Niesamowitość

4 [47] 2014

11 | 09 | 2015

Niesamowite – wyzwalające

MIMO

Medycznie, psychologicznie i estetycznie oswajali niesamowite Ernst Jentsch18 i Sigmund Freud19. Jentsch miał „niesamowitość” za pochodną doświadczenia dezorientacji, której istoty upatrywał w utracie pewności, gdy intelekt natykający się na groźne i wywołujące lęk osobliwe, kapitulował przed nim, zrzekając się swych krytycznych prerogatyw na rzecz medycznie czy psychologicznie pojmowanego afektu wywodzącego podmiot w pole podszytego niepokojem irracjonalizmu.

Do „pozytywnej”, „empirycznej” i intelektualnej analizy Jentscha przywodzącej na myśl późniejszą o pół wieku teorię dysonansu poznawczego Leona Festingera20 odniósł się w swoim eseju Freud21, kładąc nacisk przede wszystkim na uczuciowy czy emocjonalny wymiar owego zjawiska. Dla wiedeńskiego klinicysty „niesamowite jest rodzajem tego, co budzi trwogę, co zaś sprowadza się do tego, co od dawna znane, znajome”22. Poza tym, jego zdaniem, „nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że [niesamowite] należy […] do dziedziny tego, co przeraźliwe, wywołujące lęk i grozę, równie pewne jest i to, że słowa tego używa się nie zawsze w ostro odgraniczonym znaczeniu, tak że najczęściej zlewa się ono właśnie z tym, co w ogóle budzi lęk”23.

Oparta na takich założeniach analiza różnorodnych przejawów niesamowitości pochodzących głównie z dzieł Wilhelma Hauffa, E.T.A. Hoffmanna i Albrechta Schaeffera prowadzi Freuda do wniosku, „że w zmyśleniu literackim wiele z tego, co byłoby niesamowite, gdyby wydarzyło się w życiu, nie jest niesamowite, i że w zmyśleniu literackim tkwi wiele możliwości osiągania oddziaływań niesamowitych, których w życiu nie dałoby się osiągnąć”24. Zarazem, zdając sobie sprawę z wagi rozróżnienia „pomiędzy niesamowitym, które przeżywamy, a tym niesamowitym, które po prostu wyobrażamy sobie lub o którym czytamy”25, odwołuje się on także do przypadków z własnej praktyki – „biorąc […] pod uwagę animizm, magię i czarostwo, wszechmoc myśli, stosunek do śmierci, niezamierzone powtórzenie i kompleks kastracji”26 – i pośród nich poszukując rozwiązania zagadki.
Naturę niesamowitego odsłania Freud w dwóch uwagach:

po pierwsze, jeśli teoria psychoanalityczna naprawdę ma rację, twierdząc, że każdy afekt jakiejś pobudki uczuciowej – niezależnie od tego, jakiego jest ona rodzaju – przemienia się w lęk za sprawą wyparcia, to wśród przypadków lękliwości musi istnieć jakaś grupa, w której da się wykazać, że owo budzące lęk jest powracającym wypartym. Ten rodzaj tego, co budzi lęk, byłby właśnie tym, co niesamowite, i musi być przy tym obojętne, czy już pierwotnie budziło to lęk, czy też było to unoszone przez jakiś inny afekt. Po drugie, jeśli tajemna natura niesamowitego naprawdę polega na tym, to rozumiemy, że uzus językowy pozwolił, by „samowite” przeszło w swe przeciwieństwo – „niesamowite”, albowiem owo niesamowite nie jest tak naprawdę niczym nowym czy obcym, lecz jest czymś od dawna znanym życiu psychicznemu, czymś, co wyobcowało się z niego za sprawą procesu wyparcia. Owo odniesienie do wyparcia rozjaśnia nam teraz także schellingowską definicję, podług której niesamowite jest czymś, co powinno pozostać w ukryciu, co jednak się ujawniło27.

Jakie przypadki, taka semiotyka, chciałoby się rzec, nawiązując do medycznego sensu terminu. Wedle niej „słuszne może być twierdzenie, że niesamowite jest czymś, co samowicie-swojskie, czymś, co doznało wyparcia i powróciło zeń, i że wszelkie niesamowite spełnia ten warunek”28. Podążając tym tropem, wyjaśniałoby się paradoksalną naturę „niesamowitego” (das Unheimliche) jako silnie odczuwaną – choć raczej mocą przeczucia niż świadomej siebie intelektualnej refleksji – dwoistą jedność znanego niegdyś, a więc bliskiego czy „samowitego” (heimlich) i jego dopełnienia sprawiającego wrażenie zupełnej obcości. W psychoanalitycznej interpretacji Freuda ów antonimiczny i w najwyższym stopniu „problematyczny” amalgamat godziłby więc w sobie kojącą swojskość z niepokojącym wyobcowaniem, a budzące lęk, przerażające niesamowite objawiałoby się jako pasożytnicze uobecnienie pierwotnego podłoża wyradzające się w swe własne budzące grozę przeciwieństwo.

Owa diagnoza skupia uwagę Freuda na psychicznym wymiarze niesamowitego, poddając zarazem krytycznej refleksji jego neurotyczne źródła, usuwa w cień „pozaświatowość” fenomenu, odziera go ze wzniosłości i majestatu towarzyszącego przemieniającym jestestwo epifaniom i ostatecznie sprowadza go do niepewnego rezultatu gry ciemnych sił zmagających się w człowieku pojętym jako „punkt skrzyżowania i konfliktu libido przede wszystkim seksualnego z instynktem śmierci”29.

Ubocznym skutkiem poważnego traktowania doktryny ufundowanej na takim przeświadczeniu jest swoista „antropologia”, w której – jak trafnie zauważa Jacques Maritain –

punkt ciężkości istoty ludzkiej opadł tak nisko, że właściwie nie ma ona już osobowości, lecz tylko fatalny ruch larw wielokształtnych podziemnego świata instynktu i żądzy – Acheronta movebo, mówi sam Freud – i cała uporządkowana godność naszej świadomości osobistej wydaje się kłamliwą maską30.


[18.] Zob. E. Jentsch, Zur Psychologie des Unheimlichen, „Psychiatrisch–Neurologische Wochenschrift”, 1906, nr 22, s. 195–198, oraz tenże, Zur Psychologie des Unheimlichen (Schluss), „Psychiatrisch–Neurologische Wochenschrift”, 1906, nr 23, s. 203–205.
[19.] S. Freud, Das Unheimliche, „Imago. Zeitschrift für Anwendung der Psychoanalyse auf die Geisteswissenschaften” 1919, V, s. 297–324.
[20.] Zob. L. Festinger, A Theory of Cognitive Dissonance, Stanford, CA: Stanford University Press, 1957.
[21.] Jego zdaniem, „Jentsch utknął przy […] próbie odniesienia niesamowitego do nowego, nieznajomego. Uznaje on, że zasadniczym warunkiem zaistnienia niesamowitego uczucia jest niepewność intelektualna. Niesamowite zawsze byłoby więc właściwie czymś, w czym, by tak rzec, nie mamy rozeznania. Im lepiej człowiek orientuje się w świecie, tym trudniej przychodzi mu odnosić wrażenie niesamowitości w rzeczach lub wydarzeniach”, S. Freud, Niesamowite, [w:] tegoż, Dzieła, t. III: Pisma psychologiczne, przeł. R. Reszke, Warszawa: Wydawnictwo KR, 1997, s. 236–237.
[22.] S. Freud, Niesamowite, s. 236.
[23.] Tamże, s. 235.
[24.] Tamże, s. 259.
[25.] Tamże, s. 257–258.
[26.] Tamże, s. 254.
[27.] Tamże, s. 252–253.
[28.] Tamże, s. 256.
[29.] J. Maritain, Humanizm integralny,  Londyn: Veritas, 1946, s. 29–30.
[30.] Tamże, s. 29–30.