ilustracje: Jakub Woynarowski. Copyright © Jakub Woynarowski. All rights reserved.

Konserwacja /rekonstrukcja

2 [53] 2016

27 | 01 | 2017

Problem przemijalności w architekturze nowoczesnej

 

1.

Bernard Tschumi opublikował swego czasu Advertisement for Architecture (Reklamę dla architektury), na którą złożyła się fotografia przedstawiająca Villę Savoye w stanie upadku oraz następujący podpis:

Najbardziej architektoniczną rzeczą w tym budynku jest stan rozkładu, w jakim się on znajduje1.

Tschumi bez wątpienia chciał, aby jego stanowisko miało charakter prowokacyjny i paradoksalny, jednak miał też sporo racji. Jest coś pociągającego, nawet zmysłowego w budynku, który stopniowo staje się ruiną. Budynek taki ujawnia wpływ przemijającego czasu, przypomina nam o nieuchronnej ucieczce przeszłości. Tym samym budzi z mocą – o wiele większą niż jest to w stanie zrobić odnowiony historyczny budynek – naszą świadomość historii, minionych pokoleń, ludzi żyjących i umierających przed nami.

Tschumi nie był jednak pierwszym, który coś takiego spostrzegł. Kiedy historyzujące rekonstrukcje starych budynków stały się powszechne w XIX wieku, John Ruskin dał się poznać jako zadeklarowany przeciwnik tego rodzaju przedsięwzięć. Według niego renowacja oznaczała najbardziej dotkliwą formę destrukcji budynku:

Jest czymś niemożliwym, podobnie jak wskrzeszenie umarłych, odnowienie czegoś, co kiedyś było wielkie lub piękne w architekturze.

Uważał tak dlatego, że

Duch, który jest nadawany wyłącznie przez rękę i oko rzemieślnika, nie może zostać przywołany ponownie. […] Jeśli można skopiować to, co pozostało […], w jaki sposób nowe dzieło jest lepsze od starego? W starym tliło się jeszcze jakieś życie, jakaś tajemnicza sugestia tego, czym stare kiedyś było i tego, co zostało utracone; jakaś słodycz kryjąca się w delikatnych liniach wyrzeźbionych przez słońce i deszcz. Nic takiego nie można znaleźć w brutalnej twardości nowej bryły2.

Był jeszcze Antonio Sant’Elia, najsłynniejszy architekt futurystyczny, który z innych powodów niż te podawane przez Tschumiego czy Ruskina odrzucił renowację zabytków architektury czy starożytnych budowli. W swoim Manifeście architektury futurystycznej zanegował „klasyczną, podniosłą, hieratyczną, teatralną, dekoracyjną, monumentalną, frywolną i czarującą architekturę” oraz „zachowywanie, rekonstrukcję i reprodukcję zabytków”3.

Tschumi, Ruskin i Sant’Elia zajmowali bardzo różne stanowiska wobec architektury. Niemniej – jak się wydaje – zgadzali się co do jednej rzeczy, a mianowicie wszyscy trzej przeciwstawiali się staraniom na rzecz odnawienia budowli, czy to starożytnych, czy też nowoczesnych. Wszyscy trzej podkreślali, że przemijalność, podatność na oddziaływanie czasu stanowią istotną cechę architektury. Stanowisko Ruskina bazowało na światopoglądzie romantycznym, w ramach którego rzemiosło było uważane za czynnik decydujący o jakości, a nawet samej tożsamości budynku. Jego wyznanie zawiera w sobie pierwiastek melancholii: jasne jest dla niego, że najważniejsza jest idea pamięci. Budynki powinny mieć możliwość przejawiania obecności przeszłości i mogą to robić wyłącznie wtedy, kiedy nic nie zostaje w nich zmienione lub do nich dodane.

Z kolei Sant’Elia czerpie z przemijalności przyjemność, jednak nie dlatego, że budzi ona wspomnienia, ale dlatego, że wskazuje na przyszłość: wspomnienie powinno zostać przerwane, tradycja odrzucona, wyłania się nowa kondycja życia, która wymaga przyjęcia i która domaga się całkowicie nowej architektury. Przeszłość powinna zostać zapomniana, nic nie wydaje się warte pamiętania w obliczu tej nowej, świetlanej przyszłości.

Argument Tschumiego jest nieco bardziej złożony, a to dzięki temu, że został celowo oparty na paradoksie. Podpis pod zdjęciem kończy się stwierdzeniem:

Architektura może przetrwać tylko wtedy, gdy zaneguje formę, której oczekuje od niej społeczeństwo. Neguje zaś siebie poprzez przekroczenie ograniczeń nałożonych na nią przez historię.

Tschumi tym samym uznaje architekturę za swego rodzaju wzór doświadczenia tego, co nielogiczne lub nieracjonalne. Przyjemność architektury – jego zdaniem – jest zakorzeniona w paradoksach i dwuznacznościach, które ucieleśnia. Jego pochwała rozpadu arcydzieła Le Corbusiera jest oparta na wrażliwości na erotyczne jakości, które dostrzega w takich wewnętrznie sprzecznych sytuacjach.

Podobieństwo pomiędzy tymi bardzo różnymi myślicielami zmusza nas do refleksji nad ideami i zasadami leżącymi u podstaw Docomomo (International Working Party for Document and Conservation of Buildings, Sites and Neighbourhoods of the Modern Movement)4. Dlaczego należy konserwować lub odnawiać nowoczesne budynki? Co czyni tego rodzaju przedsięwzięcia wartymi zachodu? Czy nie prościej byłoby zostawić je w spokoju i pozwolić im obrócić się w ruinę? Czy nie byłoby wygodniej rozebrać i postawić je od nowa? To ostatnie rozwiązanie byłoby nawet zgodne ze stanowiskiem samego ruchu modernistycznego, w ramach którego wielu twórców było gotowych pozbyć się niemal wszystkiego, co zostało odziedziczone w spadku po przeszłości.

Moim zdaniem to Walter Benjamin sformułował najbardziej adekwatną argumentację wspierającą tę linię rozumowania. Szczególnie ważny jest tutaj szkic Erfahrung und Armut (Doświadczenie i ubóstwo)5. Napisany w 1933 roku esej zawiera najbardziej radykalne i intrygujące sformułowanie likwidacyjnego stanowiska Benjamina. Twierdził w nim, że ludzkość staje w obliczu „ubóstwa doświadczenia”. Ubóstwo to wiąże się z rozpadem tradycji oraz przytłaczającą obecnością technologii i informacji. Zamiast jednak opłakiwać tę kondycję, powinno się rozpoznać w niej nową możliwość, szansę na nowy początek. Benjamin stwierdził, że rodzi się „nowe barbarzyństwo”, które uznawał za najbardziej autentyczną reakcję na ubóstwo doświadczenia, ponieważ przekracza ono kulturę, która jest fałszywa i która nie może już dłużej być nazywana ludzką. Nowy światopogląd leży zdaniem Benjamina w samym sercu awangardowej sztuki i architektury. Architektura Le Corbusiera i Bauhausu, wraz ze swoimi surowymi liniami i gładkimi powierzchniami, stanowi zatem prawidłową odpowiedź na konieczności epoki, ponieważ właściwie wyraża ubóstwo nowej kondycji i odmawia wspierania się na fałszywym dziedzictwie przeszłości.


[1.] B. Tschumi, Architecture and Transgression „Oppositions”, 1976, No. 7, s. 56–63. (wszystkie tłum. w art., o ile nie podano inaczej, M. Choptiany).
[2.] J. Ruskin, The Seven Lamps of Architecture (1849), reprint wyd. II (1880), New York: Dover Publications, 1989, s. 194–195.
[3.] A. Sant’Elia, Manifesto of Futurist Architecture (1914), [w:] L. Caramel, A. Longatti, Antonio Sant’Elia: The Complete Works, New York: Rizzoli, 1988, s. 302–303.
[4.] Docomomo to międzynarodowa organizacja, której celem jest wspieranie tworzenia dokumentacji i badań naukowych na temat modernizmu w architekturze, a także rozpowszechnianie wśród opinii publicznej informacji na temat jego znaczenia kulturowego. Tekst był prezentowany na jednej z pierwszych sesji organizacji (przyp. red.).
[5.] W. Benjamin, Erfahrung und Armut, [w:] Illuminationen. Ausgewählte Schriften, Franfurt am Main: Suhrkamp, 1977, s. 291–296.