Materiał / materialność

1 [48] 2015

10 | 09 | 2015

Pochwała makiety

 

MAKIETA MOŻE POBUDZIĆ ZMYSŁY

Projektowanie składa się z wymyślania i sprawdzania tego, co zostało wymyślone. Im później zaczniemy sprawdzać to, co wymyśliliśmy, tym bardziej dopracowany jest pomysł i jeśli przy pracy nad rysunkiem lub makietą okazuje się, że nie za bardzo coś się sprawdza, jesteśmy gotowi bardziej o to walczyć. Przy tym, o ile rysunek trzeba wówczas zmiąć i wyrzucić lub potraktować gumką, o tyle makietę można w odwracalny sposób zmodyfikować. Czasem zdarza się, że mamy założenia wyjściowe do projektu, wiemy, jakie wymagania powinien spełniać, ale nie jesteśmy w stanie nic wymyślić. Jeżeli projekt dotyczy budynku wpisanego w zabudowę lub rozrzeźbiony teren, makieta otoczenia może być laboratorium pomysłów rodzących się podczas zgodnego z założeniami przykładania do niej kawałków tektury, plasteliny czy pianki.

Wpływ na kształt pomysłów ma to, w jaki sposób wykonujemy makietę. Czy powstaje ona poprzez składanie bądź sklejanie z różnych elementów, czyli przypomina instalację artystyczną, czy też poprzez odejmowanie od większej całości – i przywodzi na myśl rzeźbę. Szczególne znaczenie ten wybór ma w wypadku projektowania urbanistycznego. Punktem wyjścia może być pusta przestrzeń, w którą wstawiamy domy. Wówczas one stanowią podstawę układu, a przestrzeń między nimi staje się wynikowa. Przeciwna opcja to zaczynanie od placka z ciasta lub plasteliny, w którym najpierw wycinamy przestrzeń publiczną – ulice, place i parki, a potem w pozostałej przestrzeni, przyporządkowanej do budynków, rzeźbienie samych budynków, pozostawianie przestrzeni podwórzy.

MAKIETY IDEOWE

Mało znanym i rzadko stosowanym w Polsce rodzajem makiet są makiety ideowe, służące przekazaniu pomysłu i zawartej w nim idei. Mogą być wykorzystywane w prezentacji, ale także na początku projektowania, jako sposób wytyczenia kierunku dążeń. Makieta ideowa nie musi mieć żadnej konkretnej skali ani oddawać dokładnie rzeczywistości. Jest czymś w rodzaju szkicu czy schematu. Wskazane jest jej składanie, rozkładanie czy wręcz wykonywanie z nią małych układów choreograficznych podczas prezentacji. Podczas warsztatów Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Studentów Architektury OSSA w Gdyni, w roku 2006, grupa Magenta, której tutorem była Małgorzata Kuciewicz, wykonała projekt złożony z wielu różnych drobnych interwencji. Projekt ten stał w sprzeczności z powtarzaną często przez wielu architektów zasadą, iż dobry projekt powinien dać się opowiedzieć za pomocą jednego zdania. Jego prezentacja, polegająca na wnoszeniu przez autorów makiet ideowych, ustawianiu ich i przekształcaniu, stała się rodzajem przedstawienia. Sposób prezentacji sprawił, że spośród wszystkich projektów wykonanych podczas warsztatów właśnie ten został dobrze zrozumiany, gorąco przyjęty i zrobił najlepsze wrażenie. Stało się tak być może także dlatego, że projektanci nie silili się na zaproponowanie całościowego pomysłu dla będącego przedmiotem warsztatów obszaru, ale tak naprawdę przygotowali projekt, który był zbiorem szeregu niezależnych od siebie propozycji pokazujących potencjał, jaki tkwi w zwykłych i niezwykłych fragmentach miasta. Propozycje łączyło to, że dotyczyły miejsc rozciągniętych wzdłuż jednego ciągu – ulicy 10 Lutego, Skweru Kościuszki i Molo – od nasypu kolejowego do morza, że nadano im wspólną nazwę Pączkująca Galeria, a także przedstawiono je za pomocą makiet ideowych, w których dominował kolor magenta.

AUTOLUSTRACJA W ZAKRESIE RELACJI Z MAKIETAMI

Nad pierwszymi projektami podczas moich studiów pracowaliśmy wyłącznie na makietach, dlatego szybko stało się dla mnie oczywiste, że makieta stanowi podstawę projektowania. Kiedy doszło do rysowania, wychodziło mi to gorzej niż makiety, co utwierdziło mnie w upodobaniu do modeli. W ramach programu Erasmus trafiłem do w Karlsruhe w Niemczech, a w krajach niemieckojęzycznych rola makiet jest szczególnie ważna. Ponieważ do końca studiów byłem dinozaurem nieposługującym się komputerem, a jednocześnie nie radziłem sobie do końca z realistycznym rysunkiem architektonicznym, naturalne było dla mnie pozostanie przy rozpoczynaniu projektowania od makiet. Żartuję czasem, iż moja rodzina czekała z wpuszczeniem do domu technologii XXI wieku, aż wiek ten nadejdzie. Pierwszy komputer w moim domu pojawił się w 2002 roku. Dziś wykonuję rysunki projektowe na komputerze, ale umiem operować tylko w zakresie dwóch wymiarów, co także może mieć wpływ na moje upodobania do makiet. Jednakże, biorąc pod uwagę doświadczenia projektowania dla klientów, jestem przekonany, że rozmowy toczone wokół wykonanej z szarej tektury makiety to bardzo dobry początek wspólnego kształtowania koncepcji.

Przejęty przeze mnie od moich nauczycieli zwyczaj prowadzenia pierwszych prezentacji wyłącznie na makietach sprawdza się podczas zajęć, które prowadzę ze studentami. Poza wszystkim, w kilkunastoosobowej grupie zajęciowej jeszcze bardziej wyraźne staje się, że łatwiej dyskutować, bazując na makiecie niż na rysunkach.

Na potrzeby zajęć z projektowania urbanistycznego opracowałem specjalną instrukcję wykonywania makiet wycinanych z plastelinowych placków. Na jej pomysł wpadłem, kiedy przez jeden semestr pracowałem na Wydziale Architektury Politechniki Białostockiej. Kiedy rozpocząłem pracę na Politechnice Lubelskiej, dał o sobie znać mankament tej metody – niemożność oddania różnic w ukształtowaniu terenu. Notabene w przestrzeni Lublina wyraźnie widać problem budynków stojących na pochyłym terenie, a ukształtowanych tak, jakby zaprojektowano je dla terenu płaskiego i szczelinę wynikającą z pochyłości terenu wypełniono potem garażami. Dopatruję się związku między tą sytuacją a faktem, iż jedynym projektem, jaki wykonałem podczas studiów dla pochyłego terenu, była stanica wodna na Mazurach. W Warszawie Skarpa Wiślana uchodzi za świętą, więc studentom nie proponuje się przygotowania projektów budynków na niej położonych; poza tym jest płasko. Taki profil przygotowania zawodowego mści się, kiedy absolwenci projektują w miastach o bardziej zróżnicowanej rzeźbie terenu.

Pracując na Wydziale Budownictwa i Architektury Politechniki Lubelskiej, staram się wdrażać studentów w uwarunkowania pochyłego terenu. Udało mi się rozwinąć instrukcję wykonywania makiet plastelinowych tak, by uwzględniały rzeźbę terenu. W Lublinie makiety wykorzystujemy nie tylko na zajęciach projektowych. W ramach zaliczenia przedmiotu architektura współczesna jedną z opcji jest wykonywanie makiet wykorzystywanych potem jako pomoce naukowe na zajęciach. Puszczane w salę makiety, często rozbieralne, pomagają zrozumieć ukształtowanie omawianych obiektów. Na prowadzonych przez Natalię Przesmycką zajęciach z historii urbanistyki studenci wykonują na ćwiczeniach wspólnie całymi grupami modele miast czy innych zespołów wybranych spośród omawianych na wykładach.

CZAS MAKIET NIE MINĄŁ

Może się wydawać, że wszechstronny rozwój technik komputerowych pozbawia sensu robienie makiet. Tymczasem możliwość pokazania wszystkiego za pomocą technik komputerowych oznacza, że można pokazać także coraz więcej rzeczy niemożliwych. Sprawdzalność i namacalność makiety sprawia, że trudniej za jej pomocą oszukać. Do tego komputer znacząco zwiększa hegemonię wzroku i słuchu nad innymi zmysłami. Dlatego odwołująca się do tych innych zmysłów makieta ma w sobie coś odświeżającego. Odświeżający dla architekta jest powrót od klawiatury komputera do stołu, noża i tektury czy innych narzędzi i materiałów makieciarskich. Odświeżająca i wyzwalająca dla klientów architekta czy uczestników konsultacji jest możliwość wyjścia z roli obserwatora i dyskutanta i stania się wykonawcą makiety i kimś, kto wprowadza na niej zmiany; brak śmiałości i płynności wypowiedzi czy znajomości odpowiedniego słownictwa przestaje być ważny.