Organiczność

4 [55] 2016

15 | 04 | 2017

Przejście z nieżycia do życia (II)

DLR: Jeżeli przyjmujemy, że jesteśmy materią, to skąd w tej materii i komórkach pojawiła się ta świadomość ducha i umysłu. Co to jest za fantom? On musiał być wygenerowany przez tę materię? Dlaczego zatem, jak implikuje Ingold, jest on błędny? W dyskursie Ingolda pojawia się przecież element oceny moralnej.

EK: Masz rację, pojawia się tam dość jasne wskazanie. Myślę, że ostrożniejszy antropolog by się zatrzymał na stwierdzeniu, że jest to jedna z form interpretowania świata. Oczywiście naukowe poznanie materii jest czymś, co jest bardzo zachodnie i bardzo nowe. Kartezjański dualizm, który stoi za nowoczesnym sposobem myślenia o rzeczywistości, nie występuje w bardzo wielu pomysłach, jakie materia w postaci człowieka ma na samointerpretację. Nie wiemy nic o tym, żeby jakikolwiek inny człowiek czy grupa ludzi wymyślili bozon Higgsa, natomiast wszystkie teodycee, które znamy, jednak nie zawsze są takie manichejskie jak nasza, nowoczesna teodycea, w której jest tak bardzo wyraźnie zarysowana dychotomia ducha–rozumu i ciała. Trzy wielkie „religie Księgi” wychodzą z wspólnego pnia, więc łączy je bardzo wiele, jeżeli chodzi o pomysły na ducha i materię. Mamy jednak jeszcze wielkie religie kręgu hinduistycznego i buddyzm, i to jest zupełnie inne ujmowanie tego, czego człowiek będący materialnym ciałem nie potrafi o sobie zrozumieć. Faktycznie człowiek zawsze musiał konfrontować się z trudnością zrozumienia siebie samego jako materii. Nie wiemy, czy tak się dzieje, od kiedy po raz pierwszy zastanowił się nad własną śmiercią. Nie wiemy też, jak to się stało, jednak na pewno odkąd możemy sobie pomyśleć, że człowiek jest człowiekiem, to pewnie myślimy o tym, jak określić siebie samego, równocześnie będąc tym ciałem, które myśli.

DLR: Dzisiaj słyszałam audycję radiową, w której ktoś przekonywał na podstawie naukowych teorii, że starość to jest choroba, którą da się normalnie leczyć, i nie ma żadnych przesłanek naukowych, żebyśmy nie mogli żyć tysiąc lat.

EK: Z moich lektur biochemiczno­-przyrodniczych wynika, że mechanizm śmierci jest wpisany w istnienie komórki eukariotycznej. Myślę, że pewnie można przedłużyć sprawność, czyli różne związane ze starzeniem się organizmu procesy spowalniać i odwracać, ale oznacza to tyle, że będziemy umierali, czując się młodsi!

DLR: Technologicznie medycyna jest zdolna do prolongaty naszej egzystencji. Ale tutaj pojawia się teoria, która podważa starość jako etap życia. Rozmówca porównał starość do raka, którego się leczy, więc w analogiczny sposób powinniśmy leczyć starość. Chcę jeszcze zapytać o świadomość związaną z życiem, czyli także o myślenie. Tuż obok w numerze publikujemy tekst Marcella Barisona, w którym opisuje on twórczość Theo Jansena, tworzącego organizmy, plotącego mobilne rzeźby na wzór zwierząt. Są to rzeźby zrobione z rurek PCV, napędzane wiatrem (więc jest tam też ruch), które spacerują po nadmorskich plażach. Ostatnio Jansen wyposażył je w proste akumulatory, więc mają nawet pewną zdolność do przetrwania w środowisku. Konkluzja Barisona jest taka: „pytanie o to, co żywe, nie może się sprowadzać do pytania o zdolność jakiegoś specyficznego substratu do samoświadomości, czyli o neurologiczne formy refleksji, właściwe dla takiego czy innego składnika rozszerzenia. Ideologii neuronaukowej i neuroidealistycznej należy bowiem odpowiedzieć: «tak, wszystko potencjalnie żyje, wszystko potencjalnie myśli»”.

EK: To jest po raz kolejny operacja na systemie porządkowym i pojęciowym. Oczywiście te rzeźby nie są żywe z bardzo prostego powodu – brakuje im kilku podstawowych elementów tego, co nazywamy życiem, czyli systemu replikacji, przekazywania informacji i możliwości powielenia się: albo przez podzielenie się na organizmy potomne, albo, jeżeli jesteśmy przy eukariotycznych komórkach, wyprodukowania komórek płciowych, które się połączą.

DLR: Barison wyrzuca to poza definicję, dla niego ruch i zdolność do przetrwania w środowisku są wystarczające do definiowania czy zniesienia podziału pomiędzy organizmem a maszyną.

EK: To jest tak jak w matematyce – najpierw musimy określić zbiór, dla którego nasze twierdzenia są ważne. We współczesnych naukach przyrodniczych komórka staje się żywym organizmem, gdy jest zdolna do tych podstawowych czynności typu oddychanie komórkowe, produkcja energii i przekazywanie informacji oraz powielenie własnej struktury. W postaci, w której my to znamy z Ziemi, komórka musi posiadać RNA i DNA, które skopiuje się na RNA. On koduje wszystkie białka i substancje, z których jest zbudowana komórka. Musi mieć mechanizm, który pozwala jej przetwarzać rzeczywistość na swoje własne substancje, czyli oddychanie komórkowe, i musi produkować energię.

DLR: A zerwanie technologiczne w świecie ludzkim? Znowu wydaje się, że jakkolwiek możemy mówić, że technologia jest wytworzona przez umysł, to jednak pewne cechy sztucznej inteligencji, sprawiają, że ona ma jakąś zdolność do replikowania się i namnażania.

EK: Nie, ona ma zdolność do uczenia się, czyli do powielania informacji i nabudowywania informacji w postaci nowych powiązań między sobą. To, co się dzieje z kodem genetycznym, to są informacje, które się uruchamiają osobniczo, ale wyjściowo mamy ten sam gatunkowy genotyp. Informacje te są znormalizowane i przekazywane. W sytuacji, gdy się uczymy, to uruchamiamy te potencjały i nabudowujemy związki między informacjami.