Ilustracja: http://www.grids-blog.com/. Copyright © GRIDS blog. All rights reserved.

Architektura wspólnoty

4 [51] 2015

12 | 07 | 2016

Miasto i wspólnota (II)

 

GEMEINSCHAFT / GESELLSCHAFT

Mówienie o granicach, porządku i środku w warunkach nowoczesnej metropolii wydaje się bezprzedmiotowe. Zapewne próba odnalezienia tych wyznaczników w wewnętrznej organizacji społeczeństwa zakończyłaby się niepowodzeniem. Nie ulega wątpliwości, że charakter średniowiecznej wspólnoty i nowoczesnego wielkomiejskiego społeczeństwa będzie z gruntu inny. Niemiecki socjolog Ferdinand Tönnies u schyłku XIX stulecia wyraził ten fakt za pośrednictwem podziału na dwie podstawowe formy społecznej agregacji: Gemeinschafti Gesellschaft9. Przez pierwszą z nich – Gemeinschaft – rozumiał on społeczeństwo funkcjonujące przeważnie na podstawie stosunków osobistych i emocjonalnych. Oznacza to, że członkowie Gemeinschaft będą się z grubsza wszyscy znać, tym samym maksymalna ich liczba będzie ograniczała się do kilkuset, maksymalnie tysiąca członków, a więzi prymarne będzie z reguły podtrzymywać wspólnota rodowa czy kulturowe zakorzenienie, ewentualnie przynależność religijna lub terytorialna. Wspólne dobro całości będzie ważniejsze od indywidualnego dobra jednostki, a homogeniczność grupy zapewni możliwość jednolitego zachowania i będzie raczej prowadzić ku harmonii niż konfliktom. Członkowie takiego społeczeństwa w swoim zachowaniu będą się kierować wspólnymi regułami i normami moralnymi, gwarantowanymi przez wysoki stopień kontroli społecznej. Nie zajdzie potrzeba powoływania zewnętrznych mechanizmów sprawujących kontrolę nad ich przestrzeganiem: wewnętrzny samoregulujący się mechanizm Gemeinschaft stanowi wystarczające zabezpieczenie. Z kolei Gesellschaft reprezentuje społeczeństwo, w którym na skutek jego różnorodności i dużej skali nie da się utrzymywać kontroli opartej wyłącznie na samoregulujących mechanizmach wewnętrznych, a sieć więzi pierwotnych (rodzinnych i wspólnotowych) zostaje zastąpiona mniej ścisłymi relacjami. Zamiast emocji, które przywiązywały do siebie członków Gemeinschaft, główne spoiwa w Gesellschaft będą bazować na myśleniu racjonalnym. W Gesellschaft lojalność względem większej całości będzie prawdopodobnie osłabiona na rzecz indywidualnego interesu. Tönnies poparł to podstawowe rozróżnienie przyrównaniem Gemeinschaft do żywego organizmu oraz Gesellschaft do tworu mechanicznego: „Wszystko, co jest «prawdziwe», jest też organiczne w tym sensie, że musi mieć związek z całym światem materialnym, który rządzi jego naturą i jego ruchami”10. W tym sformułowaniu znajdujemy pewne podobieństwo z późniejszą ideą przeplatania relacji jednostki, społeczeństwa i środowiska, z której Halbwachs wywiódł swoją koncepcję pamięci zbiorowej. Także na podstawie tych paraleli możemy sformułować wniosek, że podczas gdy nowoczesne miasto wykazuje czytelne znamiona Gesellschaft, średniowieczne miasto swoim charakterem raczej przypomina kameralną atmosferę Gemeinschaft. Pomimo tego, że obie kategorie Tönniesa pozostają idealnymi typami i nie roszczą sobie pretensji do tego, by wiernie odzwierciedlać rzeczywistość (sam Tönnies zakłada ich wzajemne przenikanie się), w ogólnym zarysie oddają ruch, który od średniowiecznego miasta doprowadził do miasta nowoczesnego.

MIASTO I WSPÓLNOTA

W świetle tego krótkiego historycznego wywodu możemy teraz na nowo spojrzeć na spór naszych dwóch architektów. Jest ewidentne, że w centrum zainteresowania Ottona Wagnera znajdował się zupełnie inny typ miejskiej cywilizacji, niż ten, który stanowił przedmiot refleksji Camilla Sittego. Podczas gdy Sitte wychodził z obrazu tradycyjnego społeczeństwa, funkcjonującego na podstawie ścisłych więzi, czym przypomina kameralną atmosferę Gemeinschaft, Wagner w swoich wizjach wydaje się kierować ideą społeczeństwa, które tradycyjne relacje oparte na wyznawanych wartościach rozpuściło w sieci stosunków racjonalnych i które z tego powodu ma bliżej do społeczeństwa typu Gesellschaft. Powtórzmy też, że w wyobrażeniu, które ma swój fundament w teorii pamięci zbiorowej Halbwachsa, miasto jest platformą długotrwałego działania aktorów społecznych oraz ich życiowego środowiska, że jego przesłanką jest relatywnie stabilna sytuacja egzystencjalna, podobnie jak ciągły rozwój bez wyraźnych przełomów, wreszcie że tylko połączenie tych warunków umożliwia nawiązanie bezpośrednich więzi między człowiekiem i otoczeniem.

Praktyki, które wprowadzono do naszych miast w ostatnich dwóch dziesięcioleciach, pociągające za sobą przemianę dawniej żywych centrów w starannie utrzymywane skanseny, są przejawem pragnienia odnalezienia w rozrosłych organizmach naszych metropolii wyznaczników, które określają współrzędne małego, bezpiecznego i dobrze znanego świata – obrazu, który przypisujemy przeszłości naszych miast i który kojarzy nam się z wyobrażeniem wspólnoty miejskiej. Jej twórczą dźwignią będzie nostalgia, którą Svetlana Boym11 odbiera jako tęsknotę za utraconym domem, niezależnie od tego, czy ten kiedykolwiek istniał, czy też nie. Pod koniec XX wieku owa nostalgia daje o sobie znać z niesłychaną siłą – zaniedbywane przez dziesięciolecia centra miejskie na nowo stają się ośrodkami wielkomiejskiego ruchu. Odnawia się funkcja społeczna i handlowa placów, fasady domów błyszczą świeżym tynkiem. Powracają zapomniane symbole, odwołujące się do dawnych założycielskich tradycji i ważnych historycznych wydarzeń. Szczególną troską cieszą się jednoczące elementy, takie jak gmach ratusza czy mury miejskie, które bywają wznoszone na nowo na dawnych fundamentach. W konserwacji zabytków zostaje zastosowana nowa purystyczna doktryna, która będzie dążyła do oczyszczenia centrów miast z nowoczesnych naleciałości. Pod wieloma względami zatem miasto powróci do swojej przednowoczesnej postaci. W czasach, gdy powierzchnia miasta i liczba jego mieszkańców kilkudziesięciokrotnie przerosły jego pierwotne granice, elementy nawiązujące do obrazu miasta jako wspólnoty powrócą do przestrzeni publicznej. Fakt ten jasno dokumentuje spojrzenie na miasto z lotu ptaka: w miejską panoramę, oprócz historycznych dominant, wpisują się kontury osiedli, promieniście rozchodzące się drogi i tory kolejowe, hale fabryczne, kominy czy inne elementy przemysłowego krajobrazu. Pogodzenia się ze świadomością, że miasta nie można już uchwycić w jego całości, dowodzi kariera, jaką w tworzeniu naszego obrazu miasta zrobiła metafora palimpsestu. Miasto jako wielowarstwowy, fragmentaryczny organizm zakłada odejście od oczekiwania, że w jego tworzywie znajdziemy spójną, definitywną narrację. Czytanie miasta jako palimpsestu oznacza rezygnację ze spójnej interpretacji. Jest dokładnym przeciwieństwem marzenia o zrozumiałym świecie, który ucieleśnia zamknięta wspólnota miejska.

 

TŁUMACZENIE ZE SŁOWACKIEGO: EMILIANO RANOCCHI

[9.] F. Tönnies, Wspólnota i stowarzyszenie. Rozprawa o komunizmie i socjalizmie jako empirycznych formach kultury, przeł. M. Łukasiewicz, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2008.
[10.] Tamże, s. 24.
[11.] S. Boym, The Future of Nostalgia, New York: Basic Books, 2002, passim.