwietniu 2013 roku. Choć DPLA spotyka się z krytyką ze strony różnych ekspertów od digitalizacji, jest niewątpliwie ważnym graczem na cyfrowej mapie strategicznej. Jej odpowiednikiem ze Starego Kontynentu jest starsza o dwa lata Europeana, która służy jako platforma zrzeszająca europejskie biblioteki cyfrowe. Znamienne jest jednak to, że treści dostępne w Europeanie nie zawsze zostały wygenerowane przez oddziały digitalizacji zbiorów, tylko przez Google Books – tak jest chociażby w wypadku skanów zbiorów biblioteki Uniwersytetu w Gandawie. Powstał szereg narodowych bibliotek cyfrowych, wśród których jedną z pierwszych była francuska Gallica (http://gallica.bnf. fr), powstają również cyfrowe repozytoria działające na serwerach bibliotek uniwersyteckich i regionalnych, które udostępniają czasami precyzyjnie sprofilowane zbiory. W Polsce najważniejszymi ośrodkami cyfrowymi są Federacja Bibliotek Cyfrowych oraz Cyfrowa Biblioteka Narodowa POLONA. FBC zrzesza cyfrowe biblioteki wojewódzkie oraz kilkadziesiąt cyfrowych bibliotek miejskich, uczelnianych i instytucjonalnych, a przez jeden wspólny portal (http://fbc.pionier.net. pl) pozwala na przeszukiwanie ich zasobów w jednym miejscu (choć interfejs FBC bywa mocno zawodny i wydaje się już po prostu przestarzały). Z kolei POLONA jest przedsięwzięciem afiliowanym przy Bibliotece Narodowej i w pierwszej kolejności nastawiona jest na udostępnianie zasobów narodowej książnicy. Również i tutaj można wskazać pewne niedoskonałości interfejsu, jednak prace nad nim cały czas trwają.

3. Warto wreszcie dodać, że cyfryzacja objęła również tak szczególne zbiory jak prywatne biblioteki i objęła m.in. księgozbiór Hermana Melville’a. Nie musimy zatem wędrować jak prof. Darnton do Houghton Library, aby zobaczyć, jak autor Moby Dicka kreślił nie tylko po tomie Szkiców Emersona, ale także po szeregu innych książek – wystarczy wejść na stronę http://melvillesmarginalia.org, aby oddać się przyjemności takiej podwójnej lektury. Czy jednak może ona zastąpić dotyk starego papieru, możliwość zobaczenia z bliska uderzeń ołówka lub pióra pozostawionych na kartce – tego pewnie nie uda się nigdy rozstrzygnąć i jest to klasyczna sytuacja typu „coś za coś” (dostępność kosztem oryginału). Kino miało zabić teatr, telewizja miała zabić radio, internet zdaniem jednych wykańcza, a zdaniem innych – całkowicie rewolucjonizuje starsze media. Czy wygra z papierem?


[1.] Snippet view – tryb widoku w serwisie Google Books polegający na udostępnieniu podstawowych informacji bibliograficznych na temat książki oraz jej krótkiej charakterystyki wraz z możliwością przeglądania fragmentów książki na podstawie odnalezionych w jej tekście słów kluczowych.