Ilustracja: http://www.grids-blog.com/. Copyright © GRIDS blog. All rights reserved.

Architektura wspólnoty

4 [51] 2015

12 | 07 | 2016

Miasto i wspólnota (I)

 

Niemiecki eseista Andreas Huyssen łączy ten fakt z szerszymi zjawiskami cywilizacyjnymi, które według niego pojawiły się po nieudanych, z różnych powodów, modernistycznych próbach creatio ex nihilo. Pisze, że nowoczesność nieustannie ubolewa nad utratą wyidealizowanej przeszłości, nad wspomnieniem życia w bezpiecznym mieście z jasno wyznaczonymi granicami, zakorzenioną kulturą, stabilizacją i niezmiennym trzonem relacji4. Człowiek współczesny według Huyssena nie czuje się wystarczająco zakotwiczony w świecie teraźniejszych wartości, z tego powodu odwołuje się do przeszłości i coraz częściej mówi o odnowie własnej pamięci kulturowej. W sferze miejskiej tendencja ta przejawia się w przywiązaniu do architektonicznych świadectw przeszłości i przesadnej trosce o ich ochronę. Byłoby bowiem nadmiernym uproszczeniem, gdybyśmy chcieli wytłumaczyć ogromne zainteresowanie przeszłością, które jest tak charakterystyczne dla naszego społeczeństwa, tylko popytem ze strony przyjeżdżających z daleka i z bliska konsumentów historii. Choć powszechny sukces dziedzictwa jako dobra konsumpcyjnego niewątpliwie przyczynia się do „disneylandyzacji” miast, które w ten sposób coraz bardziej upodabniają się do siebie, większość obserwacji zdaje się potwierdzać, że ten wspólny rys należy rozumieć raczej jako jeden z przejawów o wiele szerszego zjawiska. Dziesięciolecia naznaczone dążeniem ku świetlanej przyszłości skończyły się tęsknotą za utraconą przeszłością i zakotwiczeniem w spolegliwym, stałym i bezpiecznym świecie. Ten świat bowiem, najtrafniej uosabiany przez średniowieczny obraz miasta jako wspólnoty, wraz z nadejściem nowoczesności zaczął się definitywnie rozpadać. Ruch modernizacyjny dla miasta oznaczał przecież nie tylko zanik charakterystycznych, właściwych dla epoki przednowoczesnej przestrzeni, lecz także złożoną przemianę stosunków społecznych. Swoją rolę w tym procesie odegrały także inne czynniki historyczne: brak ciągłości rozwoju politycznego powodowany wielokrotną zmianą granic, dramat dwóch konfliktów światowych i związane z nimi fale migracji, konsekwentnie zaprogramowana polityka pamięci i starania o symboliczne oczyszczenie przestrzeni czy też rozległe praktyki inżynierii społecznej, które doprowadziły do przymusowej deportacji milionów ludzi. Niekontrolowany łańcuch przemian XX wieku doprowadził do paradoksalnej sytuacji w miastach, które, spoglądając w przyszłość, zwracają się do swoich wzorów z przeszłości, jakby stanowiły one rozstrzygające kryterium dla przyszłości.

PAMIĘĆ JEDNOSTKI, PAMIĘĆ SPOŁECZEŃSTWA

W XX wieku pamięć stanie się jednym z głównych tematów wielu dziedzin naukowych. Choć już na samym początku stulecia jest ona obecna w kontekście nauk społecznych, szczególnie za sprawą dokonań Henriego Bergsona i Zygmunta Freuda, ma jeszcze charakter subiektywny, niewystarczający, by zrozumieć jej rolę w kontekście szerszej zbiorowości. Na aspekt społeczny pamięci zwrócił uwagę dopiero francuski socjolog Maurice Halbwachs, którego refleksja będzie łączyć psychologizujące teorie pamięci i Durkheimowską koncepcję świadomości zbiorowej. Halbwachs wcale nie opierał się twierdzeniu, że nosicielem pamięci jest ludzka jednostka, tylko że jej treść powstaje zawsze w określonym kontekście społecznym. Wprowadzone przez niego pojęcie „pamięci zbiorowej” nie oznacza, że treści z przeszłości trwają w jakimś mentalnym repozytorium społecznym. Halbwachs definiuje raczej obszar, w którym treści te się tworzą, mnożą i uruchamiają. Ponieważ wspomnienia indywidualne mają swój początek w obrazach łączących jednostkę z ludźmi i grupami w jej bezpośrednim otoczeniu, w refleksji Halbwachsa wspomnienie będzie zawsze wynikiem interakcji społecznej. Swoje twierdzenia oparł na obserwacji codziennych sytuacji, takich jak: podróże zbiorowym transportem, próby muzyczne, spotkania dawnych przyjaciół. We wszystkich tych przykładach odtworzył wewnętrzny charakter rozpamiętywania, którego nieodłącznym elementem jest udział jednostki w życiu konkretnej grupy kulturowej.

Jeśli grupa jest umiejscowiona w danej przestrzeni, zmienia ją na swój obraz, ale równocześnie podporządkowuje się jej i przystosowuje do rzeczy materialnych, które stawiają jej opór. […] Dzięki temu jednostka, choć nie izolowana, jednak jako członek grupy, i grupa sama zostają pod wpływem materialnego świata i czerpią jakąś korzyść z jego równowagi5.

Dla Halbwachsa zatem przestrzeń nie stanowi rzeczywistości osobnej, lecz przeciwnie – jest ona dla niego podstawową kategorią socjologicznego poznania. Badanie przestrzeni staje się tym samym katalizatorem nowego obszaru zainteresowań nauk humanistycznych, wychodzących z założenia, że podstawy form społecznych tworzą się w bezpośrednim kontakcie człowieka, grupy i miasta. Zatem wspólnota i jej przestrzeń życiowa znajdują się w jednoczącej ramie, umożliwiającej uchwycenie wspólnych tendencji rozwojowych czy mechanizmy wzajemnych przemian. Działania te mają charakter dwukierunkowy: z jednej strony społeczeństwo przetwarza swoją przestrzeń życiową, produkuje nowe formy i adaptuje do swoich potrzeb te tradycyjne. Z drugiej zaś z konieczności przystosowuje się do elementów, które w swej postaci materialnej pozostają niezmienne i stawiają opór wszelkim próbom przemiany. Przemiana miasta według wyobrażeń grupy nie odbywa się więc w procesie ciągłym i bezproblemowym, lecz składają się nań także momenty, kiedy środowisko staje się dla człowieka przeszkodą, którą należy usunąć lub się jej podporządkować. Choć taki przebieg przemian siłą rzeczy jest naznaczony wieloma sukcesami i klęskami, życie społeczeństwa tworzy się w nim w permanentnej żywej komunikacji ze środowiskiem. Środowisko materialne odgrywa jeszcze jedną podstawową rolę. Z racji tego, że jego stworzone przez człowieka elementy, w odróżnieniu od żywych organizmów, odznaczają się relatywną stabilnością swoich form, stanowią też pewne stałe punkty zaczepienia w ciągłym przepływie czasu i w życiu społeczeństwa, przyczyniając się do wrażenia trwałości i stabilności. Doniosłość tego zjawiska przejawia się najsilniej wobec zmian, przez które środowisko społeczne przechodzi na skutek naturalnej wymiany pokoleniowej. Na tym względnie niezmiennym materialnym środowisku będą zatem się opierać zarówno wyobrażenia indywidualne, jak i zbiorowe, pamięć znajdzie w nim swoją naturalną formę. Ze względu na powyższe cechy można powiedzieć, że za koncepcją Halbwachsa stoi przesłanka relatywnie ustalonych warunków istnienia. Oznacza to, że wzajemne oddziaływanie na siebie społeczeństwa i jego przestrzeni życiowej będzie się odbywało w spokojnym tempie, raczej na drodze następujących po sobie zmian niż radykalnych skoków. Halbwachs tak opisuje sytuację, która później zostanie przeniesiona na grunt socjologicznego dyskursu w określeniu (antropologicznego) miejsca, ujmującego rozwój w stosunkowo niezmiennych współrzędnych przestrzennych i społecznych. Taka sytuacja w dużym stopniu odpowiadałaby przesłankom, z których w swojej refleksji wychodził Camillo Sitte, budujący własne wyobrażenie wokół integrującej funkcji placu. Wyobraźmy sobie teraz ten organizm miejski w jego idealnej postaci – jako wspólnotę, nie tylko tworzoną więziami między jej pojedynczymi aktorami, lecz także zjednoczoną widzialną, fizyczną granicą, wspólnie przyjętym światopoglądem, oraz wewnętrznymi regulacjami i mechanizmami sankcjonowania. Przed naszymi oczyma pojawia się średniowieczne miasto ze swoimi podstawowymi cechami: zrozumiały porządek, jasne granice i centrum, które łatwo zidentyfikować.


[4.] A. Huyssen, Prítomnosť minulého, Bratislava: Ivan Štefánik, 2005.
[5.] M. Halbwachs, Społeczne ramy pamięci, przeł. M. Król, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 1969, s. 197.

Czytaj dalej – Miasto i wspólnota (II)