Niesamowitość

4 [47] 2014

11 | 09 | 2015

Mrok światła zmysłów

Niesamowitość u H. P. Lovecrafta

W tych przestrzeniach kultury, rzeczywiście usytuowanych w historycznym centrum stolicy Rhode Island, następuje powolna przemiana zainteresowań Warda – z pasji do przeszłości w prawdziwą obsesję na punkcie wiedzy tajemnej – i kiedy lokalna społeczność zaczyna podejrzewać go o związek z potwornymi wydarzeniami, które miały miejsce, Charles jest zmuszony przenieść się na wieś, by w spokoju zajmować się swymi magicznymi rytuałami10. I tak ustronne miejsce, a dokładnie zakupiona w Pawtuxet farma, staje się scenerią najpotworniejszych doświadczeń, które czytelnik „przeżywa” razem z narratorem – odważnym doktorem Willettem, lekarzem rodziny Wardów. Farma – z pozoru pospolita, a tym samym niegroźna i swojska – skrywa w sobie labirynt pomieszczeń i podziemnych korytarzy, będących siedliskiem przywróconych do życia odpychających istot i miejscem przeprowadzania eksperymentów. Przed analizą zakończenia opowiadania warto się przyjrzeć, w jaki sposób Lovecraft stopniowo wprowadza czytelnika w niesamowitość: począwszy od prologu, gdzie taksonomicznie wyliczając symptomy domniemanej choroby umysłowej Charlesa Warda, obok oznak przedwczesnej starości, kontrastujących z młodym wiekiem bohatera, umieszcza nagłe zniknięcie i niewytłumaczalne pojawianie się cech fizycznych typowych dla każdego osobnika i zdradza, że młodzieniec, po opisywanych wydarzeniach, „już nie będzie więcej sobą”:

Przede wszystkim pacjent wyglądał nienaturalnie staro; starzej niż powinien wyglądać ktoś, kto liczy sobie dwadzieścia sześć lat. To prawda, zaburzenia umysłowe potrafią wywołać raptowny proces starzenia się, ale twarz tego młodego człowieka nabrała w jakiś subtelny sposób cech charakterystycznych wyłącznie dla ludzi niebywale leciwych. […] Znikło nawet duże, oliwkowe, przyrodzone znamię na prawym biodrze, podczas gdy na piersi uformował się niespotykany zaśniad czy też czarniawa plama, której wcześniej nie było11.

Nawiązanie do tematyki sobowtóra, mgliście zasugerowane przez te słowa, powoduje zrazu niepokój, który się wzmacnia, gdy Charles, coraz bardziej wciągnięty w tajemne meandry przeszłości, odkrywa, że imię jednego z jego przodków, alchemika Josepha Curwena, zostało celowo wymazane z oficjalnych dokumentów całego regionu. Wśród dowodów świadczących o istnieniu tej kontrowersyjnej postaci znajduje się obraz, którego autorstwo Lovecraft przypisuje szkockiemu malarzowi Cosmo Alexandrowi12:

Podobieństwo do chłopca było zdumiewające; poprzez jakąś atawistyczną sztuczkę, rysy Josepha Curwena – aczkolwiek nieco starsze – znalazły po półtora stulecia swe wierne odbicie13.

Wyobrażenie sobowtóra może wywoływać niepokój: istotnie, tym, co zadziwia czytelnika, jest fakt, że twarz Josepha Curwena (wyłączając niewielką bliznę tuż nad prawym okiem, staromodne ubrania i perukę z Albemarle, którą z upodobaniem nosili XVIII-wieczni dżentelmeni) jest identyczna z twarzą Charlesa Dextera Warda. Wraz z ujawnieniem malowidła pisarz odkrywa karty i przedstawia podwójną sprzeczność wpisaną w archetyp Doppelgänger. Poczucie niesamowitości wywołane przez obraz tłumaczy freudowskie wypływanie do świadomości dziecięcego narcyzmu, a zatem możliwość, że drugie Ja uczyni nas nieśmiertelnymi. Curwen rzeczywiście zaplanował swoją reinkarnację i na chwilę przed utratą doczesnego życia był tak pewny swojego powrotu, że – aby podkreślić daremność wysiłków społeczności Providence dążącej do jego unicestwienia – wybuchnął donośnym śmiechem. Mroczny plan zapewnienia sobie nieśmiertelności Curwen spisał i przechowywał w małej wnęce, która przez stulecia była ukryta za obrazem. W jej wnętrzu Charles znajduje sekretne zapiski demonicznego alchemika oraz – fakt dziwaczny to mało powiedziane – list o niejasnym tytule: „Do tego, który przyjdzie później, i w jaki sposób można dostać się poza czas i sfery”14, który – w tym miejscu opowieści można to już wywnioskować – jest adresowany do młodego bohatera.


[10.] W Providence znikają zwłoki z cmentarza, szczątki są odnajdowane na okolicznych polach, a Ward jest podejrzewany o czarnoksięstwo.
[11.] Tamże, s. 2.
[12.] Lovecraft, w celu wzmocnienia wiarygodności opowiadania, wspomina Cosmo Alexandra, identyfikując go z pierwszym nauczycielem najsłynniejszego amerykańskiego malarza Gilberta Stuarta. Tamże, s. 478.
[13.] Tamże, s. 2.
[14.] Tamże, s. 42.