ilustracje: Anna Zabdyrska. Copyright © Małopolski Instytut Kultury. All rights reserved.

Materiał / materialność

1 [48] 2015

10 | 09 | 2015

Obcowanie z materią

Mētis jako rodzaj wiedzy

 

Kiedy podczas podróży na północ od Czerwonej Wody Żółty Cesarz zgubił Ciemną Perłę, wysłał na jej poszukiwanie kolejno „Wiedzę”, „Rozsądek” i „Myślenie”. Jednak wróciły z niczym. Perłę odnalazła dopiero „Bezpostaciowość”1. „Ciemna Perła” to – jak twierdzą egzegeci tekstów taoistycznego klasyka Zhuang–Zhou, który uchodzi za autora tej opowieści – symbol właściwej drogi, czyli właściwego poruszania się człowieka w otaczającym go świecie, zarówno dosłownie, jak i, przede wszystkim, metaforycznie. Jak się okazuje, wszelkie strukturowanie rzeczywistości na ludzki obraz i podobieństwo – choćby przez pryzmat największych cnót i wartości – sprawia, że powraca się z poszukiwań z pustymi rękoma. Obcowanie z materią świata – przynajmniej według taoistycznego mistrza – najwyraźniej polega na tym, by nie narzucać rzeczywistości form wynikających z ludzkich ograniczeń, ale pozostawić miejsce na jej własną sprawczość. Materia świata nie czeka, by ludzka wiedza, rozsądek czy myśl (nie mówiąc o krzywym zwierciadle ludzkich nawyków i ograniczeń ludzkiej percepcji) nadały jej jakąś postać. O tym może się jednak człowiek przekonać tylko wówczas, gdy przestanie widzieć świat jako złożony z mających określoną postać rzeczy; gdy przestanie widzieć materię jako podzieloną na obiekty, gdy swoją cnotą uczyni bezpostaciowość. Dopiero z perspektywy własnej bezpostaciowości człowiek zyskuje całkiem inne wyobrażenie materii i swojej z nią relacji. Bezpostaciowość oznacza tutaj brak postaci, stałego kształtu, w takim sensie, w jakim stałość formy postrzega człowiek. Innym symbolem drogi jest woda, a główna mądrość I–Ching głosi, że stała jest tylko zmienność.

Trudno po lekturze książki Vibrant Matter wyobrazić sobie coś bardziej ruchliwego i zmiennego niż materia – „rozwibrowana materia”, jak nazywa ją amerykańska filozofka Jane Bennett. Jednak „ludzie, żeby żyć, muszą interpretować świat, redukując go do postaci ciągu stałych obiektów, a potrzebę tę odzwierciedla retoryczna funkcja słów «materialny» i «materiał». Zarówno przymiotnik, jak i rzeczownik konotują tę samą niewzruszoną, twardą jak skała realność”2. Materia, tak jak rozumie ją Bennett, jest jak najbardziej realna – to właśnie ona jest realna – choć niewiele ma wspólnego z nieruchomą twardością skały. Skała to zdarzenie, którego skala czasowa sprawia, że człowiek redukuje je do postaci stałego obiektu. Materiał nie jest więc biernym i martwym, mniej lub bardziej podatnym surowcem, w którym ludzki umysł odciska swoje piętno, przekształcając go dzięki wysiłkowi ludzkich i zwierzęcych ciał oraz narzędzi i maszyn. Nie cechuje go też niewzruszona, twarda jak skała materialność podzielonego na rzeczy świata, który stawia ludziom granice i opór, dając im w ten sposób możliwość poczucia, że zaczynają nad materią świata panować, jeśli uda im się ten opór przełamać. Jeśli rozumieć materię tak, jak proponuje Bennett, to w zmianach, które zachodzą „po myśli” człowieka, jest tyle samo jego zasługi co sprawczości samej materii. Oczywiście sprawczości, która różni się od samoświadomej sprawczości ludzkiego podmiotu, lecz której nie opisują także klasyczna mechanika i zasady newtonowskiej dynamiki. Sprawczość materii jest trudna do zrozumienia dla kogoś, kto postrzega świat jako zbiór obiektów. „«Obiekty» jawią się jako obiekty, ponieważ ich stawanie się przebiega z prędkością niezauważalną dla człowieka lub odbywa poza granicami jego postrzegania”3. Twardość i stałość rzeczy materialnych są więc konsekwencją specyfiki ludzkiego postrzegania, a ograniczenia wynikające ze statycznego rozumienia materii utrudniają zrozumienie żywiołu, którego człowiek jest częścią.

„Przy pracy w glinie klęska bywa bardziej spektakularna i totalna niż w innych formach sztuki. Człowiek jest na łasce żywiołów. Każdy z nich może zdradzić – ziemia, powietrze, ogień, woda – i wszystko się rozpływa, wybucha, pęka w drobny mak i zmienia miesiące pracy w proch, popiół i syczącą parę”, mówi ceramik Benedict Fludd, jeden z bohaterów powieści A.S. Byatt The Children’s Book4. Jednak w stwierdzeniu Fludda, że jest na łasce żywiołów, brzmi nie tyle bezradność ofiary, ile heroizm nierównej walki, w której zwycięstwo nigdy nie jest ostateczne. Nadawanie formy glinie przez człowieka oznacza nie tyle wymuszenie pożądanej przez człowieka konfiguracji elastycznej, wymykającej się, dynamicznej materii, ile przede wszystkim zmuszenie jej do zachowania tej postaci. Dopóki garncarz kształtuje naczynie, jego ręce bardziej muszą współpracować z tworzywem, niż mu coś narzucać; negocjować z dynamiką materiału za pomocą ruchu własnego ciała i jego ciężaru (i ewentualnie ruchu koła): człowiek musi umieć, ale glina musi chcieć – dlatego tak starannie się ją wcześniej przygotowuje. Natomiast proces utrwalania formy, który Fludd opisuje w przytoczonym cytacie jako mierzenie się z żywiołami, to manipulacja, która ma wymusić spowolnienie przemian materii na tyle, by człowiek mógł mieć złudzenie, że nadał jej stałą postać; by mógł się łudzić, że potrafi opanować jej zmienność. Fludd to postać artysty-demiurga, faustowski twórca, który brudzi się podczas pracy i doświadcza fizycznego oporu kształtowanej materii, człowiek starający się zapanować nad żywiołami, którego los dopełnia się we wnętrzu żywiołu, bo walka z silniejszym przeciwnikiem w otwartym polu i na jego warunkach rzadko kiedy kończy się zwycięstwem. W zmaganiach z materią procentuje bowiem nie tyle wiedza o heroicznym umieraniu, ile spryt i cierpliwość pozwalające uniknąć otwartego pojedynku. O ile nowoczesny artysta bywa herosem z Iliady, o tyle garncarz musi być przemyślnym bohaterem Odysei. W powieści Byatt taką postacią staje się uczeń Fludda, Philip Warren, który jako jeden z niewielu jej bohaterów wraca z morderczej odysei w glinie i błocie okopów Wielkiej Wojny.

Cechującą Odyseusza umiejętność radzenia sobie w każdej zaskakującej sytuacji określano po grecku słowem mētis5. Termin ten, rozumiany przez współczesnych badaczy przede wszystkim jako „praktyczna inteligencja”, czy też „przemyślność”, to forma wiedzy, którą trudno nabyć inaczej niż przez uczestnictwo i która właściwie nie poddaje się uogólnieniu. Ma ona w znacznym stopniu charakter pozajęzykowy, oparty na doświadczeniu i praktyce, która zmusza do konfrontacji z kolejnymi, podobnymi do siebie, lecz nigdy nieidentycznymi sytuacjami wymagającymi szybkiego przystosowania. W starożytnej grece słowo mētis oznaczało nie tylko specyficzny rodzaj wiedzy, ale też roztropną poradę dzięki tej wiedzy udzieloną. U Homera Zeus bywa określany jako mētieta, czyli roztropny doradca. Źródło tego epitetu odsyła nas jednak do dość skomplikowanych konotacji mitologicznych słowa mētis. Takie imię – czasem oddawane po polsku jako Metyda –  nosiła jedna z Okeanid, która została pierwszą żoną Zeusa, kiedy jeszcze reszta jego rodzeństwa, z Herą włącznie, przebywała w trzewiach Kronosa. To właśnie Mētis podała Kronosowi środek na wymioty, a kiedy jej małżonek z odzyskanym w ten sposób rodzeństwem rozpoczął walkę przeciwko ojcu i innym tytanom, wspierała go radą. Jednak, ponieważ zgodnie z przepowiednią Zeus także miał zostać obalony przez własnego syna zrodzonego właśnie z Mētis, namówił swą małżonkę, by zmieniła się w muchę, po czym ją… połknął. Mētis była jednak brzemienna i dlatego Atena przyszła na świat, wyskakując z Zeusowej głowy, ubrana w zbroję, którą przygotowała jej matka; samej Mētis wyskoczyć się jednak nie udało. Zeus mētieta to Zeus „złączony z Mētis, swoją pierwszą małżonką, którą połknął, by wchłonąć ją w całości, […] uosabia przebiegłość i chytrość potrzebną do zdobycia i zachowania władzy, do zagwarantowania wieczności swego panowania i ochrony tronu przed podstępami, niespodziankami i pułapkami, jakie mogłaby mu zgotować przyszłość, gdyby nie potrafił przewidzieć nieprzewidywalnego i z wyprzedzeniem zapobiegać zagrożeniu”6. Mētis to zatem wiedza zręcznego polityka, wyczuwającego, z której strony wieje wiatr, potrafiącego nie tylko zdobyć władzę, ale też ją zachować.

Mētis, będąc w związku z Zeusem, przestaje istnieć jako niezależny byt, jest całkowicie przesłonięta postacią małżonka, który czyni ją po prostu swoim atrybutem. W związku z tym mētis bywa interpretowana także jako wiedza kobiet: kuchenne mądrości, doświadczenie babć, niedostrzegalne z zewnątrz domowe sposoby zapewniające trwanie i fizyczne funkcjonowanie najbanalniejszych, najbardziej materialnych poziomów codzienności – niezwykle cenny przedmiot ustnego i ucieleśnionego przekazu. Zawsze doraźna, zmienna, nieustrukturowana logicznie, osadzona w ciele7 – wiedza wody dostosowującej się do każdego naczynia, zresztą żywiołu Mētis – patronki wróżb z wody, sprytnej bogini, dzięki której połknięte potomstwo wypłynęło na świat wraz z zawartością wnętrzności Kronosa-dzieciożercy. Choć Mētis pojawia się u Hezjoda, Jan Parandowski pominął ją w swojej Mitologii. I trudno się dziwić: w Winckelmannowskim świecie marmurowych bogów nie ma miejsca na specjalistki od wywoływania wymiotów, nawet jeśli byłyby to wymioty o zbawczym znaczeniu dla świata. Mētis to niedyskursywna wiedza ciała, która dzięki temu, że nie formułuje generalnych praw i zasad, z łatwością dostosowuje się do zmiennych sytuacji; wiedza, której nie można oderwać od konkretu doświadczenia, dogłębna znajomość materii jako żywiołu zmiany. „W tym konkrecie leżała siła tego typu wiedzy i jej ograniczenie – niezdolność do wykorzystania potężnego i straszliwego narzędzia, jakim jest abstrakcja”8.

Il. Anna Zabdyrska. Copyright © Małopolski Instytut Kultury. All rights reserved.

 

 


[1.] Czuang-dze [Zhoungzi], Myśli wybrane, przeł. J. Wypler, Katowice: Nakładem Tygodnika „Kuźnica”, 1937, s. 44.
[2.] J. Bennett, Vibrant Matter: A Political Ecology of Things, Durham–London: Duke University Press, 2010, Kindle edition.
[3.] Tamże.
[4.] A.S. Byatt, The Children’s Book, London: Vintage Books, 2010, s. 131.
[5.] J. Barnouw, Odysseus, Hero of Practical Intelligence: Deliberation and Signs in Homer’s Odyssey, Lanham–Boulder–New York–Toronto–Oxford: University Press of America, 2004, s. 53–64; M. Detienne, J.-P. Vernant, Cunning and Intelligence in Greek Culture and Society, przeł. J. Lloyd, New York: Harvester Press, 1978.
[6.] J.-P. Vernant, Mit i religia w Grecji starożytnej, przeł. K. Środa. Warszawa: Fundacja Aletheia, 1998, s. 41.
[7.] Por. J.T. Dolmage, Disability Rhetorics, Syracuse, NY: Syracuse University Press, 2014, s. 193–296.
[8.] C. Ginzburg, Señales. Raíces de un paradigma indiciario, [w:] Crisis de la razón: nuevos modelos en la relación entre saber y actividad humana, ed. A. Gargani, México: Siglo Veintiuno Ed., 1983, s. 85.