Przemysłowe poprzemysłowe

1 [40] 2013

03 | 08 | 2015

Materia poprzemysłowa i poprzemysłowa społeczność

PJ: Od razu nasuwa mi się obraz przemysłu paternalistycznego. Wydaje mi się, że to jest rodzaj dziedzictwa dwupoziomowego. Dziedzictwo poprzemysłowe staje się narzędziem integracji społecznej i narzędziem zmiany społecznej. Oczywiście przemysł paternalistyczny integrował ludzi w zupełnie inny sposób, integracja była podporządkowana pewnej racjonalności przemysłu; jednak przemysł porządkował społeczność. Wskazuje pan, że dziedzictwo poprzemysłowe może być narzędziem organizowania i integrowania społeczeństwa.

LJ: Dziedzictwo poprzemysłowe daje szansę pełnienia pewnych funkcji, których społeczeństwo nie mogłoby może inaczej realizować. Bywa zresztą tak, że integrując społeczeństwo wokół pewnych nowych funkcji lokowanych na terenach poprzemysłowych, czynimy to z jednej strony do pewnego stopnia poza rachunkiem ekonomicznym. Z drugiej strony alternatywą jest to, że pozwalając na degradację i zniszczenie dziedzictwa poprzemysłowego, skazujemy się na niewiele mniej kosztowne procesy rewitalizacji tych obszarów. Pozostaje więc pytanie, czy nie lepiej dodać do tego efekt społeczny połączony z zachowaniem pejzażu kulturowego i elementów dziedzictwa niematerialnego. Wtedy rachunek, niekoniecznie czysto ekonomiczny, może się okazać rachunkiem dodatnim.

PJ: Czy w podobnej integracji dziedzictwo poprzemysłowe ma do odegrania szczególną rolę, czy zbieżność jest przypadkowa?

LJ: Na Śląsku nie jest ona przypadkiem, bo przemysł zdefiniował kształt, historię, postawy ludzkie, elementy obrzędowości i wszystkiego, co jest tkanką społeczną. Poza tym nic nie stoi na przeszkodzie, by w budowaniu przyszłości używać takich elementów przeszłości, które w nowoczesny sposób kształtują określone postawy. O tym, na ile w nowoczesny sposób myślimy o swoim życiu, dużo pisała profesor Ewa Chojecka. Przemysł nie powstaje tam, gdzie społeczności są pasywne, niewykwalifikowane, nieprzygotowane do tego, aby mierzyć się z podobnym wyzwaniem. Ten fakt może stanowić wartość również w sferze intelektualnej, symbolicznej – i stać się atrakcyjnym punktem odniesienia dla obecnego młodego pokolenia; także wówczas, gdy w dawnych halach znajdą się centra, w których ludzie będą się zajmować technologiami IT czy czymś podobnym. Ten kontekst jest bardzo atrakcyjny, bo pozwala dostrzec, że możemy być kontynuatorami tak zdefiniowanej tradycji, że ta tradycja jest interesująca i prawdziwa. Jest to całkowicie uporządkowane i stanowi wartość w wielości przestrzeni, w jakich funkcjonujemy, albo jest czymś, co buduje rodzaj tęsknot i karmi drzemiący w nas sentymentalizm związany z epoką industrializacji. Dobrze, abyśmy naznaczeni przemysłem odwoływali się do tego dziedzictwa.

PJ: Mamy do czynienienia z polityką zarządzania tożsamością i sentymentem. Jak się tym świadomie posługiwać? Logika rozwoju współczesnego miasta nie jest logiką rozwoju miasta przemysłowego. Sposobu funkcjonowania miasta nie określa dzisiaj kolej, ale samochód osobowy. Czy odwoływanie się do tej narracji, do tej tożsamości, jest prawdziwe? Czy mógłby pan rozwinąć ten wątek?

LJ: Kiedy dziedzictwo nie stanowi wyłącznie kulis, nie jest tworem tylko współczesnych planistów, budzi potrzebę identyfikacji z projektem. Nie mam dobrej odpowiedzi na pytanie, co jest ważne i jak dalece stare należy wpisywać w nowe. Wracam tu do wartościowania obiektów – zadajemy sobie pytanie, czy budynek będzie funkcjonował w nowym kontekście i czy sobie w nim poradzi. Decyzje funkcjonalne będą nam bardzo pomagały. Sytuacja dziedzictwa poprzemysłowego jest trudna, bo ono może być wynoszone do rangi symbolu także wówczas, jeśli będzie zachowywało się arogancko w stosunku do otoczenia, mówiąc: „mam własny charakter, jestem swoistym soliterem, dostosujcie się do mnie albo zauważcie moją odrębność”. Wyspowe planowanie przestrzenne może się stać pewną alternatywą dla tworzenia przestrzeni zrewitalizowanych, ale symbolicznie nienaznaczonych, nieudanych w rekonstruowaniu symboliki minionej, nieudolnych w kreowaniu własnej (lub innej niż korporacyjna w przypadku sieci handlowych).