ilustracje: Jakub Woynarowski. Copyright © Jakub Woynarowski. All rights reserved.

Konserwacja /rekonstrukcja

2 [53] 2016

27 | 01 | 2017

Problem przemijalności w architekturze nowoczesnej

 

W tekście Mesaggio Sant’Elia twierdził, że głębokie zmiany w naszych warunkach życia sprawiły, że konieczne stało się zerwanie architektury z tradycją: wszystko powinno zacząć się od nowa i powinniśmy skorzystać z nowych możliwości, jakie dają nam „lekkość, nadzwyczajna smukłość dźwigarów oraz delikatność zbrojonego betonu”18. Architektura powinna rozsmakować się w świetle i tym, co praktyczne, powinna być elastyczna, mobilna i dynamiczna w każdej swojej części. Tekst ten dotyka kilku ważnych tematów nowoczesnej architektury: tabula rasa, racjonalności, braku dekoracji, nowych materiałów, dynamiki, domu pojmowanego jako maszyna. Idea architektury konsumowanej w ciągu jednego życia jednak się tam nie pojawia i wydaje się, że jest to dopisek Marinettiego. Potwierdzają to projekty Sant’Elii, które ilustrują jego opis architektury przyszłości. Jego projekty budynków są mało ozdobne, wyrażają pewien dynamizm i są podobne do maszyn, szeroko stosuje beton itd. Nie ma jednak w jego rysunkach nic, co odsyłałoby do przemijalności w dosłownym znaczeniu tego pojęcia: nie są to budynki, które miałyby przetrwać jedynie dwadzieścia czy trzydzieści lat, ale raczej budowle świadczące o władzy i sile, są pomyślane jako artystyczne ekspresje nowej epoki. Przejściowość jest w nich obecna w sensie metaforycznym, ponieważ niektóre z nich są związane z ruchem, energią – Sant’Elia zaprojektował stacje kolejowe, budynki lotnisk, elektrownie i budynki‑windy. Bez wątpienia żaden z tych projektów nie zdradza najmniejszego nawet śladu przemijalności w ciągu jednego pokolenia i kiedy patrzy się na te rysunki, dochodzi się do wniosku, że Sant’Elia nie chciał, aby potępienie zabytków, które postulował, objęło również budynki zaprojektowane przez niego.

 

Dwuznaczne stanowisko modernistycznej architektury względem problemu przemijalności można odnaleźć również w innym miejscu. Marcel Breuer tak oto podsumowuje dominującą postawę:

Rozwiązania ucieleśnione w formach Nowej Architektury powinny przetrwać dziesięć, dwadzieścia lub sto lat, w zależności od wymogów okoliczności. Choć nie boimy się nowego, nowość nie jest naszym celem. Poszukujemy tego, co ostateczne i realne, niezależnie, czy jest stare czy nowe19.

Sama idea przemijalności nie była propagowana. W rzeczywistości architekci modernistyczni wierzyli, że zmiany są nieuniknione i że architektura powinna dostosowywać się do zmieniających się okoliczności, ale zużywanie architektury nie stanowiło celu. Oznacza to, że propagatorzy ruchu modernistycznego nie opowiadali się jednogłośnie za krótkim okresem użytkowania budynków. Byłoby zatem błędem odwoływanie się do rzekomej modernistycznej preferencji dla jednopokoleniowych budynków w celu uzyskania legitymacji do rozbiórki młodszych zabytków. Poza faktem, że tego rodzaju argument byłby niewystarczający (to, że budynek został zbudowany z myślą o okresie trzydziestu lat, nie oznacza jeszcze, że mus i on zostać rozebrany po upływie tego czasu), jest on również niepoprawny w tym względzie, że sami zaangażowani w dyskusję architekci i teoretycy są dalecy od zgody w swoich opiniach i praktyce co do problemu przemijalności.

3.

Kiedy celebracja idei „domów trwających przez jedno pokolenie” nie znajduje potwierdzenia w praktyce modernistycznej architektury, pozostaje jeszcze inna fundamentalna idea leżąca u podstaw ruchu modernistycznego, a mianowicie rozpoczęcia architektury od nowa, wyczyszczenia tablicy i rozpoczęcia budowy całkowicie nowego świata. Kiedy przenieślibyśmy tę ideę na naszą faktyczną sytuację, z całą pewnością nie uzasadniłaby ona żadnej renowacji któregoś z nowszych budynków. Jeśli jednak nauczyliśmy się czegoś z najnowszej historii architektury, to właśnie tego, że rozwiązanie w rodzaju tabula rasa nie jest w stanie spełnić wszystkich ludzkich potrzeb, że istnieje w nas głębokie pragnienie poczucia historii i poczucia przynależności, potrzeba ustanowienia związku z przeszłością. Można powiedzieć – za Félixem Torresem20 – że nowoczesność wyrosła, że wchodzi w okres dorosłości. Nowoczesność nie jest już walką, ta bowiem została wygrana; teraz problemem jest sposób radzenia sobie z wdrożoną już nowoczesnością. Ta nowa faza nowoczesności wiąże się z pewnym rodzajem świadomości historycznej, która obejmuje również nowoczesność. Jak ujął to Marshall Berman:

[M]oderniści nigdy nie mogą zerwać z przeszłością: […] Gdyby modernizm kiedykolwiek zdołał pozbyć się swoich łachmanów i krępujących więzów z przeszłością, straciłby całą powagę i głębię, porwany przez wir życia nowoczesnego. Tylko poprzez podtrzymywanie żywej więzi z dawnymi formami nowoczesności – więzi jednocześnie intymnej i antagonistycznej – może pomóc nowoczesnemu człowiekowi stać się wolnym21.

Poza prostym spostrzeżeniem, że budynki modernistyczne są częścią historii i powinny w związku z tym być przedmiotem troski, uwagi Torresa i Bermana stanowią w moim przekonaniu najmocniejsze argumenty na rzecz konserwacji i renowacji dziedzictwa ruchu modernistycznego. Budynki i założenia urbanistyczne, które składają się na nasze młode zabytki, są ważne, ponieważ ujawniają stosunek do nowoczesności, który może wzmocnić naszą świadomość bieżącej sytuacji oraz sposobu, w jaki odnosi się do niej architektura.

Powracając do Benjamina, powiedziałabym, że oddaliliśmy się od idei, że depresyjny stan kultury czyni koniecznym nowe barbarzyństwo. Nawet jeśli faktyczny stan kultury jest nieco mniej depresyjny od tego, jak w swoim eseju opisał to Benjamin, stało się jasne, że niemożliwe jest rozpoczęcie od nowa, ponieważ tego rodzaju próba niesie z sobą ciężkie totalitarne konsekwencje, których nie można zignorować. Aby uniknąć zagrożenia totalitarnego, należy wziąć po uwagę historię jako ważne źródło dla przyszłości. Nie możemy stworzyć tożsamości od zera, musimy opierać się na doświadczeniach przeszłości po to, aby móc budować przyszłość.

Powinniśmy więc traktować nasze modernistyczne zabytki z szacunkiem i troską i to zarówno ich materialność, jak i idee, które ucieleśniają. Oznacza to, że renowacja może być najlepszym rozwiązaniem, zwłaszcza w wypadku takich uznanych arcydzieł jak Villa Savoye czy dom Rietvelda (Rietveld Schröderhuis). A jednak szczególna postawa zastosowana w tych dwóch przypadkach – staranna reprodukcja budynku od nowa – wydaje się zdradą ducha ruchu modernistycznego. Oba budynki są zamrożone w pewnym stanie doskonałości, zabija się życie, które kiedyś się w nich toczyło, czyści wszystkie ślady użytkowania i zamieszkania. Tego rodzaju postępowanie zaprzecza ideom dynamizmu i funkcjonalności, które leżały w sercu pierwotnej koncepcji. Skłonna zatem jestem twierdzić, że honorowa postawa względem dziedzictwa ruchu modernistycznego zakłada balansowanie pomiędzy wierną reprodukcją oryginalnego projektu oraz dynamiczną renowacją, która akceptuje nowe funkcje i tym samym odzwierciedla pierwotne założenia ideowe budynków.

 

TŁUMACZENIE Z ANGIELSKIEGO: MICHAŁ CHOPTIANY

[18.] Tekst Messaggio w przekładzie na język angielski jest dostępny w E. da Costa Meyer, The Work…, s. 211–212.
[19.] M. Breuer, Where do we stand? (1934), [w:] Form and Function. A Source Book for the History of Architecture and Design 1890–1939, eds. T. Benton, Ch. Benton, D. Sharp, London: Crosby Lockwood Stapler, 1975, s. 178–183, s. 180.
[20.] F. Torres, Déjà vu. Post et néo‑modernism: le retour du passé, Paris: Ramsay, 1986.
[21.] M. Berman, W lesie symboli: kilka uwag o modernizmie w Nowym Jorku, [w:] „Wszystko, co stałe…, s. 445.