Fot. M. Krzyżanek, CC BY-SA

Planowanie

1 [56] 2017

15 | 04 | 2017

Planowanie i higiena

Podsumowaniem prezentowanych rozważań wokół wystawy Postęp i higiena niech będzie lektura Ludzi bezdomnych Stefana Żeromskiego oraz zainspirowane nią pytanie. Jak dzisiaj, w dobie „architektury po Auschwitz”37, ocenimy dobre intencje – i higienistów, i modernistów? Świeżo przybyły z Paryża doktor Tomasz Judym wygłosił odczyt u doktorostwa Czerniszów, zatytułowany Słówko w sprawie higieny. Wywołał poruszenie i oburzenie, przemawiając tymi słowy: „Warto choć raz w życiu przejść się zaludnionymi ulicami w stronę żydowskiego cmentarza. Można tam zobaczyć wnętrza pracowni, fabryczki, warsztaty i mieszkania, o jakich się filozofom nie śniło. […] Te miejsca odrażające wzdychają, gdy się przechodzi. […] Umiemy […] pilnie tępić mikroby w sypialni bogacza, ale ze spokojem wyłączamy z zakresu naszego widzenia fakt przemieszkiwania dzieci pospołu z prosiętami”38. Jeden z obecnych lekarzy zripostował: „Czy w istocie tak źle jest z nami? Oto powstają wystawy higieniczne, towarzystwa przeciwżebracze, urządza się przytułki noclegowe, funduje kąpiele dla ludu, zabawy – a wreszcie towarzystwo higieniczne […]”39. Tomasz Judym nie odpuścił: „Fundowanie kąpieli dla ludu […] przez filantropów, uważam za dążność chybioną […], gdyż odwraca naszą uwagę od tego, czyim obowiązkiem jest kąpiel dla swoich pracowników urządzić. […] walczmy z głupotą społeczeństwa, które nie widzi, co to jest ulica Krochmalna albo Kazimierz krakowski…”40.

Doktor Judym, syn warszawskiego szewca z ulicy Ciepłej, mieszkał u schyłku XIX wieku niecały kilometr od dzisiejszej Zachęty – Narodowej Galerii Sztuki: „Minąwszy ogród i plac za Żelazną Bramą, był u siebie i przywitał najściślejszą ojczyznę swoją. Wąskimi przejściami, pośród kramów, straganów i sklepików wszedł na Krochmalną. Żar słoneczny zalewał ten rynsztok w kształcie ulicy. Z wąskiej szyi między Ciepłą i placem wydzielał się fetor jak z cmentarza”41. Bohater powieści opublikowanej w 1899 roku marzył o „Warszawie-ogromie, […] z sosnowymi parkami, tonącej w drzewach, gdzie skasowaną została suterena i poddasze, gdzie wytępiono gruźlicę, ospę i tyfus…”42. Ponad sto dwadzieścia lat później, w tym samym miejscu, na rogu ulic Krochmalnej i Ciepłej znajduje się niewielki skwer, a przy nim stoi jeden z bloków osiedla Za Żelazną Bramą, założenia z końca lat 60. XX wieku, wcielającego niektóre postulaty Le Corbusiera. Zanim jednak przystąpimy do oceny architektoniczno-urbanistycznego postępu, jaki dokonał się na tym skrawku Warszawy, przypomnijmy o tym, co działo się tutaj w latach 1940–1942. „Cezurą” tego postępu – w znaczeniu, jakie nadał temu słowu historyk architektury Robert Jan van Pelt – jest tak zwane małe getto, istniejące w tym miejscu w czasie okupacji, zlikwidowane w ramach Wielkiej Akcji Deportacyjnej.


[37.] Zapożyczam to określenie z artykułu Gillian Rose (krytycznego wobec niektórych argumentów przedstawionych w Architectural Principles in the
Age of Historicism): Architecture after Auschwitz, „Assemblage” 1993, no. 21 (sierpień), s. 62–71.
[38.] S. Żeromski, Ludzie bezdomni, Warszawa: Orkla Press Polska, 2006, s. 45–46.
[39.] Tamże, s. 49.
[40.] Tamże, s. 50–51.
[41.] Tamże, s. 24–25. Zob. także: B. Engelking, J. Leociak, Getto warszawskie. Przewodnik po nieistniejącym mieście, Warszawa: Wydawnictwo IFiS PAN, 2001, s. 31.
[42.] S. Żeromski, dz. cyt., s. 33.