Przemysłowe poprzemysłowe

1 [40] 2013

03 | 08 | 2015

Materia poprzemysłowa i poprzemysłowa społeczność

LJ: I tak się dzieje, chociażby na terenie Forum [centrum handlowe – przyp. red.] czy na terenie po Zakładach Materiałów Ogniotrwałych w Gliwicach. Tam nie można mówić o rewitalizacji, tylko o wykorzystaniu terenów poprzemysłowych. Gliwiczanie nic z tego miejsca nie mają, nic nie zostało zachowane; dokumentacja i pamięć ludzka mogą o nim powiedzieć cokolwiek. Dyskusja nad tym, co zachować, a gdzie godzimy się na to, aby powstały tereny rozwojowe, jest tutaj kluczowa. Czy zawsze musimy wędrować na peryferia, aby się rozwijać, zalewając tereny podmiejskie niskiej jakości architekturą, podczas gdy w centrach miast znajduje się zdewastowana przestrzeń mieszkalna, z którą nie wiadomo, co zrobić? Możemy odpowiedzieć: tak, to są tereny, które dają szansę na rozwój społeczności. Kiedyś tą szansą było założenie kopalni i fedrowanie węgla, a dzisiaj jest nią często zrównanie z ziemią pozostałości po zakładach. Niektóre miejsca są terenami rezerwowymi albo rozwojowymi dla społeczności lokalnych; są też takie, w których daje się przeprowadzić rewitalizację przestrzenną, materiałową. Fakt, że budujemy muzeum na terenie dawnej kopalni, nie oznacza, że opowiadam się z zasady za tak radykalnymi metodami. Potrzebny jest prosty rachunek i stwierdzenie, czym dysponujemy; nie na wszystko nas stać. Nie znam już tak wielu zakładów przemysłowych, które zachowały się w całości, nie wiem, czy my możemy sobie na takie Zollverein pozwolić. Zespół obiektów po dawnej kopalni Katowice jest zachowany niemal w całości, jeśli odnieść się do stanu z przełomu XIX i XX wieku.

Niech powstają dobre pomysły dla przestrzeni poprzemysłowych, ale niech zasadą nie będzie spekulacja, bo to w odbiorze społecznym nie stwarza dobrego klimatu do działań, które służą zachowaniu przemysłu. To tak, jak z ekologią: ekolog, który jest w swoich oczekiwaniach maksymalistą i nie daje innym żyć, zapomina o tym, że habitat poza fauną i florą oznacza także człowieka. Podobnie nie można być industrialistą, nie widząc potrzeb innych.

AS: Nasuwa się pytanie, co będzie z zakładami, które cały czas funkcjonują, a za dziesięć, piętnaście lat przestaną. Albo z obiektami, które budowano już po II wojnie światowej. W ubiegłym roku ochroną konserwatorską objęto wielki piec w Rudzie Śląskiej, ale pytanie, jak go wykorzystać, pozostaje moim zdaniem bez odpowiedzi. Na razie nie widzę możliwości aktywizacji tego obiektu, chociażby na potrzeby mieszkańców osiedla Kaufhaus. Czy pozostanie tylko przestrzenną, metalową rzeźbą, która z biegiem czasu zacznie korodować?

LJ: Jeśli pozostanie jedna rzeźba tego rodzaju, niech będzie rzeźbą. Wtedy będzie można uznać, że budujemy pewną świadomość form wytwarzania, a takie miejsca traktujemy jako elementy parków rekreacyjnych (np. ścianki wspinaczkowe), godząc się z tym, że część obiektu zniknie, bo koroduje i nie stać nas na jego utrzymanie. Niektórym obiektom należy w świadomy sposób pozwolić zniknąć. Chyba nie ma nic gorszego niż przemysł, który przestaje się tłumaczyć; maszyny, które stoją zapomniane. Odchodzenie, wygaszanie ich istnienia byłoby dobre, bo przychodzi pokolenie, które będzie wiedziało dzięki temu, jak wyglądały. Pośród nowego krajobrazu zachowano coś, co nadaje wiarygodność opowieściom tych, którzy mówią: tutaj istniał wielki przemysł. Są też inne elementy krajobrazu, które ze względu na oszczędności czy braki w budżetach samorządów znikają: są to wieże wyciągowe kopalń. Wieże zawsze fascynowały człowieka; to one sprawiały, że pejzaż przemysłowy był atrakcyjny, a zachowane wieże dobrze tłumaczą współczesny rodowód przemysłowy miejsca. Dlatego nie wątpię, że znalazłyby swoich gospodarzy. Dziedzictwo poprzemysłowe wymaga jednak indywidualnego podejścia; złotej recepty tu nie ma, nie było nią także przeniesienie Muzeum Odlewnictwa w Gliwicach z terenu huty na teren kopalni, a zatem przeniesienie także pamięci miejsca w zupełnie inne otoczenie.

PJ: Sztuka wyboru wymaga przebudowania naszego światopoglądu. Miasto przemysłowe, które powstało pod koniec XIX wieku, było miastem nieskrępowanej ekspansji: przyrodę traktowano w nim jako teren jeszcze niezurbanizowany. Nikt poważnie o barierach tej ekspansji nie myślał. Gdy mówimy dzisiaj o strategiach zwijania się miasta, kwestia dziedzictwa poprzemysłowego stanowi część szerszego zagadnienia. Zarządzanie znikaniem dziedzictwa nie jest problemem odosobnionym, może się stać naszym pomysłem na zarządzanie miastem.

LJ: Miasta europejskie, w przeciwieństwie do amerykańskich, nie mają naturalnych form odnowy wewnętrznej. Sanacja oznacza rewitalizację układów zastanych. W wielu miejscach, nawet w Katowicach, mamy do czynienia z porażką tego systemu. Gdyby to były Stany Zjednoczone, ktoś powiedziałby: kupuję, burzę i stawiam nowe. Haussmann nie był wielkim barbarzyńcą, dostrzegając potrzeby nowoczesnego miasta. Dziedzictwo poprzemysłowe musi zostać przetrawione. Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, ile z niego chcemy zostawić, aby nie było dla nas obciążeniem. Nie zapominajmy, że obiekty przemysłowe wznoszono z krótkoterminowym okresem gwarancji i jakości. Nie możemy też pozwolić sobie na zupełny fałsz – obiekt nie zajmuje się tym, czym się zajmował, wygląda lepiej niż po wzniesieniu, a w przestrzeni, która go otacza, wygląda jak nietłumaczący się twór. Wybory są niewygodne, ale konieczne. To wymaga przemyślenia, refleksji, która wiąże się z sensem posiadania. Czy będziemy chodzili ze ściereczką i hołubili dowody wytwarzania, czy wprzęgniemy je do naszego rozwoju? Jesteśmy społecznościami, które dużo konsumują, a mało wytwarzają; próbujemy odwoływać się do pamięci swojego splendoru, pozycji, dokonań, te zostały jednak przejęte i rozwinięte przez cywilizacje mające do nich bardziej pragmatyczny stosunek – jak chociażby Chiny czy Indie. Musimy sobie zadać pytanie, ile przeszłości potrzebujemy w przyszłości, ile jej uniesiemy.


Rozmowa odbyła się 13 lutego 2013 roku w Muzeum Śląskim w Katowicach.

Dziękujemy Śląskiemu Centrum Dziedzictwa Kulturowego w Katowicach za zgodę na wykorzystanie zdjęć (s. 86–91).