Przestrzenie wiedzy

1 [44] 2014

14 | 11 | 2014

Metamorfozy biblioteki

Ankieta redakcyjna

Przed bibliotekami XXI wieku stają nowe wyzwania związane z połączeniem funkcji wynikających z przeszłości (archiwizacja, katalogowanie, pamięć) z zadaniami związanymi z teraźniejszością i przyszłością (digitalizacja, globalny zasięg internetu i udostępnianych w nim źródeł wiedzy). Postulaty elastyczności, z jaką mają być projektowane nowe siedziby bibliotek, i ich gotowości przystosowania się do błyskawicznie zachodzących zmian technologicznych łączą się jednocześnie z rosnącą demokratyzacją dostępu do ich zasobów. W ciągu ostatnich dekad biblioteki przeszły ewolucję – od elitarnych archiwów do obiektów pełniących funkcję „trzeciej przestrzeni” (nie dom i nie praca), sprzyjających celebrowaniu społecznych interakcji. Pytamy architektów, czy te zmiany miały wpływ na projektowaną przez nich bibliotekę i jaka, ich zdaniem, przyszłość czeka budynki biblioteczne.

JEMS Architekci
Jerzy Szczepanik Dzikowski

Projekt i realizacja rozbudowy Biblioteki Raczyńskich zajęły ponad dziesięć lat. Przedtem, zanim doszło do pierwszego etapu projektowania – konkursu, idea rozbudowy dojrzewała przez wiele lat w głowie jej dyrektora i inicjatora – Wojciecha Spaleniaka. Można powiedzieć, że idea ta formowała się co najmniej przez dwie dekady. Już ta okoliczność niejako stępia ostrość widzenia wyzwań współczesności, bo pozwala na ich ogląd z dalszej perspektywy. Warto też zwrócić uwagę na zupełnie odmienną rolę różnych typów bibliotek, a co za tym idzie, formę gmachów bibliotecznych. Biblioteka Raczyńskich jest książnicą w skali ogólnopolskiej, osadzoną w tradycji i z tej tradycji czerpiącą swą siłę i dobrą kondycję. Potrzeba zabiegania o czytelnika i masowość uczestnictwa jawią się tu w innej perspektywie niż w przypadku na przykład publicznej biblioteki osiedlowej, której zadania są inne i inni są jej użytkownicy. Stąd zapewne stosowne wymagania zawarte już w warunkach konkursu, a dalej w programie inwestorskim, wskazywały wyraźnie, że celem rozbudowy nie jest wyznaczanie nowych trendów. Jeśli dodać do tego intuicyjną niechęć autorów projektu rozbudowy do „rewolucyjnych” zmian, wynikającą ze zdroworozsądkowego przekonania, że zmiana gwałtowna prawie nigdy nie jest dobra, zrozumiałym być winno, dlaczego rozbudowany gmach Biblioteki Raczyńskich nie manifestuje współczesnych tendencji budowy bibliotek. Nie oznacza to, że są one w nim nieobecne – uznałbym raczej, że formuły tradycyjna i współcześnie rodząca się (a może modna), są w nim wyważone. Swobodny dostęp do książki jest realizowany w ramach księgozbioru stanowiącego zaledwie kilkanaście procent całości zbiorów; całość zbiorów dostępna jest (docelowo) w formie elektronicznej, a także, z wyjątkiem zbiorów specjalnych, w czytelniach biblioteki. Biblioteka oferuje miejsca pracy grupowej, wystawiennicze, kawiarnię i klub dziecięcy, jednak w formie dość odległej od formuły elastycznej wielofunkcyjnej przestrzeni, w której można byłoby na przykład przebywać z książką, w grupie rówieśniczej, w sali kawiarniano-wystawowej i z filiżanką kawy lub kieliszkiem koniaku w ręku, z możliwością wejścia w każdej chwili na sąsiadującą salę, w której trwa właśnie wieczór autorski, z możliwością stałej obserwacji dzieci, które zostawiliśmy w przybibliotecznym przedszkolu, gdzie ich wolne prawo do mazania po ścianie jest w pełni respektowane.

Jest to, może z wyjątkiem koniaku, niemal idealny obraz „trzeciej przestrzeni” sprzyjającej celebrowaniu społecznej interakcji. Interakcja ta nie pozostaje bez wpływu nie tylko na przestrzeń, ale też na cele i sposób funkcjonowania instytucji, w których do niej programowo i na wielką skalę dochodzi. Zwróćmy uwagę na podobieństwo bibliotecznej przestrzeni sprzyjającej społecznej interakcji do innych niebibliotecznych obszarów temu służących. W przestrzeni wyższej uczelni, wystawienniczej czy centrum handlowego nęcąca staje się ta sama możliwość swobodnego dostępu do różnych równolegle przebiegających wydarzeń. Nieuchronną przestrzenną konsekwencją staje się pewna uniwersalność i elastyczność przestrzeni, a co za tym idzie – jej niespecyficzność jako przestrzeni biblioteki, wyższej uczelni czy muzeum. Innymi słowy przestrzeń taka staje się w znacznym stopniu przestrzenią współuczestnictwa, a nie przestrzenią tych funkcji. Romantyczna koncepcja przestrzeni otwartej, służącej społecznej partycypacji jest prostą pochodną fundamentalnej, leżącej u podstaw liberalnej koncepcji społeczeństwa tezy, że wolność indywidualna jest wartością samą w sobie, służącą samodoskonaleniu się jednostki i społeczeństwa. Nie podejmując dyskusji (nie miejsce tu na to) ze słusznością tej tezy, zauważmy jedynie, że przestrzenie wolności zaowocowały wprost niewiarygodną rozbudową systemów nadzoru i kontroli angażujących najnowsze zdobycze techniki w służbie zapobieżenia skutkom działań wolnych jednostek i grup ludzkich, które nie skorzystały z możliwości samodoskonalenia się i próbują użyć przestrzeni wolności do kradzieży czy oszustwa. Nie chcę przez to powiedzieć, że współczesna biblioteka czy muzeum stały się siedliskami przestępczości. Usiłuję wskazać jedynie na dychotomiczny charakter realizacji idei otwartości, powszechnej społecznej partycypacji i łatwości dostępu. Praca włożona w ramach projektowania biblioteki (Raczyńskich) w zapewnienie bezpieczeństwa zbiorów i kontrolę ruchu książki była znacznie większa niż ta związana z digitalizacją zbiorów. Podobne proporcje mają nakłady finansowe na zakup systemów. Niedawno ujawnione dane zestawiające liczbę studiujących w Polsce z poziomem polskich uczelni zdają się przyczynkiem do z dawna udokumentowanej tezy, że jakość cierpi, gdy ilość nadmiernie wzrasta. Można się cieszyć wzrostem liczby użytkowników bibliotek tak jak wzrostem liczby studentów, ale odpowiedź na pytanie o jakość tego uczestnictwa ma istotne, społeczne znaczenie. Powszechność nie jest wartością samą w sobie. Instytucje kultury są delikatne. Nie można łączyć powszechności z wysublimowaniem. Łatwo stracić ducha i tajemnicę biblioteki, ignorując celebrowanie studiowania na rzecz celebrowania społecznych interakcji. Warto pamiętać, że w przestrzeniach wiedzy chodzi przede wszystkim o wiedzę.