Przemysłowe poprzemysłowe

1 [40] 2013

03 | 08 | 2015

Materia poprzemysłowa i poprzemysłowa społeczność

AS: Jak wyglądają w takim razie plany wykorzystania zabudowań szybu Bartosz na terenie po dawnej kopalni Katowice czy budynków rejestrowych, które znajdują się obok placu budowy nowego Muzeum Śląskiego?

LJ: Podeszliśmy do nich nie jako do obiektów rejestrowych, tylko jak do całości; mówimy o przestrzeni, o kubaturach. Stare budynki kopalniane będą przysłonięte przez NOSPR, przez glassboxy muzeum, co powoduje, że musimy na nowo naznaczyć miejsce. Inwestorem jest Muzeum Śląskie, więc siłą rzeczy duża część działań będzie dotyczyła kultury, dziedzictwa i funkcji, które nie będą realizowane w nowym budynku. W dawnej elektrowni chcemy stworzyć „pałac przemysłu”, w którym będą eksponowane maszyny i urządzenia przemysłowe. Budynki mają być używane przez przedsiębiorstwa społeczne stwarzające szanse na aktywizację społeczną przez kulturę i zdobywanie kompetencji w dziedzinie kultury. W praktyce będą to pomieszczenia do wynajęcia mające sprostać potrzebom, które się pojawiają w dialogu muzeum z otoczeniem na podstawie kultury i dziedzictwa. Chcemy znajdować partnerów, którzy będą zainteresowani przestrzenią swoich działań. W budynku łaźni chcemy zorganizować ekspozycję współczesnego i klasycznego dizajnu.

Ale wróćmy do Bogucic, bo mamy tu moralny imperatyw działań na rzecz otoczenia. To my przychodzimy do Bogucic i mamy wrażenie, że to wtargnięcie nowego jest rodzajem szoku, na który mieszkańcy nie są przygotowani. Chcielibyśmy, aby obiekty muzeum były wykorzystywane na potrzeby aktywizacji społecznej otoczenia. W budynku dawnej kuźni powstanie przestrzeń pracy twórczej i wszelkiej aktywności mieszkańców; będą tu mogli realizować swoje aspiracje, zainteresowania, mając pewną swobodę w wyborze charakteru tych działań – ale pod warunkiem że podstawą będzie spotkanie. Chcemy stworzyć buforową strefę przejścia między kulturą wysoką a działaniami społecznymi. Pewnie niektórzy mieszkańcy będą się do historii tego miejsca odwoływali, inni stwierdzą, że to jest po prostu dobre miejsce, w którym można coś ciekawego robić, bo poprzemysłowe otoczenie stwarza atmosferę, która jest dla nich stymulująca. W warstwie czysto symbolicznej chcemy, by wieża ciśnień stała się „latarnią magiczną”, która będzie pulsować światłem omiatającym cały teren i wskazującym miejsce, w którym coś się dzieje. Będą tu eksponowane także profile geologiczne regionu, będzie można się czegoś dowiedzieć o wcześniejszej historii Górnego Śląska. Mieszkańcy Bogucic będą szli na teren dawnej kopalni, na którym obecnie znajduje się muzeum, a nie do muzeum, które stanęło w miejscu, na którym kiedyś była kopalnia. Dla nich pierwszym punktem odniesienia jest przeszłość, a nie coś nowego. Budujemy rodzaj miękkiego przejścia pomiędzy tym, kim jesteśmy my, a tym, co stanowi tkankę społeczną. Chciałbym, żeby po kopalni oprowadzali jej byli pracownicy, ale ich jest z każdym dniem coraz mniej.

PJ: Dość rzadko stawia się granicę pomiędzy tworzeniem kultury a jej konsumowaniem. Muzeum z natury rzeczy jest miejscem konsumowania kultury, ale jak pan mówi, może być także miejscem jej tworzenia. I to jest najlepszy sposób wykorzystania oddolnych aktywności społecznych z zakresu opieki nad zabytkami. Są grupy mieszkańców opiekujące się walcownią w Szopienicach czy skansenem kolei w Pyskowicach. Abstrahując od tego, na ile są efektywne, jest to znak pewnej energii społecznej; można tu mówić o kulturze technicznej. Pana stwierdzenie, że o miejscu poprzemysłowym myśli się jako o miejscu tworzenia kultury, to może najlepsza recepta na zachowanie dziedzictwa. Nie poprzez konserwowanie tkanki architektonicznej, ale przez zachowanie ciągłości wytwarzania, choć podmiotem wytwarzającym jest już kto inny.

LJ: Dochodzimy w tych rozważaniach do swoistej symbolicznej klamry. Rewitalizując dawne przemysły, zastępujemy je na wskroś współczesnymi przemysłami kultury, o diametralnie innej materii i formach wytwarzania, i de facto w ramach tej „powtórnej industrializacji” odnosimy sukces – bo dostrzegamy, że przemysły czasu wolnego są z punktu widzenia ekonomii ważnym wyzwaniem i zmianą. Kolejne pokolenia będą się zastanawiały, co zrobić z czasem wolnym, aby był dla nas zasobem ekonomicznie pożądanym. Dla kolejnych pokoleń punktem wyjścia dla myślenia o aktywności w sposób nowatorski może być właśnie to, że mieszkają na terenach poprzemysłowych; mogą odnosić się do przemysłu – już tylko i wyłącznie w sensie symbolicznym – generując nowe zjawiska. Muzea mają tendencję do okopywania się na swoich pozycjach; my chcemy je trochę odmuzealnić. Kultura powinna być budowana na relacjach żywych i aktualnych. W kulturze regionu odnosimy się do tego, co z niego wyrosło, dlatego w komunikacji z ludźmi i zjawiskami jesteśmy wiarygodni.

AS: Są pewne fragmenty miast, pewne obiekty, których nie da się w ten sposób wykorzystać. Nie w każdej kopalni może powstać muzeum, a tereny po niektórych hutach, ze względu na skażenie gruntu, wymagałyby wielkich nakładów na rekultywację. Może nie odżegnujmy się od funkcji czysto komercyjnej, może do niektórych obiektów warto wprowadzić chociażby salony samochodowe?