Niesamowitość

4 [47] 2014

11 | 09 | 2015

Mroczna przestrzeń

Ustanowiona w taki sposób homologia podmiotu i przestrzeni wydaje się, zarówno na podmiotowym, jak i monumentalnym poziomie, wiernie naśladować to, co Roger Caillois nazwał „legendarną psychastenią”, „pokusą przestrzeni”, która miała działać w owadziej mimikrze, oferując wiele analogii z ludzkim doświadczeniem. Caillois fascynowało zatarcie jakichkolwiek różnic pomiędzy owadem i jego otoczeniem w procesie kamuflowania, tendencja do asymilacji ze środowiskiem. Wskazał na fakt, że nie zawsze było to związane z najlepszą ochroną przed śmiercią: owad wyglądający jak liść, na którym siedzi, może być przecież zniszczony lub zjedzony razem z liściem. Taka utrata tożsamości, dowodził Caillois, byłaby rodzajem patologicznego luksusu, a nawet „niebezpiecznego luksusu”. Tak jak w wypadku imitacji w sztuce, tego rodzaju mimikra jest uzależniona od wypaczenia widzenia przestrzennego, zakłócenia normalnego procesu, w trakcie którego percepcja przestrzenna wyraźnie sytuuje podmiot w przestrzeni i oddziela go od niej:

Nie ma wątpliwości co do tego, że percepcja przestrzeni jest złożonym zjawiskiem: nierozerwalnie zachodzi jej postrzeganie i przedstawianie. Z takiego punktu widzenia jest podwójnym dwuścianem, którego rozmiar i położenie zmieniają się w każdym momencie: dwuścianem działania, którego płaszczyzna horyzontalna jest kształtowana przez podłoże, a wertykalna przez idącego człowieka, niosącego ów dwuścian z sobą oraz dwuścianem reprezentacji określanym przez tę samą płaszczyznę horyzontalną (tym razem jednak przedstawianą, a nie postrzeganą) przecinającą się pionowo w miejscu, w którym pojawia się obiekt. To w reprezentowanej przestrzeni wydarza się szczególny dramat, ponieważ żywe stworzenie, organizm, nie jest już źródłem współrzędnych, tylko jednym z wielu punktów; zostaje pozbawione swojego przywileju i dosłownie nie wie już, gdzie siebie umieścić. Można tu rozpoznać charakterystyczną postawę naukową i rzeczywiście to wspaniale, że reprezentowane przestrzenie są tym, co pomnaża współczesna nauka: przestrzeniami Finslera, Fermata, hiperprzestrzenią Riemanna-Christoffela, abstrakcyjną, uogólnioną, otwartą i zamkniętą przestrzenią, zwartą, rozcieńczoną itd. Poczucie osobowości, rozumiane jako poczucie odrębności organizmu od jego otoczenia, poczucie związku między świadomością a określonym punktem w przestrzeni, nie może być w takich warunkach poważnie zakwestionowane. Wchodzimy w ten sposób na grunt psychologii psychastenii, a konkretnie legendarnej psychastenii, jeżeli zgodzimy się używać tego określenia dla zaburzenia opisanych wyżej relacji pomiędzy osobowością i przestrzenią6.

Opierając się na badaniach psychologicznych Pierre’a Janeta, Caillois porównał takie zaburzenie do tego, którego doświadczają niektórzy schizofrenicy, kiedy w odpowiedzi na pytanie „Gdzie jesteś?” odpowiadają niezmiennie: „Jestem tam, gdzie jestem, ale nie czuję, jakbym był w miejscu, w którym siebie znajduję”. Wydaje się, że Caillois wiązał taką przestrzenną dezorientację z patologią odrealnienia omawianą przez Freuda, a także z szeregiem przestrzennych fobii, od agorafobii począwszy, a na akrofobii i klaustrofobii skończywszy, które zidentyfikowano pod koniec XIX wieku. Tak jak cierpiących na agorafobię opisanych przez Carla Otta Westphala w 1871 roku, Caillois postrzegał schizofrenika jako dosłownie zjadanego przez przestrzeń:

Tym wywłaszczonym duszom przestrzeń wydaje się pożerającą siłą. Przestrzeń ich ściga, okrąża, zjada w procesie gigantycznej fagocytozy. W końcu zajmuje ich miejsce. Następnie ciało oddziela się od myśli, jednostka przekracza barierę skóry i znajduje się po drugiej stronie swoich zmysłów. Próbuje popatrzeć na siebie z dowolnego punktu w przestrzeni. Czuje, że sama staje się przestrzenią, mroczną przestrzenią, w której nie można umieścić rzeczy. Jest podobna, nie podobna do czegoś, ale po prostu podobna. I wynajduje przestrzenie, które ma w „konwulsyjnym posiadaniu”7.

Kondycję przestrzenną pożartego podmiotu Caillois przyrównał do opisanego przez Eugène’a Minkowskiego doświadczenia „mrocznej przestrzeni”, przestrzeni, która jest przeżywana w warunkach depersonalizacji i absorbcji. Minkowski, wprowadzając rozróżnienie między „jasną” i „mroczną” przestrzenią, widział tę drugą jako żywą całość, której doświadcza się jako czegoś głębokiego, pomimo braku wizualnej głębi i dającej się dostrzec rozciągłości: „mętna i bezgraniczna sfera, w której wszystkie promienie są takie same, czarne i tajemnicze”8. Dla Caillois opis Minkowskiego brzmiał podobnie do wywołanego przezeń u siebie doświadczenia psychastenii i wyjaśniał – oprócz innych symptomów – (znacznie zintensyfikowany) „lęk przed mrokiem”, zakorzeniony raz jeszcze w „zagrożeniu, w którym pojawia się ponownie opozycja między organizmem i otoczeniem”. Dla Minkowskiego i Caillois ciemność nie jest po prostu brakiem światła:

Jest w niej coś pozytywnego. Podczas gdy jasna przestrzeń jest eliminowana przez materialność przedmiotów, ciemność jest „wypełniona”, dotyka jednostki wprost, obejmuje ją, penetruje, a nawet przenika: dlatego „ego jest przepuszczalne dla ciemności, choć nie jest takie dla światła”; uczucie tajemniczości, którego doświadcza się w nocy, nie może się brać z niczego innego. Minkowski również zaczyna mówić o mrocznej przestrzeni i prawie podejmuje kwestię braku rozróżnienia między środowiskiem i organizmem: „Mroczna przestrzeń obejmuje mnie ze wszystkich stron i penetruje mnie o wiele głębiej niż jasna przestrzeń; dystynkcja między wnętrzem i zewnętrzem, a w konsekwencji także same narządy zmysłów w takim zakresie, w jakim są przystosowane do percepcji zewnętrznej, odgrywają tutaj jedynie śladową rolę”9.

Idea przemożnej chęci zatracenia się podmiotu w mrocznej przestrzeni, wiązana przez Caillois bezpośrednio z pędem ku śmierci i z pewnymi formami estetycznej mimikry, sprawia, że oto powracamy do wyrażonego przez Boulléego doświadczenia nieuchronnie zbliżającej się śmierci przeżytego w podparyskim lesie, a bardziej wprost – do jego monumentalnej mimikry. Można teraz powiedzieć, że Świątynia Śmierci jako monument naśladuje cechujące podmiot nieodparte pragnienie bycia kuszonym przez przestrzeń; monument, który cierpi – by tak rzec – na legendarną psychastenię.

TŁUMACZENIE Z ANGIELSKIEGO: MICHAŁ CHOPTIANY


[6.] R. Caillois, Mimicry and Legendary Psychasthenia, transl. J. Shepley, [w:] October. The First Decade, 1976–1986, ed. A. Michelson, R. Krauss, D. Crimp, J. Copjec, Cambridge, MA: MIT Press, 1987, s. 70. Szkic Caillois ukazał się pierwotnie w tomie Le Mythe et l’homme (Paris: Gallimard, 1938), a w skróconej wersji rok później na łamach czasopisma „Minotaure”.
[7.] Tamże, s. 72.
[8.] E. Minkowski, Lived Time: Phenomenological and Psychopathological Studies, transl. and introduction N. Metzel, Evanston: Northwestern University Press, 1970, s. 427.
[9.] R. Caillois, dz. cyt., s. 72. Caillois cytuje w tym fragmencie E. Minkowskiego, Le temps vécu, [w:] tegoż, Le Temps vécu. Etudes phénoménologiques et psychopathologiques, Paris: Collection de l’évolution psychiatrique, 1933, s. 382–398.