Fot. T. Wiech. Copyright © T. Wiech. All rights reserved.

Krajobraz

2 [49] 2015

20 | 11 | 2015

My tu robimy awanturę, ale robimy piękny protest, a nie awanturę tak naprawdę (I)

 

KK: Jaki miałaś odzew po projekcie 6 rzek? W wypadku Zakrzówka najpierw były jakieś pozytywne deklaracje, a później i tak inwestor uzyskał od miasta to, co chciał.

CM: Najpierw krótko Zakrzówek. Ja czuję święty gniew i absolutne oburzenie: Zakrzówek jest piękny i jako taki dla miasta Krakowa ma – moim zdaniem – po prostu ekonomiczną wartość. Jeśli tak to zobaczymy, to wszystkie zarzuty skierowane do aktywistów i do Instytutu Architektury w przypadku obrony hotelu Cracovia na temat nieekonomicznego myślenia są nieprawdziwe. W przypadku czegoś wartościowego, jeśli się o to zadba i wyeksponuje, i doinwestuje, to to będzie cenniejsze i będzie miało większą wartość dla wszystkich. Więcej osób będzie czerpało korzyść niż jakaś mała grupa, która ma partykularne interesy.

DLR: Niestety to nie jest argument, który się przebija politycznie.

CM: Właśnie tak jest z Zakrzówkiem – jeśli będzie wielki park sławny na całą Polskę, park prawie-że-krajobrazowy w centrum miasta, to będzie on wartością dla wszystkich. I tu mieliśmy super dyskusję, pierwszą tego typu z Mariuszem Waszkiewiczem. Zaczęłam się zastanawiać, musiałam sobie wyreżyserować całą tę sytuację, gdzie zbiorą się ludzie, gdzie pójdą, gdzie muszą być, żeby mieć piękne zdjęcie, pięknie sfilmowane, żeby było widać Zakrzówek, żeby powstał ten obraz, spektakl. Szukałam miejsca, gdzie się ustawią motyle i w końcu ustaliłam – to będzie ta górka, bo wtedy widać jezioro i jest śliczne wzgórze z kwiatkami, z roślinami skalnymi. Ale drżałam, co Waszkiewicz na to powie. A Waszkiewicz: mam nadzieję, że zostaniecie na dole, przy alejce między krzakami, bo teraz jest okres lęgowy dla gniewoszy. Myślę sobie: no i mamy problem. I mówię: Mariusz, wystraszymy dwa gniewosze, ale może ocalimy cały Zakrzówek. Pomyśl, musimy mieć dobre zdjęcie. Mariusz myślał, myślał i zaakceptował to. Był otwarty, uwzględnił nie tylko to, że nie możemy szkodzić przyrodzie, ale tu trzeba było wykreować obraz, ładną sytuację, no i dogadaliśmy się. Byliśmy pod wrażeniem tej obywatelskiej solidarności, że tyle ludzi przyszło. Protest Modraszek Kolektyw 5 czerwca 2011 roku to był cud na Zakrzówku. Zrobiono takie przepiękne zdjęcia, Mariusz odpuścił już później, był zachwycony. Więc Mariusz bronił swoich modraszków i gniewoszy, to on właściwie powiedział mi o tym modraszku już kilka miesięcy wcześniej, że jeśli coś może obronić Zakrzówek, to jest to właśnie motylek modraszek. No i wtedy powstał ten pomysł, żeby modraszek stał się symbolem walki o Zakrzówek. Wszyscy mają swoje patrykularne interesy – mieszkańcy mają swoje, rowerzyści swoje, sportowcy swoje. I ja też. Tutaj zdecydowanie dla mnie ważną wartością było piękno tego miejsca. We wszystkich akcjach – to stoi za moimi wyborami. Dlatego zdecydowałam się na rzekę Białkę: niebieska woda, skałki, tam jest po prostu przepięknie. Obrona takich miejsc ma też wartość edukacyjną. Wiadomo, że podobnych problemów jest dużo w całej Polsce, ale wybranie takiej spektakularnej rzeki, w takim miejscu jak Białka, mocno zadziała na emocje ludzi. Przebije się komunikat, że nawet takie piękne miejsce jesteśmy w stanie zniszczyć. Dyskusja będzie mocniejsza, a jej uruchomienie dużo prostsze. W wypadku Białki to jest też dla mnie prywatna ojczyzna. Jeżdżę tam od dzieciństwa na wakacje, to są moje strony i to miejsce jest takie piękne, że się powinno je chronić właśnie przez samo piękno, a nie tylko dlatego, że jest Natura 2000.

DLR: Do nas te argumenty przemawiają, ale argument piękna do inwestora nie przemówi. Ty uruchamiasz emocje, organizujesz emocje, poprzez które jesteś w stanie przekazać komunikat o pięknie. Wspomniałaś przed chwilą, że do pewnego stopnia upraszczasz, prawda? Gdzie jest granica, kiedy jest uproszczenie, żeby wywołać emocje i zaangażowanie, a gdzie zaczyna się manipulacja? To jest pytanie prowokacyjne. Jak to obserwujesz z perspektywy tego, co się wydarzyło przy okazji Zakrzówka, Białki, z rzekami?

CM: Nie robię żadnej manipulacji, tak naprawdę robię agorę, robimy agorę, bo nie robię tego sama. Robimy forum dyskusji o problemie, które jest w pewnym sensie nieprofesjonalne, bo jest zrobione trochę na dziko, ale jest to bardziej skuteczna i prawdziwa agora niż na przykład konsultacje społeczne, które są robione odgórnie i przychodzi pięć osób ze wsi, a na akcję Warkocze Białki przychodzą dwie wioski, różne pokolenia, wymieniają między sobą poglądy. I jest wspaniała zażarta dyskusja, pojawiają się media, które są po jednej i po drugiej stronie, ja dostaje tak samo po głowie jak oni…


Czytaj dalej – My tu robimy awanturę, ale robimy  piękny protest,  a nie awanturę  tak naprawdę (II)